Syn znanego posła z ramienia Koalicji Obywatelskiej został zatrzymany przez policję. Znaleziono marihuanę i amfetaminę. 

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa syn posła Mariusza Witczaka z ramienia Koalicji Obywatelskiej – Jan W. został zatrzymany przez policję w Warszawie. PAP dodało, że chodzi tutaj o posiadanie narkotyków.

 

Mogę potwierdzić, iż w dniu 9 stycznia 2020 r. około godz. 00.15 policjanci z Komisariatu Policji Warszawa Wilanów w trakcie patrolowania rejonu ul. Gołkowskiej wylegitymowali dwóch mężczyzn siedzących w samochodzie marki audi.

-powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, który potwierdził całe zajście.

 

Badanie narkotesterem wykazało, iż zabezpieczone substancje to marihuana o wadze 1,35 g oraz amfetamina o wadze 0,62 g. Mężczyzna został zatrzymany, a auto zostało przekazane ojcu.

-dodał.

 

Źródło: wpolityce.pl

Foto: archiwum

Znacie Państwo posła SLD, Marcina Kulaska? Nie? My też nie znaliśmy. Do dzisiaj. Sekretarz generalny SLD postanowił jednak mocno wejść do ogólnopolskiej polityki. Jak to zrobił? Stwierdził, że trudno w naszej stolicy utrzymać się za 6,5 tys. zł na rękę i dietę w wysokości 2,5 tys. zł. Ot, nowoczesna lewica…

 

Polska lewica, zwłaszcza ta z SLD w znaku miewała już problemy z pieniędzmi. Tym razem, wspomniany poseł Kulasek w rozmowie z interią stwierdził: Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę i dietę 2,5 tys. zł. Poseł narzeka tez na warunki zakwaterowania w hotelu sejmowym. Jak zauważa: Meble pamiętają późnego Gierka, jest ciasno. Część ma wyremontowane łazienki z prysznicem, część wciąż dysponuje starymi wannami. Co gorsze, w pokojach również brakuje kuchni, a co za tym idzie poseł musi się stołować „na mieście” a:   To są wszystko koszty. Gdybym chciał sobie zrobić śniadanie, to mam to utrudnione. Nie mogę sobie ani podgrzać parówki, ani usmażyć jajecznicy, bo nie ma gdzie- dodaje.

 

Tym sposobem wyborcy skazali posła na ciężki los. Jak żyć? A teraz już całkiem na serio. Nikt nie kwestionuje tego, że posłom (inna sprawa czy powinno ich być aż 460) należą się godne warunki życia i pracy. Być może trzeba tez pomyśleć o wzroście ich uposażenia, jednak sam fakt, że przedstawiciel lewicy sugeruje, że za takie pieniądze ciężko się utrzymać zakrawa na lekką kpinę. A może warto odesłać parlamentarzystę do emerytów, którzy muszę w tym samym mieście funkcjonować za 1/5 tej kwoty?

 

/red./

Foto:

Przed ponad rokiem, w polskiej polityce miało miejsce spore zamieszanie w związku z ujawnieniem planowanych premii dla członków rządu Beaty Szydło. Po tamtej aferze, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zażądał obniżenia pensji posłów i senatorów. Na ten moment, pensja posła wynosi 8 000 zł brutto. Dodatkowo zasiadające w ławach sejmowych osoby pobierają też 2 000 zł diety. Teraz co ciekawe, głos w sprawie podniesienia zarobków posłów podnieśli członkowie nowej siły w parlamencie- Konfederacji.

 

Jak stwierdził poseł Artur Dziambor, jest on za podniesieniem pensji bez względu na to czy on sam pełni mandat w Sejmie czy nie. W jego opinii, obecny poziom zarobków posłów jest na tyle niski, że nie zachęca osób na wysokich stanowiskach do startu w wyborach i politycznego zaangażowania. O swoich poglądach na ten temat, poseł Dziambor mówił w rozmowie z „Super Expressem”. Taka opinia co warte podkreślenia, nie jest odosobniona w gronie posłów Konfederacji, jednak nie wszyscy są w tym klubie co do tej kwestii zgodni.

 

Podobną opinię do posła Dziambora wyraził też Jakub Kulesza z partii Wolność, który wcześniej był posłem Kukiz’15, a obecnie reprezentuje w parlamencie Konfederację. Jak wyjaśnia portal rp.pl, również zdaniem posła Kuleszy, obniżone na żądanie prezesa PiS dochody parlamentarzystów wpływają na to, że wielu kompetentnych ludzi nie chce spróbować swoich sił w wyborach.

 

Innego zdania jest jednak jeden z najbardziej rozpoznawalnych posłów Konfederacji, a zarazem prezes partii Wolność Janusz Korwin-Mikke. Ten polityk idzie nawet krok dalej i uważa, że pensje poselskie powinny zostać zlikwidowane. W jego opinii bowiem, do parlamentu powinny startować osoby na tyle bogate, by nie musiały pobierać jakichkolwiek pieniędzy.

 

Do polityki powinni iść bogaci, zamożni! A jak idą biedni to kradną. Jestem za likwidacją pensji poselskich – tłumaczy swoje stanowisko cytowany przez rp.pl poseł.

 

Sam prezes partii Wolność wynagrodzenie pobiera jako poseł trwającej kadencji Sejmu. Co również może być dla wielu interesujące, argumentując swoje podejście, Janusz Korwin-Mikke wspomina o sposobie myślenia wśród komunistów.

 

Komunista jest za likwidacją pieniądza, ale póki pracuje to pobiera przecież w praktyce wypłatę – wyjaśnia Korwin-Mikke.

 

 

 

Źródło: rp.pl

Fot.: YouTube/Konfederacja TV

Chiński chleb sprzedawany w Polsce zawiera ludzkie włosy? Tak, zamiast L-cysteiny, polepszczacza stosowanego do mrożonego pieczywa stosują… ludzkie włosy. O sprawie kilka lat temu zrobiło się głośno w Holandii, gdzie w wyniku śledztwa dziennikarskiego stwierdzono, że nawet co dziesiąty bochenek może zawierać „niepożądany” dodatek.

 

L-cysteina, oznaczona symbolem E-920 sprawia, że pieczywo jest bardziej miękkie. Zazwyczaj pozyskuje się go ze zbóż, ale to metoda droga. Chińskie firmy stosują inną, zdecydowanie tańszą metodę – pozyskują L-cysteinę z ludzkich włosów. Sprawa wróciła po tym jak z interpelacją zwrócił się jakić czas temu poseł Prawa i Sprawiedliwości – Jerzy Paul.

 

 

„Coraz więcej pytań i wątpliwości w polskim społeczeństwie narasta w związku z jakością wyrobów piekarniczych sprzedawanych głównie w sklepach wielkopowierzchniowych. Dokładniej chodzi o pieczywo wypiekane na bazie głęboko mrożonego ciasta.

 

Jednym z podstawowych składników mrożonego ciasta jest chemiczny polepszacz o nazwie L-cysteina (E-920). W krajach Unii Europejskiej obowiązuje zakaz produkowania tej substancji z ludzkich włosów. Dlatego E-920 wytwarzana jest np. ze świńskiej szczeciny czy ptasich piór.

 

W Chinach, skąd mrożone ciasto trafia również do Polski, taki zakaz nie obowiązuje i do wytwarzania L-cysteiny nagminnie stosuje się ludzkie włosy.

 

Ponadto oprócz polepszaczy do produkcji ciasta głęboko mrożonego stosuje się składniki dodatkowe jak m.in. propionian wapnia (E-282) i sorbinian potasu (E-202).

 

Problem polega na tym, że polskie prawo wymaga jedynie oznaczenia, że wypiek powstał z ciasta głęboko mrożonego (rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 2007 roku). Nie ma natomiast obowiązku informowania z jakiego źródła ono pochodzi i jakie składniki zawiera.

W związku z powyższym proszę Pana Ministra o udzielenie wyczerpujących odpowiedzi na poniższe pytania:

  1. Czy istnieją instrumenty, które skutecznie zabezpieczają polski rynek przed importem ciasta mrożonego produkowanego na bazie ludzkich włosów?
  2. Czy stosowanie tego rodzaju polepszaczy i innych składników dodatkowych jak m.in. propionianu wapnia (E-282) i sorbinianu potasu (E-202) może mieć negatywny wpływ na zdrowie konsumentów?
  3. Jakość ciasta mrożonego w ciekłym azocie pogarsza się w czasie jego przechowywania. Czy technologia piekarska tzw. odroczonego wypieku (OWP) jest w pełni bezpieczna?”

– pisał parlamentarzysta.

 

Na interpelację odpowiedziało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 

Żywność wprowadzana do obrotu na terenie Unii Europejskiej, w tym żywność importowana z Chin, musi spełniać wymagania ustawodawstwa Unii Europejskiej. Odnośnie L-cysteiny dodawanej do mąki w charakterze środka do przetwarzania mąki (polepszacza) musi ona spełniać wymagania rozporządzenia Komisji (UE) nr 231/2012 z dnia 9 marca 2012r. ustanawiającego specyfikacje dla dodatków do żywności wymienionych w załącznikach II i III do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie dodatków do żywności. Zgodnie z zapisami ww. rozporządzenia ludzkie włosy nie mogą być wykorzystywane jako materiał wyjściowy dla tej substancji” – czytamy.

 

„Bezpośredni nadzór nad działalnością przedsiębiorców branży spożywczej takich jak piekarnie w zakresie bezpieczeństwa żywności sprawują organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, które w ramach bieżącego nadzoru kontrolują m.in. stosowanie substancji dodatkowych w tym m.in. znakowanie, identyfikowalność, warunki stosowania, dokumentację potwierdzającą, że dany produkt spełnia wymagania w zakresie bezpieczeństwa żywności. Kontrola dokumentacji dla substancji dodatkowych takich jak L-cysteina dotyczy przede wszystkim kryteriów czystości, które określone są w przepisach prawa tj. rozporządzeniu Komisji” – czytamy dalej.

 

Całą odpowiedź Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi możecie Państwo zobaczyć TUTAJ.

 

Według danych GUS Polska importuje bardzo znikomą ilość pieczywa z Chin.

 

o2, Interpelacja nr 16005
Pixabay/CC0
PJ

Wiele osób w polskim społeczeństwie przyzwyczaja się do poszczególnych postaci na polskiej scenie politycznej i bez względu na to czy ludzie ci darzą danego polityka sympatią czy pogardą, z czasem trudno im jest sobie wyobrazić polską politykę bez obecności któregoś z nich. Stąd też, publiczne ogłoszenie przerwania kariery przez polityka, który wcześniej był typowany jako jeden z głównych liderów opozycji, może wywołać spore zaskoczenie.

 

Posłem, który postanowił tym razem ogłosić iż nie zamierza przy okazji jesiennych wyborów kontynuować politycznej aktywności jest Ryszard Petru, który na początku trwającej kadencji Sejmu był typowany na nowego lidera opozycji. Był on założycielem partii Nowoczesna, a następnie partii Teraz!.

 

O tym, że nie planuje on jesienią startować po raz kolejny do Sejmy, poseł Petru powiedział w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi Gazecie Prawnej”. W jego odczuciu, mogło by to skutkować „przyłożeniem ręki do uchwalania kolejnych ustaw niszczących gospodarkę”.

 

Dla naszego elektoratu ważniejsze jest zwycięstwo nad PiS niż program gospodarczy – stwierdził Ryszard Petru komentując obecną sytuację opozycji oraz wyjaśniając przy tym, dlaczego nie zmierza on ubiegać się o reelekcję na kolejną kadencję Sejmu.

 

Nie jestem w stanie przeciwstawić się tendencjom populistycznym tak skutecznie, jak bym chciał – powiedział Ryszard Petru w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

 

O fakcie zaprzestania zaangażowania w polską politykę, były lider Nowoczesnej poinformował też na Twitterze.

 

 

 

Źródło: Twitter/@RyszardPetru ; wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

Ruch Kukiz’15 powstał na polskiej scenie politycznej jako coś nowego w polskiej rzeczywistości. Miał on stanowić w Sejmie platformę porozumienia różnych frakcji, reprezentujących popierające je grupy obywateli. Osiągnięcie tego celu jednak nie udało się, a w wyniku nieporozumień z kierownictwem klubu od Pawła Kukiza odchodzą kolejni posłowie.

 

Wcześniej ruch Pawła Kukiza opuścili tacy znani posłowie jak np.:  Anna Siarkowska, Małgorzata Zwiercan, marszałek senior Kornel Morawiecki, obecny wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz, Marek Jakubiak, Ireneusz Zyska, działacz Solidarności Jarosław Porwich czy też pełniący obecnie obowiązki prezesa stowarzyszenia Endecja Sylwester Chruszcz.

 

Dziś o odejściu z klubu Kukiz’15 poinformował oficjalnie, pochodzący ze Śląska poseł Krzysztof Sitarski.

 

Dzisiaj, w godzinach porannych złożyłem w gabinecie Marszałka oświadczenie o wystąpieniu z Klubu Sejmowego Kukiz’15. Rozmawiałem o tym także z Pawłem Kukizem. Nie była to łatwa decyzja, ale zapewniam, że była przemyślana.
Według mnie pozycja Ruchu Obywatelskiego Kukiz’15 nie spełnia obecnie założeń idei, dla których zrezygnowałem z dotychczasowego życia zawodowego i poświęciłem się w całości pracy na rzecz obywateli. Inwestując czas, energię, a także prywatne środki finansowe, ze względu na brak subwencji państwowej.

Miałem nadzieję, że doświadczenia związane z wyborami zarówno samorządowymi jak i do Parlamentu Europejskiego, zmienią styl zarządzania klubem oraz przypomną nam o idei dla której szliśmy pod marką Kukiz’15. Zabrakło determinacji, a także woli negocjacji. Bo to jest istotą prowadzenia rozsądnej polityki i skuteczności działania. Od pierwszego dnia Paweł Kukiz nie dostrzegał wartości dodanej w osobach, które miały swoje zdanie. Do dziś żałuję, że zagłosowałem przeciwko Januszowi Sanockiemu, który od samego początku był z Pawłem i który miał odwagę mówić o słabych stronach naszych działań. Oddolność i idee ruchu obywatelskiego zostały pogrzebane przez brak dialogu z osobowościami budującymi ruch Kukiz’15. Spowodowało to szereg odejść, niepotrzebnych konfliktów, co nie sprzyja pracy na rzecz obywateli i Państwa polskiego. Zmniejsza to wiarygodność w oczach potencjalnych koalicjantów.

Mimo tych wszystkich przeciwności posłowie Ruch Kukiz’15 wykonali i wykonują kawał dobrej roboty proponując sensowne, merytoryczne rozwiązania realizowane w praktyce.
Od dzisiaj jestem posłem niezrzeszonym co pozwoli mi bardziej efektywnie realizować rozpoczęte już przeze mnie projekty. Obecnie pracuję m.in. nad zlikwidowaniem opłat za wjazd do stref czystego transportu, obniżeniem obciążeń podatkowych dla pojazdów nisko i zeroemisyjnych, zajmuję się zwiększaniem możliwości wykorzystania energetyki odnawialnej przez obywateli (poprawka Sitarskiego – Ustawa o energetyce odnawialnej), walczę z wysokimi cenami energii elektrycznej dla przemysłu energochłonnego (huty, kopalnie, koksownie, duże zakłady przemysłowe), który może być zagrożony szczególnie na Śląsku. Jest szansa w tej kadencji na wywalczenie obniżenia podatków ciążących na górnictwie węgla kamiennego. Stworzyłem program Polska Wodorowa, który promuje praktyczne wykorzystanie wodoru w transporcie i energetyce. To paliwo przyszłości, wytwarzane w polskim przemyśle rafineryjnym, chemicznym oraz wydobywczym będzie stanowiło jeden z przyszłych elementów niezależności i bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Otrzymałem wiele słów wsparcia i w moim podejściu do pracy posła nic się nie zmienia. Jestem człowiekiem dialogu i poszukiwania rozwiązań na rzecz lepszego życia w Polsce.
Mam nadzieję, że mogę dalej liczyć na Wasze wsparcie.

Zakończę cytując dzisiejsze słowa Pawła Kukiza, które padły podczas naszej rozmowy, „osądzi nas Bóg i historia”. Szczerze Ci życzę Pawle samych sukcesów i refleksji, która pomaga iść właściwą drogą. – Czytamy w zamieszczonym na Facebooku poście posła Sitarskiego.

 

 

Źródło: Facebook/Krzysztof Sitarski

W miejscowości Lublin, z której pochodzi Dominik Tarczyński, doszło do szokującego wydarzenia. Polityk opublikował na swoim profilu na Facebooku wpis informujący o ataku na jednego z jego rodziców. Jak mówi poseł PiS, w biały dzień, przy świadkach znieważono i opluto jego ojca. „Nie zapomnę” – odgraża się Tarczyński.

 

 

Polityk zdradza, że jego ojciec został opluty i wyzwany od „pisiorów”. Obecnie rodziciel składa zawiadomienie do prokuratury o popełnionym przestępstwie. – Nigdy o tym nie mówiłem, ale już wcześniej moim rodzicom grożono śmiercią. Prosiliśmy policję, aby częściej patrolowała obszar, w którym mieszkają moi rodzice – wyznaje Tarczyński w rozmowie z portalem w Polityce.pl

 

– Nie może być zgody na sytuację, w której atakowane są rodziny polityków Prawa i Sprawiedliwości. Jestem przerażony tym w jaki sposób są traktowani moi rodzice. To nie chodzi o to, że są rodzicami polityka, ale chodzi o to, że to ludzie, którzy absolutnie nie biorą udziału w polityce, a są publicznie atakowani przy świadkach. Myślę, że trzeba o tym mówić, bo trafi się w końcu wariat, który przyjdzie z nożem i kogoś zamorduje, bo nikt nie zareaguje – dodaje.

 

Poseł zaznacza, że ludzie mogą go wyzywać, mogą na niego pluć, mogą go atakować – ale nie jego najbliższych. Widać, że sytuacja mocno dotknęła polityka. Teraz pragnie dopilnować, aby napastnik poniósł konsekwencje za swój czyn. Jednocześnie informuje, iż mężczyzna ten był już wcześniej karany za handel narkotykami.

 

– Wcześniej to były wpisy internetowe, które wprost mówiły, że moi rodzice zostaną zamordowani. To dzieje się odkąd zostałem posłem. Staram się nie robić z siebie ofiary, ale po prostu obawiam się o ich życie. Dochodzi w Polsce do sytuacji, do których nie dochodziło, kiedy my byliśmy u władzy. Nikt by sobie na coś takiego nie pozwolił – wyznaje Tarczyński.

 

Źródło: wpolityce.pl
Fot.: flickr.com
EM