W ostatnim czasie Andrzej Duda wygłosił kilka przemówień, w których padły mocne słowa na temat obecnej sytuacji politycznej oraz bieżących wydarzeń. W dosadny sposób wypowiedział się m.in. o potrzebie reformy sądownictwa czy też o swojej decyzji dotyczącej jego nieobecności na organizowanym w Jerozolimie upamiętnieniu rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. Głowie państwa polskiego odmówiono zabrania tam głosu. Teraz kolejne przemówienie prezydenta komentowane w mediach zostało wygłoszone w Opolu Lubelskim. Mówiąc kolokwialnie, Andrzej Duda nie „owijał w bawełnę”, tylko konkretnie odniósł się do tego jak obecnie wygląda sytuacja wśród polskich sędziów.

 

Andrzej Duda przyznał, że jego słowa nie dotyczą wszystkich sędziów. Jednakże, część z nich w naszym kraju w opinii prezydenta zapomniała jaka jest ich rola, po co zostali powołani i komu mają służyć.

 

– Mam nadzieję, że powoli, konsekwentnie i spokojnie uda nam się wymiar sprawiedliwości naprawić, a ci, którzy w nim nie powinni być po prostu zwyczajnie od niego odejdą. Tak byłoby najlepiej dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i dla Rzeczypospolitej

– mówił odnosząc się do tej grupy sędziów.

 

Prezydent przyznał, że wciąż są w Polsce obszary, które należy naprawić. Wśród nich znajduje się też wymiar sprawiedliwości.

 

Nie może być tak, że ludzie mówią, że sądy są niesprawiedliwe, że sądy źle działają i że sprawiedliwości nie znajdziesz w sądzie

– tłumaczył PAD.

 

Andrzej Duda wyjaśniał też, że naruszanie „żelaznej reguły ślubowania sędziowskiego” jest nieprzestrzeganie podstawowego obowiązku sędziów, który stanowi służenie obywatelom i Rzeczpospolitej.

 

Niektórym, podkreślam, niektórym, bo absolutnie nie wszystkim, ale niektórym sędziom wydaje się, że są bogami, bo mają nieograniczoną władzę nad ludźmi, którzy stają przed sądem. Otóż jest dokładnie odwrotnie i zupełnie inaczej. Sędziowie są sługami Rzeczypospolitej i narodu polskiego

– powiedział prezydent w Opolu Lubelskim.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Piastujący niegdyś stanowisko Prezydenta RP Lech Wałęsa niejednokrotnie wywoływał oburzenie swoimi wypowiedziami, w których atakował innych ludzi personalnie. Często była to jego reakcja na apele innych o ujawnienie przeszłości dotyczącej Wałęsy i jego związków ze służbami PRL. Skandalem nazwane zostało to co mówił były prezydent podczas swojego przemówienia na konwencji Koalicji Obywatelskiej. Obraźliwie wypowiadał się on wówczas o zmarłym niedługo wcześniej Kornelu Morawieckim, który był legendą polskiego podziemia antykomunistycznego. Od tamtej wypowiedzi dystansował się nawet jego syn- Jarosław. Dziś natomiast sporo osób zdecydowanie krytycznie ocenia komentarz zamieszczony przez Lecha Wałęsę pod pewnym zdjęciem na Facebooku.

 

Po tym co na portalu społecznościowym napisał były prezydent zastanawiać można się nad tym gdzie podział się szacunek do kobiet człowieka wypisującego takie rzeczy. Jest to jednak kolejna sytuacja, w której tezy i przemyślenia wygłaszane przez Lecha Wałęsę spotykają się z krytyką, ale raczej nie wywołuje to u niego owocnych refleksji.

 

Głośnym echem odbiła się w mediach dyskusja w Parlamencie Europejskim, dotycząca zachowania praworządności w naszym państwie. Debata ta poprzedzona była wystąpieniem byłej premier Beaty Szydło. W czasie wymiany zdań padły też mocne słowa. Kiedy swoje poglądy wymieniali Radosław Sikorski oraz Beata Szydło padły m.in. zarzuty o bycie kłamcą.

 

To właśnie fotografię, na której uchwycono telewizyjna relację z przemowy byłej premier w Strasburgu, umieścił na facebookowym profilu Mirosław Szczerba, będący doradcą Lecha Wałęsy. On sam natomiast w obraźliwy sposób odniósł się do tego widoku.

 

Post został opatrzony przez Mirosława Szczerbę opisem o ironicznej treści: „To jest to niezapomniane uczucie kiedy jesteś w Opozycji a „Kuchciński” z Strasburga wyłącza ci mikrofon„. Udostępnił go dalej na swoim profilu Lech Wałęsa wraz ze swoim własnym opisem.

 

– Największa nieprzyjemność jaka może mnie spotkać to ten widok

– stwierdził Lech Wałęsy w opublikowanym poście na swojej facebookowej stronie.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Facebook/@lechwalesa

Fot.: Flickr

 

W ostatnim czasie miało miejsce ochłodzenie i tak trudnych już relacji z Federacją Rosyjską. Sytuacja ta miała związek z wypowiedziami wysokich urzędników rosyjskich, w tym prezydenta Władimira Putina, który zarzucił Polakom przyczynienie się do wybuchu II wojny światowej, a przedwojennego ambasadora w Polsce określił „antysemicką świnią”. Takie zachowanie i zakłamywanie w publicznych wypowiedziach historii przez przywódcę Rosji nie mogło pozostać bez reakcji naszego państwa, zważywszy na fakt, że to Związek Radziecki w porozumieniu z niemiecką III Rzeszą napadł na naszą Ojczyznę w tamtych dramatycznych czasach.

 

Głos płynący z Moskwy i uderzające w dobre imię Polski zbulwersował wiele osób w naszym kraju, ponad politycznymi podziałami. Dodatkowo Prezydent Andrzej Duda odmówił udziału w organizowanych na terenie Jerozolimy obchodach rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz Birkenau, ze względu na fakt, iż nie spełniono jego warunku by mógł przemawiać zaraz przed lub zaraz po prezydencie Rosji i móc wyjaśnić jaka była historyczna prawda o roli Polaków podczas II wojny światowej. Organizatorzy jednak nie chcą w ogóle udzielić głosu polskiej głowie państwa, choć przemawiać mają tam wówczas przywódcy takich państw jak Niemcy, Francja czy właśnie Rosja.

 

Dziś natomiast, przyjęto przez aklamację w polskim Sejmie uchwałę, która w swej treści wyrażała sprzeciw wobec wygłaszanych przez Kreml kłamstw historycznych oraz manipulacji uderzających w polski naród. W celu podkreślenia wagi tej sprawy, posłowie na prośbę Marszałek Elżbiety Witek, jak zwykle w takich sytuacjach, powstali z miejsc przy okazji głosowania. Jak jednak widać na udostępnianych w internecie zdjęciach i nagraniach, znalazł się jeden parlamentarzysta, który nie wyraził w ten sposób swojej solidarności w ramach obrony dobrego imienia Polski. Przy przejmowaniu uchwały przez aklamację, w pozycji siedzącej pozostał poseł Konfederacji… Janusz Korwin-Mikke.

 

 

 

Źródło: wp.pl ; Twitter/@makowski_m

 

Władze Warszawy po raz kolejny decydują się na działania spotykające się ze zdecydowaną krytyką. Swego czasu, sporym skandalem było przywrócenie komunistycznych nazw ulic, odbierając ten honor również zasłużonym dla Polski osobom, takim jak chociażby bohaterska sanitariuszka Danuta Siedzikowna „Inka”. Tym razem zamieszanie znów dotyczy nadawania imion w stolicy. W tym przypadku decyzję krytykują również niektórzy przedstawiciele opozycji, a także jeden z dziennikarzy stacji TVN.

 

To jest niewytłumaczalne. I pachnie co najmniej partyjniactwem

– Stwierdził Konrad Piasecki z telewizji TVN, komentując inicjatywę prezydenta Rafała Trzaskowskiego.

 

Za tydzień przypadnie pierwsza rocznica śmierci Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, który został zaatakowany nożem przez chorego psychicznie człowieka podczas finału WOŚP. W związku z tym, Rafał Trzaskowski chce upamiętnić zmarłego prezydenta w sposób wyjątkowy. Problem polega jednak na tym, że chce on to zrobić omijając pewne przyjęte reguły takich działań, choć nie podejmował podobnych decyzji w innych tego typu przypadkach.

 

Jak poinformowała bowiem Gazeta Wyborcza, prezydent Warszawy nie chce dostosować się do zwyczajowego zachowania okresu pięciu lat od śmierci danej osoby przed nazwaniem jego imieniem danej ulicy czy alei. Rafał Trzaskowski chciałby nadać imię Pawła Adamowicza alei w parku na Jazdowie.

 

Dla wielu dziwnym, a nawet niesprawiedliwym może być fakt, że Rafał Trzaskowski chce zadziałać w taki sposób, choć sam wcześniej przywracał komunistyczne nazwy, zamiast upamiętniać polskich bohaterów. Nie upamiętnił również w podobny sposób, tragicznie zmarłego prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, choć od katastrofy smoleńskiej minie wkrótce 10 lat.

 

Projektem uchwały zajmiemy się na posiedzeniu komisji 9 stycznia, 14 stycznia na sesji rady dzielnicy zaopiniujemy projekt, a Rada Warszawy zajmie się uchwałą o nadaniu nazwy na sesji 16 stycznia

– przekazał śródmiejski radny Koalicji Obywatelskiej Daniel Łaga.

 

Postępowanie prezydenta Trzaskowskiego krytycznie oceniane jest po różnych stronach politycznej barykady.

 

Sytuacja, w której można złamać 5 letnią karencję, by nazwać ulicę w W-wie imieniem zabitego prezydenta Gdańska, a nie można jej złamać, by nazwać ulicę w W-wie imieniem zmarłego tragicznie prezydenta Warszawy i Polski jest niewytłumaczalna. I pachnie co najmniej partyjniactwem

– napisał na Twitterze Tomasz Walczak z Super Expressu.

 

Również przedstawiciele lewicy, nie są jak widać zawsze przychylni urzędującemu włodarzowi Warszawy. A świadczy o tym chociażby wpis wiceprzewodniczącej mazowieckich struktur SLD.

 

Można było pokazać klasę i nadać nazwy dwóm ulicom czy placom: im. Lecha Kaczyńskiego i im. Pawła Adamowicza. A tak nakręca się stare antagonizmy.

– stwierdziła posłanka Lewicy Anna-Maria Żukowska.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter ; Gazeta Wyborcza

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

Dla wielu zastanawiające mogło stać się to jak TVN podejdzie do przedstawienia tej sytuacji opinii publicznej. Szef polskiego rządu merytorycznie dowiódł, że zadający mu pytanie dziennikarz tej stacji nie ma racji rozpoczynając prowokacyjnie dyskusję. Wymiana zdań wywiązała się przy okazji przyjęcia na 2020 rok historycznego budżetu bez deficytu. Sprawę opisał portal niezalezna.pl

 

Po posiedzeniu rządu, w ramach którego przyjęty został budżet na przyszły rok, odbyła się konferencja prasowa z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Wśród pytających o sprawy bieżące dziennikarzy znalazł się również pracownik TVN-u, który postanowił poruszyć temat sądownictwa i rzekomego braku praworządności w Polsce.

 

Pytanie dziennikarza stacji TVN 24 dotyczyło sędziego Juszczyszyna. Jak się jednak okazało, szef prezes rady ministrów przygotował się na ewentualność tego typu pytań i w merytoryczny sposób zripostował sugestie telewizji kojarzonej z totalną opozycji.

 

Ja wiedziałem, że mogę liczyć na pana redaktora z TVN-u i przygotowałem sobie przetłumaczony na język polski kawałek ustawy francuskiej. Rozumiem, że Francja jest tą demokracją, taką bardzo rozwiniętą i dojrzałą, więc wszystkim sędziom do sztambucha i wszystkim, którzy kwestionują zmiany, które ostatnio wprowadziliśmy, chciałbym dosłownie te 3 zapisy z ustawy francuskiej przeczytać – powiedział premier Morawiecki.

 

Szef rządu zamiast wdawać się w nieprowadzącą do niczego polemikę czy często spotykaną w polityce pyskówkę nie popartą konkretnymi argumentami, zrobił dziennikarzowi TVN-u merytoryczny wykład, przytaczając przykład ustawy obowiązującej we Francji.

 

Udział członków wymiaru sprawiedliwości w debatach o charakterze politycznym jest zakazany. Sędziom zabrania się także demonstrowania wrogości wobec zasady działania lub formy rządu Republiki, jak również wszelkich wystąpień o charakterze politycznym niezgodnych z ograniczeniami związanymi z pełnioną przez nich funkcją”. I punkt trzeci: „Zakazuje się również wszelkich wspólnych działań, które mogą uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie sądu” – przytoczył treść jednego z artykułów tejże ustawy premier.

 

Mateusz Morawiecki zwrócił również uwagę na fakt, że temat konieczności przeprowadzenia zmian i reformy w sądownictwie, został podjęty w Polsce z opóźnieniem. We Francji, której przykład podał, zajęto się tymi kwestiami już piętnaście lat po upadku rządu Vichy, więc jest to stosunkowo daleka przeszłość.

 

My oczywiście w spóźniony sposób przeprowadzamy nasze reformy, ale cieszę się, że ogromna większość społeczeństwa polskiego- cały czas jest to ok. 80 proc.- potwierdza, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest tak bardzo potrzebna – tłumaczył szef rządu.

 

W opinii premiera Morawieckiego, przeprowadzane przez obecny polski rząd zmiany w zakresie sądownictwa, mają finalnie przynieść efekt pozbycia się „chaosu, anarchii oraz bałaganu w wymiarze sprawiedliwości”.

 

Jakże to jest, że jedni sędziowie kwestionują status drugich sędziów, którzy zostali wybrani przez Krajową Radę Sądownictwa i zostali zaakceptowani przez pana prezydenta w sposób absolutnie pełnoprawny? – pytał podczas tej konferencji Mateusz Morawiecki.

 

Szef polskiego rządu został zapytany też o wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy. Odmówił jednak komentarza w tej sprawie wyjaśniając, że słów głowy państwa nie wypada mu komentować, a dodatkowo nie chce on tego robić.

 

W pytaniu o opinie Prezydenta RP, chodziło o jego zdanie wygłoszone przy okazji wywiadu udzielonego stacji TVP Info. Poruszony został wtedy temat Małgorzaty Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego.

 

Pani prezes Gersdorf opowiada, w szczególności za granicą, o Polsce takie rzeczy, że powiem tak: wstyd mnie ogarnia, kiedy słyszę, że ktoś, kto mieni się I prezesem SN, może o polskim państwie poza granicami kraju opowiadać takie rzeczy. Nawet jeżeli to się dzieje tylko w środowisku sędziowskim – po prostu wstyd. Wstyd za to, kto w ogóle został na urząd tego I prezesa Sądu Najwyższego wybrany – powiedział wówczas prezydent Andrzej Duda.

 

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl ; TVP Info ; TVN 24

Fot.: Flickr

 

 

Wybory prezydenckie w Polsce zbliżają się wielkimi krokami. Znamy już coraz większą ilość kandydatów. Tym razem swój start w wyborach ogłosiła Duda. Dla wielu jej kandydatura może być szokiem. 

Wybory prezydenckie w Polsce zbliżają się wielkimi krokami. Znamy już wielu kandydatów. Wiele kontrowersji wzbudził także Szymon Hołownia, znany prezenter, który planuje startować jako kandydat niezależny.

 

Co ciekawe na kandydaturę zdecydowała się również Jolanta Duda.

 

Jestem z Chełma, tu skończyłam I Liceum Ogólnokształcące. I choć wyjechałam z miasta, to sentyment do szkoły i nauczycieli pozostał. Czasem się jeszcze spotykamy, aby powspominać. Po studiach w Warszawie wraz z mężem wyjechaliśmy do Londynu.

-powiedziała w ostatnim wywiadzie.

 

Kobieta zadeklarowała również, że na prezydenta wystartuje jako osoba niezależna. Dodała także, że aktualnie Polska potrzebuje polityka nie związanego z żadną partią.

 

Tak napisałam w swoim programie, mam bardzo dużo do zaoferowania: siłę i mądrość Polsce i Polakom, świeżą energię, jak i kreatywne pomysły, którymi zawsze służę rodakom. Promuję Polskę za granicami już przez ponad dziesięć lat!

-dodała.

 

Co sądzicie o kandydaturze kobiety?

 

Źródło: popularne.pl

Foto: archiwum

Wielu widziało go w roli „zbawcy na białym koniu”. Jak się okazało nie chciał jej odegrać. Donald Tusk pomimo zachęt wielu publicystów czy celebrytów nie podjął się zadania rywalizacji o prezydenturę z Andrzejem Dudą.

 

Jak się okazuje magia urzędu prezydenckiego nie jest mu jednak całkiem obojętna. Podczas jednego ze spotkań promujących jego nową książkę pt. „Szczerze” na pytanie dziennikarza czy bierze pod uwagę start w wyborach prezydenckich w 2025 roku wyraźnie zostawił sobie taką możliwość. Jak stwierdził:

 

Wszystko biorę pod uwagę. Oj, nawet jakieś bardzo czarne scenariusze, nawet i to co może być za pięć lat, albo i to, kogo może nie być. Tak, biorę to pod uwagę. 

 

Tusk, który jest aktualnie przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej zapowiedział również aktywniejszy udział w polskim życiu politycznym. Pomimo, że uzasadnia go chęcią wzmacniania EPL, do której należą zarówno PO jak i PSL wcale nie musi o to chodzić. Jak twierdzą osoby z kręgów PO tak naprawdę celem jest odsunięcie od władzy w Platformie Grzegorza Schetyny, jej aktualnego przewodniczącego.

 

 

/red./

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

Prezydent Andrzej Duda wypowiedział się na temat sędziów. Nie wiedział jednak, że jest nagrywany! Nagranie trafiło do sieci. 

Ostatnio prezydent Andrzej Duda spotkał się z matką 17-letniego chłopca, który zginął w 1982 roku podczas Stanu Wojennego. Chłopak był najmłodszą ofiarą.

 

Prezydent rozmawiał z matką chłopca.

 

Ostatnie, bodajże wczorajsze (…), kiedy pan mówił prawdę o naszych sędziach. (…) Ta szalona pasja, tak się pan wkurzył, tak pan mówił autentycznie, co pan myśli, że ja byłam (…) no sobie myślę, no, nareszcie ktoś im wygarnął.

-powiedziała kobieta.

 

Poziom zakłamania – po porostu – tego towarzystwa i jego hipokryzji mnie osłabia .

-powiedział prezydent Andrzej Duda.

 

Jego słowa wywołały burzę w internecie. Sprawę skomentował rzecznik prezydenta RP- Błażej Spychalski. Powiedział, że prezydent nie wiedział, iż był nagrywany.

 

Źródło: Radio Zet

Foto: archiwum

O znanym prezentarze Szymonie Hołowni było już głośno od jakiegoś czasu. Teraz uciął wszelkie spekulacje. Wiemy czy będzie kandydatem na prezydenta. 

O Szymonie Hołowni było głośno od jakiegoś czasu. Teraz prezenter ucial wszelkie spekulacje. Okazuje się, że wystartuje w wyborach na prezydenta w 2020 roku!

„Powiem wprost, po raz pierwszy publicznie. Chcę kandydować w wyborach prezydenckich w 2020 roku.” – powiedział Hołownia.

 

„Chodźcie ze mną. Mówię wam, zobaczycie, że 2020 rok to będzie rok, o którym kiedyś będziemy opowiadali naszym dzieciom.” – dodał.

 

Źródło: interia.pl

Foto: archiwum