Obecne polskie władze nie są na pewno ulubieńcami zachodnich elit walczących o środowisko, równość płci czy równouprawnienie dla ludzi LGBTQ+. Czy to oznacza, że wszelkie zachodnie rankingi są przekłamane?

 

 

Według Reporterów Bez Granic, polska prasa jest w coraz to gorszej pozycji i posiada coraz mniej wolności.

Według najnowszego rankingu opublikowanego w ostatnich dniach, nasz kraj spadł o kolejne 3 miejsca i znajduje się obecnie na 62 miejscu na świecie. Oznacza to, że zdecydowana większość państw członkowskich Unii Europejskiej posiada większą wolność w mediach niż my.

 

Spadliśmy z zeszłorocznej 59 pozycji i według rankingu więcej wolności ma prasa w Senegalu, Nigerze, Gruzji, Armenii, Mauritiusie, czy na Madagaskarze i Tonga. Z Europy Środkowo-Wschodniej tylko Węgry i Ukraina znajdują się niżej.

 

 

 

Organizacja motywuje umiejscowienie Polski na tak dalekim miejscu m.in. tymi słowami:

 

„Jesteśmy świadkami rosnących sankcji wobec prasy w sprawach o zniesławienie. Niektóre sądy stosują obecnie art. 212 Kodeksu karnego, który zezwala na zastosowanie wobec dziennikarzy kary za zniesławienie do jednego roku więzienia, podczas gdy kodeks cywilny posiada wszelkie niezbędne środki do ochrony obywateli przed sprawami potencjalnego, publicznego zniesławienia. Nawet jeśli w przeważającej części sprawiedliwe jest ukaranie grzywną dziennikarza, stosowanie art. 212 Kodeksu karnego zachęca do autocenzury w niezależnych mediach.”

 

czy stwierdzając że:

 

„rządowe przemówienia i wiadomości pełne nienawiści stały się powszechne w mediach publicznych, teraz przekształconych w rzecznika propagandy rządowej”

 

 

 

Polska według rankingu odnotowuje coroczny spadek od roku 2016, kiedy to zajęła 47 miejsce, podczas gdy w 2015 byliśmy aż na 16 lokacie.

 

 

Dziwić nie będzie to, że na czele rankingu znajdują się przede wszystkim państwa Europy Zachodniej, a przede wszystkim Skandynawii. Ostatnie miejsce przypadło w tym roku Korei Północnej.

 

 

Czy ufacie takim rankingom? Z prasą w naszym kraju jest aż tak źle?

 

 

Źródła:

Fot.: wikipedia

wirtualnemedia.pl

twitter/@RSF_inter

Ranking przedstawiający pięćdziesięciu najbogatszych polskich polityków został przedstawiony na łamach tygodnika „Wprost”. Według podanych danych, gdyby zsumować zgromadzone sumy przez pierwszą dziesiątkę, łączna kwota wyniosłaby 238 milionów złotych. Wielu może być jednak zaskoczonych tym, kto figuruje w tej części listy.

 

Co warte uwagi, w czołówce najbogatszych polskich polityków nie znalazł się ani Jarosław Kaczyński, ani Borys Budka, czyli szefowie największych i najpopularniejszych polskich klubów parlamentarnych. Zdziwić może również fakt, że szefa polskiego rządu Mateusza Morawieckiego dzielą miliony złotych od plasującego się na pierwszej pozycji tego rankingu polityka.

 

Liderem na tym polu okazuje się być bowiem poseł Artur Łączki z Platformy Obywatelskiej, będący też współwłaścicielem oraz prezesem spółki Baltic Gryf Apartments. Spore pieniądze miał on zarobić dzięki swojej działalności w branży hotelarskiej. Dysponować ma majątkiem na poziomie ok. 45 milionów złotych.

 

Drugi w rankingu polityk to wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy. Poza piastowaniem tego stanowiska, zajmuje się on również prowadzeniem wyciągu narciarskiego, hotelu, a także karczmy w stolicy polskich Tatr. Jego majątek oceniany jest na ok. 42,5 miliona złotych.

 

Na trzecim miejscu znalazł się poseł Grzegorz Biernacki z klubu Prawo i Sprawiedliwość, który odpowiadał również za stworzenie SKOK-ów. Zgromadzone przez niego oszczędności wynosić mają ok. 40,5 miliona złotych.

 

Dopiero na siódmej pozycji opublikowanego przez „Wprost” zestawienia znalazł się premier Mateusz Morawiecki. Posiadany przez niego majątek stanowić ma około 12,7 miliona złotych. Przed nim znaleźli się poza wymienioną pierwszą trójką też tacy politycy jak senatorowie Beniamin Godyla i Robert Dowhan, a także poseł Adam Cyrański. Parlamentarzyści ci reprezentują opozycję.

 

Jak podaje portal innpoland.pl, pomimo tego iż tak spora suma dzieli najbogatszego posła od szefa rządu, to jednak Mateusz Morawiecki ma być i tak najzamożniejszym premierem w historii Polski.

 

 

Źródło: Wprost ; Innpoland.pl

Fot.: Pixabay ; Flickr

Rafał Trzaskowski wpadł na kolejny pomysł związany z deklaracją LGBT. Tym razem, prezydent Warszawy ma w planach stworzyć ranking szkół przyjaznych osobom homoseksualnym, transseksualnym i tzw. queer, czyli osobom nieutożsamiającym się z żadną płcią.

 

Jak donosi portal queer.pl, inicjatywę prowadzi Dominik Kuc wraz z Kampanią Przeciw Homofobii. Ranking ten stanowić będzie wyróżnienie dla szkół organizujących wydarzenia ukazujące równość między każdym z uczniów – przykładowo, uczestnictwo homoseksualnych par w studniówce.

 

Dominik Kuc jest jednym z działaczy Wiosny oraz członkiem komitetu doradczego Parady Równości. Jest także rzecznikiem prasowyn „Przedwiośnia”. czyli młodzieżowego ugrupowania partii Biedronia. Młody działacz skrytykował akcję „stop pedofilii”, twierdząc, iż promuje ona hasła homofobiczne.

 

Źródło: magnapolonia.org
Fot.: pixabay.com
EM