Pewnie słyszeliście o różnych sławnych gangsterach. Jednak nikt z nas chyba nie zna recepty jak sobie poradzić z 10 funkcjonariuszami. Nikt, poza tym terminatorem. Sami zobaczcie jak to się robi 😉

 

 

/red./

Foto: zrzut z ekranu/Youtube.com

Wyjątkowa akcja służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo naszego państwa miała dziś miejsce w województwie mazowieckim, a dokładniej na terenie Płocka. Przy okazji prowadzonych działań ewakuowano z okolicznych budynków około 160 osób. Gdyby nie sprawne działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Centralnego Biura Śledczego Policji, mogłoby dojść do silnej eksplozji, która doprowadzić mogła do śmierci wielu osób. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Dzisiejsza akcja miała miejsce w rejonie ulicy Kossobudzkiego. Służby podczas prowadzenia czynności ewakuowały ludzi z jednego z tamtejszych bloków, a także dzieci znajdujące się w pobliskiej szkole oraz przedszkolu.

 

W ewakuowanym bloku znajdowało się na dziesiątym piętrze mieszkanie, które miało stanowić swoistą bombę do wysadzenia całego budynku. Jak podaje portal rmf24.pl, funkcjonariusze zabezpieczyli tam 27 kilogramów trotylu, jednak nie są to wszystkie odnalezione i zabezpieczone tam materiały. Zdaniem śledczych w lokalu tym znajdowała się duża ilość ładunków wybuchowych, które znalezione zostały nawet wewnątrz lodówki. Również ściany mieszkania wyłożone były materiałami wybuchowymi.

 

Dodatkowo odnaleziono też w mieszkaniu specjalne konstrukcje przy ścianach podłączone do energii elektrycznej, które prawdopodobnie miały jeszcze bardziej wzmocnić planowaną eksplozję.

 

Zabezpieczanie oraz wynoszenie niebezpiecznych materiałów z bloku przy ul. Kossobudzkiego trwało kilka godzin. Niektóre z ewakuowanych osób przebywały w tym czasie u rodziny lub znajomych. Dodatkowo miasto zapewniło autokary, w których ludzie mogli poczekać na możliwość powrotu do swoich mieszkań.

 

Przed przystąpieniem do zabezpieczania materiałów wybuchowych, funkcjonariusze zatrzymali w okolicy bloku mężczyznę, który miał być odpowiedzialny za przygotowanie mieszkania w taki właśnie sposób, by stanowiło ono dużą bombę i planował doprowadzenie do detonacji całego budynku. Według nieoficjalnych informacji podanych przez rmf24.pl, podejrzany to 47-letni mieszkaniec Płocka.

 

Zdaniem przedstawicieli służb odpowiedzialnych za skuteczne przeprowadzenie dzisiejszej akcji, mężczyzna zbierający materiały wybuchowe miał mieć dodatkowo specjalistyczne wykształcenie, dzięki któremu mógł łatwiej skonstruować urządzenia służące do detonacji. Kiedy pozyskano wiarygodne informacje o tym, że mężczyzna chce doprowadzić od eksplozji podjęto natychmiastową decyzję o przystąpieniu do działań mających uniemożliwić mu spowodowanie tak dużej tragedii.

 

Mężczyzna już usłyszał zarzuty związane z nielegalnym gromadzeniem materiałów wybuchowych oraz sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia, które zagraża życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach – przekazał rzecznik Komendy Głównej Policji.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

W poniedziałek po raz kolejny wielu policjantów z różnych województwo pełniło służbę w stolicy przy okazji Marszu Niepodległości, który znów zgromadził dziesiątki tysięcy patriotów, którzy bezpiecznie przemaszerowali ulicami Warszawy. Jak podają policyjne dane, tym razem ta coroczna manifestacja była najbezpieczniejsza od 10 lat, czyli od początku organizowania Marszu Niepodległości. W poniedziałek przy okazji przejścia narodowców przez Warszawę wykonano też fotografie, które chwyciły za serce wielu Polaków. Wśród nich znalazły się również zdjęcia, na których znaleźli się funkcjonariusze policji z Małopolski.

 

Krakowscy policjanci przybyli do Warszawy, aby zapewnić bezpieczeństwo przy okazji wydarzeń jakie organizowane były w stolicy w ramach kolejnego Święta Niepodległości. Fotografie, które poruszyły serca sporej grupy internautów wykonali na terenie Warszawy, właśnie funkcjonariusze z krakowskiego Oddziału Prewencji Policji. Na zdjęciach tych widać, jak w pozytywnej atmosferze, policjanci pozwolili w pewnym sensie poczuć małemu chłopcu jak to jest być jednym z nich.

 

Zobaczcie sami!

 

OPP Kraków – 11 listopada 2019 rok Warszawa—————————–nasza strona internetowa : www.ifp.plnasz…

Gepostet von Internetowe Forum Policyjne am Montag, 11. November 2019

 

 

Źródło: Facebook/@internetoweforumpolicyjne

Fot.: Wikimedia Commons

 

W końcu udało się rozbić gang cyberprzestępców! Wyłudzali miliony. Mamy nagranie!

Dolnośląskiej policji udało się rozbić gang cyberprzestępców. Dzięki emailom przestępcą udało się dostać dane dostępowe kont bankowych. Wysyłali fałszywe powiadomienia.

 

Sprawcy opróżnili wszystkie konta bankowe. Policja we Wrocławiu złapała już pięć osób w tym 37-latka, który ma na swoim koncie sporą ilość wyłudzeń. Ofiary to około 200 osób. Grupa przestępcza ukradła około 1,2 miliona złotych.

 

Grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności. Więcej informacji znajdziemy na filmiku, który można obejrzeć (TUTAJ)

 

Źródło: nczas.com, policja dolnośląska

Foto: zrzut ekranu/ Policja Dolnośląska

 

Do dwóch makabrycznych zdarzeń doszło w ostatnich dniach na terenie województwa Wielkopolskiego. Niestety sprawy te wiążą się ze śmiercią kilku osób.

 

Pierwsza sprawa dotyczy sytuacji jaka miała miejsce w Kaliszu. W jednym z domów znajdujących się przy ul. Niemojowskich znaleziono tam ciała dwójki osób- kobiety i mężczyzny. Wiadomo, że byli oni w wieku około 50 lat, a ich zwłoki odnalazła osoba należąca do ich rodziny.

 

W przypadku tragedii w Kaliszu wykluczony wstępnie został udział osób trzecich w śmierci znalezionej pary zmarłych. Odrzucona miała zostać też hipoteza o zatruciu tlenkiem węgla.

 

Kolejne makabryczne odkrycie miało miejsce niedaleko miejscowości Kościan, leżącej również na terenie województwa wielkopolskiego.

 

W środowe popołudnie odnaleziono ciało mężczyzny, które znajdowało się w Kanale Mosińskim. Zgłoszenie o odnalezieniu zwłok policja otrzymała około godz. 14. Takie informacje podał portal rmf24.pl powołując się na relacje aspirant Izabeli Czerwiński. Sprawa ta badana jest przez policjantów, których działania nadzoruje prokuratura.

 

Przeprowadzenie sekcji zwłok przybliżyć ma śledczych do odpowiedzi na pytanie co doprowadziło do śmierci mężczyzny.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; wp.pl

Fot.: Flickr

W środę późnym wieczorem w Parku im. Szarych Szeregów w Łodzi policja wylegitymowała kilkudziesięciu mężczyzn. Twierdzili, że przyszli pobiegać, ale nic na to nie wskazywało.

Pseudokibice ubrali szaliki z emblematami jednego z klubów piłkarskich i wmawiali policji, że przyszli pobiegać. Wszystko wskazywał jednak, że przygotowywali się na tzw. ustawkę, czyli bójkę pseudokibiców. Mieli przy sobie rękawice bokserskie i ochraniacze na zęby.

 

CZYTAJ TAKŻE: Harry i Meghan w ogniu krytyki. Nie wywiną się z tego

 

Ktoś zgłosił policji, że podejrzana grupa kilkudziesięciu mężczyzn znajduje się Parku im. Szarych Szeregów w Łodzi. Zablokowali ulicę swoimi autami i bez koszul, ubrani w kominiarki wbiegli do parku. Około 23 przyjechali funkcjonariusze z Wydziału Wywiadowczego KMP w Łodzi.

 

Wylegitymowani mężczyźni utrzymywali, że chcieli tylko pobiegać i zaraz potem wrócą do domu. Dlaczego jednak mieli przy sobie rękawice bokserskie i ochraniacze na zęby? Wynika z tego, że policja zapobiegła najpewniej ustawce.

 

 

CZYTAJ TAKŻE: Anna Lewandowska wstawiła zdjęcie z przeszłości. Wtedy nie wyglądała tak dobrze…(FOTO)

 

 

Źródło: polsatnews.pl

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało jednego z ważnych przedstawicieli środowiska pseudokibiców w Polsce. Mężczyzna był poszukiwany od miesięcy, a w tym okresie ukrywał się m.in. w Hiszpanii. Ostatecznie jednak wpadł w dość nietypowych okolicznościach, które u wielu mogą rodzić sporo pytań.

 

40-letni Paweł Ł. ps. „Master” to lider bojówki utożsamiającej się z Cracovią i określającej się jako „Jude Gang”. Jest to przykład kolejnej ekipy, która opierając się na środowisku pseudokibiców stała się zorganizowaną grupą przestępczą realizującą gangsterskie interesy nie tylko w Polsce, ale też poza granicami naszego kraju.

 

Za szefa grupy „Jude Gang” uznawany był przez długi czas Robert M. ps. „Metal”. Był on zamieszany w sprawę zabójstwa dokonanego na krakowskich Grzegórzkach w październiku 2004 roku. Później deklarował jednak, że nie zamierza angażować się już w gangsterskie porachunki. W ostatnich latach wśród fanów Cracovii pojawiły się nawet informacje, że miał on składać zeznania obciążające innych, w związku z czym wywieszono nawet na trybunach podczas meczu transparent obrażający dawnego lidera „Jude Gangu”. Inny z ważnych liderów tej grupy Tomasz C. ps. „Człowiek” został zamordowany w styczniu 2011 roku przez członków konkurencyjnej grupy „Wisła Sharks” na osiedlu Kurdwanów. Po tych wydarzeniach Paweł Ł. ps. „Master” miał wypracować sobie pozycję szefa „Jude Gangu” pomimo tego, że prawdopodobnie skonfliktowany był on z niektórymi również znanymi pseudokibicami krakowskich „Pasów”, takimi jak np. bracia Z., którzy stworzyli własną grupę przestępczą, o której również głośno bywało w ostatnim czasie, w związku ze śmiercią jednego z nich- Adriana Z. ps. Zielony przy okazji akcji antyterrorystów czy też poszukiwaniami Magdaleny Kralki będącej partnerką kolejnego z braci.

 

Jednak to właśnie „Jude Gang” stanowi grupę będącą oficjalnie uznawaną za bojówkę pseudokibiców Cracovii, a robiącą równocześnie poważne interesy przestępcze. Grupa „Mastera” zajmować miała się m.in. przemytem i rozprowadzaniem dużych ilości narkotyków po różnych krajach Europy, brutalnymi napadami na członków konkurencyjnych grup, przejmowaniem „bramek” w krakowskich lokalach, gdzie imprezuje wielu ludzi, a nawet przemytem imigrantów. Podobnych działań dopuszczała się wroga dla „Jude Gangu” grupa „Wisła Sharks”.

 

Choć dla wielu może być to kuriozalne, to chociaż w wojnie pomiędzy pseudokibicami Wisły i Cracovii dochodziło do często krwawych, a nawet tragicznych sytuacji, to nie przeszkadzało to niektórym z liderów krakowskich gangów w utrzymywaniu koleżeńskich relacji. Według relacji mediów i głosów pojawiających się w środowisku miejscowych kibiców, tak było w przypadku Pawła Ł. ps. „Master” i Pawła M. ps. „Misiek”. Liderzy konkurencyjnych gangów mieli bowiem niegdyś wspólnie odsiadywać wyrok w więzieniu co przełożyło się na to, że zachowali oni ze sobą dobry kontakt i wzajemnie nie atakowali, chociaż kierowane przez nich grupy toczą przez lata przestępczą wojnę.

 

To właśnie zeznania „Miśka” miały obciążyć nie tylko jego dawnych kompanów, ale też szefa konkurencji. Wskazuje na to m.in. fakt, że Paweł Ł. miał uciec z kraju i uniknąć aresztowania niedługo po tym jak zeznawać zaczął zatrzymany we Włoszech jego imiennik „Misiek”. Funkcjonariusze policji nie zastali szefa kiboli Cracovii w dniu, gdy zatrzymywano też bojówkarzy kojarzonych z „Białą Gwiazdą” i byłego członka zarządu klubu Wisła Kraków- Damiana D.

 

Trzeba jednak zaznaczyć, że „Master” miał nie stawiać się do odsiadki zaległego wyroku dwóch i pół roku więzienia oraz zapłaty grzywny w wysokości 14 tysięcy złotych. Sprawa, w której wyrok ten zapadł dotyczyła wprowadzenia do obrotu dużej ilości narkotyków (sprowadzonych do Polscki z Hiszpanii i Słowacji) oraz uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej.

 

Lider „Jude Gangu” miał uciec do Hiszpanii i tam się przez pewien czas ukrywać. Zdecydował się jednak wrócić do Polski, pomimo tego iż ciągle był poszukiwany przez CBŚP. Kuriozalne okazały się być ostatecznie okoliczności zatrzymania 40-letniego szefa bojówkarzy utożsamiających się z „Pasami”.

 

Paweł Ł. pojawił się bowiem w ostatni weekend w Warszawie, gdzie odbywał się szlagierowy mecz pomiędzy stołeczną Legią a Lechem Poznań, którego kibice utrzymują przyjazne relacje z fanami Cracovii. Według medialnych doniesień, prawdopodobnie to właśnie bojówkarze z Wielkopolski pomagali się ukrywać „Masterowi” po powrocie do Polski. Nie jest jednak wiadome do końca dlaczego mimo wszystko zdecydował się on udać na mecz Ekstraklasy, przy okazji którego zabezpieczenie przez policję utrzymane jest na wysokim poziomie.

 

Szef „Jude Gangu” nie obejrzał jednak już meczu, gdyż został zatrzymany pod stadionem Legii zlokalizowanym przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie. Funkcjonariusze nie przewieźli jednak 40-letniego szefa bojówki do zakładu karnego w celu odbycia zaległego wyroku, ale przetransportowano go do siedziby Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.

 

Paweł Ł. usłyszy prawdopodobnie kolejne zarzuty oparte o zeznania szefa „Wisła Sharks”- Pawła M.

 

Po wspomnianym zabójstwie Tomasza C. ps. Człowiek w rejonie ul. Wysłouchów w Krakowie, w telewizji TVN zaprezentowano reportaż „Superwizjera” dotyczący porachunków krakowskich pseudokibiców. Pokazane zostały w nim nagrania z kamer monitoringu, na których zarejestrowano akcje przeprowadzane przez członków gangów, a wśród nich atak właśnie na Pawła Ł. ps. „Master”, podczas którego został on ranny ale uniknął śmierci mimo ciosów zadawanych ostrymi narzędziami.

 

Opisana powyżej sytuacji ukazana została w 9 minucie poniższego materiału filmowego:

 

 

O porachunkach gangów w Krakowie pisaliśmy również w poniższych artykułach:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

Zatrzymano byłą prezes Wisły oraz żonę ważnego chuligana. Wiemy kto zaczął „sypać”!

 

Bojówkarz Wisły oskarżony o pedofilię?!

 

 

Źródło: se.pl ; tvn24.pl ; YouTube/RaidalloTV

Jak podaje agencja Reuters w stolicy Norwegii, Oslo doszło do zamachu. Najpierw nieznany mężczyzna ukradł karetkę pogotowia, następnie wjechał samochodem w przechodniów. 

 

Niemal natychmiast na działania zamachowca zareagowała Policja. Funkcjonariusze otworzyli ogień do napastnika. W wyniku strzałów został on ranny, a następnie schwytany. Niestety, jak informują norweskie media, w wyniku zamachu wiele osób zostało poszkodowanych. Wśród nich jest prawdopodobnie także małe dziecko. Jak dotąd nie podano precyzyjnej liczby oraz charakteru obrażeń osób będących ofiarami ataku.

 

Policja zabezpieczyła miejsce zdarzenia, jednocześnie poszukuje także drugiej osoby mogącej mieć związek z zamachem.  Zamknięta, poza miejscem zdarzenia, pozostaje też duża część norweskiej stolicy.

 

 

/red./

 

Od śmierci byłego prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza minęło już trochę czasu. Czy ktoś wiedział, że zamordują Adamowicza? Prokuratura bada sprawę. 

Od śmierci byłego prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza minęło już trochę czasu. W styczniu Adamowicz pojawił się na finale Orkiestry Świątecznej Pomocy, tam Stefan W. zadał mu śmiertelne ciosy nożem.

 

Jak się okazuje wciąż prowadzone jest śledztwo w tej sprawie. Na portalu trojmiasto.pl 31 grudnia 2018 roku pojawił się komentarz „Ja cierpliwie czekam na informacje o śmierci, która będzie na pierwszej stronie każdej gazety…” Pełnomocnik rodziny Adamowiczów poprosił, by prokuratura sprawdziła, czy wpis ma jakiekolwiek powiązanie ze śmiercią byłego prezydenta Gdańska.

 

Jak informuje Wyborcza policja dotarła już do osoby, do której przypisany był adres IP, ale nie był to autor wpisu.

 

Na razie również znamy szczegółów. Nie wiemy, czy wpis był napisany z kafejki internetowej oraz czy jest związany ze śmiercią polityka.

 

Źródło: wyborcza.pl, naczas.com

Foto: wikimedia.org