W ostatnich tygodnia, polskie media poświęcają część uwag sprawie pobicia, do którego doszło w rejonie poznańskiego Starego Rynku w nocy z 25 na 26 stycznia. Zapaśnik z klubu Sobieski Poznań- Dominik Sikora został uderzony pięścią, po czym trafił z obrażeniami głowy do szpitala, gdzie niestety zmarł po kilku dniach hospitalizacji. Pomimo starań lekarzom nie udało się uratować jego życia.

 

W związku z tym zdarzeniem rozpoczęły się poszukiwania 42-letniego Olgierd Michalski. Mężczyzna maił być już wcześniej notowany. Jak podają media i co widać na portalu społecznościowym Facebook, człowiek ten zajmował się także kulturystyką i MMA. Policja bierze pod uwagę, że może on ukrywać się poza granicami naszego kraju. Funkcjonariusze weszli do lokali, w których mógł on potencjalnie przebywać, jednak nie zastali go w tych miejscach.

 

Kilka dni temu na światło dzienne wyszły nowe fakty dotyczące śmierci zapaśnika. Do ukazania się nowych informacji w tej sprawie przyczyniło się nagranie, jakie wyciekło do sieci. Zarejestrowano na nim jak otoczony przez grupkę osób Dominik Sikora sprzecza się ze stojącymi obok osobami. Jak podaje portal rmf24.pl, jedna z kobiet uderzyła w pewnym momencie zapaśnika, a po chwili otrzymał on mocny cios od dobrze zbudowanego mężczyzny i upadł na ziemię tracąc przytomność.

 

Choć nagranie było po niedługim czasie wykasowane z sieci to później pojawiło się na Facebooku ponownie. Jednak i to nagranie zostało wykasowane z portalu.

 

Wśród komentujących tę sytuację osób pojawiły się zarówno głosy osób potępiających zachowanie mężczyzny, który doprowadził do śmierci sportowca. Przeczytać można jednak było też takie, które sugerowały iż zapaśnik sam mógł przyczynić się do wywiązania się kłótni.

 

– Zabicie to zabicie. Kto w cywilizowanym społeczeństwie uderza kogoś w twarz, tak celnym ciosem i sobie odchodzi? Dziś zabił tego, jutro się zdenerwuje i zrobi komuś innemu krzywdę. Jak można w ogóle tłumaczyć zachowanie napastnika!?

– stwierdził jeden z internautów. Opinie pozostały jednak podzielone.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixnio

Do dramatycznego zdarzenia w dniu dzisiejszym w stolicy Wielkopolski, a dokładniej na poznańskim Dębcu. Niestety pomimo prób ratowania jej życia, zmarła 8-letnia dziewczynka. Jest to kolejna tragiczna sytuacja, która powinna wszystkich wzywać do refleksji i większej rozwagi w codziennym życiu i przemieszczaniu się.

 

Do tragedii doszło około godz. 14 w rejonie ulicy Opolskiej. Wstrząsające sceny świadkowie zdarzenia zobaczyli w niedalekiej odległości od znajdującej się w tamtej okolicy szkoły.

 

8-latka przechodziła wówczas przez jedno z przejść dla pieszych, kiedy została potrącona. Samochodem, który uderzył w dziecko, kierowała kobieta. Po przebadaniu potwierdziło się, że nie była ona pod wpływem alkoholu w momencie potrącenia dziewczynki.

 

Akcja reanimacyjna trwała dosyć długo. Przez kilkadziesiąt minut starano się uratować życie 8-letniej dziewczynce. Niestety te działania nie przyniosły zamierzonego efektu i dziecko zmarło.

 

Co ciekawe w ramach ustalania dokładnych okoliczności tragedii, funkcjonariusze policji sprawdzają też to jaki kolor świateł był wyświetlany na znajdującym się przy tym przejściu dla pieszych sygnalizatorze. Ustalane ma zostać czy miało to wpływ na to, że kobieta wjechała samochodem na pasy, kiedy przechodziła tamtędy 8-latka.

 

Niejednokrotnie na łamach naszego portalu publikowaliśmy nagrania z potrąceń pieszych i wypadków. Takie sytuacje, które często kończą się tak jak w tym przypadku tragicznie, powinny być przestrogą dla nas wszystkich, bez względu na to czy uczestniczymy w ruchu drogowym jako kierowcy czy jako piesi. Rozwaga i ostrożność muszą być w ramach bezpieczeństwa wymagane od każdego.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Przy okazji eksplozji, która miała miejsce na terenie kamienicy znajdującej się na poznańskim Dębcu, życie straciło pięć osób, a ponad 20 zostało rannych. Początkowo podejrzewano, że do zdarzenia doszło w wyniku wadliwego działania instalacji gazowej, jednak jak się później okazało, do wybuchu doszło w wyniku celowego działania. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe wstrząsające informacje.

 

Jeden z dziennikarzy „Gazety Wyborczej” ujawnił też makabryczne szczegóły dotyczące zbrodni jakiej dopuścił się prawie pół roku temu Tomasz J.

 

Uwaga! Opis dokonanej zbrodni jest makabryczny i nieodpowiedni dla ludzi poniżej 18. roku życia i osób wrażliwych.

 

Wybuch miał miejsce w godzinach porannych w niedzielę 4 marca. Tomasz J. miał najpierw zamordować swoją żonę Beatę J., a następnie doprowadzić do eksplozji w kamienicy. Jak przekazał portal epoznan.pl, odpowiadał będzie on za zabójstwo pięciu ludzi, a także usiłowanie zabójstwa 34 innych osób. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu we wtorek.

 

Sprawca, który po dokonaniu morderstwa doprowadził do wybuchu w budynku, aby zatrzeć ślady swojej zbrodni, motywowany był zazdrością o swoją małżonkę. Jak donoszą media, mężczyzna po odebraniu życia kobiecie, postanowił jeszcze okaleczyć jej ciało.

 

Tomasz J. oskalpował jej głowę, a na czole przy użyciu noża wyciął kształt liter Z, K i A. Bardzo możliwe, że w zamyśle, zabójca chciał utworzyć na ciele żony napis „ZA KARĘ”.

 

Na tym jednak się nie skończyło. Sprawca makabrycznej zbrodni wyciął też implanty piersi z ciała Beaty J., rozciął jej narządy rodne, a także dokonał dekapitacji. Znalezione później zwłoki bez głowy przyczyniły się do odkrycia prawdziwych przyczyn wybuchu, w wyniku którego życie straciło kilka osób.

 

Tomasz J. miał rok przed dokonaniem tego okrutnego czynu wyjechać do Anglii w celach zarobkowych. Wrócił później na niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia, a w Nowy Rok miał doprowadzić do groźnego wypadku, w którym jego 12-letni syn otarł się o śmierć. Po tym zdarzeniu, żona kazała Tomaszowi J. wyprowadzić się, a następnie zmieniła zamki w drzwiach.

 

Beata J. zaczęła po tym wszystkim spotykać się z innym mężczyzna, do którego miała lecieć do Anglii. Wylot zaplanowany miała na dzień, kiedy doszło do makabrycznej zbrodni w Poznaniu. Tomasz J. przyjechał do kobiety dzień wcześniej i kolejny raz miała wywiązać się pomiędzy nimi kłótnia, która tym razem zakończyła się dramatem, którego tragiczne skutki dotknęły również innych mieszkańców kamienicy.

 

Do eksplozji doszło w momencie, gdy do mieszkania Beaty J. weszli jej znajomi w celu zaopiekowania się psami. Tamtym zdarzeniem i akcją ratowniczą żyła cała Polska, zanim jeszcze wyszło na jaw, że wina nie leży tu po stronie technicznej awarii, a zbrodni dopuścił się Tomasz J.

 

 

 

Źródło: „Gazeta Wyborcza” ; epoznan.pl ; o2.pl

Fot.: Twitter/@gl_wielkopolski ; needpix.com

Młoda kobieta nakleiła na drzwiach motorniczego naklejkę wspierającą LGBT. Za jej zerwanie nazwała motorniczego homofobem.

 

Do zdarzenia doszło w poznańskim tramwaju. Młoda kobieta nakleiła na drzwi kabiny motorniczego naklejkę z napisem „Strefa wolna od nienawiści” na tęczowym tle. Kierujący pojazdem zerwał ją, co spowodowało złość kobiety. Zaczęła na niego krzyczeć, zarzucając mu, że jest homofobem.

 

Sprawę skomentowała Iwona Gajdzińska z MPK Poznań, mówiąc o tym, że w przestrzeni pojazdów komunikacji miejskiej obowiązuje zakaz umieszczania treści, które nie zawierają informacji dla pasażerów.

 

Warto nadmienić, że za naklejanie treści niezgodnych z regulaminem komunikacji miejskiej grozi mandat. Nie wiadomo jednak, czy wspomniana kobieta została ukarana.

 

Jak informują czytelnicy serwisu ePoznan.pl, który opisał całą sprawę, do takich sytuacji dochodzi coraz częściej. Zwolennicy ideologii LGBT w ostatnim czasie nazywają homofobem każdego, kto ma choć trochę odmienne zdanie od nich. Nie zauważają natomiast, że swoim zachowaniem lub działaniami mogą szkodzić lub obrażać innych.

 

Źródło: TVP Info
Fot: Zdjęcie poglądowe

W Poznaniu doszło do ataku na kiosk i sprzedawcę. Wszystko za sprawą naklejki z nowego numeru Gazety Polskiej „Strefa wolna od LGBT”. Z dotychczasowych informacji wiadomo, że sklepikarza oblano nieznaną cieczą i zniszczono wyposażenie wnętrza.

 

Do ataku aktywistki LGBT doszło dziś po 12 w Poznaniu. Dziewczyna w koszulce z orłem na tęczowym tle miała przyjść pod kiosk w którym nabyć można najnowszy numer Gazety Polskiej.

 

Po krótkiej rozmowie ze sprzedawcą oblała go nieznaną brązową cieczą. Póki co nie wiadomo dokładnie co mogło to być, jednakże zniszczeniu uległ terminal, ekspozycja i odzież mężczyzny. Oblany sprzedawca wymagał pomocy.

 

Oto zachowanie rzekomo tolerancyjnych przedstawicieli środowiska sprzyjającego homoseksualistom. Atak jest odpowiedzią na sprzedaż Gazety Polskiej i naklejkę, która rozwścieczyła lewicowo-liberalnych zwolenników ruchu LGBT.

 

Wcześniej do dyskryminacji tego punktu sprzedaży zachęciła Grupa Stonewall, czyli organizacja wspierająca ruch gender. Wskazali na swoim Facebooku punkt sprzedaży i zachęcili do jego bojkotu.

 

Poznań, róg Mickiewicza i Zwierzynieckiej. Zachęcamy do omijania tego kiosku szerokim łukiem i niezostawiania w tym…

Gepostet von Grupa Stonewall am Donnerstag, 25. Juli 2019

 

Co więcej, sprzedawca okazuje się nie być czynnie zaangażowanym działaczem, a po prostu zwykłym sprzedawcą. Jak co dzień wystawił na witrynę nowe numery gazet i czasopism, które przyszły wraz z innym zaopatrzeniem. Dziś niestety spotkał się z atakiem nienawiści ze strony zwolenników ruchu LGBT, którzy -zwłaszcza po wydarzeniach z Białegostoku – usiłują zrobić z siebie ofiary agresji.

 

źródło: Radio Poznań