Ta wypowiedź posła z klubu Konfederacja może być uznana za naprawdę kontrowersyjną, a nawet krzywdzącą dla niektórych osób, zmagających się w uboższych częściach kraju, z trudnościami jakie niosą im na co dzień problemy komunikacyjne. Zdania mimo to mogą być jednak podzielone, choć ciężko znaleźć dla tego typu twierdzeń uzasadnienie w panującej rzeczywistości.

 

Słowa Dobromira Sośnierza, które wywołały pewne poruszenie w studiu, padły podczas programu „Polityka na Ostro” prowadzonym przez Agnieszkę Gozdyrę na antenie stacji Polsat News.

 

W czasie dyskusji, posłanka Beata Maciejewska mówiła o problemie jaki ma miejsce na terenie województwa pomorskiego, gdzie według jej słów, w około 90 miejscowościach trzeba iść godzinę, aby dotrzeć na przystanek, a do niektórych komunikacja publiczna ma wcale nie docierać. Na te twierdzenia postanowił zareagować poseł Sośnierz, który stwierdził, że „Ludzie po prostu kupują samochody„.

 

Takie spojrzenie na tę sprawę rozbudziło emocje w studiu. Prowadząca dopytywała posła, czy nie jest on „oderwany od rzeczywistości„.

 

– Ktoś ma 5 km do przystanku i mówi sobie: „a nie będą chodził, kupię sobie auto”, hm?

– mówiła dziennikarka po wypowiedzi polityka Konfederacji.

 

Beata Maciejewska oceniła natomiast, że Dobromir Sośnierz nie wie „jak wygląda życie w małych miejscowościach„. Nieprzychylnie na twierdzenia posła zareagował też obecny w studiu polityk Zjednoczonej Prawicy. Przedstawiciel Konfederacji bronił jednak swojego poglądu.

 

– Znowu marnujemy pieniądze na państwowe autobusy, które będą nieefektywne, zamiast dać ludziom zarobić

– argumentował w rozmowie poseł Sośnierz.

 

Adam Banaszak z partii Porozumienie powiedział podczas tej wymiany zdań, że likwidacja wykluczenia transportowego skutkowałaby napędzeniem gospodarki, jednak również z tym nie zgodził się poseł Konfederacji. W jego ocenie takie twierdzenia są nieprawdziwe, a inwestowanie w likwidację tego problemu to „irracjonalna alokacja kapitału”.

 

 

 

Źródło: Polsat News ; doRzeczy.pl

Fot.: YouTube/Telewizja Republika (zrzut z ekranu)

 

Zwycięzca drugiej edycji Must Be the Music z 2011 roku został księdzem. To Maciej Czaczyk, który muzykę poświęcił na rzecz kapłaństwa. Dziś opowiada o zmianach jakie zaszły w jego życiu.

 

Must be the God – mówi odmieniony Czaczyk. Choć w 2011 roku wygrał drugą edycję show Polsatu, ostatecznie postanowił pełnić posługę kapłańską. Po ukończeniu seminarium w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie Czaczyk został skierowany do parafii św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu, gdzie sprawuje funkcję wikariusza.

 

W zeszłotygodniowym wywiedzie dla TV Republika ksiądz Maciej opowiadał o swojej decyzji: „W pewnym momencie życia stwierdziłem, że realizowanie pasji, sztuki dla sztuki, jako cel i sens świata, moja muzyka i gitara, okazała się pusta. Stwierdziłem, że ta sztuka mnie nie jara i nie pociąga – powiedział ksiądz Maciej.”

 

Dalej ksiądz Maciej mówi, że w pewnym momencie rosnąca sława i talent trochę uderzyły mu do głowy, wobec czego rosło jego poczucie lepszości względem innych. Pycha jest złym nawykiem chrześcijan. To był jeden z powodów dla których Czaczyk zgłębiał Pismo Święte, co z kolei zbliżyło go do duchowieństwa. To piękny przykład odwagi i własnego myślenia. Obecny maistream zdecydowanie odwodzi młodych mężczyzn od kapłaństwa.

 

Maciej Czaczyk w 2011 roku zwyciężył w popularnym polsatowskim show „Must be the music”. Chłopak miał wielką karierę przed sobą, jednak życie często potrafi zaskakiwać. Obecnie, 25-latek właśnie przyjął święcenia kapłańskie i został skierowany do parafii św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu.

 

O swojej zmianie podejścia do życia, Maciek opowiedział w programie „Studnia” dla telewizji Republika.

 

– W pewnym momencie życia stwierdziłem, że realizowanie pasji, sztuki dla sztuki, jako cel i sens świata, moja muzyka i gitara, okazała się pusta. Stwierdziłem, że ta sztuka mnie nie jara i nie pociąga.

 

– Wtedy wiara zeszła gdzieś na bok, wierzyłem w gitarę. To był bożek – wyznał. Wszystko zmieniło się po powrocie z nart w Alpach w 2013 roku. Ówczesny maturzysta stwierdził, że pora zmienić życie. – To mi zabierało sens życia i szczęścia – opowiadał.

 

Maciej Czaczyk w akcji podczas programu „Must be the music”:

 

 

Źródło: YouTube, Fakt24.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com