W czasach zarazy COVID-19, która dotknęła już niemal wszystkich państw świata, międzynarodowa solidarność i wsparcie to coś naturalnego. Sami z własnego doświadczenia wiemy, że nic nie jednoczy, choćby na chwilę, tak jak ludzka tragedia. Jednak nie należy zapominać o tym, że wszystkie gesty mają też podłoże polityczne.

 

 

Gdy w Chinach wybuchła epidemia, duża część społeczeństwa polskiego chciała pomóc. Pojedynczy ludzie i organizacje organizowali różnego rodzaju zbiórki aby wysłać np maski do Chin. Nikt wtedy nie spodziewał się, że będą one dużo bardziej potrzebne nam, w Europie, gdzie sytuacja będzie dużo gorsza niż w najludniejszym państwie świata.

 

 

Oczywiście pojawiały się w międzyczasie akcje pomocy organizowane także przez władze poszczególnych państw. Ostatnio niezwykle głośno było o pięknym geście prezydenta Putina, który wysłał sprzęt do Włoch, a także geście Xi Jinpinga, który wysłał setki tysięcy testów na koronawirusa do najbardziej dotkniętych nim państw Starego Kontynentu.

 

 

Jak się jednak aktualnie okazuje, oba te gesty poddawane są w wątpliwość, podobnie jak poddawana w wątpliwość jest jakość i działanie większości z przysłanych produktów.

 

 

We włoskiej gazecie La Stampa, pojawia się ponoć cytat od jednego z wysoko postawionych w polityce informatora, który pozostaje anonimowy – iż około 80% wysłanego przez Rosję sprzętu jest albo bezużyteczne, albo jego użyteczność jest bardzo niewielka. Dodano także, że „pomoc” Putina miała na celu jedynie obnażyć niedoskonałości UE i jej pomocy dla państw członkowskich, oraz przybliżyć do siebie Włochów, z którymi dotychczas Rosja i tak miała niezłe relacje, przynajmniej w porównaniu do reszty państw Wspólnoty. Informacje te oburzyły Rosjan i spotkały się z szybkim negatywnym odzewem chociażby ze strony rosyjskiego ambasadora we Włoszech – Sergei’a Razova.

 

 

Co ciekawe podobne głosy, tylko że na temat pomocy z Chin pojawiają się w Hiszpanii. Mówi się, że większość z 340 000 testów na obecność COVID-19, które otrzymano jest niezwykle nietrafnych, gdyż nie podaje prawdziwej informacji, więc ich używanie nie ma tak naprawdę sensu – podaje gazeta El Pais.

 

 

Co o tym myślicie? Czy to znów próba oczernienia Rosji i Chin, czy jednak niezwykle nieodpowiedzialna „pomoc”?

 

 

Źródło: https://www.forbes.com/sites/isabeltogoh/2020/03/26/from-russia-with-love-putins-medical-supplies-gift-to-coronavirus-hit-italy-raises-questions/#10c3512b4a47

W momencie, gdy sytuacja nie była jeszcze aż tak poważna okazało się jaki towar odgrywa znaczącą rolę w momencie izolacji. Ludzie zaczęli masowo wykupować żywność oraz papier toaletowy. Artykuł ten bardzo szybko schodził ze sklepowych półek, a ślad po nim nawet nie pozostał. Atak pandemii pokazuje jednak, że po zwycięskiej bitwie o towar można się nim podzielić. Ludzkie odruchy względem drugiego człowieka są dziś w szczególnej cenie. Batman rozdający papier toaletowy wpisał się w tą wizję, a także wzbudził sympatię i uśmiech.

 

Na nagraniu widać jak mężczyzna w przebraniu Batmana ratuje osoby, którym skończył się papier toaletowy. Postać ta znana jest z pomagania innym ludziom, lecz Batman z nagrania w odróżnieniu od pierwowzoru spełnił swoją misję w dzień.
Mężczyzna z nagrania faktycznie wygląda na bohatera, gdyż niesie pomoc, która w czasach pandemii jest szczególnie ważna.

 

 

W tym niełatwym czasie bardzo łatwo zostać bohaterem poprzez ograniczanie swoich wyjść z domu oraz wsparcie tych, którzy sami nie mogą zadbać o zaspokajanie swoich potrzeb.

 

Źródło: eskarock.pl

Źródło fot.: Wikimedia Cammons, You Tube/[Abderrahim MOUALLIM]

 

 

Decyzja o odebraniu sobie życia należy do tych najbardziej dramatycznych i z reguły ciężko sobie wyobrazić co dzieje się w psychice tak zdesperowanej osoby oraz to jak duże emocje nią targają. Tak też zapewne było w przypadku pewnej kobiety, która chciała zakończyć ziemską egzystencję, ale na szczęście trzeźwość umysłu i spokój zachował pewien kierowca, który postanowił ocalić jej życie. Sprawę opisał portal o2.pl.

 

Wstrząsające sceny rozegrały się kilka dni temu w Irlandii. 20 grudnia, na drodze N7 w stolicy kraju- Dublinie, przejeżdżające osoby zauważyły, że ktoś stoi po drugiej stronie balustrady nad tą ruchliwą drogą.

 

Jak się okazało, była to kobieta, która jak wszystko na to wskazuje, posunęła się do dramatycznej decyzji o popełnieniu samobójstwa. Pojawili się tam ludzie chcący jej pomóc. Otoczyli oni miejsce, w którym stała i starali się z nią rozmawiać, jednak bali się do niej zbliżyć.

 

Kluczowe w ratowaniu niedoszłej samobójczyni okazało się to co postanowił zrobić mężczyzna jadą tam ciężarówką. Zdecydował się on zatrzymać na środku drogi kierowany przez siebie pojazd w taki sposób, aby nie doprowadzić do tego, by kobieta skoczyła pod rozpędzone samochody.

 

Przez ten krok kobieta nie straciła tego dnia życia. W internecie udostępniono fotografię z tamtego zdarzenia i okrzyknięto kierowcę samochodu ciężarowego- bohaterem. Pojawiło się następnie wiele komentarzy pełnych podziwu dla zachowania mężczyzny.

 

Co za szybko myślący i bardzo odważny kierowca ciężarówki. Dobra robota, kolego – tego typu stwierdzenia odnaleźć można wśród komentarzy.

 

Sprawa nabrała rozgłosu dzięki nagłośnieniu jej przez świadków zajścia w mediach społecznościowych.

 

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Jeśli czujesz, że chcesz zakończyć swoje życie, porozmawiaj z kimś, z kimkolwiek – napisała jedna z komentujących osób.

 

Warto przy tej sytuacji zwrócić uwagę na fakt, że w każdej sytuacji są inne wyjścia niż bezwzględne zakończenie swojego życia. Dlatego warto zawsze porozmawiać z kimś zaufanym lub skorzystać z możliwości telefonicznego kontaktu z Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie abo inną tego typu usługą, która może być dla nas w trudnych chwilach wsparciem.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.(poglądowe): pxhere.com

 

 

Święta w naszej tradycji nierozerwalnie łączą się z uginającymi się pod ciężarem stołami pełnymi jedzenia i łakoci. Pamiętajmy w tym kontekście o tym, że już 25 grudnia rusza ogólnopolska akcja Podziel się Posiłkiem z Bezdomnymi. Weź udział w akcji i wspomóż najbardziej potrzebujących w czasie Świąt!

 

W dniach 25-28 grudnia br. po raz dziesiąty odbędzie się akcja Podziel się Posiłkiem z Bezdomnymi. W całej Polsce, w ponad 55 miastach wolontariusze odbiorą jedzenie, które zostało po Świętach i zawiozą do lokalnych jadłodajni dla potrzebujących. Aby wziąć udział w akcji wystarczy wypełnić krótki formularz na stronie akcji www.podzielmysie.pl.

 

– Udział w akcji jest bardzo prosty. Jeżeli po świętach zostało Ci świeże, dobre do spożycia przez najbliższe 24 godziny jedzenie, wystarczy, że wypełnisz formularz na stronie internetowej akcji a nasi wolontariusze – kierowcy odbiorą je bezpłatnie spod wskazanego adresu. – mówi Maria Skołożyńska, Prezes Fundacji Podzielmy się.

 

Fundacja Podzielmy się została założona w listopadzie br. przez Marię Skołożyńską i Martynę Dakowską. Przez 9 poprzednich edycji była inicjatywą społeczną, opartą na zgłoszeniach od „zwykłych” ludzi chcących ich wspomóc. Cała akcja jest możliwa dzięki pomocy wolontariuszy – kierowców, którzy mają czas i ochotę spędzić kilka godzin w święta na odbieraniu i zwożeniu jedzenia.

 

Opieramy nasze działanie na dobrej woli ludzi z całej Polski. Zasięg naszego działania powiększa się co święta. Zgłoszeń od darczyńców nigdy nie brakuje, zawsze znajdujemy osoby, które chcą podzielić się posiłkiem. Niestety gorzej jest z kierowcami.  Czasami przez cały dzień nie mamy ani jednego dostępnego kierowcy w danym mieście. Wtedy pozostaje możliwość samodzielnego zawiezienia jedzenia do lokalnych jadłodajni, ale wiemy, że nie wszyscy mają możliwość takiego transportu. Dlatego apelujemy: jeśli masz kilka godzin, samochód, prawo jazdy i chęć pomocy w tym szczególnym czasie, zgłoś się jako nasz kierowca-wolontariusz. Wystarczy od 22-ego grudnia wejść na stronę podzielmysie.pl i wypełnić prosty formularz. – zachęca współorganizatorka i wiceprezes fundacji – Martyna Dakowska.

 

Pomysł akcji powstał w 2015 roku z potrzeby dobrego serca i chęci pomocy głodnemu bezdomnemu a 5 lat później działa już w 55 miastach i współpracuje z prawie setką jadłodajni, jadłodzielni i instytucji pomagających osobom potrzebującym.

 

Na stronie akcji znajdują się adresy i godziny otwarcia wszystkich instytucji w kraju, które wyrażają chęć przyjmowania wszelkiego rodzaju świeżego jedzenia (bigos, pierogi, mięsa, ryby, chleb, ciasta, ciasteczka).  Kierowcy akcji będą jeździć od popołudnia 25-ego grudnia do 28-ego grudnia, ale w każdy dzień świąt można samodzielnie zawieźć jedzenie do jadłodajni, odciążając w ten sposób kierowców akcji, którzy od 2015 roku odebrali już przynajmniej kilkadziesiąt ton jedzenia. Tylko w jednej jadłodajni w Katowicach, w ostatnie Boże Narodzenie darczyńcy przekazali kilkaset posiłków.

 

Akcję promuje kampania pt. “Nie jem”, w której wystąpili przedstawiciele świata kultury, sportu, mediów oraz twórcy internetowi, w tym: Rafał Masny, Beata Sadowska,

 

Natalia Sosin-Krosnowska, Julia Kamińska, Modny Tata, Urszula Dębska, Żabson, Piotr Kędzierski, Maja Bohosiewicz, Gabi Drzewiecka, Bartosz Kurek oraz Grzegorz Daukszewicz. W 30-sek. spocie wideo, znane osoby świadomie dokonywujące wyborów żywieniowych są przedstawione w kontraście do ludzi, którzy tego wyboru nie mają i często brakuje im nawet podstawowych produktów spożywczych. Spot akcji można zobaczyć na stronie internetowej akcji, na Facebooku www.fb.com/Podzielmysie i na Platformie Youtube.

 

Akcję Podziel się Posiłkiem z Bezdomnymi od strony koncepcyjnej, produkcyjnej i mediowej wspiera Group One. Pomysłodawcami kampanii są: Adam Kręgielewski, Strategy Planner Labcon i Mateusz Garbarczyk, Strategy Planner Value Media. Za scenariusz spotu i realizację projektu odpowiada agencja Labcon. Spot wyprodukowało Media Ready. Wszystkie działania w całości zostały przygotowane Pro Bono. Ponownie partnerem akcji jest również sieć piekarni i cukierni Putka, która w trakcie świąt przekaże całość niesprzedanego pieczywa i ciast do wszystkich chętnych jadłodajni w Warszawie i Łodzi.

 

– Naszym marzeniem jest żeby nie tylko w święta ale przez cały rok można było bezpłatnie przekazywać jedzenie osobom potrzebującym – mówi Maria Skołożyńska, współzałożycielka fundacji Podzielmy się. Dzięki nieocenionej pomocy wolontariuszy i ludzi o dobrych sercach z całej Polski jej rozmiar powiększa się z edycji na edycję. Dlatego tak ważne jest finansowe wsparcie fundacji, każda złotówka może pomóc najbardziej potrzebującym. 

 

Spot promocyjny akcji: https://www.youtube.com/watch?v=8QK9ooLLXF0

Konto fundacji: mBank 89 1140 2004 0000 3302 7946 9679

Kontakt z akcją: info@podzielmysie.pl 

Kontakt z mediami: maria@podzielmysie.pl +48 603 835 003 lub +44 7568 339 862

 

 

Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w akcji!

 

 

/red./

 

Za: materiały prasowe/ Fundacja Podzielmy się

Foto: materiał pracowy/Fundacja Podzielmy się

Bycie lekarzem to nie tylko szczególne powołanie związane z niesieniem pomocy innym ludziom, ale też odpowiedzialna rola, zwłaszcza kiedy należy zająć się zdrowiem i bezpieczeństwem najmłodszych. Niestety jednak skierowane do rodziców słowa pracowników szpitala bywają naprawdę bolesne i mogą być tymi najgorszymi, jakie zdarzy im się usłyszeć w życiu. Podobnie było w przypadku rodziców małej Jagódki z Chorzowa. Dziewczynka jednak, pomimo ciągle trwającej walki z okrutną chorobą udowadnia, że nie wolno nawet w najtrudniejszych momentach poddawać się i rezygnować z walki o swoje marzenia.

 

Jagódka Labus pomimo tego, że ma zaledwie dziewięć lat, to zdążyła osiągnąć sporo w ramach swojej sportowej pasji. Zdobyła bowiem aż osiem medali w prestiżowych zawodach pływackich dla niepełnosprawnych dzieci. Jest to jeszcze bardziej zadziwiające i wzbudzające zachwyt nad osiągnięciami tej dzielnej dziewczynką, kiedy wspomni się słowa, które w szpitalu po urodzeniu córki usłyszeli rodzice Jagódki.

 

„Mają państwo roślinkę”- powiedziała wówczas jedna z lekarek. Takie stwierdzenie jest sformułowaniem, którego żaden pracownik służby zdrowia albo ktokolwiek inny nie powinien nigdy wypowiedzieć w kierunku walczących o życie i zdrowie swojej pociechy rodziców. Można jednak śmiało powiedzieć, że swą determinacją i nieustępliwością zarówno w walce z chorobą, jak i też osiąganiu sukcesów sportowych, Jagódka z nawiązką rekompensuje swoim najbliższym tamte traumatyczne wspomnienia ze szpitala. Niestety jednak 9-latka wciąż cierpi, a walka z chorobą nadal trwa, choć z pomocą dobrych ludzi z pewnością osiągać można coraz więcej i nie dać się pokonać przeciwnościom losu.

 

Dziewczynka cierpi na wrodzoną sztywność stawów określaną w medycynie jako artrogrypoza. Mała Chorzowianka przeszła już kilka operacji, które przeprowadzone zostały nie tylko w Polsce, ale również na terenie Niemiec. Obecnie może ona już chodzić, jednak tylko przy pomocy specjalnych ortez, które sporo ważą i w użyciu są naprawdę uciążliwe.

 

Kolejne operacje polegały głównie na wymianach blaszek zapewniających siostrzenicy stabilność. Wraz ze wzrostem kości, potrzebne były kolejne zabiegi. Mimo tego Jagódka wciąż nie może chodzić o własnych siłach – wyjaśnia cytowana przez portal wp.pl pani Anna Bogdał, ciocia małej medalistki.

 

Pomoc dla dziewczynki spływa od ofiarodawców nie pozostających obojętnymi na wytrwałą walkę Jagódki oraz jej rodziców. Kilkaset tysięcy złotych zebranych na leczenie oraz starania lekarzy, nie zakończyły niestety tych opłaconych bólem i łzami zmagań. Duży problem stanowi nie tylko brak możliwości komfortowego poruszania się, ale także ból wywoływany powtarzającymi się złamaniami kości udowej. Na przekór tym trudnościom, 9-letnia pływaczka i jej bliscy nie zamierzają się jak widać poddawać.

 

W jej oczach widzę ból. Nie mówi tego, ale matka wie takie rzeczy. Widzę bój, który toczy sama ze sobą. Każdego dnia powrót ze szkoły oznacza dla niej ogromną ulgę, bo może w końcu zdjąć ortezy. Pozbywa się ciężkiego balastu, bo w ortezach chodzi jak na szczudłach – wyjaśnia mama Jagódki, pani Mieczysława Labus.

 

Sporym krokiem w stronę ułatwienia codziennego funkcjonowania oraz zmniejszenia bólu i cierpienia dziewczynki może stać się operacja przeprowadzona w Paley European Institute, który posiada swój oddział w Warszawie. Pochodzący ze Stanów Zjednoczonych doktor Paley w trakcie konsultacji poinformował mamę dziewczynki, iż ta będzie mogła chodzić na wyprostowanych kolanach i bez konieczności używania uciążliwych ortez. Taka operacja była by więc wyjątkowym prezentem dla Jagódki i jej rodziny przy okazji najbliższych Świąt Bożego Narodzenia.

 

W rodzinie zawsze trzymaliśmy się razem. Jest nas pięcioro rodzeństwa. Niedawno zmarł nasz ojciec, co jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Razem jesteśmy silniejsi. Nie mam żadnych wątpliwości, że wygramy walkę o zdrowie dla Jagódki. Jest wspaniała. Zasłużyła na to, aby przez życie przejść o własnych siłach – wyjaśnia w rozmowie z wp.pl ciocia dziewczynki.

 

Aby tak wyjątkowo radosny dzień w życiu tej rodziny mógł nastać, konieczne są jednak fundusze. Łącznie potrzebna kwota stanowi 370 000 zł. Aby sama operacja mogła zostać przeprowadzona, trzeba jednak uzbierać kwotę nieco mniejszą, bo wynoszącą 150 000 zł.

 

Jak przyznaje mama Jagódki, jej marzeniem jest to, aby móc powiedzieć do swej córki „Jagoda, idziemy na spacer!” i zapewnić jej to, czego w przeciwieństwie do innych dzieci została pozbawiona już na początku swojego życia.

 

My ze swojej strony zachęcamy serdecznie do wsparcia tej dzielnej dziewczynki oraz ich bliskich w tej trudnej walce, którą sama mała bohaterka, jak i jej rodzice znoszą bardzo dzielnie.

 

KLIKNIJ by przejść do zbiórki na operację nóżek dziewczynki

 

Jagoda Labus udowadnia swoją wyjątkową siłę w zmaganiach z chorobą poprzez to co ogląda w sporcie. Dziewczynka zajęła pierwsze miejsca m.in. na V oraz VI Ogólnopolskich Integracyjnych Zawodach Osób Niepełnosprawnych. Wywalczyła również drugie miejsce Mistrzostw Polski Juniorów, a także Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych.

 

 

 

Źródło: siepomaga.pl ; wp.pl

 

Bohaterski czyn Polaka za granicą. Za taką odwagę jego rodzina otrzyma wyróżnienie z rąk miejscowej policji!

Do wydarzenia doszło  na plaży Segur de Calafell w gminie Tarragona blisko Barcelony. W pewnym momencie 40-letni Polak zauważył dwie nastolatki, które najprawdopodobniej już się topiły. Był zakaz, ale dziewczyny weszły do wody mimo to. Prąd morski był tak silny, że młode kobiety nie były w stanie wrócić z powrotem na plażę.

 

Polak od razu ruszył na pomoc. Bez problemu wyciągnął topiące się nastolatki w wieku 16 i 17 lat.

 

Po wyłowieniu był bardzo słaby i sam miał problem, by wrócić na brzeg. Na szczęście zauważyli go inni, podpłynęli i wyciągnęli go z wody. 40-latek niestety był w bardzo ciężkim stanie. Od razu trafił do szpitala, w którym na drugi dzień zmarł.

 

Za poświęcenie dla nastolatek Polak zostanie pośmiertnie uhonorowany przez policję. Jego rodzina otrzyma wyróżnienie. We wrześniu Rada Miasta zacznie również swoje obrady minutą ciszy. Możliwe, że Polak otrzyma w mieście swój własny pomnik, ale nie są to jeszcze oficjalne informacje tylko plany poszczególnych osób.

 

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

W latach 90. był wokalistą zespołu Domino, a jego piosenki znali wszyscy! „Filmowa miłość”, „Tylko Ty”, znacie, prawda? W 1998 roku porzucił tworzenie muzyki disco polo i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Los się odwrócił, czy dostanie kolejna szansę, zależy w dużej mierze także od Was. Marek Żurobski na to zasługuje.

 

Po wyjeździe z Polski Marek Żurobski pracował na dachach, pod „amerykańskim niebem”. Cztery lata temu zaczął odczuwać bóle łydek, wkrótce stało się to nie do zniesienia. Bardzo silny ból, szybkie męczenie się i trudności w poruszaniu. Dostał się do szpitala gdzie diagnoza była druzgocąca. Zapchanie tętnic dolnych. W kwietniu 2016 roku stracił prawą nogę, rok później amputowano lewą. Dziś zarabia śpiewając pod kościołami i polskimi sklepami, mieszka w schronisku dla bezdomnych i próbuje zdobyć pieniądze na protezy nóg.

 

Historię pana Marka zdradziła portalowi Wirtualna Polska współorganizatorka koncertów charytatywnych, która słyszała na ulicy stare, polskie przeboje śpiewane przez mężczyznę na wózku inwalidzkim.

 

 

Na szczęście znalazły się osoby chcące pomóc panu Markowi, trzymamy kciuki aby się udało!

 

 

BS

Foto: zrzut z Youtube.com

 

Popularność w sieci zdobywa film na którym widzimy zalaną wiejską drogę i małego fiata na poboczu. Bohaterski strażak ratuje kierowce.

 

Film został nagrany na drodze powiatowej Proszowice – Koszyce w miejscowości Piekary. Nagranie pochodzi z niedzieli, podczas której przez kraj przeszły ulewne deszcze i burze, a wiele regionów zostało zalanych.

 

Przez zalaną drogę spróbował przeprawić się mężczyzna jadący popularnym maluchem. Siła wody była jednak tak duża, że zniosła go na pobocze, skąd kierowca nie mógł się wydostać.

 

Na pomoc mężczyźnie ruszył strażak PSP. Jak wynika z komentarzy internautów wracało do domu, gdyż jemu również zalało posiadłość. To nie powstrzymało go jednak od pomocy drugiemu człowiekowi. Strażak sam pomógł mężczyźnie wydostać się z samochodu, mimo, że w tle widzimy mnóstwo osób, które mogłyby mu pomóc.

 

Poniżej nagranie z całego zdarzenia:

 

Ratowanie kierowcy małego fiata, który podjął próbę przejechania przez zalaną drogę powiatową Proszowice – Koszyce w miejscowości Piekary.Brawo Marcin Kowalski strażak z PSP!Autor filmu: Dominik Marchewka

Gepostet von Grzegorz Cichy am Sonntag, 21. Juli 2019

W ostatnich latach, zawitała do naszego społeczeństwa moda na sportowy tryb życia, zdrowe odżywianie i „bycie fit”. W czasach tak przepełnionych konsumpcjonizmem i nowinkami technologicznymi, popyt na aktywne spędzanie czasu jest z pewnością czymś nieocenionym. Czy dbanie o własną kondycję oraz regularne treningi to coś co służy tylko nam osobiście? Fundacja Dietering oraz maratończyk Sebastian Barnaś udowadniają, że niekoniecznie!

 

Akcja „Ponad Ograniczenia” to przedsięwzięcie, które miejmy nadzieje, przecina pewne nowe szlaki i z czasem stanie się szablonowym przykładem tego, jak dbając o własne samopoczucie, można zjednoczyć rzeszę ludzi w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi.

 

Bohaterów całej inicjatywy jest tutaj co najmniej kilkoro. Pierwszym z nich jest niewątpliwie 14-letni Kuba, który każdego dnia musi zmagać się z przełamywaniem barier przy wykonywaniu najprostszych czynności, przy których w większości nawet nie zastanawiamy się zbyt wiele. Chłopak od siódmego roku życia cierpi bowiem na dystrofię mięśniową Duchenne’a/ Beckera. Niestety, choroba ta czyni kolejne dni Kuby i jego najbliższych czasem następnych wyzwań oraz walki z przeciwnościami, które wraz z zanikiem mięśni przyniósł los. Podziw wywołuje jednak to, jak Kuba radzi sobie z tą przykrą sytuacją, która spotkała go w tak młodym wieku. Nie zamierza on rezygnować z marzeń czy też dzielenia się uśmiechem z innymi. Jak sam mówi, cieszy go to iż mógł swoją młodszą siostrę nauczyć chodzić, zanim on sam stracił możliwość samodzielnego poruszania się.

 

Tacy ludzie jak Kuba wywołują u wielu ludzi refleksje nad sobą oraz tym w jakim stopniu doceniamy kolejne przeżywane godziny. Jest to przy tym też motywacja, aby takie osoby jak ten nieustępliwy 14-latek wspierać i w miarę możliwości, które w dzisiejszym świecie posiadamy, ułatwiać im realizowanie marzeń.

 

Jak to zrobić? Jak sprawić by w tej codziennej walce nastolatek i jego bliscy nie czuli się osamotnieni? Tu pojawiają się właśnie kolejne osoby pełniące główne role w całym „zamieszaniu”. Joanna Wojdat-Pokrzyk, dyrektor marketingu z firmy DIETERING- Catering Dietetyczny, kierująca również Fundacją Dietering zorganizowała wyjątkową akcję, dzięki której każdy z nas może włączyć się w przyjście z pomocą dla Kuby. I co ważne, możemy zrobić to bez wychodzenia z domu, ponieważ jest ktoś kto w ramach tej szczytnej inicjatywy… przebiegnie ponad 40 kilometrów.

 

 

„Metr za Złotówkę”- tak określany jest w skrócie przez organizatorów zamysł na przeprowadzenie całej akcji. Każdy z internautów może bowiem zakupić metry, które 29. września br. przebiegnie podczas Maratonu Warszawskiego Sebastian Barnaś, czyli kolejna osoba, bez której to wszystko by nie zaistniało. Jego wyrzeczenia oraz przygotowania trwające już od kilku miesięcy, mają przełożyć się z czasem na realne ogromne wsparcie dla 14-latka. Jeden metr, który za ponad dwa miesiące przebiegnie w stolicy Sebastian, będzie bowiem równoznaczny ze zdobyciem złotówki od ludzi dobrej woli. Dochód ze zbiórki przeznaczony zostanie na ułatwienie codziennego czerpania radości z życia Kubie.

 

I my zachęcamy wszystkich do włączenia się w tę podwójnie wartościową akcję. Nie tylko służy ona bowiem promocji zdrowego stylu życia, ale też na jej finiszu czeka uśmiech na twarzy Kuby, któremu wspólnie możemy pomóc w wyjątkowy sposób.

 

Poniżej  znajduje się link, pod którym znajdziecie dodatkowe informacje o opisanym przedsięwzięciu, a także obejrzycie film przedstawiający wymienionych wyżej bohaterów tej inicjatywy:

 

https://zrzutka.pl/4e86r6