W środę późnym wieczorem w Parku im. Szarych Szeregów w Łodzi policja wylegitymowała kilkudziesięciu mężczyzn. Twierdzili, że przyszli pobiegać, ale nic na to nie wskazywało.

Pseudokibice ubrali szaliki z emblematami jednego z klubów piłkarskich i wmawiali policji, że przyszli pobiegać. Wszystko wskazywał jednak, że przygotowywali się na tzw. ustawkę, czyli bójkę pseudokibiców. Mieli przy sobie rękawice bokserskie i ochraniacze na zęby.

 

CZYTAJ TAKŻE: Harry i Meghan w ogniu krytyki. Nie wywiną się z tego

 

Ktoś zgłosił policji, że podejrzana grupa kilkudziesięciu mężczyzn znajduje się Parku im. Szarych Szeregów w Łodzi. Zablokowali ulicę swoimi autami i bez koszul, ubrani w kominiarki wbiegli do parku. Około 23 przyjechali funkcjonariusze z Wydziału Wywiadowczego KMP w Łodzi.

 

Wylegitymowani mężczyźni utrzymywali, że chcieli tylko pobiegać i zaraz potem wrócą do domu. Dlaczego jednak mieli przy sobie rękawice bokserskie i ochraniacze na zęby? Wynika z tego, że policja zapobiegła najpewniej ustawce.

 

 

CZYTAJ TAKŻE: Anna Lewandowska wstawiła zdjęcie z przeszłości. Wtedy nie wyglądała tak dobrze…(FOTO)

 

 

Źródło: polsatnews.pl

Zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie spotkać wielu można fanów piłki nożnej, a przy okazji też członków bojówek, którzy poza fascynacją sportem mają nietypową pasję- jaką są ustawki i toczone bójki z wrogimi ekipami pseudokibiców. Właśnie do tego typu starcia doszło w ostatnich dniach pomiędzy polskimi chuliganami a tymi pochodzącymi z Ukrainy.

 

Informacja o stoczonej bójce pojawiła się na kanał informacyjnych polskich chuliganów, np. na stronach facebookowych. Ustawkę opisał również portal stadionowioprawcy.net, powołując się na źródła w jednej z uczestniczących w starciu ekip.

 

Ustawka pomiędzy bojówkarzami miała zostać wcześniej umówiona pomiędzy zaprzyjaźnionymi ekipami chuliganów Zagłębia Sosnowiec i BKS Bielsko-Biała a bojówkarzami Dynama Kijów, znanego klubu ze stolicy naszych wschodnich sąsiadów.

 

Zdaniem członków bojówki z Sosnowca lepsi w tym starciu okazali się zdecydowanie chuligani z Polski, a całe starcie miało trwać zaledwie… półtorej minuty. Według relacji przedstawionej na portalu stadionowioprawcy.net, początkowo chuligani umawiali się na ustawkę, w której stanąć mają naprzeciw siebie grupy liczące 25 osób. Ukraińcy mieli jednak doprowadzić do zmniejszenia tej liczby i ostatecznie ta krótka walka została stoczona pomiędzy grupami liczącymi po 17 pseudokibiców.

 

 

Źródło: stadionowioprawcy.net

 

W nocy z soboty na niedzielę policja zatrzymała we Włoszech 6 polskich pseudokibiców. Rozrabiali na mieście po meczu Cagliari Calcio – Pogoń Szczecin.

Mecz odbył się w piątek w Caligari na Sardynii. Miejscowa drużyna Calcio grała towarzysko z Pogonią Szczecin (3:1). Już podczas meczu dochodziło do spięć między kibicami, natomiast po meczu awantura przeniosła się na ulice miasta. Grupa około 30 Polaków zdemolowała historyczne centrum Caligari.

 

CZYTAJ TAKŻE: Kryzys w polskiej reprezentacji. Wymowne zachowanie Lewego

 

Polscy pseudokibice dopuścili się licznych aktów wandalizmu – niszczyli ogródki i rzucali petardami. Ponadto policja twierdzi, że większość z nich była pod wpływem alkoholu. Awantury między kibicami przeciwnych drużyn, które zaczęły się na stadionie, zakończyły się na ulicach miasta bójkami i zamieszkami. Policja zatrzymała sześciu polskich pseudokibiców i spisała trzech miejscowych.

 

Źródło: rmf24.pl / foto Facebook.com

W Sądzie Okręgowym w Katowicach ruszył proces członków bojówki Psycho Fans utożsamiającej się z klubem Ruch Chorzów. Ta ekipa pseudokibiców zdołała stworzyć groźną grupę przestępczą ze zorganizowanymi strukturami.

 

Na ławie oskarżonych zasiadło około pięćdziesięciu osób związanych ze środowiskiem kiboli chorzowskiego Ruchu. Ich proces rozpoczął się we wtorek 8 września, a treść zeznań jakie się pojawiają już są dla wielu osób wstrząsające. Rozprawy należących do bojówki mężczyzn zabezpieczane są nawet przez policyjnych antyterrorystów.

 

Jak informują media struktury gangu Psycho Fans posiadać miały specjalną komórkę do tzw. działań bojowych, fundusz pomocy dla aresztowanych członków grupy oraz wywiad pozyskujący cenne dla gangsterów informacje.

 

Wśród zarzutów jakie stawia się ludziom tworzącym chorzowski gang znalazły się m.in. udział w ustawkach, handel narkotykami i ciężkie pobicia. W ramach swojej działalności w ostatnich latach członkowie Psycho Fans współpracowali z Wisła Sharks, czyli gangiem pseudokibiców Wisły Kraków, a także zaprzyjaźnionymi bojówkami Widzewa Łódź oraz Elany Toruń.

 

Z pseudokibicami Górnika Zabrze oraz GKS Katowice, członkowie Psycho Fans mają przestępcze porachunki, które niejednokrotnie wiązały się z brutalnymi akcjami wymierzonymi w ludzi związanych z konkurencyjnymi grupami.

 

Jeździliśmy po miastach i szukaliśmy kibiców „Górnika” czy „GieKSy”, których można było pobić – mówił podczas rozprawy Łukasz B.

 

Zeznania Łukasza B., jednego z oskarżonych w procesie przeciwko Psycho Fans, mogą być dla sporego grona czytelników wręcz szokujące. Zeznając opowiadał on zarówno o mrożących krew w żyłach działaniach jakie chorzowscy bojówkarze podejmowali na terenie kraju, jak i też poza Polską.

 

Mieliśmy style od łopat i kilofów. Kibice Banika byli wystraszeni, nie chcieli podjąć walki i przebili się przez barykadę – opisywał podczas zeznań Łukasz B. przestępczą akcję jaką ludzie z Psycho Fans przeprowadzili w czeskiej Ostrawie. Tamtejsi kibice mają być zaprzyjaźnieni z sympatykami GKS Katowice, a także utrzymywać kontakty z tymi utożsamiającymi się z Górnikiem Zabrze, wielkim rywalem Ruchu Chorzów.

 

Jedno z wydarzeń, które odbiło się zarówno w kibicowskim środowisku, jak i też mediach echem, a którego również dotyczy procesu gangsterów z Psycho Fans, to krwawy atak na Jarosława P. ps. „Lotek”. Osoby znanej w środowisku pseudokibiców Górnika Zabrze, który jest określany nawet liderem fanów Górnika. Swój udział w ataku na jego osobę miała kobieta- Wiktoria Sz., która umówiła się z „Lotkiem”. Po zwabieniu go do swego domu zachęciła go ona do wyjścia na spacer. W rzeczywistości „wystawiła” go ona członkom Psycho Fans.

 

Jarosław P. miał być bity przez kilkunastu oprawców uzbrojonych w młotki, maczety i pałki. Te wstrząsające sceny miały miejsce na Śląsku w październiku 2015 roku. O tamtym zajściu również opowiedział podczas rozprawy Łukasz B.

 

Krzyczał, jakby umierał. Nie uderzyłem go ani razu. Po pierwsze nie mogłem się do niego dopchać, po drugie, kiedy słyszałem jego jęki, uznałem, że nie przyłożę do tego ręki. Po tym napadzie „Lotek” długo leżał w śpiączce – zrelacjonował atak na lidera Torcidy , członek konkurencyjnego Psycho Fans.

 

Kolejna rozprawa członków chorzowskiej grupy zaplanowana jest na 29 października.

 

O gangu Psycho Fans pisaliśmy również w poniższym artykule:

Wstrząsające opowieści pseudokibica o działaniach bojówki! Był członkiem gangu, teraz wyjawia prawdę

 

 

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl

Ruszył proces osób oskarżonych o dokonanie krwawego ataku na Miłosza B., do którego doszło pod koniec stycznia 2018 roku w rejonie ul. Teligi na krakowskim osiedlu Prokocim. Młody mężczyzna związany był ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Jego oprawcy (pseudokibice Wisły Kraków) zadali mu ciosy ostrymi narzędziami takimi jak maczety i siekiery. W wyniku odniesionych ran Miłosz B. zmarł 1 lutego 2018 roku w szpitalu. Zabójstwo to nie jest jednak jedyny zarzut jaki stawiany jest oskarżonym.

 

W rozpoczętym procesie oskarżonych jest pięciu mężczyzn. Najmłodszy z nich urodził się w 1998 roku, a najstarszy dziesięć lat wcześniej. W tle całej sprawy pojawia się wątek posiadania narkotyków, przestępstw skarbowych oraz seksu z osobą poniżej 15. roku życia. Co ciekawe wśród osób, które zasiadły na ławie oskarżonych znaleźli się też byli pracownicy klubu Wisła Kraków.

 

Zabójcy Miłosza B. określani są jako „młodzi sharksi”, ponieważ w opinii śledczych stanowić mieli część struktur Wisła Sharks, bojówki pseudokibiców „Białej Gwiazdy”, która uznawana jest za zorganizowaną grupę przestępczą. Gangiem przez lata kierował Paweł M., ps. „Misiek”, który finalnie zdecydował się współpracować z prokuraturą i złożyć zeznania obciążające jego dawnych kompanów.

 

Mężczyźni, którzy dokonali krwawego ataku na Prokocimiu, usłyszeli również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko zdrowiu, życiu i mieniu. W treści aktu oskarżenia znalazły się również zarzuty dotyczące przestępstw narkotykowych oraz skarbowych.

 

Wśród oskarżonych znalazł się 20-letni Maciej K., który nie przyznaje się do dokonania zbrodni przy ul. Teligi. Potwierdził jednak, że posiadał 240 gramów marihuany. Tłumaczył on, że kupił taką ilość narkotyków, ponieważ lub palić marihuanę, co pomagać ma mu na ból kręgosłupa.

 

Kupiłem większą ilość za cenę promocyjną, to mi się opłacało. Nie stać mnie było na to, aby dziennie wydawać 30-60 złotych na marihuanę – powiedział Maciej K., który za nabytą hurtowo marihuanę miał zapłacić około 15 złotych za gram suszu. Wyjaśnił on, że nie chciał brać standardowych środków przeciwbólowych, aby nie obciążać wątroby. Mężczyzna w czasie kiedy został zatrzymany był uczniem liceum.

 

Zdaniem prokuratury, wśród osób biorących udział w ataku na Miłosza B. był również zatrudniony swego czasu w Wiśle Kraków Arkadiusz W., który zajmował się w klubie utrzymaniem murawy na boisku.

 

Największą ilość zarzutów usłyszał jednak Konrad O., znany w środowisku krakowskich pseudokibiców jako „Młody Opal”. Mężczyzna jest oskarżony nie tylko o brutalny atak w styczniu 2018 roku i udział w zorganizowanej grupie przestępcze, ale również o posiadanie narkotyków, a także… obcowanie płciowe z osobą w wieku poniżej 15. roku życia. Również on był pracownikiem gospodarczym Wisły Kraków, co sam miał przyznać podczas procesu.

 

W opinii śledczych „Młody Opal” miał dostarczać młodszej znajomej pieniądze oraz napoje alkoholowe w zamian za seks. Została ona poczęstowana przez niego (jak to określił) „jointem”, za co również usłyszał zarzut. Nie wypierał się on tego, że posiadał narkotyki, w tym również mefedron. Z treści jego wyjaśnień można wnioskować, że utrzymuje on iż uważał ten narkotyk za legalny. Konrad O. nie przyznaje się jednak do udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz odebrania życia Miłoszowi B. w styczniu 2018 roku. Sąd wyłączył jawność procesu na czas reszty składania wyjaśnień przez „Młodego Opala”.

 

W opinii prokuratury w grupie osób, którzy napadli fana Cracovii byli również Daniel S. oraz urodzony w Gdańsku Daniel U. Obydwaj nie przyznają się do zarzucanych im czynów i odmówili składania zeznań.

 

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Na terenie Małopolski niejednokrotnie dochodziło do krwawych starć bojówkarzy utożsamiających się ze zwaśnionymi drużynami piłkarskimi, które kończyły się śmiercią. Podczas brutalnych ataków tego typu, często używane są niebezpieczne narzędzia takie jak np.: noże, maczety, tasaki czy też gazy pieprzowe. W sprawę wyroku dotyczącego jednego z ataków pseudokibiców zaangażował się nawet minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

 

Sprawa dotyczy śmiertelnego pobicia sympatyzującego z Wisłą Kraków Dariusza D. ps. „Dziekan”. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2012 roku, pod Multikinem przy ul. Dobrego Pasterza w Krakowie. Podczas starcia zwaśnionych grup, „Dziekan” miał otrzymać ciosy zadane ostrym narzędziem w plecy i w wyniku odniesionych ran zmarł. Pobici zostali tamtego dnia również Grzegorz D., Piotr Ż., Grzegorz O., Hubert J., Łukasz G., Michał M. oraz Jarosław B. Podczas śledztwa ustalono, że 12 z uczestników bójki miało posiadać w jej trakcie niebezpieczne przedmioty.

 

W głównym procesie w sprawie opisanego zdarzenia, na ławie oskarżonych zasiadło 22 fanów „Pasów” i jeden „Białej Gwiazdy”. Poddali się oni dobrowolnie karze otrzymując wyroki w wysokości od 2 i pół roku do 5 lat pozbawienia wolności, a dodatkowo zadeklarowali zapłatę 85 tysięcy złotych córce zabitego Dariusza D. oraz 10 tysięcy złotych pobitemu pod Multikinem Piotrowi Ż.

 

Jako ostatni w ręce policji wpadł jednak dopiero w 2015 roku Marek D., który został zatrzymany na terenie Gdańska. Mężczyzna nie przyznawał się do udziału w krwawym zajściu w rejonie ul. Dobrego Pasterza i deklarował, że dwa lata przed tym zdarzeniem przestał kibicować Cracovii. W jego opinii został on pomówiony przez motywowanego chęcią zemsty Wojciecha M. ps. „Talerz”, gdyż mieli skonfliktować się w czasach szkolny. Ten jednak zaprzeczył takowym informacjom.

 

26-letni Marek D. usłyszał prawomocny wyrok półtora roku więzienia. Kasację od niego złożył jednak minister Zbigniew Ziobro, który podzielając stanowisko prokuratury i sądu apelacyjnego uznał, że zdarzenie pod Multikinem było pobiciem, a nie ustawką wrogich grup, w związku z czym pobitym należą się nawiązki finansowe. Część komentujących tę sprawę dziennikarzy i internautów zwraca uwagę na fakt, że w wyniku takiego postawienia sprawy, Marek D. będzie musiał przekazać pieniądze sympatykom Wisły Kraków, którzy również mogli być zaangażowani w brutalną działalność miejscowych pseudokibiców.

 

Mężczyzna zapłacił również kwotę 4 tysiecy złotych zadośćuczynienia córce nie żyjącego Dariusza D.

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Wikimedia Commons

W ostatnim czasie niejednokrotnie pisaliśmy o incydentach oraz działaniach policji związanych z przestępczością, w którą zamieszani są pseudokibice. Spora część tych spraw wiąże się ze zdarzeniami jakie mają miejsce na południu naszego kraju.

 

Przez ostatnie kilka lat, Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło liczne działania, które zaowocowały wyjątkowo skutecznym rozbiciem przestępczych struktur tworzonych przez ludzi wywodzących się ze środowiska bojówkarzy utożsamiających się z polskimi klubami sportowymi.

 

Przy zaangażowaniu antyterrorystów, sporą ilość pseudokibiców zajmujących się działalnością przestępczą trafiło za kratki w województwie małopolskim, a także śląskim. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie niebezpiecznych incydentów, które mogą budzić niepokój mieszkańców południa Polski.

 

Dowodem na to jest fakt, że przykładowo w Krakowie policja nadal ma co robić. Jak informowaliśmy na łamach naszego portalu, pod koniec lipca spłonęły tam samochody należące do osób znanych w środowisku pseudokibiców Wisły Kraków.

 

W przypadku spalonego BMW na terenie osiedla Kurdwanów, pożar został wywołany przez eksplozję, która najprawdopodobniej została spowodowana użyciem granatu przez sprawców zajścia. Jednej z lipcowych nocy eksplozja zatrzęsła szybami okien w okolicznych blokach, a ogień trawiący luksusowe auto wznosił się nawet na wysokość 4-piętrowego bloku.

 

Zdaniem niektórych z mieszkających tam osób, chwilę przed wybuchem słyszeli oni kilka wystrzałów jakby ktoś posługiwał się pistoletem. Niektórzy twierdzą również, że widzieli mężczyzn, którzy jednym lub dwoma samochodami uciekli ulicą Wysłouchów po uprzednim rzuceniem granatu. Kiedy BMW eksplodowało, ludzie wybiegali z klatek w celu ratowania swoich pojazdów.

 

Choć jak pisaliśmy w jednym z artyułów, podejrzenia w tej sprawie szybko padły na bojówkarzy sympatyzujących z Cracovią, to jednak nie jest to jedyna wersja dotycząca tego kim byli sprawcy wybuchu, którzy posunęli się do użycia w środku krakowskiego osiedla granatu.

 

Okazuje się bowiem, że właściciel zniszczonego samochodu chociaż przed laty związany był ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków, to jednak nie jest on obecnie członkiem chuligańskiej bojówki i nie z tą społecznością wiązała się w ostatnim czasie jego działalność.

 

Możliwe jest natomiast, że wdał się on w porachunki z gangsterami pochodzącymi z Ukrainy. Prawdopodobne jest więc też, że to pochodzący stamtąd przestępcy zdecydowali się zastraszyć go wysadzając w powietrze jego drogie auto, a porachunki dotyczące sympatii kibicowskich nie odgrywały tu znaczącej, a nawet żadnej roli. Na oficjalne ustalenia trzeba jednak zapewne poczekać.

 

Policja po wybuchu nie zdecydowała się obszernie informować o tym co wiadomo o okolicznościach tego zajścia, oraz jakie dokładnie działania prowadzone są w tej sprawie.

 

Podpalony samochód

Na Kurdwanowie dresiarze podpalili w nocy samochód na środku osiedla, wokół kilkudziesięciu innych zaparkowanych. Ludzie wybiegali przestawić swoje auta. Została wezwana Straż Pożarna oraz Policja.

Gepostet von Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK am Dienstag, 23. Juli 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK

Fot.: Wikimedia Commons

 

Po raz kolejny doszło do niebezpiecznego zajścia w miejscu publicznym. Uczestniczące w nim osoby były uzbrojone w ostre narzędzia oraz gaz pieprzowy. Chwile grozy rozegrały się w Krakowie, a sprawę opisał portal krakowwpigulce.pl, po otrzymaniu informacji od świadka tego zdarzenia.

 

Wszystko miało zacząć się wewnątrz jednego z krakowskich autobusów miejskich linii nr 139. To tam jak podaje krakowwpigulce.pl doszło do scysji pomiędzy trzema mężczyznami. Kiedy autobus zatrzymał się na przystanku przy Rondzie Hipokratesa, wówczas w autobusie rozpylony został gaz, a następnie jeden z mężczyzn rozpoczął ucieczkę. Dwóch pozostałych ruszyło za nim wykrzykując obelżywe sformułowania.

 

Według relacji osoby piszącej do portalu krakowwpigulce.pl, jeden z mężczyzn biegł za uciekającym trzymając w ręku maczetę, a drugi miał być uzbrojony w narzędzie przypominające pewien typ piły do cięcia. Po niedługim pościgu za trzecim z uczestników kłótni jaka miała miejsce w autobusie, dwóch uzbrojonych w niebezpieczne przedmioty mężczyzn miało zawrócić i zacząć uciekać z okolic całego zajścia.

 

Bardzo możliwe, że gaz został rozpylony w autobusie komunikacji miejskiej przez człowieka, który od razu potem zaczął uciekać. Nie są to jednak informacje oficjalnie potwierdzone.

 

Zdaniem portalu krakowwpigulce.pl, relacja jednego z czytelników została potwierdzona przez przedstawicieli małopolskiej policji. Funkcjonariusze mieli przybyć na miejsce zdarzenia i rozpocząć przeprowadzanie koniecznych w takiej sytuacji procedur, jednakże policja nie zdradza szczegółów dotyczących okoliczności tego niebezpiecznego zdarzenia, a także nie podaje dokładnych informacji na temat prowadzonych przez policjantów w tej sprawie działań.

 

Wiosną tego roku doszło do podobnego incydentu w jednym z krakowskich autobusów. Sprawę opisaliśmy w poniższym artykule:

Krwawy atak pseudokibiców i konkretna odpowiedź policji [WIDEO]

 

Informowaliśmy Państwa również o ataku pseudokibiców jaki miał miejsce w komunikacji miejskiej na terenie Katowic. O tym przeczytacie tutaj:

Atak pseudokibiców w tramwaju i skuteczne działania policji

 

Zachęcamy również do przeczytania poniższego artykułu:

Nowe fakty na temat starć pseudokibiców! Członkowie bojówki użyli granatów? [FOTO/WIDEO]

 

 

Źródło: krakowwpigulce.pl

Fot.: Flickr ; YouTube/RaidalloTV

W ostatnim czasie niejednokrotnie informowaliśmy o atakach pseudokibiców w miejscach publicznym. Tak też było w tym przypadku, kiedy na Śląsku osoby identyfikujące się z jedną z lokalnych drużyn zaatakowały w tramwaju. Miejscowi policjanci w reakcji na te wydarzenia przeprowadził skuteczne działania.

 

Ofiarami ataku padła dwójka nastolatków przemieszczająca się po Katowicach jednym z tramwajów. Zostali oni pobici przez swoich oprawców, gdyż jak podaje zespół prasowy śląskiej policji, napastnicy uznali ich za sympatyków wrogiego klubu sportowego.

 

Sprawców napaści udało się zidentyfikować i schwytać, dzięki szybko podjętym oraz sprawnie przeprowadzonym działaniom funkcjonariuszy z grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców.

 

Niespełna cztery tygodnie po ataku w katowickim tramwaju, zatrzymani zostali 24 i 21-latek podejrzewani o dokonanie tamtej napaści na dwóch młodszych od siebie chłopaków.

 

Sprawcy byli kompletnie zaskoczeni wizytą stróżów prawa. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty pobicia. Ich wybryk został określony, jako chuligański, wobec czego poniosą oni surowszą karę. O ich dalszym losie zdecyduje sąd – przekazała policja.

 

Zgodnie z zapisami znajdującymi się w Kodeksie Karnym, czynem o charakterze chuligańskim określa się występek polegający na umyślnym zamachu na m.in. zdrowie, wolność lub nietykalność cielesną lub też na porządek publiczny, jeśli sprawca działa publicznie i bez uzasadnionego powodu lub z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.

 

W ostatnich latach polska policja, przy zaangażowaniu antyterrorystów rozbiła sporą część struktur grup przestępczych opartych na ludziach ze środowiska pseudokibiców. Dzięki tym działaniom spora osób zaangażowanych w przestępcze działania bojówek utożsamiających się z kibicami klubów piłkarskich trafiła za kratki. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie występowania naruszeń porządku publicznego, jakiego dopuszczają się pseudokibice na południu Polski.

 

Czytaj również:

Nowe fakty na temat starć pseudokibiców! Członkowie bojówki użyli granatów? [FOTO/WIDEO]

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

Prokuratura kończy „rozbijanie” gangu pseudokibiców. Czy ktoś zajmie miejsce rozpracowanej bojówki?

 

Góry gotówki w mieszkaniu poszukiwanej liderki kiboli Cracovii?!

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons