Przy okazji zmagań zawodników zajmujących się sportami walki, takimi jak boks czy MMA, nie brakuje wielu momentów spięć i wzajemnych uszczypliwości pomiędzy rywalami. Do sytuacji takich dochodzi nie tylko w trakcie pojedynków, ale również podczas konferencji prasowych, jak i w medialnej aktywności. Na tym opublikowanym w internecie nagraniu, okazywanie lekceważenia rywalowi w oktagonie, zakończyło się jednak bardzo źle dla jednego z mężczyzn zajmujących się konfrontacją mieszanych sztuk walki.

 

W tej walce, którą obejrzeć można na dołączonym materiale filmowym, zawodnik opuszczał ręce i wykonywał gesty mające sprowokować przeciwnika, a przy tym być pewnego rodzaju wyrazem nonszalancji. Ostatecznie jednak rywal powalił stosującego takową strategię zawodnika na matę jednym kopnięciem. Kiedy ten już leżał, zwycięski zawodnik MMA dopił go pięścią, doprowadzając do bezdyskusyjnego nokautu.

 

Wśród głosów komentujących internautów, oprócz stwierdzeń iż sportowca rzeczywiście zgubiło okazywanie lekceważenia i zbyt duża pewność siebie, pojawiają się również te, które zwracają uwagę na fakt, że w innych przypadkach prowokowanie przeciwnika może się powieść, a następnie przynieść korzystny dla prowokującego skutek.

 

A jakie jest Wasze zdanie?

 

Nigdy nie lekceważ przeciwnika

Nigdy nie lekceważ przeciwnikaP.S. Zapraszam Cię do polubienia fanpage Najlepsze newsy, zdjęcia, filmy👍

Gepostet von Najlepsze newsy, zdjęcia, filmy am Montag, 17. Februar 2020

 

 

Źródło: Facebook/@NZdjeciaFilmy

 

Rywalizacja psów z kotami to coś epokowego, tak jak porównywanie Stanów Zjednoczonych z Rosją, mecze Realu Madryt z Barceloną, czy też polityczna konfrontacja PO i PIS. W tym starciu, od początku było czuć, że rywale darzą się dużym respektem…

 

Przynajmniej tak wyglądało w czasie obustronnego badania terenu. Zarówno kot, jak i pies zachowali wszelkie zasady kultury pojedynków, aż do czasu, gdy ruszyła maszyna i na placu boju mógł pozostać tylko zwycięzca.

 

 

Źródło: YouTube

Foto: YouTube/zrzut ekranu

W sobotę w Zielonej Górze odbyła się gala Free Fight Federation, gdzie doszło do starcia Marcina Najmana z Pawłem „Trybsonem” Trybałą. Sobotni pojedynek okazał się być ostatnim dla Najmana, bowiem były już bokser ogłosił koniec swojej kariery.

 

Zwycięzcę walki wyłoniono dość szybko, bowiem pojedynek trwał ledwo ponad 40 sekund. Najpierw Trybson sprowadził rywala do parteru, a chwilę później zafundował serię ciosów. Sędzia, w trosce o Najmana przerwał walkę. „El Testosteron” nie zdążył nawet „odklepać”, do czego przyzwyczaił swoich widzów.

 

– Prawda jest taka, że miałem go skończyć w stójce. Wiedziałem, że jak będzie ziemia, to będzie problem. Próbowałem go podłączyć w górze. Pierwszy lewy sierp wyłapał. Cofnął się i już nie podchodził. Spodziewałem się, że zrobi obalenie, ale zrobił to lepiej, niż przypuszczałem, a ja nie zdążyłem zadać ciosu – komentuje Najman w wywiadzie z mma.pl.

 

Podczas rozmowy do szatni zawodnika wszedł trener „Trybsona”, Mirosław Okniński. Szkoleniowiec zdradził, iż do akcji, dzięki jego podopieczny wygrał, razem przygotowywali się 3 miesiące.

 

 

– Definitywnie koniec. Muszę się zająć żoną i córką. 40 lat to nie jest wiek na zawodowe uprawianie sportów walki i mogę to robić tylko rekreacyjnie. Dzisiaj sam organizm pokazał, że czas reakcji jest nie taki – potwierdził „El Testosteron” w wywiadzie.

 

Marcin Najman słynął z ostrych komentarzy m.in. na temat swoich przeciwników i rozegranych walk. Można by śmiało rzec, że mocniejszy jest w gadce, aniżeli jako zawodnik sztuk walki.

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Fot.: YouTube – MMA Rocks
EM