Nie żyje znany gangster, który niegdyś wraz ze swoimi kompanami siał postrach w Polsce, głównie w rejonie Warszawy. Mówiło się o nim, że raczej każdy schodził mu z drogi, gdyż on sam wobec nikogo nie odczuwał respektu. Cechował się brutalnością i jak twierdzą niektórzy odpowiada za niejedno zabójstwo. Twierdzi tak m.in. popularny w Polsce świadek koronny znany jako „Masa”.

 

Informacje o śmierci jednego z członków zarządu tzw. grupy mokotowskiej potwierdziły się kilka dni temu. Zbigniew C. ps. „Dax”, o którym mowa, miał pełnić rolę prawej ręki przywódcy gangu z Mokotowa, czyli innego znanego gangstera- Andrzeja H. ps. „Korek”.

 

Grupa Mokotowska była zmorą biznesmenów i przedsiębiorców w Polsce na przełomie XX i XXI wieku. Zbigniew C. usłyszał wyrok w 2009 roku, kiedy to skazano go na 15 lat więzienia. Mężczyzna miał kierować bezwzględną ekipą wymierzającą bez skrupułów brutalną „robotę” w imieniu gangu z Mokotowa.

 

O postaci tej krążyć zaczęły już pewne legendy. Mówiło się na przykład, że „Dax” niegdyś nie bał się ruszyć na uzbrojonego policjanta, który miał zdecydować się oddać strzał w korpus Zbigniewa C., jednak ten zdołał przechytrzyć funkcjonariusza i uciec. Pewne jest jednak to, że należał on do jednych z najbardziej bezkompromisowych gangsterów w czasie swojej działalności.

 

Grupa mokotowska stanowiła trzon tzw. „gangu obcinaczy palców”. Członkom tej grupy zarzuca się porwania ze szczególnym udręczeniem, wymuszenia, ściąganie haraczy i zabójstwa. Swego czasu liderzy grupy mieli przestępczy konflikt z innym gangiem- tzw. „grupą mutantów”, odpowiedzialną m.in. za strzelaniny w Parolach oraz w Magdalence, podczas których życie stracili funkcjonariusze policji.

 

Jak podaje warszawawpigulce.pl, „Dax” odsiadujący wyrok 15 lat pozbawienia wolności, opuścił więzienie kilka miesięcy temu ze względu na zły stan zdrowia. Portal powołując się na informacje Piotra Szotkowskiego z kanału na platformie YouTube „Kryminalna Polska”, Zbigniew C. zmarł najprawdopodobniej z powodu choroby jaką był rak węzłów chłonnych.

 

Temat Grupy Mokotowskiej poruszony został w filmie Patryka Vegi „Pitbull: Nowe Porządki”. Niektórzy gangsterzy (m.in. Oskar Z. ps. „Oskar”) mieli jednak uskarżać się, że historia grupy i jej działalność została w filmie przerysowana. Co ciekawe również również sporo osób związanych z policją uznaje ten film za zbyt ubarwiony.

 

 

 

Źródło: warszawawpigulce.pl ; wp.pl ; Kryminalna Polska

Fot.: fshoq.com

 

 

 

Niedawno informowaliśmy o tym, że wkrótce na wolność mogą wyjść znani polscy mafiozi, którzy niegdyś stali na czele słynnej już mafii pruszkowskiej. Zgodnie z decyzją sądu, kilku członków dawnego zarządu „Pruszkowa” może wyjść na wolność po wpłaceniu kaucji. Jak się okazuję w imieniu jednego ze znanych mafiozów już takowe poręczenie zostało wpłacone.

 

Członkowie mafii pruszkowskiej po latach i odbytych wyrokach za wydarzenia, którymi kryminalna polska żyła w latach 90-tych, kolejny raz dali o sobie znać. Tym razem zajęli się jednak innym rodzajem przestępczości. Jak zauważają eksperci, zapewne gangsterzy dostrzegli, że mogą dużo więcej zarobić na oszustwach podatkowych bez uciekania się do brutalności w prowadzeniu swej mafijnej działalności.

 

Zatrzymani przed rokiem po raz kolejni ważni członkowie dawnej mafii pruszkowskiej, tym razem usłyszeli zarzuty dotyczące przestępstw skarbowych związanych z m.in. wystawianiu nierzetelnych faktur VAT, a także legalizacji osiągniętych w ten sposób korzyści. Jak pisze Niezalezna.pl, nie uniknęli oni jednak również oskarżeń o popełnianie brutalniejszych przestępstw kryminalnych, takich jak pobicia, rozboje czy wymuszenia rozbójnicze.

 

Wiele osób zaskoczył w ostatnim czasie fakt, że mimo zgromadzonych ponad 300 tomów akt głównych oraz ponad 400 tomów załącznikowych w sprawie dwóch grup przestępczych prowadzonych przez tzw. „starych pruszkowskich”, Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował się nie tylko uchylić areszt wobec Sławomira F., Filipa F. i Jerzego W., ale umożliwić opuszczenie aresztu znanym personom polskiej przestępczości zorganizowanej (takim jak „Słowik”, „Wańka” i „Parasol”) po wpłaceniu przez nich kaucji.

 

Sąd wydał również postanowienia o możliwości zmiany środka zapobiegawczego z tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe – po uiszczeniu określonej kwoty poręczenia – wobec następujących oskarżonych: Janusza P., Andrzeja Z., Leszka D., Krzysztofa O. i Sebastiana W.  – przekazał Polskiej Agencji Prasowej zespół prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie.

 

W ostatnich dniach potwierdzona została również informacja, że za jednego z liderów dawnej mafii pruszkowskiej- Leszka D. ps. „Wańka” zostało wpłacone już takowe poręczenie majątkowe” w kwocie 200 tysięcy złotych. W związku z tym, mężczyzna będzie mógł opuścić areszt pomimo zarzutów jakie usłyszał.

 

Wobec pozostałych oskarżonych na chwilę obecną nie zostały złożone poręczenia majątkowe – poinformował zespół prasowy Sądu Okręgowego. Nie jest wykluczone jednak, że na taki krok zdecydują się finalnie też inni oskarżeni wywodzący się z mafii pruszkowskiej, w tym Andrzej Z. ps. „Słowik”, który niegdyś pełnił rolę lidera zarządu tej słynnej zorganizowanej grupy przestępczej.

 

 

Źródło: niezalezna.pl ; onet.pl

Fot.: YouTube/tvolsztyncompl

 

 

 

W ostatnim czasie w mediach i internecie mówiło się dosyć dużo o Magdalenie Kralce, która poszukiwana jest listem gończym w związku z kierowaniem przez nią jedną z krakowskich grup przestępczych. Wielu osobom ciężko uwierzyć jest w to, że młoda atrakcyjna blondynka mogła kierować brutalnym gangiem i zarabiać ogromne pieniądze dzięki przestępczym interesom. Postanowiliśmy przybliżyć państwu to z kogo składała się i czego dopuściła grupa, z której wywodzi się Magdalena Kralka.

 

W ostatnim czasie pojawiły się informacje na temat tego, że poszukiwana kobieta zwróciła się do sądu z wnioskiem o list żelazny. Chciała by mieć ona możliwość odpowiadania przed sądem z tzw. wolnej stopy, a jej motywacją ma być fakt, iż obawia się, że zostanie postrzelona lub „nie chciałaby by przydarzyło jej się samobójstwo”. Domniemywać więc można, że kobieta bierze pod uwagę bardzo poważnie opcję pójścia na współpracę i złożenia zeznań, które mogą obciążyć innych członków gangu.

 

Magdalena Kralka zyskała silną pozycję w grupie przestępczej dzięki temu, iż została życiową partnerką Mariusza Z., jednego z braci kierujących gangiem. Nie bez powodu bowiem, przyjęło się w trakcie całej sprawy, iż określa się tę grupę „gangiem braci Z.”.

 

Bracia Z. wywodzić mają się ze środowiska pseudokibiców Cracovii. W Małopolsce od lat mówi się o krwawych porachunkach do jakich dochodzi pomiędzy zwaśnionymi bojówkami utożsamiających się ze konkurującymi klubami piłkarskimi. Będący rodzeństwem Adrian, Mariusz oraz najmłodszy Jakub mieli swego czasu odgrywać ważną rolę w ekipie kiboli Cracovii na krakowskim Ruczaju. Z czasem jednak nie mieli oni prowadzić współpracy z ważnymi osobami w głównej bojówką pseudokibiców „Pasów” (Jude Gang), a stworzyć swoją własną grupę przestępczą, dla której ważniejsze były zdecydowanie zyski z przestępczej działalności niż barwy klubowe. Świadczy o tym chociażby fakt, że ofiarami ich brutalnych działań mogły padać też osoby nie kibicujące Wiśle, a w skład gangu wchodziły nie tylko osoby znane ze środowiska pseudokibiców. Przykładem tego jest Ormianin Tigran P.

 

Swego czasu głośno było o tej krakowskiej grupie przestępczej, gdy przy okazji akcji antyterrorystów zginął jeden z braci- Adrian Z. ps. „Zielony”. Mężczyzna został śmiertelnie postrzelony pod koniec 2017 roku przez jednego z antyterrorystów w podkrakowskiej gminie Zielonki, kiedy policja przeprowadzała wymierzoną w grupę akcję. Zdaniem funkcjonariuszy, Adrian Z. miał rzucić się na jednego z antyterrorystów i próbował wyrwać mu broń, wobec czego inny z policjantów oddał śmiertelny strzał w stronę jednego z liderów rozbijanego gangu.

 

Po śmierci „Zielonego” policja podjęła działania też wobec osób zaangażowanych w oficjalne stowarzyszenie kibiców Cracovii. Na facebookowej stronie tego stowarzyszenia pojawił się bowiem wpis upamiętniający zastrzelonego gangstera i stanowiący groźbę zemsty za jego śmierć. Opublikowana wówczas grafika była udostępniana dalej przez niektóre osoby sympatyzujące z „Pasami”.

 

Pozostali bracia Z. oraz inne osoby z ich grupy zostały zatrzymane. Sprawa dotyczyła wówczas porwania ze szczególnym udręczeniem Patryka P. Mężczyzna miał zostać skrępowany i wzięty wbrew jego woli do samochodu pod siłownią na krakowskich Swoszowicach, a jego oprawcami byli wówczas, Emil S., Michał B. oraz właśnie Adrian Z.

 

Porywacze przewieźli mężczyznę do jednego z domów w rejonie ul. Tynieckiej. Patryk P. był brutalnie bity, a dodatkowo jego mieszkanie zostało splądrowane przez gangsterów. W czasie okradania mieszkania, który zamieszkiwał, był on pilnowany przez wspomnianego Tigrana P., który miał grozić mu dodatkowo bronią palną. Porwanego straszono też zgwałceniem jego partnerki, a po zapłaceniu przez jego ojca Witolda P. ponad 100 tysięcy złotych okupu złamano mu nogę. Przekazanie pieniędzy miało miejsce pod Hotelem Fero Express przy ul. Bolesława Śmiałego.

 

Co ciekawe jednak, ofiara nie była w tym przypadku wybrana przypadkowo, a sam Patryk P. oficjalnie zajmujący się handlem samochodami, był wcześniej kolegą swoich oprawców, a nawet jednym z członków gangu.

 

Porwany mężczyzna miał skonfliktować się z braćmi Z., a jego porwanie i wzięcie okupu miało być swoistym rozliczeniem przestępczym. Mówi się, że Patryk P. nie tylko opuścił grupę, ale też był u braci Z. zadłużony finansowo. Wśród teorii jakie pojawiających się w tej sprawie mówi się m.in. o tym, że ofiara porwania mogła wcześniej okraść najmłodszych z braci Z.- Jakuba z przyrządów używanych przy hodowli marihuany.

 

Konflikt pomiędzy Patrykiem P. a jego dawnymi kolegami doprowadził też już wcześniej do niebezpiecznego incydentu na osiedlu Ruczaj w rejonie ulicy Grota-Roweckiego. Wówczas to Patryk P. lub ktoś z jego kumpli lub członków rodziny miał oddać strzał z broni palnej. Później doszło do porwania, a przy okazji zajęcia się tą sprawą przez policję doszło do rozbicia grupy. Wszystko to działo się w 2017 roku.

 

Ostatecznie na ławie oskarżonych oprócz braci zastrzelonego Adriana- Mariusza i Jakuba Z. oraz Ormianina Tigrana P. zasiedli również inni członkowie gangu. Również związane z gangiem kobiety nabawiły się problemów w związku z rozbijaniem grupy przez policję. Po śmierci Adriana Z. doprowadzona do aresztu miała zostać również jego żona, a teraz głośno jest o partnerce Mariusza Z.- Magdalenie Kralce, o której pisaliśmy wyżej i która stała się w ostatnich tygodniach wyjątkowo znana, gdy w sieci i mediach stało się głośno o jej poszukiwaniach.

 

Magdalena Kralka po zatrzymaniu jej partnera i innych członków grupy miała przejąć kierowanie przestępczymi interesami. Jak informowaliśmy w ostatnim czasie, w jej mieszkaniu miały zostać odnalezione ogromne sumy pieniędzy, co sugeruje iż ucieczka za granicę nie była dla niej zapewne szczególnie trudna. Kobieta miała kierować nielegalnymi interesami a także zlecać pobicia, także te z użyciem ostrych narzędzi. Teraz jednak może ona obawiać się zarówno funkcjonariuszy policji jako osoba poszukiwana w całej Europie, ale też swoich dawnych kolegów gangsterów.

 

 

Fot.: Facebook