Prezydent Andrzej Duda udzielił wywiadu dla tygodnika Niedziela, w którym poruszono kilka ważnych tematów. Oprócz kwestii dotyczących walki z pandemią kronawirusa oraz organizacji wyborów, poruszono również to co będzie działo się tydzień po Świętach Wielkanocnych, a wtedy też Sejm zająć ma się ustawą zakazującą dokonywanie tzw. aborcji eugenicznej.

 

Prezydent rozmawiał z redaktorem księdzem Jarosławem Grabowskim z redakcji „Niedzieli”. Andrzej Duda odniósł się m.in. do tego jak osobiście postrzega zaproponowane przez rząd rozwiązania dotyczące przeprowadzenia majowych wyborów, w których sam weźmie również udział, ubiegając się o reelekcję jako urzędujący na tym ważnym stanowisku człowiek.

 

Uważam, że jest to rozwiązanie, które zapewniłoby bezpieczeństwo głosującym obywatelom. W jakimś sensie zwiększono w ten sposób możliwości uczestnictwa w wyborach, a więc jest to też wsparcie dla zasady powszechności wyborów. Gdyby takie rozwiązanie zostało przyjęte, to ułatwiłoby ono Polakom uczestnictwo w wyborach i w ogromnym stopniu zabezpieczyło ich także pod względem zdrowotnym

– wyjaśnił prezydent podczas rozmowy.

 

W wywiadzie na łamach tygodnika, jak wspomnieliśmy na początku, zapoznać można się też z opinią głowy państwa w sprawie zakazu aborcji eugenicznej, zgodnie z sugestiami wielu zwolenników ruchów pro-life.

 

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji eugenicznej i uważam, że zabijanie dzieci z niepełnosprawnością jest po prostu morderstwem

– mówił Andrzej Duda komentując tę kwestię i deklarując, że podpisze ustawę zakazującą dokonywanie aborcji eugenicznej, jeśli takowa trafi na jego biurko.

 

Jeżeli projekt w tej sprawie znajdzie się na moim biurku, to z całą pewnością zostanie przeze mnie podpisany. Jestem zdania, że Trybunał Konstytucyjny powinien rozstrzygnąć wniosek grupy 119 posłów dotyczącego właśnie przesłanki eugenicznej 

– powiedział prezydent, składając po raz kolejny konkretną deklarację w tej sprawie.

 

 

 

Źródło: Niedziela ; doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Prawo i Sprawiedliwość od pojawienia się „pacjenta 0” w Polsce, podejmuje w większości dobre i szybkie decyzje, ucząc się na błędach państw Europy Zachodniej. W jednej kwestii są jednak cały czas nieugięci, a wydaje się że mogą nie mieć tu racji. 

 

 

Chodzi oczywiście o wybory prezydenckie, a dokładnie pierwszą ich turę, która była pierwotnie zaplanowana na 10 maja 2020. Od kilkunastu dni zewsząd docierają głosy krytyki w stronę rządu i urzędującego prezydenta, którzy zdaje się robią wszystko aby wybory odbyły się w czasie, co cały czas deklarują.

 

 

Trzy dni temu posłowie PiS wprowadzili także niezgodną z konstytucją poprawkę, która pozwalałaby na głosowanie korespondencyjne osobom w kwarantannie i wszystkim powyżej 60 roku życia. Zapewne wszystkie te działania mają na celu przeprowadzenie wyborów, kiedy prezydent i rząd mają dobrą opinię w społeczeństwie z powodu szybkiej reakcji na pandemię. Jednak gdyby wybory zostały przeniesione o kilka miesięcy, to doszłoby zapewne do wielkiego kryzysu gospodarczego, inflacji, utraty miejsc pracy przez dziesiątki jeśli nie setki tysięcy osób. A odpowiedzialnością za to wszystko obarczono by PiS.

 

 

Wystawiona do wyborów przez największą opozycyjną partię – Małgorzata Kidawa-Błońska ogłosiła właśnie zawieszenie swojej kampanii w ramach protestu. Nawołuje też do tego resztę kandydatów.

 

 

Jednak czarę goryczy przelała w tym wszystkim wczorajsza wypowiedź Andrzeja Dudy, który w czasie transmisji na żywo na Facebooku odpowiadał na pytania internautów. Gdy ktoś zapytał o odwołanie wyborów, odpowiedział:

 

„Państwo sobie radzi. Na ten moment nie ma podstaw do tego, by podejmować takie działania […] Jeżeli są warunki, by iść normalnie do sklepu, to są też warunki do tego, by pójść zagłosować.”

 

 

Takie porównanie wydaje się oczywiście nieodpowiednie, gdyż wyjście do sklepu decyduje u niektórych o tym czy będą mieli co jeść. Wybory 10 maja nie są niezbędne do przeżycia.

Prezydent mówił także o ważnej pomocy płynącej z Chin i o kwarantannie, która zostanie przedłużona jeśli będzie taka potrzeba.

 

 

Mimo głosów sprzeciwu wobec wyborów 10 maja z każdej strony, a nawet 77% obywateli w sondażach, PiS pozostaje nieugięty. Jednym z niewielu głosów na temat ewentualnej zmiany terminu wyborów, jest ten Wicepremiera Jarosława Gowina, który stwierdził że można będzie przenieść wybory ale jedynie gdy opozycja zgodzi się na przesunięcie ich o cały rok.

 

 

Co o tym wszystkim myślicie? Uważacie, że podejście rządu jest odpowiedzialne.

 

 

Źródło:

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-jezeli-sa-warunki-by-isc-normalnie-do-sklepu-to-sa-tez-warunki-by-pojsc/8ftnlyj

Tak mocnych słów w polskim świecie polityki dawno nie było. W internecie rozgorzała wielka dyskusja i wymiana zdań pomiędzy przedstawicielami różnych opcji politycznych. 

 

 

Wszystko rozpoczęła się od propozycji Marszałek Sejmu Elżbiety Witek, aby jutrzejsze posiedzenie Sejmu zorganizować częściowo zdalnie, by nie narażać zdrowia i życia posłów i uchwalić w ten sposób zmiany w regulaminie Sejmu na czas pandemii.

 

 

Decyzja, czy tak rzeczywiście się stanie miała zostać przez Prezydium Sejmu na dzisiejszym posiedzeniu. Podczas obrad okazało się, że przedstawiciele dwóch partii politycznych – Konfederacji oraz Platformy Obywatelskiej nie wyrazili na to zgody. Członkowie PO twierdzili, że głosowanie zdalne nie jest przewidziane w regulaminie Sejmu, który właśnie ma zostać zmieniony. Jak się okazuje, jest to prawda, lecz gdyby doszło do konsensusu, czyli zgody wszystkich partii, zmiana mogłaby wejść w życie.

 

Jednak to, co najważniejsze, miało miejsce w czasie dyskusji Prezydium. W pewnym momencie doszło do kłótni i jak podaje Małgorzata Gosiewska, z ust kandydatki na fotel prezydenta – Małgorzaty Kidawy-Błońskiej padły słowa „konstytucja jest ważniejsza od ludzkiego życia”.

 

 

 

Po tych szokujących słowach vice-marszałek Sejmu z ramienia PiS opuściła posiedzenie.

Szybko pojawiły się głosy oburzenia i zniesmaczenia tymi doniesieniami. Poseł partii rządzącej Bartosz Kownacki posunął się daleko w swojej krytyce wobec PO i Konfederacji, a przede wszystkim wobec Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

 

 

 

Na tego twitta bardzo szybko i uszczypliwie odpowiedziała Konfederacja.

 

 

Jednak najważniejsza w tej dyskusji jest odpowiedź jedynej kobiety startującej w tym roku w wyborach prezydenckich.

Zaprzeczyła ona, aby z jej ust padły cytowane wcześniej słowa, choć przyznała że doszło do sprzeczki. Wykorzystała sytuację by odwrócić kota ogonem i oskarżyć PiS o to, że oni sami zamiast zająć się obywatelami, tworzą kampanię Andrzeja Dudy. W czasie wywiadu z TVN24 dodała, że według niej „nie ma nic ważniejszego od ludzkiego życia”.

 

 

 

Takie słowa z ust kandydata na prezydenta są niedopuszczalne. Mimo, że Kidawa-Błońska im zaprzecza, to nie zapowiedziała pociągnięcia do odpowiedzialności przed sądem vice-marszałek Gosiewskiej, co wydaje się zastanawiające. Komu wierzyć w takiej sytuacji?

 

 

Źródła:

twitter/@M_K_Blonska

twitter/@KownackiBartosz

twitter/@MMGosiewska

https://tvn24.pl/polska/koronawirus-w-polsce-malgorzata-kidawa-blonska-odpowiada-na-wpis-malgorzaty-gosiewskiej-takie-zdanie-nie-padlo-4513985

https://dorzeczy.pl/kraj/133940/konstytucja-wazniejsza-od-ludzkiego-zycia-kidawa-blonska-szokuje.html

Od dłuższego czasu wyniki przeprowadzanych sondaży pokazują, że obecny prezydent nie odniesie zwycięstwa w I turze. Ostatnie dane pokazują realne szanse wszystkich kandydatów.

Sondaż dla SE pokazuje konieczność przeprowadzenia II tury. Według danych Andrzej Duda uzyskałby 43,19% ,a kolejny najlepszy rezultat należałby do Małgorzaty Kidawy- Błońskiej, która może liczyć obecnie na 21,13%. Z kolei według sondażu United Survey Company dla  Dziennika Gazety Prawnej” i RMF FM wynika, że obecny prezydent otrzymałby 42,7%. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej w tym badaniu również ulokowała się na drugim miejscu z poparciem 16,6 %.

 

Według tego samego sondażu  Władysław Kosiniak- Kamysz otrzymałby 8,7 procent poparcia, a Krzysztof Bosak na 6,6 procent głosów ankietowanych. Kandydat lewicy Robert Biedroń mógłby liczyć na 5,7 procent. Stawkę zamyka Szymon Hołownia z wynikiem 2,9 procent.

 

Instytut Badań Pollster  wykonał sondaż dla „SE”, którego wyniki pokazują większe poparcie dla kandydatów znajdujących się poza pierwszą dwójką.  Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego utrzymałby trzecie miejsce z wynikiem 12,96 procent głosów.  Władysław Kosiniak- Kamysz wyprzedził Roberta Biedronia, który może liczyć na 9,54 procent oraz Szymona Hołownię zdobywającego 8,74 procent głosów pytanych osób. Ostatnie miejsce według sondażu przypada kandydatowi  Konfederacji. Krzysztof Bosak został  poparty przez  4,44 procent pytanych.

 

Jeśli w II turze  doszłoby do starcia  urzędującego prezydenta z Małgorzatą Kidawą-Błońską,  Andrzej Duda uzyskałby 55,6 procent głosów poparcia. Z kolei kandydatka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska na 35,9 procent. Ciekawie wygląda  pojedynek  z liderem PSL, Duda otrzymałby 49,2 procent, a Kosiniak- Kamysz 36,6 procent głosów. Trzeba zwrócić także uwagę na osoby, które jeszcze nie wiedziały na kogo oddadzą swój głos.

 

Z powodu wprowadzonych ograniczeń spowodowanych wybuchem epidemii koronawirusa kampania wyborcza wyhamowała.  Prowadzenie wszelkich spotkań stało się niemożliwe, natomiast kandydaci na bieżąco komentują wydarzenia w sieci. Obecnie nie ma planów przełożenia wyborów, które mają odbyć się 10 maja.

 

 

Źródło: Onet wiadomości

Źródło fot.: Wikimedia Cammons

Trwają zmagania ze skutkami rozprzestrzeniania się na świecie koronawirusa. Niestety konieczność podejmowania działań w celu minimalizowania skutków epidemii dotknęły również naszej Ojczyzny. Wiele osób może martwić się o to, jak wyglądać będą tegoroczne obchody Świąt Wielkanocnych czy takich ważnych narodowych rocznic jak dzień 10 kwietnia czy Święto Konstytucji 3 maja. Ostatnio jednak głośno jest na temat planowanego czasu wyborów prezydenckich. Zwolennicy opozycji oraz sami politycy tychże opcji domagają się przełożenia terminu tego ważnego dla naszego państwa wydarzenia. W dyskusję w sposób dla wielu skandaliczny włączył się też Roman Giertych.

 

Kiedyś prawicowy polityk kojarzony z narodowymi środowiskami takimi jak Młodzież Wszechpolska oraz dawny minister w ówczesnym koalicyjnym rządzie PiS-LPR-Samoobrona, jest dziś mecenasem wspierającym osoby kojarzone z tzw. totalną opozycją. Występował on też m.in. na marszach „Komitetu Obrony Demokracji”.

 

W ostatnim czasie, Roman Giertych postanowił również publicznie zająć stanowisko w dyskusji toczącej się wokół wyborów prezydenckich.

 

– Wiecie Państwo co jest najsmutniejsze? Gdyby nie to, że ktoś 10 lat temu zlekceważył podstawowe względy bezpieczeństwa i naciskał na pilotów mówiąc „Zmieścisz się śmiało!”, to konstytucyjny termin wyborów wypadałby w tym roku na październik.

– Napisał na swoim twitterowym profilu mecenas Giertych, czym zbulwersował wiele osób.

 

Dla sporej grupy internautów, czymś skandalicznym są tego typu słowa oraz sugestie dotyczące katastrofy w Smoleńsku, a także jej przyczyn.

 

Na wpis Romana Giertycha postanowił zareagował poseł Prawa i Sprawiedliwości, a zarazem zastępca rzecznika partii rządzącej Radosław Fogiel. W swoim komentarzu do opublikowanego przez byłego ministra edukacji wpisu, parlamentarzysta określił jego autora „kreaturą”.

 

– Najsmutniejsze jest to, że taka kreatura w ogóle funkcjonuje w przestrzeni publicznej.

– Stwierdził poseł Fogiel.

 

 

Źródło: Twitter ; doRzeczy.pl

Fot.: YouTube/TVP Info (zrzut ekranu)

Koronawirus. Znów on. Prawdopodobnie będzie on wciąż głównym tematem w mediach przez przyszłe tygodnie a być może i miesiące. Jeśli nie mówi się o nim bezpośrednio, to o sytuacjach spowodowanych czy związanych z nim. Jak wiemy od kilkunastu dni jest on już pandemią, co oznacza że stał się zagrożeniem dla całego świata. Tym razem jednak przyczynił się on do powstania zabawnej sytuacji podczas konferencji Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. 

 

 

Donald Trump, bo o nim mowa, zasłynął z emocjonalnych przemówień czy wpisów, a także reakcji na różne sytuacje. Tym razem pokazał swoje poczucie humoru, kiedy to w czasie konferencji na temat COVID-19, ekspert medycyny, doktor Deborah Birx zwracała się do obywateli.

 

 

W pewnym momencie przy podawaniu informacji na temat symptomów zakażenia, kobieta przyznała że sama przechodziła test na obecność koronowirusa w jej organizmie, oraz ma lekką gorączkę.

 

 

To najwidoczniej zaniepokoiło prezydenta, który natychmiast odsunął się kilka kroków od mównicy. Po chwili jednak zarówno na jego twarzy, jak i Pani doktor pojawiły się uśmiechy. Zapewne osoby, które mają przebywać obok najważniejszego przywódcy świata są obecnie badane, aby nie zarazić Donalda Trumpa, lecz zawsze trzeba być ostrożnym. My – obywatele, musimy być szczególnie odpowiedzialni.

Zobaczcie nagranie:

 

 

 

 

Źródła:

youtube/@BESTNEWSUSA!!!

https://www.the-sun.com/news/581069/donald-trump-runs-deborah-birx-coronavirus-update-video/

Pomyłki telewizyjne zdarzają się stosunkowo często. Zazwyczaj są to małe pomyłki, czy przejęzyczenia, jednak raz na jakiś czas dochodzi do totalnej wpadki, którą będzie wspominać się latami. Tak prawdopodobnie będzie w tym przypadku u naszego wschodniego sąsiada – Ukrainy. 

 

 

„Tory były złe i podwozie też było złe” czy „brudny” stół w TVN to jedne z bardziej legendarnych wpadek w historii polskiej telewizji i niemal każdy o nich słyszał. Wpadki te co prawda kompromitujące, to postawiły w złym świetle tych, którzy po prostu nie podołali zadaniu bądź pokazali swoje ciemne oblicze. Inaczej jest jednak w przypadku opisywanym w tym artykule. Tutaj skompromitowaną osobą nie jest ten kto popełnił błąd, lecz najważniejsza osoba w kraju…

 

 

W czasie wczorajszego orędzia Volodymyr Zelensky poruszył w państwowej telewizji temat koronowirusa. Przekazywane przez niego informacje były bardzo ważne i skierowane do całego narodu. Jednak ktoś odpowiedzialny za wstawienie tekstu przemówienia do transmisji, tak aby także głuchoniemi mogli zrozumieć przekaz prezydenta, popełnił ogromną gafę.

 

 

Zamiast przekazanego mu prawidłowego tekstu, wstawił on napisy jednego z seriali detektywistycznych. W ten oto sposób niektórzy mogli pomyśleć, że Prezydent Ukrainy mówi takie słowa jak: „To ja zabiłem Erikę, ona zabrała mi ukochanego. Proszę wybacz mi Bello Osmałowska” czy ” Krystianie, przynieś drabinę!”.

Oto wspomniany fragment:

 

Taka sytuacja choć zabawna to na pewno nie polepsza zszarganej już opinii o prezydencie Zelenskim.

 

 

Źródła:

www.reddit.com

youtube/@ZG_trash

 

 

Temat koronawirusa oraz dane dotyczące tego jak szybko rozprzestrzenia się on na świecie jest czymś co stało się numerem jeden wśród kwestii, którymi zajmują się obecnie media. Zagrożenie pandemią wywołuje też spore emocje w polskim społeczeństwie, ponieważ nasze państwo przez zdecydowane działania oraz zachęcanie ludzi do unikania niepotrzebnego przemieszczania się, stara się uniknąć dynamicznego wzrostu liczby zachorowań. Wiele osób zastanawiać mogło się również w ostatnim czasie, dlaczego żadnej wypowiedzi nie popełnił w ostatnich tygodniach były prezydent Lech Wałęsa, znany z nieprzychylnych wobec obecnego rządu i bardzo kontrowersyjnych wypowiedzi. Tym razem, jego słowa jakie padły podczas rozmowy dotyczącej koronawirusa, mogą wywołać spore zażenowanie.

 

Wywiad z Lechem Wałęsą został przeprowadzony przez „Super Express”. Ubolewał on nad tym, że przy obecnej sytuacji odwołane zostały jego zaplanowane wyjazdy do innych krajów, w tym do Stanów Zjednoczonych oraz Włoch.

 

– Miałem wiele wyjazdów zaplanowanych. Miałem lecieć do Włoch, Niemiec, USA i w inne miejsca i to mi wszystko padło niestety

– żalił się w wywiadzie.

 

Na łamach „Super Expressu” starano się też doprecyzować o jak dużych pieniądzach mówi się w przypadku takowych spotkań odbywanych poza granicami Polski przez Lecha Wałęsę.

 

– Wykłady na Zachodzie? Od 10 tys. euro do 100 tysięcy. Zarabiam na zachodnich kapitalistach

– przyznał były prezydent.

 

Wielu zaskoczonych może być jednak szczególnie tym, co Wałęsa powiedział na temat swoich dochodów oraz rozrzutności swojej małżonki. Stwierdził on bowiem, że wydaje ona więcej pieniędzy niż wynosi jego miesięczna emerytura.

 

– Ja mam 6 tys. zł prezydenckiej emerytury i za tyle nie dam rady się utrzymać, bo moja żona Danuta wydaje 7 tysięcy miesięcznie. Muszę zarobić przecież na utrzymanie siebie i żony. A za friko robił nie będę przecież, ja już za friko robiłem przed 1989 rokiem

– żalił się w rozmowie z „Super Expressem”.

 

W trakcie wywiadu porozmawiano też o tym, kto żyje za pieniądze dawnego prezydenta, kojarzonego obecnie z „totalną opozycją”.

 

– Mam dużą rodzinę, dużo wnuków, dzieci. Rozdaję im pieniądze, a jaki mam wybór? Gnębią moją rodzinę przecież

– stwierdził Lech Wałęsa.

 

Pomimo tego jak opowiada o napotkanych utrudnieniach, to jednak były prezydent uważa, że nie obawia się epidemii koronawirusa.

 

– Nie zwracam uwagi na koronawirusa, nie boję się go, pracuję i koniec. Nie wzmacniam żadnej odporności, bo po co? W tym wieku? Mam 77 lat… Trzeba na coś umrzeć, ale wolałbym umrzeć na placu boju, a nie na koronawirusa

– ocenił podczas wywiadu udzielonego „Super Expressowi”.

 

 

 

Źródło: „Super Express”

Fot.: Wikimedia Commons

 

Wybory prezydenckie już niedługo, a kampania prezydencka właśnie trwa. Kandydatka z ramienia KO zdążyła jednak zaliczyć już serię wpadek. Tym razem również popełniła karygodny błąd!

Już niedługo Polacy wybiorą swojego prezydenta na kolejną kadencję. Analizując sondaże największą szansę na wygraną ma obecny prezydent Andrzej Duda. Inni kandydaci nie poddają się jednak i chcą jak najlepiej przedstawić swoją osobę opinii publicznej. Niestety niektórzy kandydaci nie zbyt sobie radzą z kampanią. Przykładem może być Małgorzata Kidawa-Błońska z ramienia Koalicji Obywatelskiej, która zaliczyła już serię wpadek. Ostatnio nawet sztab Kidawy chciał zapobiec kolejnej wpadce i za wszelką cenę odebrać jej mikrofon.

 

ZOBACZ TAKŻE: Hit Internetu! To się stało naprawdę! Zobacz co zrobił sztab Kidawy-Błońskiej (WIDEO)

 

Kidawa-Błońska na ostatniej konwencji wyborczej znów zaliczyła wpadkę. Stwierdziła bowiem, że na jej programie korzystać będą uczniowie i studenci, a także nauczycielowie (!) Jak widać ta wpadka jej nie wystarczyła, ponieważ mówiła także o „radzie gabitenowej”.

 

Zaznaczyła również, iż według niej sędziowie w Polsce są prześladowani.

 

Nagrania, w którym padło słowo „nauczycielowie” można posłuchać tutaj:

 

Źródło: Twitter.com, Telewizja Republika

Foto: zrzut ekranu