Przedstawiono najnowszy sondaż pracowni Social Changes. Jak się okazuje coraz większe poparcie zdobywa jedna z partii. Jeżeli poparcie to będzie rosnąć, to w następnej kadencji sejm może wyglądać inaczej.

Przedstawiono najnowszy sondaż pracowni Social Changes. W tym sondażu najwięcej tracą duże ugrupowania, natomiast małe sporo zyskują.

 

Partia rządząca otrzymałaby 41,1% poparcia. Koalicja Obywatelska 24,9%, a Lewica składająca się z SLD, Wiosny i Razem otrzymałaby 15,9%.

 

Najbardziej zaskakujący jest jednak wynik mniejszych ugrupowań, który z sondażu na sondaż rośnie. Koalicja Polska składająca się z PSL i Kukiz’15 w tym sondażu ma 9,8% z kolei Konfederacja Wolność i Niepodległość uzyskałaby 8,3% poparcia. To chyba najwyższy wynik Konfederacji w ciągu najbliższego czasu. Jeżeli małym ugrupowaniom poparcie nadal będzie rosnąć za kilka lat sejm może wyglądać zupełnie inaczej.

 

Źródło: dorzeczy.pl

Foto: archiwum

Trwa konwencja programowa Lewicy przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Liderzy koalicji wygłosili sztandarowe tezy komitetu, które oscylują po radykalnie lewicowej orbicie antyklerykalizmu.

 

Inne postulaty Lewicy to inwestycje w odnawialne źródła energii i naturalnie związki partnerskie. Adrian Zandberg mówi z kolei o prawach pracowniczych i podnoszeniu jakości życia. Lider Razem nawołuje także do odsunięcia prawicy od władzy.

 

Zandberg zapowiedział także podniesienie płacy minimalnej do 2700 zł od przyszłego roku. Oczywiście w przypadku zwycięstwa w wyborach. Założyciel partii Razem często odwołuje się do skandynawskiej lewicy.

 

Jedynka Lewicy w województwie Pomorskim nawoływała z kolei do wypowiedzenia konkordatu z Watykanem i usunięcie religii ze szkół. Koalicja silnie akcentuje antyklerykalne hasła, także propagandę o pedofilii w kościele.

 

W tym momencie przemawia Adrian Zanberg, zaś Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń wciąż czekają na swoją prezentację i swoje głosy. Konwencja programowa trwa od godziny 13 w Warszawie.

 

Zaczynamy! #Lewica #ŁączyNasPrzyszłość

Gepostet von Adrian Zandberg am Samstag, 24. August 2019

 

Kampania przed zaplanowanymi na 13 października wyborami parlamentarnymi zacznie się wkrótce rozkręcać, a Państwowa Komisja Wyborcza przyjmuje zgłoszenia od komitetów chcących w nich startować i powalczyć o miejsca w Sejmie oraz Senacie. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” kłopoty w tej kwestii ma koalicja ugrupowań lewicowych.

 

Jak donosi DGP, PKW wezwała pełnomocnika lewica do usunięcia wady, jaka znalazła się w zawiadomieniu  o utworzeniu komitetu wyborczego. Problem dotyczy w tym przypadku kwestii technicznych. Koalicja Wiosny, Razem oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej, który we względach organizacyjnych ma odgrywać główną rolę, postanowiła nazwać się „Komitet Wyborczy Lewica”. To jednak wymaga zmian w statucie jaki ma SLD.

 

Jak mówi art. 92 Kodeksu Wyborczego: „Nazwa komitetu wyborczego partii politycznej zawiera wyrazy „Komitet Wyborczy” oraz nazwę partii politycznej lub skrót nazwy tej partii, wynikające z wpisu do ewidencji partii politycznych.

 

DGP informował już 7 sierpnia, że nazwa komitetu, jaką ogłosili przedstawiciele lewicy, nie zawiera ani skrótu ani pełnej nazwy którejś z partii. W związku z tym, zważywszy na zapisy prawne, takiego komitetu lewica zarejestrować w tej formie nie może.

 

Osoby tworzące te lewicową koalicję postanowiły, że Sojusz Lewicy Demokratycznej dokona zmiany w swym statucie, a także w ewidencji partii politycznych, aby skrót „SLD” zastąpiło słowo „Lewica”, przy równoczesnym zachowaniu pełnej nazwy partii w niezmienionym brzmieniu, czyli „Sojusz Lewicy Demokratycznej”.

 

Trzeba mieć jednak na uwadze, że zmiany w ewidencji partyjnej dokonywane są przez sąd, a takowe procedury nie muszą trwać krótko. Tymczasem zgodnie z ustawą, na naprawienie błędów w zawiadomieniu do Państwowej Komisji Wyborczej, komitet ma jedynie trzy dni.

 

Wybory odbędą się już 13 października, a kampania wyborcza tym razem nie będzie zbyt długa. Czas na zgłoszenie list kandydatów do Sejmu oraz Senatu mija w dniu 3 września (wtorek). Aby jednak móc zbierać podpisy pod listami, konieczne jest najpierw zarejestrowanie komitetu wyborczego, z czym lewica ma obecnie problem.

 

Spodziewaliśmy się takiej decyzji PKW, chcieliśmy złożyć zawiadomienie, by chronić nazwę komitetu, mamy nadzieje, że w ciągu tych trzech dni sąd się wyrobi – powiedziała w rozmowie z „DGP” rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Anna Maria Żukowska.

 

 

 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna ; doRzeczy.pl

Fot.: YouTube/WTV – NOWA TELEWIZJA INTERNETOWA

 

Sytuacja opozycji już prawie wyklarowana. Powstanie blok na lewo od PO, który stworzy Wiosna, SLD i Razem. To cios w stronę Platformy, która znalazła się teraz w bardzo trudnym położeniu.

 

Liderzy Wiosny i SLD, Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty, ogłosili dziś wspólną koalicję lewicowych ugrupowań. Obaj panowie potwierdzili te informacje, a co więcej, jeszcze dziś wieczorem ma dołączyć od nich lider partii Razem Adrian Zandberg. On także od miesięcy zabiegał o wspólny lewicowy blok niezależny od Platformy Obywatelskiej. Realizacja tego scenariusza to jeden z najgorszych wariantów dla Grzegorza Schetyny i jego ugrupowania.

 

Chodzi oczywiście o koalicję na jesienne wybory parlamentarne, wspólnie okrzyknięte przez wszystkie obozy polityczne najważniejszymi wyborami po 1991 roku, gdy odbyły się pierwszy teoretycznie wolne wybory po okresie komunistycznej PRL.

 

Rozmowy, a raczej przepychanki w opozycji trwały od porażki w eurowyborach. Liderzy poszczególnych ugrupować zwątpili w siłę Grzegorza Schetyny i wypalonego w polskiej polityce Donalda Tuska. To zapoczątkowało koalicyjne roszady, których ostateczny wynik zdaje się dziś oficjalnie klarować.

 

Dziś liderzy lewicowych partii ogłosili wstępne porozumienie, do którego dołączy trzeci podmiot – partia Razem. Będzie to zatem radykalnie lewicowa siła. Zdecydowanie bardziej od PO, szczególnie w kwestiach światopoglądowych: aborcji, statusu homoseksualistów czy religii.

 

To czarny scenariusz Grzegorza Schetyny. W tym rozdaniu PO będzie musiała rywalizować o lewicowych wyborców z najbardziej skrajną koalicją wyborcza, a jednocześnie utrzymywać centrowy elektorat, który sukcesywnie pozyskuje Prawo i Sprawiedliwość. To rodzi zjawisko swoistej antynomii – dwóch wykluczających się kierunków polityki. Na domiar złego Grzegorz Schetyna uwzględnił postulat związków partnerskich w swojej programowej „szóstce”, czym zepchnął się nie jako na pewną rywalizację z blokiem lewicy.

 

Co więcej z drugiej strony puka ambitne PSL. Partia Kosiniaka-Kamysza przeszła wizerunkowe odświeżenie, wracając – zdaniem jej liderów – do chadeckich korzeni partii. Sprzeciwia się lewicowym postulatom nawet PO, ciągnąc partię na niechybną rywalizację o centrowy elektorach, wspólny dotychczas dla obu partii. PSL także zamierza startować samo, choć jeszcze tego nie potwierdziło.

 

Platforma Obywatelska stoi zatem w bardzo trudnej sytuacji. Niestabilna programowo musi walczyć na każdym wyborczym froncie pozbawiona sojuszników. Nowoczesna została praktycznie przez PO wchłonięta, co także zdaje dziś odbijać się czkawką. Inne partie chcąc zachować podmiotowość boi się powtórki scenariusza ugrupowania Katarzyny Lubnauer.

 

Najlepszym układem z punktu widzenia PO byłyby dwa bloki opozycyjne – Platforma z SLD i Wiosną oraz PSL z Kukiz’15. Wtedy wszyscy przeciwnicy PiS mieliby jasny podział – lewicowy i centrowy. Wówczas układ mandatów mógłby być najbardziej niekorzystny dla Prawa i Sprawiedliwości.

 

Jest to także najlepsza sytuacja dla PiSu. Dobre ruchy personalne i sprawna realizacja programu pozwala partii poszerzać swój elektorat w przeciwieństwie do wszystkich innych obozów na polskiej scenie politycznej. Rozpad pozycyjnej koalicji i liczne wpadki polityków PO przełożyły się z kolei na najgorsze wyniki sondażowe opozycji od miesięcy. Zyskuje Prawo i Sprawiedliwość.

 

Zjednoczona Prawica wciąż nie zaprezentowała jeszcze szczegółowego programu, zatem trzyma przysłowiowe „asy” na nadchodzące tygodnie. Platforma odkryła się nie generując przy tym szczególnego animuszu. Opozycja, jak można antycypować, zaangażuje się teraz w wewnętrzne spory, więc PiS jest na dobrej drodze to zwiększania przewagi.

 

Termin wyborów poznamy wkrótce, lecz – zgodnie z zapowiedzią Premiera Mateusza Morawieckiego – będzie to 13 października.