Polaków czekają wysokie podwyżki. Mogą nawet płacić dwukrotnie więcej. Za co będą płacić aż tyle?

Polaków czekają wysokie podwyżki. Najwięcej Polacy zapłacą za wywożenie śmieci. Po nowym roku opłaty za wywózkę śmieci wzrosną aż o 31%. Woda podrożeje o 7,7%.

 

Najwięcej kontrowersji budzi natomiast cena i koszt odbioru odpadów. Najtańsze w systemie Suwałki stosują kalkulację od gospodarstwa domowego, które płaci 20 zł miesięcznie (240 zł rocznie na rodzinę). Najdroższy Otwock pobiera 31,50 zł od osoby, co daje 1 tys. 512 zł rocznie na rodzinę.

– możemy przeczytać w  firmie Curulis.

 

488,27 zł do 653,10 zł – tyle zapłaciły miejscowości poniżej 50 tysięcy mieszkańców i to one odczuły największy wzrost. Natomiast najtańsza wywózka śmieci jest w miastach powyżej 200 tysięcy mieszkańców –  581,22 zł.

 

Źródło: medianarodowe.com

Foto: Pixabay.com

Już jakiś czas temu użyto określenia „polskie obozy zagłady.” Niedawno zrobiono to ponownie. 

9 listopada w Niemczech mają odbyć się obchody rocznicy pogromu niemieckich Żydów, dokonanej podczas tzw. „nocy kryształowej”. Do 9 listopada zostało już mało czasu, dlatego organizatorzy rozdali już ulotki i materiały informacyjne.

Jednak z ulotki wyraźnie wynika, że obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau był polskim obozem zagłady.

 

W polskim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau komendant obozu Rudolf Hoess latem 1941 roku rozpoczął masowe mordy na sowieckich jeńcach wojennych z wykorzystaniem cyklonu B.

-napisano na ulotce.

 

Aktualnie zaistniałą sytuacją zajęła się już Ambasada Polski w Berlinie. Stwierdzili, iż doceniają walkę z rasizmem i antysemityzmem, ale smuci ich, że niemieccy organizatorzy „w swoim zaproszeniu piszą, że KL Auschwitz-Birkenau był jakoby polskim obozem zagłady.”

Źródło: pch24.pl

Foto: Pixabay.com

 

Na naszym portalu, niestety niejednokrotnie musieliśmy informować w ostatnich latach o działaniach przestępczych, których ofiarami padali nasi obywatele w innych krajach Europy. Tak też było w tym przypadku. Do naszej redakcji trafiła relacja człowieka- pana Dawida, który wraz z rodzina wybrał się na wakacje do Włoch. W rejonie Mediolanu oraz jego bliskich napotkała wyjątkowo przykra sytuacja, w której padli oni ofiarami przestępców. Dla polskiej rodziny bulwersujące było też to jak zostali potraktowani przez urzędników i funkcjonariuszy w tamtym rejonie Włoch.

 

Po ciężkim sezonie postanowiłem wraz z rodziną spełnić marzenia i zwiedzić piękne zabytkowe północne Włochy.
Udaliśmy się w podróż większym autem 9 osobowym vanem co okazało się dużym  błędem. We Włoszech planowaliśmy spędzić 2 tygodnie od 15 września do 29. Korzystając z aplikacji podróżnej co 2-3 dni zmienialiśmy lokalizacje i podróżowalismy od Wenecji po San Remo. 26 września odwiedziliśmy Monaco zaś 27 pożegnaliśmy Włoską Riwiere Savone i powoli kierowaliśmy sie w kierunki Polski z punktem noclegowym u rodziny we Wiedniu.
Trasa Savona Wiedeń prowadzi autostradą przed Mediolan znaną jako europejska stolicę mody i elegancji.
Korzystając z przewodników po Mediolanie dowiedzieliśmy się dwóch rzeczy: -centrum miasta wieczorami jest niebezpieczne, oraz że Milan posiada bardzo duża strefę Zone Trafico Limito – Krakowski odpowiednik strefy A i B. Intuicja podpowiedziała mi, że najlepszym miejscem, aby zostawić swoje auto będzie parking obok stacji metra pod jednym z największych stadionów w Europie San Siro.
Ulica Via Pisano znajduje się 100 metrów od stacji metra i 200 metrów od stadionu, zaś obok są parki restauracje. W moim odczuciu bezpieczna okolica. Około godziny 15:00 zabraliśmy z busa najbardziej potrzebne nam rzeczy i udaliśmy się na 2-3 godzinne zwiedzanie Mediolanu.
Mając na uwadze, że w centrum takich miast jest dużo kieszonkowców ilość pieniędzy i dokumentów zabranych ze sobą ograniczyliśmy do minimum. Godzina 17:50 wracamy do samochodu i tu zaczyna się jeden wielki dramat.
Żona zauważyła, że tylną szyba została wybita i co najgorsze wszystko co mieliśmy ze sobą na wakacjach zostało skradzione ! Lista jest zatrważająca:
8 toreb / walizek a w ich:
Ubrania, pieniądze w Polskiej walucie pochowane po samochodzie i walizkach około 4000 złotych, wszystkie dokumenty od samochodu, zdrowotne, ksiązeczki zdrowia dziecka, faktury firmowe, laptop PC,zapasowy telefon Iphone, klucze od mieszkania w Krakowie, zabawki dziecka m. in. rowerki, pamiątki z wakacji i klubu piłkarskiego Juventus, podróżny sprzęt kuchenny, akcesoria do łazienki ,akcesoria dziecięce tj.: pampersy, apteczka, przewijak, mleko.
Szacowany koszt wraz z uszkodzeniem auta szacujemy na 15 tysięcy złotych.
I teraz największy tragizm całej sytuacji. Pierwszą reakcją naszą była panika, gdyż jesteśmy z półtorarocznym dzieckiem w wielkim europejskim mieście bez niczego.
Zacząłem wypytywać pobliskich mieszkańców co robić i czy niczego nie widzieli.
Mieszkańcy pomogli mi zadzwonić na policję i od razu spotkał Nas pierwszy szok! Policja we Włoszech w takich sprawach nie interweniuje. w ponad milionowym mieście musimy szukać posterunku z rozbitym szybą w aucie jesteśmy skazani na siebie!
W międzyczasie poinformowaliśmy o sytuacji rodzinę i nawiązaliśmy dzięki portalowi społecznościowemu kontakt z Polakami mieszkającymi w Mediolanie.  Nie mieli oni dla Nas dobrych informacji, przekazali Nam, że policja praktycznie nie funkcjonuje przy takich sprawach i, że takie sprawy są na porządku dziennym. dzielnica San Siro jest dzielnicą imigrancką i takie kradzieże się zdarzają bardzo często . Skontaktowaliśmy się też z konsulem Polskim w Mediolanie czyli będącym na miejscu. I kolejny raz się załamaliśmy. Pan pracujący w konsulacie którego imiona nie pamiętam zapewne ze stresu i nerwów poinformował nas, że konsul generalnie już nie pracuje, gdyż jest piątek po 17 i sami musimy udać się na policje ona na pewno nam pomoże w końcu jesteśmy obywatelami UE.
Oczekiwaliśmy jakiejkolwiek pomocy w końcu zostaliśmy bez niczego z małym dzieckiem które musi jeść nie wspominając o zmianie pampersów!
Wiedzieliśmy też, że Włosi maja problem z j. angielskim dlatego nalegałem na interwencje Pana z konsulatu aby udał się z nami na posterunek w celu pokonania bariery językowej. Kiedy w końcu udało się nam znaleźć posterunek, czas oczekiwania na przyjęcie zgłoszenia wynosił  ponad dwie godziny. W tym miejscu pragnę nadmienić, że jedyna osobą która naprawdę chciała nam pomóc i nas wspierała telefonicznie jest Pan Stefan Bielański międzynarodowy korespondent polskich i włoskich mediów.
Od początku wizyta na posterunku przypominała cyrk Monty Phytona. Wreszcie koło 21:50 zostaliśmy przyjęci.
Na pytanie czy rozmawiają po angielsku dostaliśmy odpowiedź: „little”. Zapytano nas czy zeznania chcemy składać po polsku czy angielsku, zdecydowaliśmy się aby było sprawniej na język angielski w odpowiedzi usłyszeliśmy że jest na posterunku wersja Polska papierowa  wiec lepiej w ojczystym języku.
W międzyczasie poprosiliśmy o pomoc w podstawowym zaopatrzeniu dla dziecka w zamian dostaliśmy tylko adres okolicznych aptek.
Poprosiłem również o pozostawienie na noc okradzionego i rozbitego auta na parkingu policyjnym który był bez szyby na co odpowiedzieli że jest to nie możliwe. Adresu strzeżonego parkingu tez nie dostaliśmy.  Jeden z Panów Mundurowych przyniósł karton i taśmę, abyśmy sami zabezpieczyli auta od włamania, taśma klejąca oczywiście do zwrotu. To jest jakaś kpina! Zapytałem się czy będą robić zdjęcia z włamania powiedzieli: PO CO? Pytałem o odciski palców NIE MA TAKIEJ POTRZEBY. Prosiłem o interwencję, od razu na miejscu abym wskazał gdzie parkowałem i gdzie są pobliskie slumsy. Odpowiedź policji- DAMY SOBIE RADE NAJPIERW MUSIMY ZNALEŹĆ TŁUMACZA W PONIEDZIAŁEK ABY PRZETŁUMACZYĆ WASZE ZEZNANIA!
Tak właśnie traktowani są w Mediolanie turyści z Polski obywatele innego kraju UE- aby zbyć. Załamani bez okazania żadnej pomocy opuściliśmy posterunek rozbitym autem bez szyby zapewnienia konsula, że policja nam pomoże okazały się kpiną. Racje mieli Polacy z Mediolanu, ze policja nie działa i nam nie pomoże. Nie mam pretensji i żalu o skradzione rzeczy to są tylko dobra materialne na które ciężko pracowałem ale do się to odrobić TRAGEDIĄ I SKANDALEM  w tej sytuacji jest podejście Włoskich służb i Polskiego MSZ do kradzieży. Wszyscy maja to w głębokim poważaniu. Tłumaczenia konsula, że to jest Europa zachodnia i takie rzeczy się dzieją! Jako Polak mieszkaniec Krakowa mogę powiedzieć jedno- w nosie mam taką Europe która dała się sterroryzwać islamskim imigrantom i nic nie mogę z tym robić. Po takiej sytuacji każą żyć dalej i dawać się okradać w biały dzień- przecież to norma. 
Na to nie ma mojej zgody dlatego proszę o nagłośnienie tej sprawy może ktoś poczuje się do jakiejkolwiek odpowiedzialności i cokolwiek się zmieni aby kolejni turyści z Polski i innych krajów UE tak chętnie zwiedzający Italię nie zostali potraktowani w tak skandaliczny sposób jak My!
Warto w tym miejscu wspomnieć, że chociaż po kryzysie migracyjnym spore poparcie zyskali prawicowi politycy we Włoszech (przykładowo burmistrzem Rzymu została Virginia Raggi z Ruchu Pięciu Gwiazd). Kraj ten wciąż jednak zmaga się z przestępczością oraz przestępczymi działaniami, w tym tymi prowadzonymi przez nielegalnych imigrantów.
Urząd burmistrza w Mediolanie sprawuje obecnie Giuseppe Sala z socjaldemokratycznej partii PD, której ideologię określa się też jako lewica-chrześcijańska.
Mamy nadzieję, że takich przypadków jak opisanych przez pana Dawida będzie coraz mniej, a nasi rodacy będą poważnie traktowani, gdziekolwiek nie postanowią wypoczywać wraz ze swoją rodziną.
Fot.: Wikimedia Commons

W Egipcie doszło do poważnego wypadku autokaru. Rannych zostało kilka osób. Jak się okazało ciężko ranni są turyści z Polski. 

W południowo -wschodniej części Egiptu blisko Marsa Alam doszło do dosyć poważnego wypadku autokaru. Ranne zostały cztery osoby. Wśród nich są osoby również ciężko ranne i polscy turyści.

 

W autokar uderzyła ciężarówka, która jechała 100 km/h.

 

„Kierowca autobusu zjeżdżał na prawo, starając się uniknąć zderzenia. Jednak w tylną część autokaru, w jego lewy bok uderzyła skrzynia ładunkowa wywrotki. Najciężej ranne zostały osoby siedzące w tej części pojazdu.” – poinformowało TVP Info.

 

W autokarze w sumie znajdowało się 16 polskich turystów.

 

Źródło: TVP Info

Foto: Pixabay.com

 

Takiej wypowiedzi chyba nikt się nie spodziewał! Historyk z Odessy wykładający na prywatnej uczelni stwierdził, że Ukraina to wymysł polskich masonów! Historyk podobno zrezygnował z pracy. 

Takiej wypowiedzi chyba nikt się nie spodziewał! Historyk z Odessy – Anton Krawczyk wykładający na prywatnej uczelni podczas wykładu stwierdził, że…”Ukrainę wymyślili polscy masoni, by zemścić się na Rosji”, a dokładniej stwierdził, że Polacy „aby zemścić się za śmierć najlepszych synów polskiego narodu, wymyślili Ukrainę jako polityczny projekt, żeby zemścić się na Rosji.”

 

Wywołało to oburzenie wśród studentów, którzy napisali pismo o zmianę wykładowcy oraz wydalenie go z pracy.

 

Jak poinformował ukraiński portal Hromadske – wykładowca historii pod naciskiem studentów zrezygnował ze swojej pracy.

 

W sieci pojawił się krótki filmik z wykładu:

Źródło: kresy.pl, twitter.com

Foto: Pixabay.com

Jakiś czas temu pisaliśmy jak pewna amerykańska streamerka – Mewlies obraziła Polskę i Polaków. Za swoje słowa otrzymała 30 dniową blokadę. Teraz powraca i w sposób dosyć absurdalny tłumaczy się ze swojej wypowiedzi. 

Przypomnijmy, że jakiś czas temu pewna amerykańska – streamerka Mewlies obraziła Polskę i Polaków mówiąc, że Polacy powinni zostać zabici przez nazistów.

 

Poland f*cking s*cks p*nis. Get Poland f*ck out. wrecked by f*cking nazis Poland. Absolutely destroyed. Absolutely destroyed. And absolutely defeated. F*ck Poland.

-powiedziała w filmie.

 

Jej słowa wywołały burzę. Za te słowa kobieta na portalu Twitch otrzymała 30 dniową blokadę. Teraz kiedy minęła zaczęła tłumaczyć się ze swoich skandalicznych słów.

 

Stwierdziła, że do końca nie wie dlaczego tak powiedziała i czasem mówi rzeczy, których nie zna znaczenia. No cóż tłumaczenie niemal dziwne.

 

Być może chciała zaistnieć? Czy Waszym zdaniem 30 dniowa blokada to słuszna kara?

 

Źródło: mocnefakty.com

Foto: zrzut ekranu

Grupa turystów z Polski została zaatakowana na jednej z plaży w Izraelu. Zostali obrzuceni kamieniami przez mężczyznę krzyczącego, że „Dobry Polak, to martwy Polak”.

 

Jak czytamy na portalu DoRzeczy, do ataku doszło  na plaży w Eljacie w Izraelu. Grupa polskich turystów spędzała czas na plaży, gdy podszedł do nich Izraelczyk. Spodziewali się, że mężczyzna zaproponuje im wycieczkę do Jerozolimy, jednak to co zrobił mężczyzna bardzo ich zaskoczyło.

 

Sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót, gdy mężczyzna dowiedział  się o pochodzeniu turystów. Wpadł w szał, gdy dowiedział się, że rozmawia z Polakami. Zaczął wykrzykiwać w ich stronę „good polish is dead polish”, „f**k you polish people”, po czym obrzucił ich kamieniami.

 

Mimo, że na plaży były inne osoby, nikt nie zareagował na przemoc. Co więcej mężczyzna zaczął krzyczeć po hebrajsku do plażowiczów niezrozumiałe słowa, wskazując na Polaków palcami.

 

Jak relacjonowali poszkodowani dla polsatnews.pl, nie był to pierwszy taki incydent w czasie ich podróży do Izraela. Podczas jazdy autobusem jedna z kobiet została zaczepiona przez Izraelczyka, który zaczął wypytywać ją o projekt nowelizacji ustawy o IPN oraz insynuować obecność Polaków przy budowaniu obozów zagłady.

 

Źródło: DoRzeczy.pl

15-letni Marokańczyk, który brał udział w brutalnej napaści na polskie małżeństwo w Rimini i gwałcie trafił do aresztu. Jak się okazuje przeżył tam prawdziwe piekło.

 

Marokańczyk przebywał w więzieniu dla nieletnich Pratello w Bolonii. Wygląda na to, że koledzy z za więzięnnych krat sami wymierzyli mu sprawiedliwość. 15-latek został bowiem dotkliwie pobity. Według informacji medialnych, odniósł poważne obrażenia.

 

Młody Marokańczyk należał do gangu, który dopuścił się wyjątkowo brutalnego napadu na polską parę w Rimini pod koniec sierpnia. Mężczyzna został dotkliwie pobity, a kobieta wielokrotnie zgwałcona przez zwyrodnialców, których liderem był pochodzący z Kongo Guerlin Butungu. Po tej napaści gang pobił transwestytę z Peru.

 

 

fakt.pl, wmeritum.pl
YouTube
MR

Węgierscy kibice po raz kolejny pokazali, że są ponad podziałami. Podczas ostatniego meczu Ligi Mistrzów wielokrotnie pozdrowili Polaków.

 

Od dawna powszechne jest zdanie „Polak Węgier dwa bratanki”. Przyjaźń między narodem polskim i węgierskim jest bardzo pozytywnym zjawiskiem, do którego lubią nawiązywać chociażby kibice na meczach piłkarskich. Wzajemny szacunek podkreślają również media przy okazji wydarzeń patriotycznych w obu krajach. Węgrzy co roku przyjeżdżają do Polski na Marsz Niepodległości, a przy okazji innych wydarzeń Polacy chętnie śpiewają „Ria, ria, Hungaria”.

 

Podczas wtorkowego meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Dinamo Zagrzeb, a Ferencvárosi Budapeszt, węgierscy kibice po raz kolejny pokazali, że są ponad podziałami. Na sektorze kibiców drużyny ze stolicy kraju pojawiła się polska flaga. Zawisła tuż obok flagi węgierskiej.

 

W trakcie trwania meczu kibice zaczęli przyśpiewywać „Polska”. Spotkało się to z bardzo pozytywnym odbiorem kibiców pod filmem opublikowanym w serwisie YouTube. „Węgrzy braćmi w czasach wojny i pokoju! trzymajmy się razem dwa potężne kibicowsko kraje!”, „Our brothers from Hungary !! Ria ria hungaria!!” – pisali internauci.

 

Poniżej wideo z meczu, na którym słychać pozdrowienia:

 

 

Źródło: YouTube.com