Politycy należący do partii rządzącej zadecydowali, że chcą ponownego przeliczenia głosów. Nie zgadzają się z wynikami wyborów do Senatu.

Odpowiedzialni za całą akcję członkowie partii złożyli w tej sprawie wnioski do Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że pisząc je, popełnili istotne pomyłki. Politycy odwołali się do przepisów Kodeksu wyborczego, które odnoszą się do Sejmu, zamiast potrzebnych w tej sprawie przepisów dotyczących Senatu.

 

CZYTAJ TAKŻE: Nikt się tego nie spodziewał. Tragiczna śmierć przez zwykły ból zęba

 

Mimo wszystko specjaliści z PiSu twierdzą, że owa „omyłka” nie wpłynie na rozpoznanie wniosków przez Sąd Najwyższy. W internecie pojawiają się jednak przeciwne opinie : „Protest dotyczący wyborów do Senatu, oparty o naruszenie przepisów ws. wyborów do Sejmu, jest jak próba odebrania prawa jazdy na samochód w oparciu o naruszenie przepisów dotyczących prawa jazdy na motocykl” – napisał w mediach społecznościowych Tomasz Skory, dziennikarz zajmujący się tematyką sądowniczą.

 

W protestach PiS podał jako podstawę prawną art. 227 Kodeksu wyborczego, który zawiera sposób zaznaczania swojego kandydata na kartach do głosowania. Dotyczy on jednak wyboru do Sejmu. Do Senatu odnoszą się art. 268 i 269. Teraz od Sądu Najwyższego zależy, co się dalej stanie z wnioskami PiSu.

 

 

Źródło: wp.pl / foto Facebook.com