Do niebezpiecznego incydentu doszło na terenie galerii Bonarka przy ulicy Kamieńskiego w Krakowie. Po zdarzeniu, które mogło przerazić wielu klientów tamtejszych sklepów, policja rozpoczęła działania mające doprowadzić do zatrzymania sprawcy krwawego ataku.

 

Sytuacja miała miejsce we wtorek w sklepie Auchan wewnątrz dużej galerii handlowej. Jeden z przebywających tam wówczas mężczyzn ukradł odzież. Kiedy zaobserwowano zachowanie podejrzanego człowieka, ochroniarz starał się go zatrzymać, wtedy jednak złodziej zadał mu cios ostrym narzędziem.

 

Zaatakowany mężczyzna musiał trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń, a sprawca zdołał uciec z galerii Bonarka. Funkcjonariusze z Komisariatu Policji VI w Krakowie prowadzą czynności, mające finalnie poskutkować aresztowaniem mężczyzny, który dopuścił się kradzieży i krwawego ataku.

 

Policja opublikowała wizerunek napastnika, którego zarejestrowały kamery monitoringu w Bonarce. Osoby, które mogą posiadać informacje na temat tego gdzie przebywa poszukiwany nożownik proszone są o kontakt z komisariatem policji.

 

Komisariat Policji VI w Krakowie poszukuje sprawcy kradzieży rozbójniczej W dniu 10.09.2019 w sklepie Auchan-Kraków…

Gepostet von Małopolska Policja am Donnerstag, 12. September 2019

 

 

Źródło: Facebook/@Malopolska.Policja

Fot.: Wikimedia Commons

 

Krakowska policja przeprowadziła działania, których efektem jest zatrzymanie trzech mężczyzn, którzy mieli pobierać haracze od miejscowych małych przedsiębiorców. W internecie pojawiło się nagranie z akcji funkcjonariuszy.

 

Zatrzymani mieli być w opinii policji wyjątkowo brutalni przy okazji prowadzenia swoich przestępczych działań. Haracze pobierali oni na terenie Krakowa, najprawdopodobniej w rejonie Starego Miasta. Jak przekazała policja, przestępcy byli powiązani ze środowiskiem pseudokibiców.

 

Cała trójka usłyszała już zarzuty kradzieży rozbójniczej, fałszowania dokumentów, gróźb karalnych, jak również używania przemocy oraz groźby wywierania wpływu. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na okres dwóch miesięcy – powiedział cytowany przez lovekrakow.pl Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji.

 

W związku z posiadanymi przez policjantów informacjami, że mężczyźni mogą być uzbrojeni i niebezpieczni, przy ich zatrzymaniu wykorzystano antyterrorystów z Krakowa, a także z Rzeszowa. Funkcjonariusze weszli do trzech mieszkań na terenie Nowej Huty ok. godz. 4 w celu zatrzymania przestępców.

 

Z informacji wynikało, że podejrzewani mogą posiadać w domu broń oraz inne niebezpieczne narzędzia, w związku z czym w zatrzymaniach uczestniczyli policyjni antyterroryści z Krakowa i Rzeszowa – powiedział rzecznik prasowy małopolskiej policji.

 

Dwóch zatrzymanych ma po 25, a trzeci z nich 29 lat. Zgodnie z decyzją sądu zostali oni aresztowani na okres dwóch miesięcy.

 

Cała trójka przewijała się w policyjnych kartotekach, byli karani za m.in. pobicia, narkotyki, włamania. W przeszukanych mieszkaniach funkcjonariusze zabezpieczyli gotówkę i podrabiane dokumenty – wymienia Sebastian Gleń.

 

Policja prosi o kontakt osób, które mogły ucierpieć na przestępczej działalności prowadzonej przez zarabiających na haraczach krakowskich pseudokibiców.

 

Kryminalni ustalają kolejnych pokrzywdzonych w tej sprawie. Osoby, które mogły paść ofiarą działalności tej grupy, prosimy o zgłaszanie się do Komisariatu Policji I w Krakowie – wyjaśnił rzecznik KWP w Krakowie.

 

W internecie opublikowano nagranie z zatrzymania podejrzanych w tej sprawie mężczyzn.

 

Akcja policji

Akca policja – haraczeWięcej: https://lovekrakow.pl/aktualnosci/pseudokibice-pobierali-haracze_32060.html

Gepostet von VIDEO LoveKraków.pl am Dienstag, 10. September 2019

 

 

Źródło: lovekrakow.pl ; TVN

Media informują o horrorze, jaki przez 10 lat przeżywała młoda kobieta. Była zamknięta w piwnicy, torturowana i wielokrotnie gwałcona przez swojego oprawcę.

 

W 2007 r. 19-letnia wówczas obywatelka Rumunii przyjechała do włoskiej miejscowości Lamezia Terme. Jak informuje „La Republicca”, kobieta zatrudniła się tam w charakterze pomocy domowej, a do jej głównych obowiązków należało sprawowanie opieki nad starszą osobą.

 

Wszystko wyglądało normalnie do momentu, kiedy staruszka zmarła. Jej syn zaczął nękać młodą imigrantkę, a następnie zamknął ją w piwnicy. Tam kobieta przeżywała prawdziwą gehennę. Była przywiązana do łóżka, a mężczyzna regularnie torturował i gwałcił swoją ofiarę. W wyniku wymuszonych stosunków seksualnych kobieta urodziła dwoje dzieci – córkę i syna.

 

Narodziny wspólnych dzieci wcale nie zmieniły postępowania zwyrodnialca. Córeczkę i synka zamknął razem z kobietą w piwnicy. Dzieci były zmuszone, aby patrzeć, jak ojciec znęca się nad ich matką.

 

CZYTAJ TAKŻE: Co za bestialstwo. Na oczach matki ścięto głowę 6-latka!

 

W internecie można obejrzeć nagranie udostępnione przez włoskich karabinierów. Widać na nim, że pomieszczenie, w którym była przetrzymywana kobieta z dziećmi było bardzo brudne. Pełno tam było myszy, insektów i śmieci, a za posłania musiały służyć sterty katonów.

 

Twitter/_Carabinieri_

Foto: Youtube.com/ zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe
MR

Do nietypowego zatrzymania i akcji policji doszło w miejscowości Dęby Szlacheckie leżącej na terenie województwa wielkopolskiego. To właśnie tam funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali miejscowego kapłana do sprawy dotyczącej handlu narkotykami.

 

Wikariusz został zatrzymany w miejscowej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Akcja policji miała zostać przeprowadzona na polecenie prokuratury. O sprawie poinformował m.in. portal e-kolo.pl.

 

39-letni duchowny podejrzewany jest o udział w handlu narkotykami i usłyszał zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Wobec zatrzymanego zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego, a także zakazu opuszczania kraju.

 

Portal poznan.tvp.pl poinformował, iż władze diecezji włocławskiej zdecydowały się zwolnić księdza z pełnienia obowiązków posługi kapłańskiej. 39-latek sprawował je przez 12 lat, uczył również religii. W szkole, w której prowadził on katechezę podjęto decyzję zerwaniu z duchownym umowy. Obecnie ma mieć on zakaz odprawiania Mszy Świętej w Dębach Szlacheckich, jak również w parafii, z której pochodzi. W innych parafiach nie może on natomiast udzielać Sakramentów, przyjmować intencji mszalnych, jak również głosić kazań. Nie jest oficjalnie wiadome, gdzie teraz przebywa podejrzany o handel zakazanymi środkami kapłan.

 

Zatrzymanie 39-letniego księdza stało się ważnym tematem wśród mieszkańców gminy Dęby Szlacheckie. Fakt, iż miejscowy wikariusz został zatrzymany przez CBŚP wywołał wiele emocji wśród parafian. Wciąż jednak jest wiele niewiadomych w całej sprawie.

 

 

 

Źródło: e-kolo.pl ; wp.pl ; poznan.tvp.pl

Fot.: Pixabay

Akcje polskiej policji niejednokrotnie wiążą się z dynamiką zdarzeń oraz koniecznością wykazania się przez funkcjonariuszy umiejętnością reagowania na trudne do przewidzenia sytuacje. Zdarzenie do jakiego doszło w Krakowie, na terenie dzielnicy Podgórze Duchackie potwierdza to jak specyficzne bywają zwroty akcji przy okazji działań prowadzonych przez policję.

 

Sprawę opisała facebookowa strona Małopolskiej Policji w treści jednego z opublikowanych wpisów. Na jednym z krakowskich osiedli zatrzymany miał zostać poszukiwany 23-latek. Udało się go namierzyć dzięki pracy i zebranym informacjom przez kryminalnych z Komisariatu VI Policji w Krakowie.

 

Według jak podaje policja wiarygodnych źródeł, poszukiwany mężczyzna miał przebywać w mieszkaniu znajdującym się w jednym z bloków na terenie dzielnicy Podgórze Duchackie. Policjanci odpowiadający za pozyskanie takowych informacji udali się pod wskazany adres, a następnie zabezpieczyli ewentualne drogi ucieczki, którymi podejrzany mógłby próbować się „ulotnić”. Przez niedługi czas prowadzili również obserwację wskazanego miejsca.

 

Po zabezpieczeniu okolic bloku, policjanci zapukali do drzwi mieszkania. Kiedy 23-latek domyślił się, iż przyszła po niego policja, w zajmowanym przez niego lokalu zapanowała cisza. Mężczyzna miał wówczas udać się na balkon i po upewnieniu się, że w tamtym momencie nie ma w pobliżu funkcjonariuszy, wyrzucił na zewnątrz m.in. foliowy woreczek. Jak się okazało później, znajdowała się w nim amfetamina w niewielkiej ilości.

 

Policjanci kontynuowali pukanie do drzwi i nawoływanie do ich otworzenia. Poinformowali również mężczyznę, że zostanie przeprowadzone wejście siłowe, jeżeli nie wpuści on policji do środka.

 

Podejrzany nie dostosował się do zaleceń policjantów, w związku z czym w działania włączyli się strażacy, którzy wyważyli drzwi. Następnie funkcjonariusze policji wbiegli do środka mieszkania, jednak zastali w nim jedynie 21-letnią lokatorkę. Zauważono również otwarte drzwi balkonowe.

 

W zaistniałej sytuacji, policjanci szybko udali się do sąsiedniego mieszkania, które jak się okazało zajmowała matka napotkanej chwilę wcześniej przez policję 21-latki. W tym przypadku, właścicielka zdecydowała się otworzyć drzwi funkcjonariuszom. Prawdopodobnie obawiała się ona ich wyważania. Szybko jednak zareagował tam jej 24-letni syn, który stanął na drodze policjantom i zachowywał się wobec nich agresywnie chcąc utrudnić im zatrzymanie 23-letniego kolegi. Funkcjonariusze zdecydowali się zastosować środki przymusu bezpośredniego wobec 24-lata, kiedy ten zaatakował ich fizycznie, nie chcąc wpuścić policji do mieszkania.

 

Po obezwładnieniu agresywnego mężczyzny i powaleniu go na podłogę, policjanci przystąpili do przeszukania mieszkania. Szybko w jednym z pokoi ujęli również ukrywającego się 23-latka.

 

24-latek odpowie za próbę siłowego wywarcia wpływu na działania policjantów. 23-latek trafił natomiast na ponad rok do więzienia w celu odbycia zaległej kary. Dodatkowo odpowie on też za posiadanie znacznej ilości narkotyków. W trakcie przeszukania mieszkania, w przypadku którego doszło do wyważenia drzwi, znaleziono bowiem trzy słoiki wypełnione marihuaną. Było to łącznie 146 gram suszu.

 

Kraków. Poszukiwany mężczyzna próbował uciec przed policjantami przez balkon.Policjanci z Komisariatu VI Policji w…

Gepostet von Małopolska Policja am Donnerstag, 5. September 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/@Malopolska.Policja

Fot.: Pixabay

 

 

Wydział kryminalny stołecznej policji przystąpił do zdecydowanych działań po otrzymaniu niepokojące zawiadomienia, iż jeden z mężczyzn może przewozić osobę wbrew jej woli w bagażniku auta. Jak się okazało porwana została kobieta, a w tle całej sytuacji tkwi konflikt pomiędzy dwoma braćmi. O sprawie poinformowała polska policja na swojej stronie.

 

Na pochwałę zasługuje postawa pewnej kobiety, która na Grochowie była świadkiem niepokojącej sytuacji. Zauważyła ona jak w rejonie jednej z tamtejszych ulic, mężczyzna otwiera bagażnik swojego samochodu, w którym znajduje się inna osoba próbująca się uwolnić. Podejrzany mężczyzna wepchnął ją jednak z powrotem do wnętrza auta, a następnie odjechał. Zaniepokojona tym co zobaczyła kobieta zapisała numery rejestracyjne samochodu i powiadomiła policję o całym zajściu.

 

Policjanci kryminalni przystąpili do działań, jednak ustalenie właściciela pojazdu miało, co warte podkreślenia, nie być zbyt proste. Ostatecznie jednak udało się zlokalizować podejrzany samochód marki honda na jednej z posesji w Sulejówku. Gdy na miejsce dotarli funkcjonariusze policji, silnik auta miał być jeszcze ciepły.

 

Policjanci schwytali 37-letniego mężczyznę, który przy zatrzymaniu wypierał się zarzutów i mówił, iż nie wie o co chodzi. W bagażniku jego Hondy policja odkryła jednak ślady krwi.

 

Jak się okazało, porwana przez podejrzanego została partnerka jego brata. Najprawdopodobniej motywem działania w tym przypadku był fakt, iż brat zatrzymanego odmówił uczestnictwa w przestępczej działalności. Porwanie kobiety miało być więc swoistą zemstą.

 

37-letni sprawca porwania został decyzją sądu tymczasowo aresztowany. Usłyszał on zarzut pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem, w związku z czym grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata.

 

Stołeczni kryminalni 👮‍♂️ niedługo po tym, jak otrzymali informację, że pewien mężczyzna mógł przewozić w bagażniku…

Gepostet von Polska Policja am Donnerstag, 5. September 2019

 

 

Źródło: policja.pl

Fot.: Flickr ; fshoq.com

 

 

33-letni Sean Granlund schował się w toalecie i zaczął uciekać po wejściu funkcjonariuszy policji do kasyna. Nie przewidział, że podwieszany dach może nie utrzymać jego ciężaru i trafił prosto pod nogi policjantów.

 

Do sytuacji doszło w jednym z kasyn w Rapid City w Południowej Dakocie w USA. Około godziny 1:30 w nocy do kasyna weszli policjanci poszukujący zaginionej osoby. Jeden z klientów na ich widok pobiegł do łazienki, co natychmiast wzbudziło ich podejrzenia.

 

Mężczyzna długo przebywał w toalecie. Na pukanie odpowiadał, że sprawa zajmie mu jeszcze trochę czasu. Po około 20 minutach poprosili obsługę o otworzenie drzwi, jednak nie zobaczyli nikogo, a jedynie fakt, że w dziurze między podwieszanym sufitem, a dachem coś się rusza.

 

Chwilę później w sali głównej kasyna podwieszany dach zawalił się, a uciekinier zawisł tuż przed twarzami policjantów. Jak się okazuje nie był nawet osobą, którą tej nocy szukała policja.

 

Na swoim profilu na Facebooku napisali, że nie jest to pierwsza sytuacja gdy ktoś próbuje uciekać w ten sposób. Poniżej opublikowany przez nich post wraz ze zdjęciem:

 

We've seen this 'escape hack' used a number of times before and it always seems to end the same way. Bottom line:…

Gepostet von Rapid City Police Department am Mittwoch, 4. September 2019

 

Źródło: Polsatnews.pl
Fot: Facebook/ Rapid City Police Departament

Liderka krakowskiego gangu Magdalena Kralka chce wrócić do Polski. Kobieta żąda tzw. listu żelaznego, czyli dokumentu, który zapewni jej wolność do czasu zakończenia śledztwa. Jeśli sąd na to przystanie, Kralka zapowiada pełną współpracę.

 

Żądanie Kralki przesłał do sądu jej adwokat. Kobieta chce wrócić do Polski i zaangażować się w śledztwo, co oznacza, że poszłaby na współpracę z policją i wyjawiła prawdę nt. działalności jej grupy przestępczej. Otwarcie się liderki środowiska przestępczego mogłoby poważnie wstrząsnąć kryminalną sceną w Polsce i ujawnić na światło dzienne szokujące fakty.

 

Gdzie obecnie przebywa Magdalena Kralka? Tego nie wie nikt poza nią samą. Służby twierdzą, że kobieta może znajdować się dosłownie wszędzie, w każdym miejscu na ziemi. Jej namierzenie jest zatem niebywale trudne, wobec czego tylko żelazny list mógłby pozwolić nawiązać współpracę z kobietą.

 

Kralka stawia to za warunek niezbędny i nienegocjowalny. W innym przypadku kobieta boi się ryzyka ataków a nawet morderstwa. Jak przekazuje jej adwokat, klientka nie dopuszcza możliwości osadzenia jej w areszcie.

 

Magdalena Kralka objęła schędę w kryminalnym środowisku kibiców Cracovii Kraków po zabójstwie jej partnera, który wcześniej dowodził grupą. Jak ustaliły służby, kobieta rozwinęła gangi  zgromadziła ogromną fortunę, głównie na przemycie i sprzedaży narkotyków. Dziś za Kralką krąży list gończy, zaś Interpol wystawił jej czerwoną notę.

W dniu wczorajszym informowaliśmy państwa o zabójstwie do jakiego doszło na terenie miejscowości Zadowice w powiecie kaliskim. Znajdowała się tam ferma drobiu, na której rozegrały się dramatyczne sceny. 53-letni pracownik sezonowy śmiertelnie postrzelił w głowę 34-letniego właściciela fermy, a następnie porzucił broń i uciekł w stronę znajdującego się nieopodal pola kukurydzy.

 

Na miejsce tragedii dotarli funkcjonariusze policji oraz prokurator. Zdecydowano się również na publikację wizerunku poszukiwanego w związku z tą sprawą zabójcy. Ten krok w prowadzonych działaniach miał okazać się dosyć kluczowy, gdyż to właśnie informacje od mieszkańców Kalisza miały pomóc w uchwyceniu 53-letniego Krzysztofa K.

 

Jak informują dziś media, ofiar mogło być więcej, gdyż Krzysztof K. miał podobno również zażądać wydania kosztowności od żony zabitego mężczyzny.

 

Co ciekawe, w dzień dokonania zbrodni, 53-latek miał stawić się rano w Urzędzie Gminy Godziesze Wielkie. Był on bowiem skierowany na odpracowanie godzin prac społecznych, jednak ze względu na woń alkoholu został on z urzędu odesłany. Odebrać miał go stamtąd 34-latek, który padł niedługo później ofiarą swojego pracownika.

 

W internecie pojawiło się nagranie z obławy na Krzysztofa K.

 

Zatrzymanie miało miejsce na terenie pustostanu znajdującego się przy ul. Parkowej w Kaliszu. 53-latek miał mieć wówczas przy sobie niektóre z rzeczy osobistych oraz dodatkowe ubrania.

 

 

 

Źródło: wp.pl ; Polsat ; YouTube/Portal Fakty Kaliskie