Niepokojące doniesienia docierają z Hiszpanii, a dokładniej z terenów Katalonii. Na międzynarodowym lotnisku w Barcelonie doszło do brutalnych scen, a w sieci pojawiają się nagrania z miejsca zdarzenia.

 

W Barcelonie często dochodził w ostatnich latach do starć z policją wywoływanych przez zwolenników odseparowania się Katalonii od Hiszpanii. Tym razem do brutalnych starć doszło na terenie lotniska w Barcelonie.

 

Wszystko wydarzyło się po tym jak hiszpański Sąd Najwyższy skazał na kary więzienia dziewięciu separatystów katalońskich. W reakcji na taki werdykt zorganizowane zostały protesty w wielu miejscach na terenie Katalonii. Oczywiście największe manifestacje zwolenników odłączenia Katalonii odbyły się w Barcelonie.

 

Grupa protestujących postanowiła udać się na lotnisko El Prat w Barcelonie, gdzie doprowadzili do problemów z docieraniem przez podróżujących do portu. Policja zdecydowała się zareagować i rozpędzić manifestantów zebranych na lotnisku. Doszło do zamieszek, podczas których funkcjonariusze użyli pałek.

 

Według docierających informacji na lotnisku El Prat rannych zostać miało 15 osób.

 

Na Twitterze pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano próby rozpędzenia protestujących na lotnisku.

 

 

 

 

Źródło: tvn24.pl ; Twitter/@CatalansForYes

Od dwóch dni docierają do światowych mediów wyjątkowo niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu. Na terenie Iraku trwają krwawe starcia demonstrantów ze służbami bezpieczeństwa w wyniku, których giną ludzie. Teraz pojawiają się informacje o ataku rakietowym, jaki miał mieć miejsce w ważnym dla państwa regionie.

 

Antyrządowe demonstracje trwają w Iraku od dwóch dni, jednak momentami rozwijają się one naprawdę dynamicznie. Główne manifestacje przeciwko władzy odbyły się na południu kraju oraz w stolicy Iraku- Bagdadzie. Co ciekawe stosunkowo spokojny i wolny od tego nowego wewnętrznego konfliktu pozostaje teren Kurdystanu podlegający pod państwo Irak.

 

Protestujący mają oskarżać rządzących w Iraku o korupcję, niski poziom życia, bezrobocie oraz ograniczenia w dostępie do wody pitnej i prądu. Demonstranci na ulicach domagają się również zdystansowania w relacjach z Iranem, który w ich opinii zbyt mocno angażuje się w wewnętrzne sprawy Iraku. Na pojawiających się w sieci fotografiach widać jak demonstranci palą irańskie flagi. Ludzie mają być wzywani do wzięcia broni i wyjścia na ulice, więc sytuacja wygląda groźnie. W opinii wielu osób cała ta sytuacja jest kolejną odsłoną walki o wpływy bogatych państw na terenie Iraku, a także wynikiem sporu pomiędzy sunnitami i szyitami. Obecnie władze w Iraku sprawują reprezentacji szyickiej społeczności, a protesty na południu kraju odbywają się na terenach określanych jako bastion szyitów w Iraku.

 

Funkcjonariusze otworzyli ogień do demonstrantów używając przy tym ostrej amunicji podczas starć. Była to reakcja m.in. na fakt, że protestujący próbowali wedrzeć się na teren lotniska w Bagdadzie. Władze ograniczyły znacząco dostęp do internetu by powstrzymać rozwój rewolucji, a w stolicy i kilku innych miastach wprowadzono godzinę policyjną.

 

Jak poinformował Reuters, na południu Iraku demonstranci dopuszczali się budynków publicznych oraz tych należących do partii politycznych. W czasie protestów krzyczano, że Irakijczycy, którzy wyszli na ulice domagają się „upadku reżimu”. Niewielkie stosunkowo demonstracje odbyły się także na północy kraju.

 

Kolejna niepokojąca informacja jaka obiegła miejsca na świecie to doniesienia o silnych eksplozjach, które miały miejsce w nocy ze środy na czwartek. Do wybuchów doszło na terenie silnie ufortyfikowanej Zielonej Strefy w stolicy. To tam mieszczą się budynki rządowe, a także ambasady. Telewizja Al-Arabiya przekazała, że doszło do ataku rakietowego, jednak nie skomentowała szerzej sytuacji podając te rewelacje.

 

Irak w ostatnich latach próbuje odbudować swoje państwo po wielu trudnościach jakie spotkały ten kraj w najnowszej historii. Bo konfliktach zbrojnych, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych oraz pokonaniu Państwa Islamskiego, wielu Irakijczyków chciałoby zaznać wreszcie spokojnego życia. Dla wielu osób oczywistym jest, że trwające protesty mogą być inspirowane z zewnątrz.

 

 

 

Źródło: Al-Arabiya ; Onet.pl ; Facebook/@KonfliktyPL ; Twitter

Fot.: Pxhere.com

 

 

 

 

Władze Hongkongu oficjalnie wycofują się się z kontrowersyjnej ustawy. Powodem był ogromny nacisk społeczeństwa, który protestował przeciwko zmianom w prawie. 

 

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam poinformowała o wycofaniu się władz z projektu kontrowersyjnej ustawy. Hongkong jest autonomiczną prowincją na mocy porozumienia z Wielką Brytanią. Chiny chciały uchwalić nowe prawo, na mocy którego więźniowie z Hongkongu mieli być przenoszeni na kontynentalne Chiny.

 

Sytuacja spowodowała ogromne, trwające 3 miesiące protesty społeczeństwa, które z czasem zmieniły się w zamieszki i walki z policją. Jak poinformowała Lam ustawę wycofano, aby rozwiązać obawy społeczeństwa. Ma to być jeden z kilku etapów zmian. Wycofanie ustawy było głównym powodem protestów, jednak mieszkańcy chcą również m. in. demokratycznych wyborów lokalnych władz.

 

Źródło: Poinformowani.pl