Patryk Vega to reżyser, którego filmom z reguły towarzyszą spore kontrowersje. Dla wielu widzów bowiem, jego filmy są przesadzone w swej fabule oraz sztucznie wytwarzają emocje, a on sam stara się robić z siebie celebrytę przez częstą aktywność w internecie przy okazji promowania swoich produkcji. Reżyserowi zarzucano też współpracę z gangsterami przy tworzeniu niektórych z filmów. Teraz Vega wymienił filmiki o ironicznej treści z… polską policją.

 

Nadchodzi premiera filmu „Bad Boy”, w którym zagrają m.in. znani piłkarze: Sławomir Peszko oraz Kamil Grosicki. Ma on opowiadać fikcyjną historię, jednak opartą na wydarzeniach z różnych części Polski, które miały związek ze środowiskiem pseudokibiców oraz przestępczą działalnością ich grup. W czasie kiedy Vega promuje tę produkcję, Interpol wciąż poszukuje Magdaleny Kralki, kobiety z małopolskiej grupy przestępczej określanej jako tzw. „gang Zielonych”. Była ona partnerką jednego z braci Z.- szefów tej właśnie grupy, którzy swoją kryminalną karierę zaczynali jako osoby wywodzące się ze środowiska kiboli sympatyzujących z Cracovią, a z czasem stworzyli swój własny gang niezależnie od największej bojówki pseudokibiców „Pasów”.

 

Kiedy niedoszły szwagier Kralki został zastrzelony przy okazji policyjnej akcji, a jej partner wraz z trzecim z braci i innymi kompanami trafił za kratki, ona przejęła stery nad interesami gangu.

 

Kobieta znalazła się w gronie osób, które otrzymały fikcyjne „bilety lotnicze”. Mowa tu o akcji polskiej policji w internecie, przy okazji której w humorystyczny sposób prezentowane są poszukiwane osoby, którym policja zapewnia darmowy lot do Polski.

 

Dziś darmowy bilet od Policji otrzymuje Pani Magdalena Kralka.➡️ https://bit.ly/37gNbZN

Gepostet von Polska Policja am Mittwoch, 22. Januar 2020

 

W zaistniałej sytuacji, Patryk Vega umieścił w internecie film, w którym mówi o swoich staraniach mających na celu sprowadzenie Magdaleny Kralki do Polski na premierę „Bad Boy”. W nagranym materiale, Vega apeluje do policjantów, aby nie wtargnęli na salę kinową z granatami hukowymi, ale zatrzymali poszukiwaną dopiero na bankiecie po seansie. Na to nagranie, w kreatywny sposób, postanowił odpowiedzieć z humorem rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji oficer Mariusz Ciarka.

 

Zobaczcie sami!

 

Apel do polskiej policji

Patryk Vega: apel do polskiej policji w sprawie Magdaleny Kralki poszukiwanej przez Interpol.

Gepostet von Patryk Vega am Sonntag, 26. Januar 2020

 

Odpowiedź na apel Patryka Vegi kierowany do Policji 😉🚔🚨

Gepostet von Polska Policja am Montag, 27. Januar 2020

 

Zobacz też:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

Źródło: Krakowwpigulce.pl ; Facebook/@PatrykVegaOfficial ; Facebook/@PolicjaPL

Fot.: Flickr ; Facebook

 

Patryk Vega po raz kolejny promuje film za pomocą krótkich materiałów video w swoich mediach społecznościowych. Tym razem zaapelował do polskiej policji. 

Tę specyficzną  metodę promocji zaprezentował chociażby przed premierą „Polityki”. Zanim film ujrzał światło dzienne, reżyser wypuszczał kolejne materiały z nim związane do Internetu. Miało to na celu jeszcze większe przyciągnięcie widzów do kin.

Podobnie jest i teraz. Niebawem (21 lutego) do kin trafi najnowsze „dzieło” Vegi pt.  „Bad Boy”. Do premiery pozostał zatem niecały miesiąc, a Vega już wrzuca kontrowersyjne materiały promocyjne. Ostatnio zaapelował do polskiej policji.

 

Pozostaje jedynie pytanie, czy taka forma „zapraszania” na film zyska aprobatę wśród widzów.

 

 

Instagram/YouTube/Red/Fot. Facebook Vega

Wszystko działo się na Śląsku. Droga w kierunku do Częstochowy. Wracający z dyżuru dwaj policjanci zauważyli płonący samochód na poboczu jezdni.

Funkcjonariusze zablokowali ruch, zapewniając korytarz bezpieczeństwa dla przejazdu wezwanych służb ratunkowych i natychmiast ruszyli z pomocą. Odciągnęli mężczyznę od pożaru na bezpieczną odległość. Chwilę później nastąpiła eksplozja paliwa i wybuch akumulatora, po czym cały samochód stanął w płomieniach.

Policjanci uratowali kierowcę z płonącego samochodu

Policjanci uratowali kierowcę z płonącego samochodu

 

Policjanci uratowali kierowcę z płonącego samochodu

Na miejsce szybko przyjechała straż pożarna, która ugasiła ogień. Mężczyźnie (obywatelowi Niemiec) na szczęście nic się nie stało.

 

se.pl/Red/Fot policja śląska

Niejedna kobieta irytuje się, gdy słyszy powiedzenie „baba za kierownicą”. W walce z tym stereotypem nie pomogła na pewno 34-letnia kobieta, która w Bydgoszczy mijała na czerwonym świetle kolejne skrzyżowania z ul. Wojska Polskiego. Tuż za nią jechali policjanci.

Kierująca nie tylko trzy razy przejechała przez skrzyżowania na czerwonym świetle, ale też o 34 km/h przekroczyła dozwoloną prędkość, nie użyła kierunkowskazu oraz przejechał przez linię ciągłą.

Kobieta w niecałe 30s otrzymała cztery mandaty na łączną kwotę 1500zł oraz 19 punktów karnych.

 

polsatnews.pl/Red/Fot screen policja

Na zachodzie Europy rok 2019 zakończył się pewną niechlubną już „tradycją”. We Francji i w Niemczech po raz kolejny doszło do aktów wandalizmu, niszczenia mienia, napadów i ataków na tle seksualnym podczas nocy sylwestrowej. Agresja podczas „świętowania” była w niektórych miastach na tyle duża, że pojawiające się w sieci nagrania przypominać mogą bardziej odległe kraje, gdzie toczona jest obecnie wojna niż zachodnie państwa europejskie.

 

O aktach przemocy i zniszczeniach poinformowały zarówno media niemieckie, jak i francuskie. Jedne z pierwszych informacji jakie pojawiły się po Sylwestrze to te z Lipska, mówiące o zamieszkach wywołanych przez anarchistów oraz starciach z policją. W ulicznych starciach rannych zostało kilku policjantów. Jeden z nich musiał przejść nawet operację ratującą życie. W opinii szefa policji w Lipsku- Torstena Schulze, jego obrażenia były wynikiem zorganizowanego ataku, który jest traktowany jako próba zabicia funkcjonariusza. Przedstawiciele tamtejszych służb potwierdzili też, że dochodziło tam również do napadów na kobiety oraz molestowania seksualnego.

 

Również w stolicy Niemiec Berlinie, pomimo wzmożonych środków bezpieczeństwa i sporej ilości patroli policyjnych, doszło do przestępstw kryminalnych, jak również napaści na tle seksualnym.

 

Informacje na temat niespokojnego świętowania nadejścia nowego roku docierają również z Francji. Choć zdaniem miejscowych władz i mediów w Paryżu było stosunkowo spokojnie, a do wybryków chuligańskich dochodziło raczej na obrzeżach stolicy, to jednak w innych częściach kraju- sylwestrowa noc nie wyglądała już tak sielankowo.

 

Zdaniem francuskiej rozgłośni France-Bleu, w płomieniach w wyniku działań agresywnych osób stanąć miało co najmniej 200 aut. Spora część tych podpaleń miała miejsce na terenie Alzacji. W okolicach Strasbourga atakowano nawet wozy strażackie, które też próbowano podpalać. W wyniku działań policji zatrzymanych miało zostać w tamtym rejonie około 40 osób.

 

Warto wspomnieć też o innym incydencie, w wyniku którego dwóch żandarmów zostało rannych. Na przedmieściach Miluzy bowiem, zostali oni ostrzelani petardami.

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Twitter ; Interia.pl ; France-Bleu

 

 

 

 

 

 

Polscy przestępcy nie przestają zaskakiwać. Jakiś czas temu w niemałe zdumienie wprawili policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. To właśnie oni, działając wspólnie z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej zajmowali się sprawą handlu częściami samochodowymi pochodzącymi z kradzionych samochodów. Podczas rutynowych działań jakie podejmowali funkcjonariusze na trzech prywatnych posesjach zabezpieczyli trzy kradzione auta oraz części samochodowe pochodzące z niemal stu pojazdów w tym… prototypu Mercedesa! Trzy osoby usłyszały zarzuty paserstwa.

 

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, specjalizujący się w zwalczaniu przestępczości samochodowej dotarli do informacji, że na terenie powiatu ropczycko-sędziszowskiego ktoś handluje częściami samochodowymi nieznanego pochodzenia. Pojawiło się podejrzenie, że mogą one pochodzić ze skradzionych pojazdów. Policjanci w tej sprawie współpracowali z funkcjonariuszami Zespołu Przeciwdziałania Przestępczości Samochodowej Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, którzy specjalizują się w identyfikacji pojazdów i ich części.

 

Kryminalni wytypowali trzy adresy, gdzie mogły znajdować się „dziuple” samochodowe. To prywatne posesje na terenie powiatu ropczycko-sędziszowskiego.

 

Podejrzenia funkcjonariuszy potwierdziły się. Na jednej z posesji zabezpieczono trzy samochody, jeepa i dwa fordy. Wstępne sprawdzenia potwierdziły, że auta miały przerobione numery VIN. Jak ustalono, pojazdy zostały skradzione na terenie Niemiec.

Na tych trzech posesjach znajdowały się też ogromne ilości części samochodowych. Trzeba było 8 aut ciężarowych, aby je przewieźć do policyjnych magazynów. Policjanci, strażnicy graniczni oraz wspierający ich funkcjonariusz policji austriackiej -pełniący służbę w BiOSG w ramach operacji Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej FRONTEX – określili wstępnie, że te części mogą pochodzić z blisko 100 zdemontowanych aut. Zidentyfikowano blisko 40 pojazdów, które skradzione zostały na terenie Europy, między innymi Niemiec, Anglii i Włoch. Wartość podzespołów może sięgać kwoty nawet kilkuset tysięcy złotych.

 

Wśród kradzionych podzespołów znaleziono bezcenne dla Mercedesa części prototypowe samochodu testowego. O tym fakcie powiadomiono producenta. Dalsza identyfikacja części pozwoli na określenie liczby pojazdów, z jakich pochodziły, a następnie potwierdzenie, czy źródło pochodzenia samochodów było legalne.

 

Do sprawy zatrzymano 5 osób, to mieszkańcy powiatu ropczycko-sędziszowskiego w wieku od 28 do 42 lat. Trzech spośród nich, dwóch 34-latków i 42-letni mężczyzna, usłyszało zarzuty paserstwa. Grozi za to kara do 5 lat pozbawienia wolności.

 

Prokurator Rejonowy w Ropczycach zastosował wobec podejrzanych policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe.

 

/red./

 

Foto: zrzut z Youtube.com/ zdjęcie poglądowe

Ta informacja zaskoczyć może wielu fanów sportu. Wiele wskazuje na to, że praca w policji stanie się kolejną profesją po zakończeniu kariery sportowej przez znanego skoczka narciarskiego. Wiadomo co sam zainteresowany mówi na ten temat.

 

Zarówno w Polsce, jak i zagranicą, wielu sportowców kończących karierę może mieć spory „ból głowy” ze znalezieniem sobie nowego zajęcia w ramach realizowania się zawodowego i pozyskiwania funduszy. Wielu z nich decyduje się na podjęcie pracy, która nadal związana jest ze światem sportu. Stąd też osoby, które niegdyś były zawodowymi sportowcami, później prowadzą szkółki dla młodych ludzi chcących rozwijać swój talent, stają się trenerami, ekspertami, komentatorami wydarzeń sportowych czy dziennikarzami albo nawet działączami w związkach sportowych.

 

Nieco inaczej wygląda jednak sytuacja w tym przypadku. Znany niemiecki skoczek narciarski, a zarazem mistrz świata w tej zimowej dyscyplinie sportu Marcus Eisenbichler ma w planach rozpoczęcie kariery w… policji federalnej.

 

Ukończyłem szkolenie, jestem funkcjonariuszem policji federalnej i czuję z tego powodu ogromną dumę. Kiedy skończę karierę, chciałbym pracować w policji. Skoki narciarskie to moje hobby – wyjaśnił reprezentant Niemiec.

 

28-letni skoczek jak na razie jednak wciąż skupia się na swoich sportowych poczynaniach i wnioskować można z jego słów, iż nie zamierza on odpuszczać walki o kolejne sukcesy. Według cytowanej przez portal Interia.pl wypowiedzi Marcusa Eisenbichlera, wierzy on w możliwość sięgnięcia zarówno po medale indywidualne, jak również odniesienie zwycięstwa w zmaganiach drużynowych.

 

 

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: PxHere ; Wikimedia Commons

 

Szczególnie perfidny napad. Wszystko dopracowane w szczegółach. Na wiozącego z banku pracownika stacji czekali już przestępcy. Wcześniej uważnie go obserwowali. Z ich perspektywy było to gwarancją „łatwej kasy”. Wtedy pojawił się „on”.

 

Były zawodnik MMA, trochę przypadkowo stojący za kasa na wspomnianej stacji benzynowej. Bez wahania ruszył przeciw bandytom, co jak widać na filmiku skończyło się dla nich niezbyt dobrze. Sami zobaczcie.

 

/red./

 

Źródło: youtube.com

Foto: zrzut z ekranu/Youtube.com

To była wyjątkowo duża operacja wymierzona w mafijne struktury. Przy jej realizacji zatrzymano aż 334 osoby. Oprócz osób stanowiących poszczególnych członków organizacji przestępczej, znaleźli się też przykładowo politycy, urzędnicy, a także adwokaci i doradcy podatkowi.

 

Cała akcja miała na celu rozbicie klanów należących do znanej włoskiej organizacji przestępczej ‚Ndranghety, która wywodzi się z Kalabrii, jednak jej wpływy są o wiele szersze. Spory zakres nielegalnych działań członkowie kalabryjskiej mafii mieli bowiem podejmować też w rejonie stolicy kraju- Rzymu, ale również innych częściach Półwyspu Apenińskiego.

 

Jej celem było rozbicie klanów kalabryjskiej mafii ‚ndranghety, działającej w tym rejonie oraz sieci jej powiązań z miejscowymi politykami i administracją w terenie oraz innych częściach kraju. Łącznie śledztwem objęto 416 osób, w tym przebywające w Niemczech, Szwajcarii i Bułgarii – skomentowali przeprowadzoną operację śledczy.

 

Wśród aresztowanych znalazł się też były włoski parlamentarzysta Giancarlo Pittelli wywodzący się z partii Forza Italia. Nie jest to jednak jedyna osoba związana z polityką, która trafiła do aresztu przy tej operacji wymierzonej w ‚Ndranghetę. Zatrzymano też samorządowców wywodzących się z różnych ugrupowań, a także burmistrza miejscowości Pizzo.

 

W areszcie po czwartkowych działaniach funkcjonariuszy, znalazł się również były dowódca jednostki operacyjnej karabinierów z Catanzaro. Wśród zarzutów jakie usłyszeli zatrzymani znalazły się m.in. te dotyczące prania pieniędzy, lichwy, przynależności do struktur mafijnych lub powiązań z nimi, a nawet zabójstwa.

 

Przeprowadzona operacja wymierzona w klany ‚Ndranghety, miała zostać skutecznie przeprowadzona dzięki wcześniejszemu wieloletniemu śledztwu prowadzonemu w różnych częściach Włoch. Nicola Gratteri, będący szefem prokuratury w Catanzaro, określił tę operację jako jedną z największych w historii walki państwa włoskiego z mafiami.

 

Całkowicie rozczłonkowaliśmy gangi w prowincji Vibo Valentia, ale operacja ogarnęła całe Włochy, od Alp po Sycylię – ocenił Nicola Gratteri.

 

Akcja została przeprowadzona pod nadzorem dowództwa karabinierów z Vibo Valentia oraz prokuratury do walki z mafią z Catanzaro.

 

Kalabryjska ‚Ndrangheta jest obok sycylijskiej Cosa Nostry oraz neapolitańskiej Camorry jedną z najbardziej znanych przestępczych organizacji w historii Włoch.

 

 

Czytaj też:

Chcą usunąć figurę świętego. Powodem jest to, kto ją ufundował [FOTO]

 

 

Źródło: wnp.pl ; niezalezna.pl

Fot.: Public Domain Pictures