Niestety doszło do kolejnego skandalicznego ataku wymierzonego zarówno w społeczność katolicką, jak również w pamięć o wyjątkowym Polaku i zasłużonym dla naszego kraju, jak i Polski człowieka. Choć kilka dni temu świętowaliśmy setną rocznicę urodzin świętego Jana Pawła II, który przysłużył się zarówno do upadku komunimzu, wsparcia ludzi w ich zmaganiach z różnymi trudnościami w życiu codziennym i społecznym, a także dialogu między różnymi religiami oraz narodami, to jednak są nawet w naszej Ojczyźnie osoby, chcące w ordynarny sposób obrażać osobę tego wyjątkowego człowieka oraz rodaków  darzących Karola Wojtyłę sentymentem.

 

W nocy doszło do ataku na pomnik świętego Papieża Jana Pawła II w Toruniu (województwo kujawsko-pomorskie). Twarz monumentu upamiętniającego tego wielkiego Polaka pomazano farbą. Na pomniku namalowany został też ordynarny i nieprzyzwoity rysunek. W tym samym miejscu w ostatnich dniach układane były kwiaty przez ludzi emocjonalnie przywiązanych do osoby świętego i wyjątkowego w naszych dziejach człowieka. Niestety nawet tego nie uszanował sprawca, bądź sprawcy nocnego aktu wandalizmu.

 

– Postać papieża Polaka pomalowano farbami, zarówno twarz, jak i pozostałą część. Trwa już oczyszczanie pomnika

– poinformował w dniu dzisiejszym toruński magistrat.

 

Według medialnych doniesień, które miały zostać potwierdzone przez policję, udało się zatrzymać wandala, który miał dopuścić się tego czynu.

 

Jak przekazał portal Interia.pl, powołując się na informacje Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, zatrzymany mężczyzna ukończy w tym roku 20. rok życia i jest mieszkańcem powiatu nowomiejskiego w woj. kujawsko-pomorskim.

 

– Zatrzymany ma niespełna 20 lat i pochodzi z powiatu nowomiejskiego (woj. warmińsko-mazurskie). Około godz. 4 o znieważeniu pomnika zaalarmowana została Straż Miejska

– wyjaśniła cytowana przez Interię podinspektor Wioletta Dąbrowska, oficer prasowa toruńskiej komendy miejskiej.

 

To właśnie strażnicy miejscy mieli zdołać schwytać mężczyznę zaraz po tym, gdy dopuścił się aktu wandalizmu. Do schwytania mężczyzny doszło niemal na gorącym uczynku. Jak pisze Interia, najprawdopodobniej jednak, według śledczych człowiek ten nie działał sam.

 

– Sprawdzamy monitoring. Przesłuchiwani będą również potencjalni świadkowie. Zatrzymany mężczyzna był pijany. Badanie wykazało 1,5 promila w jego organizmie. Jeszcze nie usłyszał zarzutów, gdyż musi wytrzeźwieć

– przekazała podinsp. Wioletta Dąbrowska.

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Wallpaper Flare

Choć działania funkcjonariuszy służb z reguły dotyczą poważnych spraw wiążących się często z prawdziwymi ludzkimi dramatami i tragediami, to bywa jednak, że to jak wyglądają niektóre z policyjnych akcji jest dla wielu dosyć komiczne. Tak też było w tym przypadku, kiedy w akcję zaangażowano nie tylko uzbrojonych funkcjonariuszy, ale też policyjny helikopter. Wszytko to z powodu… tajemniczego tygrysa.

 

Sytuacja miała miejsce na wyspach brytyjskich, w jednej z angielskich wiosek. Policjanci w hrabstwie Kent otrzymali alarmujące zawiadomienie mówiące o „dużym i dzikim kocie”. Wyglądające na niebezpieczne zwierzę miało przemieszczać się po wolności.

 

W teren, gdzie miał być widziany dziki kot, wysłano około dziesięciu policjantów z bronią, a także helikopter. Chciano dotrzeć do zwierzęcia, zanim wyrządzi ono komuś krzywdę.

 

O sprawie i przeczesywaniu terenu w poszukiwaniu tajemniczego kota dowiedziała się jednak pewna kobieta o nazwisku Juliet Simpson, którą o całej sytuacji poinformować miał syn. Jak się okazało, kobieta wykonała około 20 lat wcześniej rzeźbę tygrysa, która umiejscowiona została w tamtym regionie.

 

– Mój syn Duncan zadzwonił i powiedział, że na wzgórzu prowadzącym do mojego domu jest uzbrojona policja. Dziesięciu funkcjonariuszy! Zobaczyłam helikopter i pomyślałam: „Mój Boże!”. Więc poszłam drogą i zobaczyłam policyjnego land rovera. Podeszłam i powiedziałam: „Chcecie poznać tego tygrysa?”

– zrelacjonowała sytuację Juliet Simpson.

 

Osoby, które zawiadomiły policję o zauważeniu drapieżnika, zapewne zostały zmylone widokiem rzeźby. Również funkcjonariusze po ujrzeniu jej mieli stwierdzić, iż wygląda ona bardzo realistycznie. Po sprawdzeniu okolicznych terenów potwierdziło się, że rzeczywiście żadnego prawdziwego dzikiego kota nie ma w tej okolicy.

 

Kobieta, która niegdyś wykonała to dzieło zwróciła uwagę na fakt, że pomnik znajduje się około 30 metrów od ścieżki, którą przemieszcza się wielu spacerowiczów i nigdy wcześniej nie doszło do podobnej sytuacji.

 

– Tak wielu ludzi ma tak małą wiedzę o tym, jak zwierzęta zachowują się na wsi. Każdy kot, który uciekł, byłby w stanie przerażenia i nie wygrzewałby się na słońcu, przyjaźnie patrząc na najbliższą ścieżkę

– stwierdziła autorka rzeźby.

 

 

Źródło: Twitter/@phoeb0 ; o2.pl

Fot.: Pikrepo

Święty Achacy z Kapadocji to żyjący na przełomie III i IV wieku żołnierz rzymskich legionów, który stał się u kresu swego doczesnego życia konstantynopolitańskim męczennikiem. Ogłoszono go świętym zarówno w Kościele Katolickim, jak i też wśród prawosławnych. To właśnie wokół figury przedstawiającej jego osobę zrobiło się w ostatnim czasie spore zamieszanie w leżącym we włoskiej Kalabrii miasteczku Guardavalle. Sprawę opisał m.in. portal polskieradio24.pl.

 

Statua została ustawiona przed urzędem gminy. Nie jest to z pozoru nic dziwnego, że w chrześcijańskim mieście stawia się figurę przedstawiającą świętego, tym bardziej iż św. Achacy z Kapadocji jest patronem miejscowości Guardavalle. Lokalne władze podjęły jednak decyzję o usunięciu monumentu, gdy wyszło na jaw kto odpowiada za sfinansowanie jego ustawienia w pobliżu budynku urzędu.

 

Jak się bowiem okazało, pieniądze na postawienie pomnika pochodziły od „rodziny Gallace”, uznawanej za jeden z najbardziej wpływowych klanów ‚Ndranghety. Miasteczko, w którym wydarzyła się cała ta historia jest określana jako to, w którym ta przestępcza organizacja mocno jest zakorzeniona, choć de facto ‚Ndrangheta swoje wpływy ma bardzo szerokie.

 

Pomnik świętego męczennika został odsłonięte jako dar dla Guardavalle. Teraz jednak o szybkie usunięcie posągu sprzed budynku miejscowych władz zaapelował do urzędu gminy Francesca Ferrandino, będący prefektem prowincji Catanzaro. Burmistrz Pino Ussii jednak obawiał się przy całej tej sprawie o własne bezpieczeństwo. Stwierdził on bowiem, że jeśli usunie statuę, wtedy zostanie zastrzelony. Słowa te padły, kiedy burmistrz nie wiedział, że jest nagrywany przez ludzi pracujących dla telewizji.

 

Później jednak, włodarz miasteczka Pino Ussii postanowił zdecydować się na ten krok i ogłosił, że wszczęta została administracyjna procedura cofnięcia zgody na postawienie pomnika pod urzędem gminy.

 

Burmistrz tłumaczył też, że wiedział jedynie, iż ofiarodawcą odpowiedzialnym za sfinansowanie ustawienia figury jest przedstawiciel jednej z lokalnych rodzin, który mieszka w stolicy Włoch- Rzymie.

 

W sprawie głos zabrała również organizacja Codacons, która z założenia zajmuje się obroną praw konsumentów, a także śledzeniem pojawiających się finansowych nieprawidłowości. Jej członkowie również zaapelowali o usunięcie pomnika św. Achacego z Kapadocji. Swoje stanowisko argumentowali dodatkowo tym, że w ich opinii mafiozi celowo posługują się religijną symboliką, aby zamanifestować swoją władzę.

 

Radni z innych kalabryjskich miejscowości zaczęli też realizować zbiórkę podpisów pod petycją dotyczącą usunięcia pomnika. W tych działaniach swojego poparcia udzielił im Nicola Gratteri, szef prokuratury w Cratanzaro.

 

Wywodząca się z Kalabrii ‚Ndrangheta, to obok sycylijskiej Cosa Nostry oraz neapolitańskiej Camorry, jedna z trzech najsłynniejszych organizacji tego typu w historii Włoszech. Jej wpływy skoncentrowane mają być nie tylko na terenie Kalabrii, ale też w rejonie Rzymu.

 

 

 

 

 

Źródło: polskieradio24.pl ; Twitter/@GazzettaDelSud

 

 

 

 

 

 

W sporcie często dzieje się tak, że chociaż przez lata jest się ulubieńcem fanów, to szybko można stać się dla niektórych kibiców antybohaterem. Jeden ze sławnych piłkarzy przekonał się o tym dobitnie w ostatnim czasie, a mowa tu o Zlatanie Ibrahimoviciu, legendarnym już reprezentancie Szwecji oraz zawodnikowi klubu Los Angeles Galaxy.

 

Chuligani i bojówki utożsamiające się z piłkarskimi drużynami często udowadniały, że są zdolne do czynów, uznawane przez większość ludzi za delikatnie mówiąc niemoralne. To co wydarzyło się w Szwecji jest komentowane przez fanów piłki na świecie, którzy często nie kryją wyjątkowego zbulwersowania zważywszy na okoliczności całego zajścia, którego ofiarą stał się słynny Ibrahimović.

 

Chociaż 38-letni piłkarz występuje obecnie w amerykańskim Los Angeles Galaxy, to wśród sympatyków szwedzkiego Malmoe FF był wspominany z sentymentem i sympatią jako były zawodnik. To tam popularny „Ibra” rozpoczynał swoją seniorską karierę sportową w latach 1999-2001. Teraz jednak zupełnie uległo to zmianie, przynajmniej w gronie radykalnych fanów klubu.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano podpalenie odsłoniętego w październiku pomnika Zlatana Ibrahimovicia. Czynu tego dokonać mieli kibole sympatyzujący z Malmoe FF rozwścieczeni faktem, iż ich ulubieniec zadeklarował wsparcie dla innego zespołu grającego w szwedzkich rozgrywkach- Hammarby IF. Gwiazdor został właścicielem około 25 % akcji tego właśnie klubu.

 

Na podpaleniu pomnika przez nie zidentyfikowanych sprawców się nie skończyło. Fani klubu z Malmoe, dla których „Ibra” stał się prawdziwym wrogiem, postanowili udać się pod znajdujący się w Sztokholmie dom piłkarza. To czego tam się dopuścili, mogło wstrząsnąć wieloma fanami Ibrahimovicia, ponieważ wnioskować można, że grupa fanów Malmoe FF życzy zawodnikowi… śmierci.

 

Wandale umieścili na drzwiach domu piłkarza napis „Judas”, a na wycieraczce pozostawić mieli karton, na którym zapisano „Judas… R.I.P.” Obok rozrzucone zostały dodatkowo zdechłe ryby.

 

W sprawie incydentu do jakiego doszło w Sztokholmie, pod posiadłością piłkarza, wszczęte zostało śledztwo. Warto pamiętać, że Zlatan Imbrahimović zapowiadał, że planuje powrócić jeszcze na europejskie boiska. Jak podają sportowe media, piłkarzem zainteresowane mają być niektóre kluby z włoskiej Serie A.

 

Internet obiegły zdjęcia spod domu piłkarza, jak również nagranie z podpalenia jego pomnika, na którym słychać również określenie „Judas” wykrzykiwane, kiedy monument staje w płomieniach.

 

 

 

 

Źródło: thesun.co.uk ; gp24.pl ; sportowefakty.wp.pl ; Twitter/@Troll_Footbal ; Twitter/@SunSport