Do brutalnej napaści na Polkę doszło we włoskim Rimini. Ta miejscowość już w 2017 roku zapisała się w smutny sposób w pamięci Polaków, kiedy w okresie wakacyjnym doszło tam do napaści na parę z Polski. Pobity został wówczas pobity nasz rodak, a jego ukochana padła ofiarą brutalnego gwałtu. Napastnikami okazało się wówczas kilku mężczyzn o afrykańskich korzeniach. Najmłodszy z nich miał mieć zaledwie 15 lat.

 

Teraz doszło do brutalnego pobicia 40-letniej Polki przy jednej z ulic w Rimini. Sytuacja miała miejsce w dniu 23 listopada, około godz. 7 rano. Pani Violetta szukała w tym znanym kurorcie dorywczej pracy. Opuściła ona wówczas hotel, w którym zajmowała jeden z pokoi, w celu odwiedzenia pobliskich miejsc, a także porozmawiania o ewentualnym zatrudnieniu.

 

Napastnicy zaatakowali 40-latkę jeszcze w okolicy budynku hotelu, czyli w południowej części miasta- w Mirmare. Dwóch napastników podeszło do Polki, a następnie zażądali pieniędzy oznajmiając przy tym, że nie chcą oni drobnych kwot, a interesują ich banknoty o nominale 20 oraz 50 euro. Agresorzy mieli być ciemnoskórzy.

 

Wyszłam właśnie z hotelu, w którym nocowałam, żeby przejść się po ośrodkach turystycznych i zapytać, czy nie potrzebują pracowników. To było ok. 7:00 rano. Postawiłam tylko stopę na chodniku, a już zbliżyło się do mnie dwóch chłopaków– myślę, że z Północnej Afryki, bardzo młodych, mających maksymalnie 20-25 lat – powiedziała zaatakowana kobieta, relacjonując to co ją spotkało dla włoskiego „Il Resto del Carlino”.

 

Dwójka napastników próbowała wyrwać Polce posiadaną przez nią torebkę. Kiedy ta próbowała się od nich oddalić, mężczyźni przewrócili kobietę na ziemię i brutalnie pobili.

 

Uratowałam się tylko dlatego, że po tym, jak mnie uderzyli, pomimo krwawienia i bólu, znalazłam siłę, by wstać i zacząć biec. Uciekałam tak szybko, jak to możliwe, nawet nie oglądając się za siebie. Miałam nadzieję, że moi napastnicy mnie nie ścigają. Bałam się o swoje życie – powiedziała napadnięta pani Violetta w rozmowie z włoską gazetą.

 

Mąż i dzieci napadniętej Polki mieszkają w Polsce. Ona sama życie zawodowe realizowała we Włoszech już przez 20 lat. Zamieszkiwała nie tylko Rimini nad Adriatykiem, ale również np. Turyn.

 

 

Źródło: o2.pl ; Il Resto del Carlino ; tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

15-letni Marokańczyk, który brał udział w brutalnej napaści na polskie małżeństwo w Rimini i gwałcie trafił do aresztu. Jak się okazuje przeżył tam prawdziwe piekło.

 

Marokańczyk przebywał w więzieniu dla nieletnich Pratello w Bolonii. Wygląda na to, że koledzy z za więzięnnych krat sami wymierzyli mu sprawiedliwość. 15-latek został bowiem dotkliwie pobity. Według informacji medialnych, odniósł poważne obrażenia.

 

Młody Marokańczyk należał do gangu, który dopuścił się wyjątkowo brutalnego napadu na polską parę w Rimini pod koniec sierpnia. Mężczyzna został dotkliwie pobity, a kobieta wielokrotnie zgwałcona przez zwyrodnialców, których liderem był pochodzący z Kongo Guerlin Butungu. Po tej napaści gang pobił transwestytę z Peru.

 

 

fakt.pl, wmeritum.pl
YouTube
MR

W sierpniu 2017 roku doszło do pamiętnej napaści na polskich turystów w Rimini. Wśród jej sprawców był wówczas 15-letni Marokańczyk. Po zatrzymaniu przez policję, trafił do aresztu. Jak się okazało sam w niedługim czasie przeżył prawdziwe piekło.

 

Marokańczykiem podczas pobytu w więzieniu dla nieletnich Pratello w Bolonii „zajęli się” współwięźniowie.  Został przez nich poważnie pobity. Według informacji medialnych, odniósł poważne obrażenia.

 

Młody Marokańczyk należał do gangu, który dopuścił się wyjątkowo brutalnego napadu na polską parę w Rimini pod koniec sierpnia 2017. Mężczyzna został dotkliwie pobity, a kobieta wielokrotnie zgwałcona przez zwyrodnialców, których liderem był pochodzący z Kongo Guerlin Butungu. Polska para nie była jedynymi ofiarami agresji ze strony tych sprawców.  Na swoim „koncie” mieli oni także napaść i pobicie transwestyty z Peru.

 

MR

 

Źródła: fakt.pl, wmeritum.pl

Foto: Zrzut z Youtube.com/zdjęcie poglądowe