Pojawił się kolejny sondaż. Kto zyskał, a kto stracił? Najbardziej szokuje wynik partii rządzącej. 

W sieci pojawił się nowy sondaż stworzony przez Social Changes dla portalu wpolityce.pl. Wyniki tego sondażu są bardzo interesujące. Partia rządząca zdobyła aż 42% poparcia przez co mogłaby samodzielnie rządzić. Jej poparcie spadło tylko 1 punkt procentowy.

 

Koalicję Obywatelską poparłoby 25% osób i ich poparcie wzrosło o 1 punkt procentowy. Z kolei na Wiosnę, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Razem zagłosowałoby 15%.

 

Do sejmu dostałaby się jeszcze Koalicja Polska (Kukiz’15 i PSL) oraz Konfederacja. Koalicja Polska uzyskałaby  9%, a Konfederację poparłoby 8% ankietowanych.

 

Źródło: tvpinfo

Foto: archiwum

W dniu dzisiejszym w Sejmie odbyło się zaprzysiężenie posłów kolejnej kadencji. Jest to zarazem pierwszy dzień nowej siły w polskim parlamencie, jaką jest Konfederacja. Inauguracja ta ma miejsce dzień po tym, jak wielu sympatyków i wyborców tego ugrupowania zaobserwowało pewien zgrzyt w tym 11-osobowym klubie rozpoczynającym swoją sejmową działalność.

 

Tegoroczny Marsz Niepodległości okazał się być według danych policji najbezpieczniejszym marszem wśród tych organizowanych przez narodowców co roku 11 listopada. Niestety pomimo tego, wokół wyjątkowego w skali kontynentu, a nawet świata upamiętniania odzyskania niepodległości, pojawiły się kontrowersje i spory, a przyczyniły się do nich też osoby ściśle związane z kierowaniem Konfederacją.

 

Przed wyruszeniem w stronę błoń Stadionu Narodowego marszu, przy Rondzie im. Romana Dmowskiego, głos zabrało kilka osób związanych ze środowiskiem polskich narodowców, a wśród nich także poseł Krzysztof Bosak. Treść jego przemówienia nie spodobała się jednak jego klubowemu koledze- Januszowi Korwinowi-Mikke. Lider partii Wolność już wcześniej mocno krytykował świętowanie przez Polaków odzyskanie niepodległości w dniu 11 listopada. Pomimo tego, został jednak na Marsz Niepodległości zaproszony przez liderów partii „Ruch Narodowy” oraz organizatorów marszu.

 

W opublikowanym po przemarszu wpisie na portalu Facebook, poseł Korwin-Mikke zaatakował organizatorów tego wielkiego i corocznego wydarzenia, jak również swoich kolegów z ław sejmowych. Według lidera Wolności, nie na miejscu była przemowa posła Konfederacji na manifestacji, która miała być zgodnie z zapowiedzią apolityczna. Janusz Korwin-Mikke ogłosił również, że zgodnie z ustaleniami wewnątrz partii Wolność i wnioskiem jej działacza Karola Wilkosza, jej członkowie będą w przyszłym roku organizować swój marsz w innym dniu.

 

Wczoraj zakończył się Kongres partii KORWiN, który wybrał nowe władze, zmienił dwa punkty w Statucie – i, na…

Gepostet von Janusz Korwin-Mikke am Montag, 11. November 2019

 

 

Źródło: Facebook/@janusz.korwin.mikke

Fot.: YouTube/wRealu24

Po premierze filmu „Polityka” Patryk Vega udzielił licznych wywiadów. Ostatnio jednak postanowił wyznać coś, o czym pewnie mało kto był świadomy. Spodziewaliście się takiego wyznania?

Niedawno miała miejsce premiera długo wyczekiwanego filmu „Polityka” w reżyserii Patryka Vegi. Przez ten czas udzielił licznych wywiadów, w tym ostatni, w którym zdecydował się na szczere wyznanie.

 

Reżyser wyznał, że przez 30 lat nie utrzymywał kontaktów z ojcem. Stwierdził, że nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Nie chciał nosić nawet jego nazwiska. Zmienił, więc nazwisko z Krzemieniecki na Vega.

 

Z ojcem próbował nawiązać kontakt, ale po tylu latach braku kontaktu było mu trudno porozmawiać z ojcem.

 

Próbowaliśmy ze sobą rozmawiać, ale o czym tu gadać?

-powiedział Vega.

 

Dodał, iż jest ojcem trójki dzieci i sądzi, że nie jest dobrym tatą. Co prawda umie zapewnić dzieciom bezpieczeństwo jednak ma problem z układaniem z nimi klocków.

 

Spodziewaliście się po nim takiego wyznania?

 

Źródło: radiozet.pl

Foto: zrzut ekranu

W społeczeństwie dominuje przekonanie, że politycy dużo nas, jako obywateli, kosztują. Same wynagrodzenia parlamentarzystów od dłuższego czasu nie robią już specjalnego wrażenia, zwłaszcza na mieszkańcach większych miast. Ile jednak kosztuje nas jeden mandat poselski? Odpowiedź nie jest taka prosta i zależy od kilku czynników.

 

Portal forsal.pl dokonał niezwykle ciekawych obliczeń. Postanowił bowiem określić cenę poselskiego mandatu w upływającej i nadchodzącej kadencji. Obliczenia powstały poprzez dzielenie kwoty rocznej subwencji przez liczbę zdobytych przez poszczególne formacje mandatów.

 

Jak się okazało statystyczny mandat posła PiS kosztuje podatników blisko 100 tys. złotych, PO- 150 tys., PSL- 278 tys., SLD- 234 tysiące, a Konfederacji aż 624 tysiące złotych.

 

Kwoty subwencji przekazywanych partiom są pochodną ich poparcia wyrażonego w liczbie głosów. W bieżącej kadencji rocznie na ten cel budżet będzie przeznaczał ok. 70 milionów złotych, w sumie będzie to zatem ok. 280 milionów.

 

Finansowanie działalności partii politycznych z budżetu budzi pewne kontrowersje, jak dotąd nikt nie przedstawił jednak alternatywy, która zyskała poparcie większości społeczeństwa, a tym bardziej większości sejmowej. Być może taki pomysł przyniesie nadchodząca kadencja.

 

 

/red./

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

Od kilku Lech Wałęsa trochę rzadziej wypowiada na temat bieżącej polityki. To zastanowiło jego sympatyków. Czy zatem Lech Wałęsa postanowił wycofać się z życia politycznego? Jego współpracownik wydał zaskakujące oświadczenie. 

Lech Wałęsa bardzo często wypowiada się na temat bieżącej polityki. Swoje przemyślenia publikuje w mediach społecznościowych. Od kilku dni słuch jednak po nim zaginął. To zastanowiło sympatyków Wałęsy, którzy zaczęli wysyłać liczne zapytania do jego współpracownika.

 

Współpracownik postanowił, więc wydać oświadczenie. W oświadczeniu stwierdził, że przez ostatni czas Wałęsa był atakowany przez polityków oraz media nazywane opozycyjnymi. Z tego też względu były prezydent zabierze głos wtedy, gdy uzna, że jest stosowny czas.

 

Całe oświadczenie można przeczytać na Twitterze:

 

Przypomnijmy, że Lech Wałęsa na jednej z konwencji KO powiedział, że śp. marszałek senior Kornel Morawiecki był zdrajcą. Te słowa wywołały falę oburzenia zarówno wśród polityków, jak i również wśród opinii publicznej.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl

Foto: archiwum

 

Państwowa Komisja Wyborcza podała w poniedziałkowy wieczór oficjalne wyniki tegorocznych wyborów parlamentarnych. Choć w sejmowych ławach zasiądą osoby, które do parlamentu powracają po pewnym, niejednokrotnie długim czasie lub znajdą się w nim pierwszy raz, to jednak części znanych twarzy nie będzie już tam w kolejnej kadencji.

 

W kolejnej kadencji Sejmu nie zobaczymy już Stanisława Piotrowicza, posła Prawa i Sprawiedliwości wywołującego spore kontrowersje wśród opozycji. Jego nazwisko wykrzykiwali nawet posłowie partii biorących udział w słynnym już „sejmowym puczu”, chcąc w ten sposób uderzyć w całą Zjednoczoną Prawicę.

 

W szeregach posłów partii rządzącej nie znajdzie się już również Anna Sobecka kojarzona ze środowiskiem Radia Maryja. Posłanka ta zasiadała w polskim Sejmie nieprzerwanie od 1997 roku. Z Sejmem żegna się także bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, który od 8 lat zasiadał w sejmowych ławach. Piotr Naimski, o którym mowa, był w trakcie ostatniej kadencji pełnomocnikiem rządu ds. Strategicznej Infrastruktury.

 

Także Krzysztof Czabański, który pełnił funkcję przewodniczącego Rady Mediów Narodowych nie zdołał załapać się na mandat poselski na kolejną kadencję Sejmu. Nie tylko jednak w gronie partii rządzącej zabraknie wkrótce znanych twarzy w parlamentarnej reprezentacji.

 

Z pełnieniem mandatu posła rozstać musi się Tomasz Cimoszewicz, syn dawnego premiera- Włodzimierza Cimoszewicza. Również takie twarze opozycji jak  Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej czy Piotr Misiło (wybrany z ramienia Nowoczesnej, a kończący kadencję jak poseł Platformy Obywatelskiej) nie zdołali wywalczyli przy okazji tych wyborów reelekcji. Z miejscem w Sejmie żegna się też niegdyś znany piłkarz, ale też poseł PO od 2005 roku- Roman Kosecki.

 

W ławach sejmowych zabraknie wkrótce też posła Zbigniewa Gryglasa, który podczas kończącej się kadencji przeszedł z Nowoczesnej do partii Porozumienie Jarosława Gowina zasilając tym samym szeregi Zjednoczonej Prawicy.

 

Do Sejmu w tegorocznych wyborach nie dostali się już też posłowie Marek Jakubiak oraz Piotr Marzec-Liroy, którzy cztery lata temu zdobyli mandaty poselskie jako kandydaci ruchu Kukiz’15.

 

Internauci dosyć ironicznie żegnają też Ryszarda Petru, który choć 4 lata temu był typowany na lidera opozycji, a nawet przyszłego premiera, nie będzie już zasiadał w ławach sejmowych.

 

Źródło: onet.pl

Fot.: Flickr

Jakiś czas temu pomiędzy Bartłomiejem Misiewiczem, a Patrykiem Vegą doszło do ostrej wymiany zdań. Teraz jednak Patryk Vega powiedział, iż jest katolikiem i żałuje swojej agresji. O co chodzi? Co wywołało w nim taką nagłą zmianę?

Jakiś czas temu pomiędzy Bartłomiejem Misiewiczem, a Patrykiem Vegą doszło do ostrej wymiany zdań. Jednak po premierze filmu „Polityka” Patryka Vegi emocje nieco opadły.

 

Dodał, iż żałuje swojej agresji skierowanej w Misiewicza.

 

Oświadczam, że postać grana przez aktora Antoniego Królikowskiego nie jest Bartłomiejem Misiewiczem, a fabuła Filmu jest jedynie wizją artystyczną. 

-napisał Vega w mediach społecznościowych.

 

To nie wszystko.

 

Jestem katolikiem, żałuję że zapędziłem się w agresji i przepraszam za użycie przykrych słów w stosunku do Pana Bartłomieja Misiewicza w wywiadzie telewizyjnym udzielonym Panu Redaktorowi Bogdanowi Rymanowskiemu.

-dodał.

 

Nie wiadomo co się wydarzyło i dlaczego doszło do takiego obrotu spraw. Wiemy na pewni, że Patryk Vega szykuje aktualnie nowe produkcje filmowe, ale szczegółów jeszcze nie zdradza.

 

Podoba Wam się film „Polityka”?

 

Źródło: niezalezna.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube

Miriam Shaded powróci do polityki? Wszystko na to wskazuje. Na pytanie dotyczące powrotu odpowiedziała w najnowszym wywiadzie. 

Dziś Miriam Shaded, znana działaczka społeczna udzieliła wywiadu w Onet Rano, w którym wypowiadała się na temat swojego byłego chłopaka, który stosował wobec niej przemoc i jak mówi Shaded prawie ją zabił.

 

Dziennikarka Odeta Moro zapytała Miriam również, o to, czy zamierza wrócić do polityki. Jak się okazuje aktywistka wcale tego nie wyklucza.

 

Zobaczę, co życie pokaże. Polityka daje narzędzia do zmiany przepisów. Chciałabym zmieniać świat i go ulepszać.

-powiedziała Miriam Shaded.

 

Przypomnijmy, że w 2015 Miriam Shaded startowała do sejmu z list partii KORWiN. Od kilku lat jest także prezesem Fundacji Estera, która sprowadziła do Polski dziesiątki, chrześcijańskich, prześladowanych rodzin z Syrii.

 

Źródło: onet.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube

Paweł Kukiz przebojem wszedł do polskiej polityki pod hasłami antysystemowymi. Głównie koncentrującymi się na wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych i wiążących referendów. Obie instytucje miały podważyć tzw. partiokrację. Paweł Kukiz nie jest jedynym popularnym politykiem który nie rozumie czym jest system partyjny i dlaczego w ogóle powstał.

 

Nie ma tu miejsca na wykładanie podstaw teorii i praktyki dlaczego jabłko spada z drzewa. Wystarczy pogłębić swą wiedzę na temat tego jak działają jowy w krajach anglosaskich, by bez trudu dostrzec jak taki system redukuje prawa republikańskie. Nasze wybory do senatu również ukazują życzeniowy charakter postulatów Kukiza. Referendum jako wpływ demokracji bezpośredniej również nie zdaje egzaminu, tym bardziej kiedy poczynimy wysiłek, aby zastanowić się kto i co kształtuje najbardziej popularne tematy społeczne. Przykłady ekologiczne w spr. zapomnianych już łosi, kornika drukarza lub dzików powinny być dzwonem alarmowym, ale nie są.

 

Jednocześnie w sprawie prawa do posiadania broni, posłowie Kukiz 15 rozkręcili skuteczną akcję, ale jak przyszło co do czego, zgodzili się na nie istotne poprawki. Paweł Kukiz od lat dziewięćdziesiątych udowadniał jak bardzo jego hasła i znajomość realiów politycznych się rozjeżdżają z jego oczekiwaniami. Najpierw przestrzegał naród przed ZChN, by być zaskoczonym, tym że komuna wraca. Później poprał PO, by zostać „zmielonym”. Niby w końcu w 2015 roku się udało, ale nie wiedział co z tym zrobić, więc wszystko zaprzepaścił. Z tzw. systemem trzeba umieć walczyć, a jak, od tego jest historia Solidarności, ale trzeba ją znać, nie na poziomie propagandy historycznej ale zdecydowanie głębiej, no ale po co to komu. Znajomość polityki na podstawie oglądania tv i internetu jest coraz bardziej powszechna. Wiara w kreację bytów politycznych i nowej elity jaką zaprezentowała w tej kadencji Sejmu „Nowoczesna”, należy już do klasyki gatunku. Taka polityka jaką reprezentują panie Lubnuer, Kidawa, Kopacz, „Myszka Agresorka” oraz panowie premier Petru, prezydent Rabiej i wielu, wielu innych, również pod innymi banderami, będzie prawdopodobnie pieśnią przyszłości naszej klasy politycznej od lewa do prawa, za jakieś lat dziesięć.

 

Ostatecznie Paweł Kukiz stwierdził, przyparty do muru własnymi rękoma, że nie miał innego wyboru by oddać surogat swej cnoty politycznej w zamian z dietę poselską. W sprawie antysystemu historia zadziwiająco zatacza podobne kręgi. We Włoszech tamtejsi kukizowcy ratują rząd, tworząc koalicję z lewicą, robiąc z tak drogiej sobie demokracji zwykłe jaja, za demokratycznym przyzwoleniem swych  członków i sympatyków Pięciu Gwiazd. Matolstwo polityczne rozszerza się jak zaraza. Nie trzeba wiedzieć, wystarczy czuć, emocja nie potrzebuje wiedzy, wystarczy dobrze podrzucony impuls, by w kotle zawrzało.

 

 

Piotr Zych- zastępca redaktora naczelnego „Myśl.pl”, przedsiębiorca. Od 1979r. w środowisku ILO Ruchu Młodej Polski. Założyciel  Ruchu Harcerzy Polskich 1981, w latach 1985-89 współtwórca  poznańskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej, represjonowany w stanie wojennym, członek założyciel ZCHN, obecnie w  Stowarzyszeniu  Nowoczesnego Patriotyzmu i stowarzyszeniu Endecja.