Miriam Shaded powróci do polityki? Wszystko na to wskazuje. Na pytanie dotyczące powrotu odpowiedziała w najnowszym wywiadzie. 

Dziś Miriam Shaded, znana działaczka społeczna udzieliła wywiadu w Onet Rano, w którym wypowiadała się na temat swojego byłego chłopaka, który stosował wobec niej przemoc i jak mówi Shaded prawie ją zabił.

 

Dziennikarka Odeta Moro zapytała Miriam również, o to, czy zamierza wrócić do polityki. Jak się okazuje aktywistka wcale tego nie wyklucza.

 

Zobaczę, co życie pokaże. Polityka daje narzędzia do zmiany przepisów. Chciałabym zmieniać świat i go ulepszać.

-powiedziała Miriam Shaded.

 

Przypomnijmy, że w 2015 Miriam Shaded startowała do sejmu z list partii KORWiN. Od kilku lat jest także prezesem Fundacji Estera, która sprowadziła do Polski dziesiątki, chrześcijańskich, prześladowanych rodzin z Syrii.

 

Źródło: onet.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube

Jestem jedną z piątki dziewczyn, które złożyły zawiadomienia i oświadczenia do prokuratury. Nie wszystkie chcą zeznawać, chcą zapomnieć o krzywdach, które im wyrządził- mówi o piekle jakie miała przejść Miriam Shaded. Jak przyznaje w rozmowie z wp.pl, była ofiarą psychicznego i fizycznego znęcania się nad nią. Miał go dokonywać jej chłopak, James.

 

Jak zauważa, nie było jej łatwo przyznać się do tego, ze była ofiarą przemocy. Chciała dać swojemu partnerowi drugą, a następnie kolejne szanse. To niestety, jedynie pogarszało jej sytuacje. Jak mówi o partnerze:

 

Niszczył sprzęty w mieszkaniu. Rozwalił mi laptopa, na którym miałam zapisany bardzo ważny projekt dla Syrii i straciłam całą pracę. Zaczął stosować przemoc. Pobił mnie kilka razy (…) Złapał mnie pod mieszkaniem. Wdarł się do niego i straszne mnie pobił. Połamał palce. Kazał mi mówić, że spadłam z roweru. Było mi bardzo wstyd i nie potrafiłam się nikomu przyznać.

 

Miriam Shaded, prezes fundacji Estera, znana jest m.in. z aktywności charytatywnej oraz politycznej. Swoje prywatne problemy postanowiła definitywnie zamknąć,  składając zeznania obciążające byłego partnera. Czego będą dotyczyć?:

 

Usiłowanie zabójstwa, znęcanie się, spowodowanie trwałych uszczerbków na zdrowiu takich jak złamania ręki i kciuka, uszkodzenie ucha, połamanie nosa, rozcięcie łuku brwiowego i wielu obrażeń głowy. Do tego ogromna trauma psychiczna. Będą jeszcze inne zarzuty, ale nie chcę o nich na razie mówić.

 

Miriam życzymy aby szybko wróciła do psychicznej równowagi, będziemy też informować o rozwoju sytuacji w tej sprawie.

 

 

/red./

Za: wp.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

Niestety dwa wielkie koncerny mają teraz kłopoty. Kobiety oskarżyły ich o molestowanie zmuszanie do seksu! Seksskandale wiszą w powietrzu! 

Coraz częściej w mediach pisze się o gwałtach, molestowaniach seksualnych, czy seksskandalach. Teraz prasa rozpisuje się na temat molestowania w szwalniach ubrań Wranglera i Lee.

 

Godny uwagi może być ostatni raport, który wykazał, że pracownice w kilku szwalniach są źle traktowane. Kobiety miały być molestowane seksualnie i zmuszane do seksu pod warunkiem utrzymania posady albo wywalczenia awansu.

 

Cała sprawa dotyczy korporacji Nien Hsing Textile, z której usług korzystają marki: Levi’s, Wrangler czy Lee.

 

Prawdopodobnie aktów przemocy nie dopuszczali się tylko koledzy z pracy, ale także menadżerowie i kierownicy. Mimo, że kobiety nie chcą ujawnić swoich imion ani nazwisk zdradziły, że były dotykane przez nich w miejscach intymne. Bez wątpienia używano wobec nich seksualnych podtekstów. Zdarzało się też, że zmuszano je do seksu, w zamian za awans.

 

W sprawie głos zabrał już Michael Kobori – wiceprezes ds. zrównoważonego rozwoju, który zapewnił, że zachowania takie nie będą tolerowane. W związku z zaistniałą sytuacją pojawiło się oświadczenie, w którym możemy przeczytać, że kobiety w swojej pracy mogą czuć się bezpiecznie i będą doceniane.

 

Staramy się zapewnić bezpieczne i pewne miejsca pracy dla wszystkich naszych pracowników we wszystkich fabrykach.

-napisano.

 

Jesteście ciekawi finału sprawy?

 

Źródło: wprost.pl

Foto: google/materiały do ponownego wykorzystania

 

 

 

 

 

To pierwszy taki przypadek na wyspach, w którym 22-letnia Jordan została skazana na karę pozbawienia wolności za bestialską przemoc domową, jaką przez lata dopuszczała się wobec swojego partnera. Teraz, jej ofiara stara się przerwać milczenie wokół przemocy wobec mężczyzn.

 

Alex Skeel, 22-latek z Bedfordshire opowiedział dziennikarzom BBC o swojej relacji z partnerką. Młodzi poznali się w wieku 16 lat. Cała magia trwała jednak tylko pół roku – później zaczęły pojawiać się niepokojące sygnały. Z czasem Jordan odcięła Alexa od rodziny i przejęła kontrolę nad jego prywatnymi kontami w sieci.

 

– Nie chciała dawać mi jedzenia, znacznie schudłem – wspomina mężczyzna – próbowałem zwrócić jej uwagę, ale zawsze odkręcała wszystko tak bym to ja był problemem. Kończy się na tym, że myślisz „co jest ze mną nie tak, co ja zrobiłem źle?” Następnie robisz coś innego i słyszysz narzekanie, że się zmieniłeś. To podkopuje pewność siebie, nie da się z tym wygrać i jest bardzo frustrujące – dodaje.

 

Mężczyzna przyznaje, że mimo wszystko w związku pojawiało się wiele dobrych momentów i wciąż kochał swoją partnerkę. Problem stanowiła także dwójka dzieci – jak mówi pokrzywdzony, bał się odejścia od kobiety, bo przemoc wobec niego mogłaby przenieść się na dzieci.

 

– Po pewnym czasie dotarłem do punktu, kiedy przestało mnie to boleć. Przyzwyczaiłem się do bólu – opowiada Skeel – Dlatego podniosła to o poziom wyżej, szukała sposobów na zadawanie mi większego bólu. Po butelce pojawił się młotek. Potem było to już cokolwiek, co mogła znaleźć.

 

W końcu kobieta posunęła się o krok za daleko i chwyciła nóż. Kilka razy zraniła męża tak, że obawiał się on o swoje życie. W szpitalu tłumaczył, że potknął się i uderzył po poparzeniu pod prysznicem. Kilka razy sąsiedzi szukali pomocy słysząc krzyki w domu, jednak Alex sam wymyślał wymówki i kłamstwa, aby uniknąć funkcjonariuszy.

 

Kobieta starała się ukrywać wszelkie obrażenia na twarzy mężczyzny za pomocą swoich kosmetyków. Wśród kolejnych tortur znalazło się również polewanie wrzątkiem.

 

Jak mówi Alex, w wyniku tych wydarzeń stracił około 30 kilogramów. Jak dowiedział się później od lekarzy, zabrakło mu 10 dni do śmierci z powodu wygłodzenia i obrażeń.

 

Horror zakończył się pod koniec 2018 roku, kiedy jeden z policjantów przyszedł na ponowną kontrolę i przesłuchał mężczyznę.

 

– Gdyby policja nie interweniowała dokładnie w tym momencie, byłbym już w ziemi – mówi Skeel – Nie ma wątpliwości. Miałem tyle szczęścia, że obrażenia i dowody były bardzo silne, więc wszystko składało się w jedną całość i zabrali ją – dodaje.

 

Jordan została skazana na siedem i pół roku pozbawienia wolności, począwszy od kwietnia 2018 roku. Nigdy nie wyraziła skruchy.

 

Źródło: focus.pl
Fot.: YouTube
EM

Działacze nieformalnej organizacji „antifa” zaatakowali legalne zgromadzenie w Portland w USA. Ekstremiści pobili oponentów i zniszczyli ich pojazdy. Donald Trump określił ich organizacją terrorystyczną.

 

Do poważnych zamieszek doszło w ubiegłym tygodniu w Portland w USA. Działacze ultralewicowej grupy antifa zaatakowali uczestników innego, legalnego zgromadzenia grupy Pround Boys. Podobnie jak wszystkich innych oponentów, antifiarze oskarżają ich o praktykowanie faszyzmu.

 

Na nagraniu widać wyraźnie jak lewicowa bojówka atakuje autobus, którym poruszali się ich przeciwnicy. Po bójce która nawiązała się przy drzwiach i zranieniu kilku osób, uzbrojeni chuligani wybijali szyby w pojazdach i próbowali je zatrzymać.

 

W odpowiedzi na brutalny atak antify, Donald Trump nazwał lewicową grupę organizacją terrorystyczną. Następnie prezydent USA wsparł burmistrza Portland i zapewnił, że dobrze wykona swoją pracę.

 

 

Dosłownie wczoraj Trump powtórzył swoje przekonanie na brefingu prasowym. Podtrzymał tezę, że antifa jest organizacją terrorystyczną. Prezydent USA zwrócił po prostu uwagę na działania lewicowych radykałów.

 

 

Nagranie z Portland jest dostępne w internecie. Udostępnił je profil telewizji Russia Today. Antifa znana jest z radyklanych poglądów, które nierzadko przekłada na uliczną agresję. Sympatycy nieformalnego ruchu działają nie tylko w USA, ale także innych krajach zachodniego świata. W Polsce są jednak uznawani za skrajny margines, choć uczestniczą w wydarzeniach pokoju marszów równości i wieców opozycji.

 

Antifa violently attack right-wing demonstrators in Portland, Orgeon

Antifa violently attack right-wing demonstrators in Portland, OrgeonClashes broke out in Portland after left-wing counter-protesters gathered in large numbers on Saturday for a rally of the right-wing Proud Boys, which Antifa considers neo-fascists. The civil unrests come as a result of President Donald Trump’s threat to designate anti-fascist movement as an “organization of terror.”Courtesy – Elijah Schaffer from Slightly Offens*ve

Gepostet von RT am Dienstag, 20. August 2019

Do sieci trafiło bulwersujące nagranie ukazujące, jak grupa nastolatków zmusza małego chłopca do całowania ich butów. W przypadku niewykonania tej czynności, ofierze groziło zatopienie w stawie jej roweru. W tle słychać liczne okrzyki i salwy śmiechu.

 

„Całuj te buty, całuj!” – rozkazywał dziecku jeden z oprawców. Na nagraniu widać klęczącego, przymierzającego się do tej upokarzającej czynności chłopca. Ten w pewnym momencie wstaje i prosi nastolatków, aby przestali i oddali mu jego rower.

 

Chwilę później widzimy przyczepiony do pomostu jednoślad. Agresorzy osiągnęli w końcu to, o co prosili, niejednokrotnie zanurzając go w wodzie. Pomimo spełnienia przez chłopca ich prośby, ci finalnie upuścili własność dziecka.

 

W celu odzyskania roweru, ofiara wchodzi do stawu. W tym momencie nagranie zostaje przerwane. Wiemy jednak, że nic, co wrzucone do sieci nie ginie, dlatego też za sprawą Polsat News wideo trafiło w ręce policji.

 

Jak poinformował dyżurny KMP w Białej Podlaskiej w woj. lubelskim, wideo zostanie przekazane komendantowi. – Złoży on odpowiednią dekretację i przekaże sprawę do wydziału kryminalnego. Zbadamy m.in. prawdziwość nagrania – dodaje.

 

Nagranie możemy obejrzeć tutaj.

 

Źródło, fot.: polsatnews.pl
EM

Irlandzcy policjanci włamali się do domu 32-letniej Polki, po czym zaatakowali ją i unieruchomili na kilka tygodni. Zostali za to ukarani.

Muszą zapłacić 32-letniej Polce odszkodowanie w wysokości 78 tysięcy euro. Policjanci myśleli, że Polka ukrywa swojego partnera. Kiedy zaprzeczyła nie uwierzyli jej. Wtargnęli do domu, siłowo przekroczyli prób, zachowywali się agresywnie i uszkodzili jej stopę.

Policjanta za materiałem rozwieszonym przed wejściem zobaczyła jakiś cień. Myślała, że to partner 32-latki. Okazało się, że był to jej pies.

Po jakimś czasie cień, który widziała funkcjonariuszka uciekł na piętro. Policjanci rzucili się w pogoń. Polka powiedziała, że chce uczestniczyć w poszukiwaniach. Wtedy funkcjonariusze potraktowali ją dosyć brutalnie.

„Działała z nadmiernym zapałem, wyciągając pałkę i grążąc zakuciem w kajdanki, kiedy powódka chciała pójść na piętro za oficerami.” – powiedział sędzia o jednej z policjantek.

Co więcej po uszkodzeniu stopy 32-latki, policjanci odmówili zawiezienia jej do szpitala.

Sprawa trafiła do sądu. Trwała aż 3 lata. Na szczęście sąd w końcu przyznał kobiecie rację i nakazał odszkodowanie.

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com