Polscy policjanci mają obecnie bardzo dużo pracy w związku z pandemią koronawirusa. To oni wraz z żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej są odpowiedzialni za kontrolowanie przestrzegania kwarantanny przez obywateli. Jednak czy sami przestrzegają przepisów?

 

 

Najnowsze doniesienia z Polski pokazują, że nie do końca. Już wczoraj pisaliśmy na naszym portalu o hucznej, 100 osobowej imprezie policji w Komendzie Wojewódzkiej we Wrocławiu. O tym TUTAJ.

Niestety, nie był to odosobniony przypadek. Dziś docierają do nas wiadomości o grupce 8 funkcjonariuszy z Poznania, którzy w trakcie swojej służby postanowili zorganizować sobie grilla nad poznańskim jeziorem Maltańskim. Gdybyśmy nie mieli sytuacji związanej z pandemią, to zapewne nad terenami Malty, nazywanymi „zielonymi płucami Poznania” przebywałoby bardzo wielu ludzi. Jednak odpowiedzialność za siebie i innych, oraz chęć przestrzegania prawa, spowodowała że tereny te niemal świeciły pustkami.

 

 

Ośmiu funkcjonariuszy drogówki postanowiło jednak zignorować zasady i podjechali pod jezioro swoimi motocyklami, a następnie rozpalili grilla. Świadkowie twierdzą, że nie stać ich było nawet na uprzątnięcie bałaganu po sobie.

 

 

Tę wersję wydarzeń potwierdził rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak:

 

„Policjanci opuścili swoje rejony służbowe, zjechali z różnych stron Poznania nad Maltę i rozpalili grilla w miejskim zieleńcu”

 

 

Funkcjonariusze zostali ukarani mandatami po 500 złotych każdy, a także wszczęto wobec nich postępowania dyscyplinarne.

 

Miejmy nadzieję, że to ostatnia sytuacja tego typu, a więcej będziemy mogli pisać o pozytywnych akcjach polskiej policji. Takich jak np TA z Nowego Dworu Gdańskiego kiedy to policjanci zatańczyli przed domami aby uszczęśliwić dzieciaki.

 

 

Źródła:

https://tvn24.pl/poznan/koronawirus-w-polsce-poznan-policjanci-grillowali-nad-jeziorem-dostali-mandaty-maja-postepowania-dyscyplinarne-4546676

 

W sobotę 18 stycznia przedstawiciele środowisk narodowych zebrali się, aby w gronie ekspertów w dziedzinie prawa przedyskutować sytuację w polskim sądownictwie oraz wady i zalety proponowanej przez obecny rząd reformy wymiaru sprawiedliwości. Wśród gości obecni byli prawnicy, a także sędzia Piotr Mioduszewski. W trakcie wymiany myśli i merytorycznego omówienia różnorakich problemów, wyłoniły się ciekawe wnioski i pomysły dotyczące rozwiązania tychże mankamentów. Spotkanie poprowadził mecenas Łukasz Moczydłowski.

 

Programowy panel sędziowsko-radcowsko-adwokacki został zorganizowany w Warszawie przez przedstawicieli stowarzyszenia Endecja oraz zespół prawny Marszu Niepodległości. Można śmiało powiedzieć, że słuchając tej dyskusji, można było usłyszeć głosy osób, którym przede wszystkim zależy na dobru Polaków i sprawnie działającym wymiarze sprawiedliwości. Wygłaszane opinie nie były bowiem ani w całości zachwalające proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość zmiany, ani głoszące pozostawienie sądownictwa w takiej formie i stanie jakim jest obecnie. Zmiany są jak najbardziej potrzebne, jednak trzeba je przeprowadzać w sposób odpowiedzialny i przynoszący dla Polski długofalowe owocne skutki.

 

W trakcie tych szczerych rozmów o sędziach i reformach wymiaru sprawiedliwości, wyłonił się obraz sędziów, którzy w większości uważają się jednak za grupę, w której (podobnie zresztą jak w innych grupach zawodowych) panuje duch solidarności zawodowej i wyższości w stosunku do otoczenia i która ciężko znosi próby ingerencji w te niezależność. Bezsprzecznie wymaga zmian m. in. system szkolenia przyszłych sędziów, nieczytelny system nominacji sędziowskich czy awansów, jednakże droga zaproponowana przez PiS jest niebezpieczna, ponieważ wprowadza jedynie partyjna kontrolę nad środowiskiem która w przyszłości każdej władzy da narzędzia do politycznej kontroli sędziów.

 

Jednocześnie zmiany te w żadnej mierze nie przyczyniają się do usprawnienia czy przyspieszenia toczących się postępowań. Uczestnicy panelu prawnego, zgodnie uznali iż nie będzie poprawy wymiaru sprawiedliwości, bez podniesienia poziomu jakości pracy policji, prokuratury czy podwyżek dla marnie opłacanych asystentów i urzędników sądowych. Poruszony został również temat tego jak bardzo w dobie sztucznej inteligencji i rozwoju technologii wymiar sprawiedliwości będzie przypominał raport większości.

 

To było naprawdę bardzo owocne spotkanie, które pozwoliło zdefiniować problemy i omówić kierunek potrzebnych zmian. Jak zapowiadają organizatorzy, efektem tej dyskusji będzie sporządzenie materiału konkretyzującego wyciągnięte wnioski. Planowane są też kolejne takowe panele, na których omówione zostaną problemy i potrzebne zmiany w innych dziedzinach życia społecznego oraz politycznego.

 

W dniu wczorajszym nasze stowarzyszenie wraz z zespołem prawnym Marszu Niepodległości zorganizowało w Warszawie panel…

Gepostet von Endecja am Sonntag, 19. Januar 2020

 

 

 

W ostatnim czasie Andrzej Duda wygłosił kilka przemówień, w których padły mocne słowa na temat obecnej sytuacji politycznej oraz bieżących wydarzeń. W dosadny sposób wypowiedział się m.in. o potrzebie reformy sądownictwa czy też o swojej decyzji dotyczącej jego nieobecności na organizowanym w Jerozolimie upamiętnieniu rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. Głowie państwa polskiego odmówiono zabrania tam głosu. Teraz kolejne przemówienie prezydenta komentowane w mediach zostało wygłoszone w Opolu Lubelskim. Mówiąc kolokwialnie, Andrzej Duda nie „owijał w bawełnę”, tylko konkretnie odniósł się do tego jak obecnie wygląda sytuacja wśród polskich sędziów.

 

Andrzej Duda przyznał, że jego słowa nie dotyczą wszystkich sędziów. Jednakże, część z nich w naszym kraju w opinii prezydenta zapomniała jaka jest ich rola, po co zostali powołani i komu mają służyć.

 

– Mam nadzieję, że powoli, konsekwentnie i spokojnie uda nam się wymiar sprawiedliwości naprawić, a ci, którzy w nim nie powinni być po prostu zwyczajnie od niego odejdą. Tak byłoby najlepiej dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i dla Rzeczypospolitej

– mówił odnosząc się do tej grupy sędziów.

 

Prezydent przyznał, że wciąż są w Polsce obszary, które należy naprawić. Wśród nich znajduje się też wymiar sprawiedliwości.

 

Nie może być tak, że ludzie mówią, że sądy są niesprawiedliwe, że sądy źle działają i że sprawiedliwości nie znajdziesz w sądzie

– tłumaczył PAD.

 

Andrzej Duda wyjaśniał też, że naruszanie „żelaznej reguły ślubowania sędziowskiego” jest nieprzestrzeganie podstawowego obowiązku sędziów, który stanowi służenie obywatelom i Rzeczpospolitej.

 

Niektórym, podkreślam, niektórym, bo absolutnie nie wszystkim, ale niektórym sędziom wydaje się, że są bogami, bo mają nieograniczoną władzę nad ludźmi, którzy stają przed sądem. Otóż jest dokładnie odwrotnie i zupełnie inaczej. Sędziowie są sługami Rzeczypospolitej i narodu polskiego

– powiedział prezydent w Opolu Lubelskim.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Już niebawem nieuczciwi urzędnicy mogą słono zapłacić za swoje oszustwa. Parlamentarzyści z Rosji dyskutują na temat zmiany prawa i zaostrzenia kary wobec każdego, kto dopuści się grabieży państwowych zasobów.

 

Pomysł ten narodził się w okręgu deputowanych z LDPR, partii Władymira Żyrinowskiego. Deputowani Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej zamierzają wzbogacić kodeks karny o karę minimum 10 lat pozbawienia wolności dla urzędników okradających budżet państwowy. Dla największych oszustów, kara miałaby sięgać nawet dożywocia. Jej wysokość zależałaby także od tego, czy podczas przywłaszczenia miało miejsce zabójstwo, co w Rosji nierzadko idzie w parze z takiego typu sytuacjami.

 

Jak urzędnicy karani są obecnie? Jak mówi rosyjskie prawo karne, urzędnik, który okradł państwo na kwotę powyżej 7,5 mln rubli (około 550 tys. zł) może spodziewać się kary grzywny w wysokości 500 tys. rubli (około 40 tys. zł) lub pozbawienia wolności na max. pięć lat więzienia. Jeżeli defraudacja środków nie przekroczyła 1 mln rubli (około 70 tys. zł), pracownik może zostać ukarany grzywną w wysokości 100 tys. rubli lub 2 lat więzienia.

 

Jak informuje rosyjski dziennik Kommiersant, inicjatywa spotkała się z krytyką ze strony Sądu Najwyższego oraz rząd na czele z premierem Dmitrijem Miedwiediewem. Sąd swoją decyzję tłumaczył faktem, iż zmiany te nie będą odpowiadać rosyjskiej konstytucji.

 

Źródło: rp.pl
Fot.: Wikipedia
EM