Pięciu kierowców zostało zwabionych w pułapkę, a następnie potraktowanych w bestialski sposób. Tylko jednemu z nich udało się uciec i uratować własne życie. Niestety pozostałych czterech mężczyzn nie udało się ocalić i zostali oni zamordowani przez gangsterów.

 

Motywem do dokonania okrutnej zbrodni, miała być dla gangu z pozoru nie zbyt poważna sprawa. Chodziło, bowiem o to iż jeden z kierowców Ubera nie zrealizował zleconego przejazdu. Miał on przyjechać po matę mężczyzny, który później jak wszystko na to wskazuje, w ramach odwetu zlecił porwanie i zabicie innych przypadkowych kierowców. Tak sprawę opisuje „The Washington Post”.

 

Gangsterzy zamówili przejazdy aplikacjami przewozowymi (Ubera oraz konkurencyjnej firmy), wzywając kierowców na tereny faweli w brazylijskim mieście Salwador. To tam zaczął się cały horror.

 

Klienci, którzy okazali się być przestępcami, przystawili kierującym mężczyzną broń do głowy i kazali odjechać w odosobniony rejon. Dziennikarze dowiedzieli się o tym jak wyglądało to straszne zdarzenie od jedynego z piątki kierowców, który zdołał uciec i opowiedzieć o tym co się stało.

 

Napastnicy po dokonaniu porwania znęcali się nad swoimi ofiarami. Przy dokonywaniu tortur mieli nawet nie ukrywać swoich twarzy. W pewnym momencie, jeden z porwanych mężczyzn wyrwał broń jednemu z oprawców co doprowadziło do szarpaniny. W jej trakcie inny z mężczyzn, którzy padli ofiarą tego odwetu, zdecydował się wykorzystać moment nieuwagi bandytów i uciekł z chaty, w której byli przetrzymywani oraz torturowani.

 

Człowiek, który wydostał się z rąk bandziorów zaalarmował służby. Po informacji od ocalałego, funkcjonariusze policji udali się na miejsce przebywania porywaczy i otoczyli je. Doszło do wymiany ognia, podczas której polegli wszyscy z biorących w niej udział gangsterów.

 

Niestety zwłoki porwanych, a potem zamordowanych kierowców, policja odnalazła kilka dni później. Ciała znajdowały się w foliowych torbach. Co warte podkreślenia, martwego znaleziono również gangstera, który miał zlecić całą akcję w ramach odwetu za niezrealizowany przejazd zamówiony dla jego matki.

 

Zwłoki zleceniodawcy miały być przywiązane do drzewa i podziurawione kulami z broni palnej.

 

 

 

Źródło: The Washington Post ; o2.pl

Fot.: Pixabay ; Flickr

 

 

Przestępstwa popełniane na dzieciach są czymś co wyjątkowo bulwersuję opinię publiczną na świecie. W związku z tym, funkcjonariusze służb idący z pomocą dla tych najmniejszych, niejednokrotnie wspominają o tym, że muszą w takich sprawach podejść w szczególny sposób i wyjątkowo starać się zachować zimną krew. Zapewne bardzo podobnie sytuacja wyglądała w tym przypadku.

 

Pół roku po porwaniu 8-letniej dziewczynki, policja zdecydowała się upublicznić nagranie, na którym zarejestrowano moment wejścia funkcjonariuszy do hotelowego pokoju zajmowanego przez porywacza.

 

Cały dramat porwanego dziecka rozegrał się na terenie stanu Teksas w dniu 18 maja. 8-latka była w trakcie spaceru ze swoją mamą w Forth Worth. W pewnym momencie, siłą odebrał matce córkę 51-letni mężczyzna- Michael Webb. Kobieta próbowała go powstrzymać, jednak pomimo jej rozpaczy, porywacz zabrał dziecko do samochodu i odjechał. Zaalarmowana przez nią policja szybko przeszła do działania.

 

 

 

Źródło: YouTube/Inside Edition ; sluzbywakcji.pl

 

Jest jedną z najwybitniejszych polityków w swoim kraju. Kilka dni temu została porwana z domu.

Seham Sergewa – to jedna z najbardziej znanych polityków w Libii. Działa na rzecz praw kobiet. Jest niezależnym głosem wśród rządu libijskiego.

Jak informuje rodzina Seham została uprowadzona z jej domu w Bengazi przez uzbrojoną policję i słuch po niej zaginął.

Według członków rodziny, którzy prosili, aby nie podawać nazwiska z obawy przed zemstą, około dwunastu zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn przybyło do domu Sergewy około godziny 14 w środę.

Jej mąż został postrzelony, a jeden z jej synów pobity. Zarówno syn jak i mąż przebywają obecnie w szpitalu.

Rodzina stwierdziła, że nie wie, gdzie przetrzymywana jest kobieta i nikt nie ma pozwolenia na wizytę w szpitalu. Policja skonfiskowała także komórkę.

Uprowadzenie kobiety wywołało poruszenie. Rząd z Trypolisu powiedział, że jest to „naturalna konsekwencja braku swobód publicznych na obszarze kontrolowanym przez przywódcę wojskowego.

Rząd zaapelował o pilną interwencję ONZ w tej sprawie. Chce także pociągnąć do odpowiedzialności sprawców porwania.

„Wymuszone zaginięcie, bezprawne aresztowanie i uprowadzenie w oparciu o poglądy polityczne lub afiliacje stanowią poważny cios dla rządów prawa.” – można przeczytać w oświadczeniu ONZ.

Źródło: cnn.com

Foto: screen YouTube

 

 

Dziś w Grodzisku Mazowieckim odbył się pogrzeb Pawła Żukowskiego, ojca zaginionego Dawida. Chociaż chłopca wciąż nie odnaleziono, to ciało mężczyzny spoczęło już na cmentarzu.

 

Przypomnijmy: od środy trwają poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego. Chłopiec zaginął najprawdopodobniej pod Grodziskiem Mazowieckim, a jego ojciec popełnił samobójstwo pod kołami pociągu. Chłopca wciąż nie odnaleziono.

 

Tą sprawą żyje cała Polska. Historia rodziny i nowe fakty z procesu poszukiwania chłopca elektryzują opinię publiczną. Niestety, choć wszyscy liczą na odnalezienie Dawida żywego, już ponad tydzień trwają wciąż nieskuteczne poszukiwania. Szanse na znalezieniu go przy życiu są w tej chwili bardzo małe.

 

Dziś także pochowano ojca Dawida, Pawła Żukowskiego. Ciało mężczyzny dokładnie przebadali policyjni technicy, wczoraj oględzinom poddano jego ubranie z momentu tragedii.

 

Trumnę pogrzebano już na cmentarzu w Grodzisku Mazowieckim. Ceremonia miała charakter prywatny, uczestniczyła w niej tylko rodzina. Zdjęcia z pogrzebu przekazała mediom Polska Agencja Prasowa. Można je obejrzeć klikając tutaj.

 

źródło: Interia.pl, PAP

foto: Wikipedia.pl/ Zdjęcie poglądowe

Można z pełną świadością przyznać, że przez ostatnie kilkanaście miesięcy, walka służb ze zorganizowaną przestępczością opartą na środowisku pseudokibiców, zaostrzyła się, a jej efekty są widoczne. Pokazuje to chociażby przykład rozbicia gangów złożonych z bojówkarzy identyfikujących się z Górnikiem Zabrze, Ruchem Chorzów czy Wisłą Kraków, do czego przyczyniły się zeznania niektórych członków tych grup, w tym słynnego już „Miśka”, a właściwie Pawła M., który był liderem bojówki Wisły. Przy wszystkich tych sprawach wychodzi na jaw, że gangi pseudokibiców były zdolne realizować w Polsce poważne przestępcze procedery. Tak też było w przypadku gangu braci Z., którego niektórzy z członków sympatyzowali z Cracovią.

 

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się postępowanie w sprawie uprowadzenia dla okupu dokonanego przez gangsterów powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Ofiara porywaczy miała być dodatkowo przez nich torturowana.

 

Na ławie oskarżonych znalazło się siedmiu podejrzanych w wieku 22-35 lat. Są to zatrzymani w związku z tą sprawą: bracia Mariusz Z. i Jakub Z., a także Michał B. , Damian H. , Mariusz G., Dawid W. oraz Ormianin Tigran P. W sprawie postanowił współpracować Krystian K., ps. „Klemens”, którego zeznania pogrążyły oskarżonych członków grupy.

 

Prokuratura stawia im zarzut, zgodnie z którym 4 grudnia 2017 r, dokonali oni uprowadzenia Patryka P. Z siódemki oskarżonych, Damian H. miał być odpowiedzialny za udostępnienie posesji, na której przetrzymywano ofiarę, a pozostałych sześciu brało w przestępstwie czynny udział.

 

Wywodzący się z romskiej rodziny Patryk P. miał zostać zwabiony przez gangsterów pod siłownię na terenie krakowskich Swoszowic. Tam został obezwładniony, skrępowany i zaciągnięty do bagażnika, a następnie przewieziony do budynku mieszkalnego przy ulicy Tynieckiej. Tam pokrzywdzony był przetrzymywany, torturowany i bity przez swoich oprawców. Porywacze znęcali się nad Patrykiem P. m.in. przez nacinanie nożem palców prawej dłoni oraz małżowiny lewego ucha, a także złamanie nogi w kolanie na zakończenie całej akcji, już po otrzymaniu okupu ojca ofiary. Zachowanie członków grupy było okrutne wobec uprowadzonego mężczyzny. Tigran P. miał grozić mu również bronią palną. Porywacze straszyli pozbawieniem życia jego, a także skrzywdzeniem jego bliskich. W trakcie porwania, gangsterzy zabrali mu też klucze do mieszkania, które pojechali okraść. Z domu Patryka P. zniknąć miała biżuteria, perfumy, a także obuwie. Jak się jednak okazało, sam porwany był wcześniej kolegą swoich oprawców i prawdopodobnie robił z nimi interesy.

 

W trakcie działań policji i zatrzymywania członków gangu doszło do zastrzelenia jednego z gangsterów. Był to Adrian Z. ps. ‚Zielony’, który zginął na terenie gminy Zielonki, kiedy antyterroryści przeprowadzali akcję zatrzymania w domu, w którym przebywał wraz z innymi podejrzanymi. ‚Zielony’ miał rzucić się na funkcjonariusza, wówczas inny policjant postrzelił gangstera. Pomimo reanimacji, nie udało się uratować życia Adrianowi Z. Tragicznie zmarły podejrzany, był bratem innych biorących udział w porwaniu- Mariusza Z. oraz Jakuba Z. W związku z tą sytuacją, wobec funkcjonariusza policji, który oddał śmiertelny strzał wszczęto postępowanie wewnętrzne ws. nieumyślnego spowodowania śmierci.

 

Uprowadzenie dla okupu oraz znęcanie się nad Patrykiem P. miało być formą rozliczenia z nim. Zdaniem członków grupy braci Z., porwany wcześniej zachował się wobec nich nielojalnie. Również bliscy Patryka P. twierdzą, że w tej sytuacji chodziło o okazanie kary za odejście od grupy. W sprawie pojawił się również wątek kradzieży lampy służącej do ogrzewania plantacji marihuany, którą Patryk P. zabrać miał Jakubowi Z.

 

Mariusz Z., iż Patryk P. winien był jego bratu 150 000 zł, które nawet deklarował zwrócić, ale do tego ostatecznie nie doszło. Zaprzecza on temu, jakoby on i inni oskarżeni mieli kontaktować się z rodziną porwanego w sprawie okupu. Zdaniem Mariusza Z., nie było go pod siłownią w Swoszowicach, tylko przyjechał do budynku przy ul. Tynieckiej, w której znajdował się Patryk P. Według wersji oskarżonego, w ramach „rozliczenia długu”, przejęty miał zostać jeden kilogram kokainy należący do Patryka P. Mariusz Z. zaprzecza też, by z mieszkania poszkodowanego zabrano 250 000 zł.

 

Na około dwa miesiące przed porwaniem, dojść miało do innej niebezpiecznej sytuacji pomiędzy dawnymi kolegami. W rejonie ulicy Grota-Roweckiego na krakowskim Ruczaju doszło w październiku 2017 roku miało dojść do próby rozliczenia między braćmi Z. i ich kompanami a Patrykiem P. Ten jednak zdołał uciec, a w trakcie całego zamieszania jadący wraz z nim w samochodzie brat porwanego później Patryka P., miał oddać strzał z broni palnej. Oficjalnie, uprowadzony przez gangsterów mężczyzna, zajmować miał się handlem samochodami.

 

Warto wspomnieć, że po zastrzeleniu przez antyterrorystę jednego z przestępców, pseudokibice Cracovii udostępniali na Facebooku grafiki, które z jednej strony upamiętniały go, a przy tym odgrażały się policji zemstą. Na publikowanym obrazku widniał napis: „Rzeki spłyną krwią tych, którzy uśmiercili naszych braci”. Również tą sprawą szybko zajęła się prokuratura

 

 

Fot.: Wikimedia Commons