Niedawno na naszym portalu pisaliśmy o stanowisku Zbigniewa Bońska w sprawie nietypowej sytuacji, do której doszło w piłkarskiej trzeciej lidze, a właściwe w grupie IV. O awans na wyższy szczebel klasy rozgrywkowej walczył Motor Lublin oraz krakowski Hutnik. Według wielu awans należał się ekipie z Nowej Huty, ponieważ wygrała ona bezpośrednie starcie między wspomnianymi klubami. Lubelski Związek Piłki Nożnej przyznał jednak awans Motorowi, który miał lepszy bilans bramkowy. Decyzja ta wywołała burzę w piłkarskiej Polsce.

 

Na wniosek Bońka, Komisja ds. Nagłych postanowiła przyznać awans obu zespołom.

 

„Myślę, że dzięki tej decyzji zwyciężył przede wszystkim sport i zdrowy rozsądek. Absolutnie nie chcę włączać się w dyskusję i interpretację przepisów Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, który autonomicznie prowadził rozgrywki w IV grupie trzeciej ligi. Mam nadzieję, że przyjęte rozwiązanie zadowoli wszystkich zainteresowanych, a Motor i Hutnik pomyślnie przejdą proces licencyjny i swą obecnością oraz klasą sportową wzmocnią drugoligowe zmagania” – argumentował prezes PZPN.

 

Tym razem były piłkarz łódzkiego Widzewa, czy Juventusu dołączył do akcji #Hot16challenge2 i nagrał swoją rapową zwrotkę. Jak mu poszło? Zobaczcie sami:

 

 

Źródło: polsatsport.pl, pzpn.pl

Fot: YouTube/ Łączy nas piłka (zrzut ekranu)

 

Do bardzo ciekawej sytuacji doszło w piłkarskiej trzeciej lidze, a właściwe w grupie IV. O awans na wyższy szczebel klasy rozgrywkowej walczył Motor Lublin oraz krakowski Hutnik, który swoją siedzibę ma w północno- wschodniej dzielnicy dawnej stolicy Polski. 

 

Przed wybuchem epidemii koronawirusa, pierwsze miejsce w tabeli zajmowała drużyna z Nowej Huty, mająca taką samą liczbę punktów jak Motor. Ten miał lepszy bilans bramkowy. Jednak to Hutnik wygrał bezpośredni mecz między tymi drużynami. To według wielu przeważało na stronę klubu założonego w 1950 roku, taka jest zasada.

 

Lubelski Związek Piłki Nożnej podjął jednak bardzo kontrowersyjną decyzję i lidera przyznał drużynie ze wschodniej Polski. Ten ruch wywołał burzę wśród fanów piłki nożnej w całej Polsce. Zarząd Hutnika Kraków  zapowiedział złożenie odwołania od tej decyzji. Swoje zdanie wyraził także Zbigniew Boniek:

 

„Pandemia spowodowała zakończenie niektórych rozgrywek. Ci, którzy mają pretensje, czasami zapominają, że przyczyną problemu nie jest regulamin, lecz właśnie pandemia i niemożliwość rozegrania meczów. Natomiast akurat ta sytuacja jest dla mnie jedynym klarownym przypadkiem, że nastąpiła dowolna interpretacja. A wydaje mi się, że taka dowolna interpretacja nieco uderza w polski futbol”.

 

Na jego wniosek Komisja ds. Nagłych postanowiła przyznać awans obu zespołom i powiększyć rozgrywki na kolejny sezon.

 

„Myślę, że dzięki tej decyzji zwyciężył przede wszystkim sport i zdrowy rozsądek. Absolutnie nie chcę włączać się w dyskusję i interpretację przepisów Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, który autonomicznie prowadził rozgrywki w IV grupie trzeciej ligi. Mam nadzieję, że przyjęte rozwiązanie zadowoli wszystkich zainteresowanych, a Motor i Hutnik pomyślnie przejdą proces licencyjny i swą obecnością oraz klasą sportową wzmocnią drugoligowe zmagania”– czytamy na stronie PZPN.

 

 

Źródło: polsatsport.pl, pzpn.pl

Fot: Wikimedia Commons

Po okresie 2 miesięcy przerwy z powodowanej pandemią koronawirusa i koniecznością społecznego izolowania się, piłkarze klubów polskiej Ekstraklasy powrócić mieli od wtorku do treningów. Wcześniej jednak, pozostawali oni przez dwa tygodnie w swoich domach, aby uniknąć ewentualnego zarażenia. Po przeprowadzeniu w ostatnich dniach badań na obecność SARS-CoV-2 w organizmach zawodników, w niektórych zespołach sytuacja stała się niepokojąca ze względu na ilość pozytywnych wyników.

 

Jak poinformowano w poniedziałek, u niektórych będą konieczne dodatkowe badania ze względu na podejrzenie obecności koronawirusa. Podejrzane wyniki mają być w przynajmniej siedmiu klubach.

 

Dzięki tym testom uzyskamy odpowiedź, czy ktoś miał już styczność z wirusem – w ostatnich dniach czy dużo wcześniej. Dla nas to będzie znaczyło, czy ktoś już „miał wirusa”, a kto być może „właśnie choruje”. Dlatego tak ważne do czasu otrzymania wyników testów są treningi indywidualne. Każdą osobę z pozytywnym wynikiem lub wątpliwym będziemy kierować na dodatkowy weryfikujący test, wymaz z noso-gardzieli

– wyjaśniał w rozmowie z portalem TVP Sport Krzysztof Pawlaczak, lekarz w klubie Lech Poznań. Jest on także jednym z autorów programu polegającego na przywracaniu zmagań na boiskach najwyższej polskiej piłkarskiej klasy rozgrywkowej.

 

Po poniedziałkowych badaniach, pięć klubów poinformowało, że u nich problemu z koronawirusem nie ma, a co za tym idzie- wszystkie przebadane na obecność słynnego wirusa z Wuhan próbki, miały mieć wynik negatywny. Mowa tu o takich zespołach jak: Śląsk Wrocław, KGHM Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze, Raków Częstochowa i Piast Gliwice.

 

Jak podaje portal wp.pl, największy niepokój rodzić ma sytuacja w Koronie Kielce oraz Wiśle Kraków. Według pojawiających się medialnych doniesień, obecność koronawirusa stwierdzona została tam u kilkunastu piłkarzy. Dodatkowe badania wykonane mają być również w gronie zawodników m.in. Lecha Poznań, Pogoni Szczecin i Cracovii, w której zdaniem portalu gazetakrakowska.pl, również mówi się o kilkunastu przypadkach pozytywnych wyników na obecność SARS-CoV-2. Według informacji przekazanych przez wp.pl natomiast, po dodatkowych badaniach przeprowadzonych przez klub, wykluczona zostało podejrzenie o zachorowanie na COVID-19.

 

W związku z zaistniałą sytuacją, Polski Związek Piłki Nożnej zakomunikował, iż zaleca wstrzymanie się od planowanego powrotu do treningów. Piłkarze ćwiczyć mogą w dalszym ciągu indywidualnie.

 

Treść komunikatu wydanego przez PZPN:

Plan wznowienia rozgrywek PKO BP Ekstraklasy przygotowany przez grupę roboczą powołaną przez spółkę Ekstraklasa SA, w skład której wchodzą przedstawiciele Komisji Medycznej PZPN, zakładał w pierwszym kroku przeprowadzenie badań na obecność przeciwciał anty-SARS-CoV-2. Testy zostały przeprowadzone w poniedziałek 4 maja, a kluby wyniki tych testów otrzymają we wtorek 5 maja do godziny 13:00.


W sytuacji, w której wynik poniedziałkowego testu nie będzie ujemny, konkretna osoba zostaje skierowana do dalszej diagnostyki badaniem wymazu z nosogardzieli w kierunku SARS-CoV-2 met. Testy Real Time RT-PCR, które w razie zaistnienia takiej konieczności, zostaną przeprowadzane we wtorek 5 maja. Kluby wyniki tych testów poznają w środę 6 maja.

Do czasu uzyskania ostatecznych wyników badań przesiewowych, a w razie konieczności również wyników badań wymazowych, kluby, jak wynika z przygotowanego przez Ekstraklasę planu, prowadzą treningi indywidualne.

 

 

Źródło: wp.pl ; TVP Sport ; gazetakrakowska.pl

Fot.: Pixabay ; Wikimedia Commons

 

 

Polscy kibice to środowisko, w którym panują ustalone zasady, a przy tym różnorakie relacje pomiędzy poszczególnymi grupami z różnych miast, sympatyzującymi z danymi drużynami. Między ekipami kibiców obowiązują bowiem zarówno „zgody” (przyjaźnie pomiędzy fanami dwóch klubów), „układy” oraz „kosy”, które niejednokrotnie przeradzają się w trwający przez pokolenia antagonizm pomiędzy rywalizującymi klubami. Są jednak takie momenty i sprawy, przy których polscy kibice potrafią dać świetny przykład tego jak można stanąć we wspólnym interesie ponad podziałami.

 

Nie inaczej jest również w tym przypadku. Kibice postanowili ponad podziałami zareagować na planowane przez Polski Związek Piłki Nożnej zmiany dotyczące wpuszczania na trybuny kibiców przyjezdnych wspierających drużynę gości podczas rozgrywek. W związku z nimi, polscy fani piłki nożnej obawiają się, że obecność na sektorze gości ludzi przemierzających wiele kilometrów za ukochaną drużyną będzie uzależnione od kaprysu prezesa klubu, na którego stadionie odbywał będzie się danego dnia mecz.

 

W związku z zaistniałą sytuacją, Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców skierował do prezesa PZPN Zbigniewa Bońka list, w którym całe środowisko kibicowskie wyraziło niepokój względem planowanych zmian. W tekście tym oberwało się również władzom najstarszego działającego w Polsce klubu piłkarskiego- Cracovii.

 

Poniżej prezentujemy treść listu napisanego przez OZSK:

 

LIST ŚRODOWISKA KIBICÓW PIŁKARSKICH DO PREZESA ZBIGNIEWA BOŃKA

Szanowny Panie Prezesie,

Kibice piłki nożnej w Polsce z olbrzymim niedowierzaniem i szczerym zdumieniem przyjęli informacje płynące z siedziby Polskiego Związku Piłki Nożnej dotyczące planowanych zmian związanych z przyjmowaniem kibiców gości na stadionach, gdzie rozgrywane są mecze szczebla centralnego.

Gdy zewsząd płyną informacje, że stadiony w naszym kraju są bezpiecznie, z roku na rok coraz rzadziej dochodzi do aktów przemocy, a jedynie zdarzenia, które notują policyjne kroniki to odpalenie pirotechniki – o której legalizację wielokrotnie występowaliśmy i występować będziemy; gdy o obowiązującej Ustawie o Bezpieczeństwie Imprez Masowych pozytywne opinie wydaje nie tylko Ministerstwo Sportu i Turystyki, ale również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – zaskakuje nas postawa PZPN, który planuje (?) wprowadzenie zmian, które pozwolą prezesom klubów na wpuszczanie na stadion kibiców gości na podstawie własnego „widzimisię”.

Nie jest dla nas ani wielkim zaskoczeniem, ani szczególną tajemnicą, że głównym motorem tych zmian jest wiceprezes Cracovii – Jakub Tabisz. Informacje przekazywane przez kibiców klubów, którym przyszło grać na stadionie przy ul. Kałuży jednoznacznie wskazują, że od wielu lat organizacja meczu przerasta pracowników krakowskiego klubu. Nie są to czcze słowa – ilość zastrzeżeń, wątpliwości widzianych oczami kibiców gości znajdują potwierdzenie w raportach delegatów, którzy są przecież „oczami” i „uszami” Polskiego Związku Piłki Nożnej. Logika i zdrowy każe wyciągnąć wnioski, że skoro kibice gości sprawiają kłopot tylko niektórym i ciągle tym samym klubom – to chyba problem nie leży w kibicach…

Szanowny Panie Prezesie – doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że zmiany pozwalające prezesom klubów na samodzielne decydowanie o wpuszczeniu kibiców gości to ewenement na skalę światową. Choć w tym wypadku trudno mówić o kwestiach „wpuszczania”. Zdecydowanie odpowiedniejszą językowo i formalnie formą jest wyrażenie – „niewpuszczanie”. Każdy z nas – kibiców, nie jest w stanie wyobrazić sobie sytuacji, gdy regulacją związkową zostanie pozbawiony możliwości dopingowania swojej ukochanej drużyny. Co więcej – wiele klubów od dawna deklaruje, że to właśnie kibice są tym „12” zawodnikiem, który może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. Czy osłabianie drużyny mieści się w kanonie fair-play?

Szanowny Panie Prezesie – czy to absurdalne zaostrzenie przepisów dotyczyć będzie również sektorów VIP? Bo przecież – w czasach równości wobec prawa – kibiców można dzielić na lepszych (tych bogatszych) i gorszych (tych, którzy oddają serce i gardło za swoją drużynę)? Czy Pan, Panie Prezesie byłby w stanie zrezygnować z oglądania meczów reprezentacji Polski rozgrywanych poza granicami Rzeczypospolitej i zamienić stadionowe emocje na śledzeniu poczynań podopiecznych trenera Brzęczka w ciszy gabinetu otoczonych monotonnym blaskiem telewizora?

Szanowny Panie Prezesie – wierzymy, że póki stoi Pan na czele Polskiego Związku Piłki Nożnej – inicjatywy, podobne do tej będą torpedowane już w zarodku. Parafrazując klasyka – zaraz może się okazać, że na stadiony będą wpuszczani tylko kibice w krawatach, bo kibic w krawacie jest mniej awanturującym się. A po chwili na nasze stadiony nie będą wpuszczać rudych i łysych, bo przecież łysy – mógł być kiedyś rudy…

Wierzymy, że piłka nożna jest dla kibiców. Wiemy, że puste stadiony nie przyciągną ani zawodników, ani sponsorów. Wierzymy w zdrowy rozsądek. Wierzymy w to, że zwycięży atmosfera sportowego święta, a nie pójście na rękę organizacyjnym outsiderom.

 

LIST ŚRODOWISKA KIBICÓW PIŁKARSKICH DO PREZESA ZBIGNIEWA BOŃKASzanowny Panie Prezesie, Kibice piłki nożnej w Polsce…

Gepostet von OZSK.pl am Montag, 8. Juli 2019

 

 

 

Źródło: kibice.net ; Facebook/@OZSKpl

Fot.: Wikimedia Commons