Niedawno na naszym portalu pisaliśmy o przypadku pobicia Polaka przez grupkę nastolatków w Wielkiej Brytanii. Ofiara trafiła do szpitala. Wtedy policja z Bridgwater dostała zgłoszenie o nagraniu z tego pobicia. Napastnicy zostali zidentyfikowani, trafili do aresztu. Zostali jednak wypuszczeni po wpłaceniu kaucji. Warto przypomnieć, że przedział wiekowy sprawców to 16-17 lat…

 

Tym razem kolejna karygodna sytuacja miała miejsce również na wyspach… Teraz poszkodowany został policjant. Był on wysłany do jednego z londyńskich parków, gdzie miały zostać złamane obostrzenia dotyczące zgromadzeń publicznych. W stolicy Anglii, w jednym miejscu miało znajdować się 30 osób. Funkcjonariusz chciał złapać jednego z nich. Na policjanta jednak rzuciła się grupa nastolatków, kopiąc go i szarpiąc po ziemi. Prawdopodobnie nieuzbrojony policjant trafił do szpitala z obrażeniami głowy i nadgarstka. Tym razem do aresztu trafili 14-latek, 15-latek i 18- latek.

 

Nikt nie powinien być narażony na napaść z powodu zwykłego wykonywania pracy – szczególnie gdy zaangażowany oficer próbował chronić swoją społeczność. Zdajemy sobie sprawę, że było wielu świadków tego incydentu, z których wielu sfilmowało atak i nadal zachęcamy każdego, kto ma jakiekolwiek informacje lub nagrania, aby się z nami skontaktował„-  mówi komendant policji David Bentley.

 

 

 

ZOBACZ TAKŻE:

Polak brutalnie pobity przez nastolatków w Wielkiej Brytanii! [WIDEO]

 

Źródło: dailymail.co.uk, bbc.com, realnefakty.pl, news.sky.com

Fot: YouTube/ jabdbdbdbd (zrzut ekranu)

W ostatnim czasie, w internecie oraz mediach, niejednokrotnie pokazywane były nagrania, na których zarejestrowano sytuacje nie służące zbytnio dobrej reputacji policji. Niektóre bowiem interwencje w czasie kwarantanny i egzekwowania obostrzeń, zostały bardzo negatywnie ocenione przez sporą część społeczeństwa. Są jednak też sytuacje, w których funkcjonariusze polskiej policji pozwalają się ciepło zapamiętać w tym trudnym okresie. Tak też było w tym przypadku.

 

Na jednym z udostępnionych filmików przygotowanych przez funkcjonariuszy, widzimy policjantkę oraz policjanta w radiowozie, którzy w rytm popularnej piosenki „Przez twe oczy zielone” Zenona Martyniuka oraz zespołu Akcent, śpiewają tekst o koronawirusie.

 

Odkąd Ty się pojawiłeś, nie dajesz żyć normalnie nam. Wiele w życiu nam zmieniłeś, lecz wiem jak walkę wygrać mam„- śpiewa dwójka mundurowych, a następnie śpiewająco apelują też o konieczność przestrzegania zasad, które mają pomóc nam uchronić się przed zachorowaniem na COVID-19 i pomóc powstrzymać dalsze rozprzestrzenianie się słynnego już wirusa z Wuhan.

 

Materiał został udostępniony na profilu polskiej policji na Twitterze. Zobaczcie i posłuchajcie sami!

 

 

Źródło: Twitter/@PolskaPolicja ; o2.pl

 

Niestety to kolejne niepokojące wieści, jakie w ostatnich godzinach dotarły ze świata. W czasie kiedy za oceanem, na terenie Ameryki Północnej trwa walka z epidemią koronawirusa i jej skutkami, służby w Kanadzie zmierzyć musiały się w ostatni weekend z atakami dokonywanymi przez uzbrojonego napastnika w miejscowości Portapique, leżącej na terenie określanym jako Nowa Szkocja. Według przekazywanych informacji, to pierwsza w historii kraju taka sytuacja, kiedy ginie taka liczba osób.

 

Sprawca okrutnej akcji działał w przebraniu funkcjonariusza policji, a dodatkowo przemieszczał się też przy użyciu fałszywego radiowozu. Cały dramat rozegrać miał się jak podaje portal o2.pl, w sobotni wieczór, po godzinie 22. Zachowując się jak szalony mężczyzna, strzelał do ludzi i podpalał budynki. Funkcjonariusze podjęli działania mające na celu zabezpieczenie prowincji Nowa Szkocja oraz powstrzymanie fałszywego policjanta. Akcje służby podjęły po alarmującym zawiadomieniu na temat funkcjonariusza używającego bezpodstawnie broń wobec ludzi. Był to właśnie podszywający się pod policjanta szaleniec.

 

W wyniku serii ataków zginęło siedemnastu ludzi, jednak według podawanych przez media informacji, przedstawiciele służb twierdzą, że finalnie bilans ten może okazać się niestety bardziej tragiczny. Już jest to jednak największa taka tragedia w historii Kanady. Do tej pory największą liczbę ofiar śmiertelnych odnotowano bowiem przy okazji strzelaniny na terenie uczelni w Montrealu, która miała miejsce w 1989 roku. Zginęło wówczas 14 osób.

 

Wśród zabitych w weekendową noc osób znalazła się również miejscowa policjantka Heidi Stevenson, która osierociła dwójkę dzieci. Wiele osób z tamtej części Nowej Szkocji ciepło ją dziś wspomina, a dla jej bliskich zorganizowano zbiórkę pieniężną w ramach wsparcia po tych tragicznych doświadczeniach.

 

 

Poszukiwania mężczyzny, który zaatakował w sobotni wieczór na terenie Nowej Szkocji trwały przez około 12 godzin. Ostatecznie pościg zakończył się schwytaniem napastnika przebranego za policjanta. Mężczyzna ten zmarł po zatrzymaniu, jednak nie są znane dokładne okoliczności jego śmierci.

 

Jak się okazało, sprawca 51-letni Gabriel Wortman. Nie są znane jednak motywy jego działania i zapewne jest to nadal ustalane przez służby, dlaczego człowiek ten dopuścił się serii zabójstw. Według służb, jego działanie jednak ma nie być wiązane ze światowym terroryzmem.

 

Poniżej znajduje się fotografia nie żyjącego już Gabriela Wortmana, który w sobotni wieczór rozpoczął serię ataków na ludzi i podpaleń w Portapique.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; wp.pl ; Twitter

Fot.: Pixabay

 

Niestety na ataki szaleńców i osób motywowanych często nietypowymi dla normalnych ludzi pobudkami narażeni może być wiele osób, wykonujących różnorakie profesje. Przypadek jaki miał miejsce w Warszawie potwierdza to twierdzenie. Doszło tam do ataku z użyciem noża. Sprawca miał jednak pewnego rodzaju pecha, który okazał się zapewne szczęściem dla potencjalnych ofiar.

 

Do dramatycznych scen doszło dziś na terenie jednego ze szpitali znajdujących się w stolicy naszego kraju. Pewien mężczyzna dopuścił się tam ataku, przy którym posługiwać miał się niebezpiecznym narzędziem. Sprawcą ataku okazał się być 45-letni Piotr B.

 

Mężczyzna ma być jednym z miejscowych bezdomnych. Został on przetransportowany do szpitala w dniu dzisiejszym, gdyż na jego ciele zidentyfikowano kilka ran ciętych. Podczas udzielania pomocy, to jednak on sam zaatakował nożem mężczyznę, który pełnił wówczas obowiązki ratownika.

 

Napastnik atakując jednak osobę udzielającą mu pomocy jednak naraził się na spore kłopoty, ponieważ ratownik jak się okazało pracuje w placówce medycznej dodatkowo, a jest również… policyjnym antyterrorystą.

 

Policjant w roli ratownika bez większych problemów zdołał obezwładnić nożownika. Na miejsce wezwany został też patrol policji.

 

Po przeprowadzeniu badania wyszło na jaw, że agresor był pod wpływem alkoholu. We krwi bezdomnego znajdować miało się 2,7 promila alkoholu. Grozi mu teraz nawet 10 lat za kratkami w związku z dopuszczeniem się czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Mowa jest tu formalnie o ataku na osobę ratownika, a nie policjanta.

 

Niestety pracownicy personelu w szpitalu oraz ratownicy medyczni jeżdżący do osób potrzebujących pomocy, często narażeni są na agresywne zachowania i nieprzewidziane, a zarazem niebezpieczne zdarzenia wynikające z zachowania osób postronnych oraz tych, którym pomoc medyczna jest udzielana.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay.com

 

To były sceny jak z filmów akcji opowiadających o brawurowych akcjach policji i przestępczych działaniach. Wszystko to rozegrało się w stolicy województwa świętokrzyskiego, a w trakcie podejmowanych działań funkcjonariusze oddali strzały. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Informacja o wydarzeniach jakie miały miejsce w Kielcach, została opublikowana po tym, jak radio RMF FM otrzymało o nim zawiadomienie na Gorącą Linię. Przy okazji całej akcji, niestety nie obyło się bez szwanku dla wszystkich uczestników zdarzenia. Poszkodowany został bowiem jeden z funkcjonariuszy policji.

 

Policyjna akcja miała na celu ujęcie złodziei samochodów. Jedno ze skradzionych aut było obserwowane przez policjantów w rejonie ulicy Zimnej, w niedalekiej odległości od zespołu szkół. W pewnym momencie do pojazdu zbliżyli się dwaj mężczyźni, którzy najprawdopodobniej dopuścili się wcześniej jego kradzieży. Policjanci rozpoczęli akcję chcąc zatrzymać podejrzanych, jednak ci nie poddali się łatwo.

 

Jeden z mężczyzn ruszył kradzionym samochodem na funkcjonariuszy podejmujących interwencję i zdołał potrącić jednego z nich. Policjanci wówczas zdecydowali się użyć swojej służbowej broni oddając strzały ostrzegawcze.

 

Po takich krokach podjętych przez funkcjonariuszy, podejrzani mężczyźni nie podejmowali dalszej ucieczki. Obydwaj zostali zatrzymani.

 

 

Źródło: rmf24.pl

 

Sceny jak z filmów akcji rozegrały się na jednym z osiedli w miejscowości Konin w województwie Wielkopolskim. Między blokami rozległy się strzały przy okazji policyjnej akcji. W trakcie całego zamieszania życie stracił 21-letni mężczyzna, śmiertelnie postrzelony ze służbowej broni funkcjonariusza policji. Sytuacja miała miejsce w pobliżu jednego z miejscowych placów zabaw.

 

Do zdarzenia doszło około godz. 10 rano w rejonie ulicy Wyszyńskiego w Koninie. Policjanci podeszli na terenie osiedla do trójki młodych mężczyzn (dwóch 15-latków i jednego 21-lata) w celu wylegitymowania ich. Najstarszy z wymienionej trójki rzucił się jednak do nagłej ucieczki. Jeden z funkcjonariuszy rozpoczął pościg za podejrzanym mężczyzną.

 

21-latek nie reagował na okrzyki policjanta wzywające do zatrzymania się. Kiedy funkcjonariusz był już blisko uciekającego mężczyzny, ten miał wyciągnąć duże nożyczki i podjąć próbę zaatakowania interweniującego policjanta przy użyciu tego właśnie narzędzia.

 

W zaistniałej sytuacji funkcjonariusz, według pojawiającej się w mediach relacji, oddał strzał ostrzegawczy. Kiedy jednak nawet to nie poskromiło zapędów napastnika, który nadal nie poddał się wydawanym poleceniom, policjant oddał strzał w jego stronę, który okazał się dla 21-latka śmiertelny.

 

Jak zapewnia policja, od razu po postrzeleniu agresora rozpoczęto jego reanimację, jednak nie udało się uratować jego życia.

 

Doszło do sytuacji, w której policjant zmuszony był użyć broni. Mężczyzna został postrzelony. Mimo reanimacji zmarł  – powiedział cytowany przez portal rmf24.pl Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

 

Na miejsce zdarzenia udał się prokurator. Obok ciała mężczyzny znaleziono nożyczki, którymi miał on atakować policjanta oraz małą torebkę z białym proszkiem (najprawdopodobniej narkotyki).

 

Na miejscu obok ciała zabezpieczono duże nożyczki, które traktujemy jako niebezpieczne narzędzie, i torebkę z białym proszkiem, prawdopodobnie narkotykami. Miejsce zabezpieczyliśmy i nie wykonujemy tam żadnych czynności, aby mógł je – włącznie z przeszukaniem ciała– wykonać prokurator – wyjaśnił rzecznik pasowy Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka, którego słowa przytoczył portal tvp.info.

 

Rzecznik prasowy KGP zwrócił również uwagę na fakt, że całe to tragiczne wydarzenie jest sytuacją przykrą, a przy tym też traumatyczną zarówno dla rodziny zastrzelonego 21-latka, jak i też dla policjanta, który brał udział w tej akcji.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; rmf24.pl ; tvp.info