Niektórzy po wprowadzeniu w Polsce kwarantanny zaczęli od razu żartować, że ludzie długo nie wytrzymają ze sobą siedząc cały czas pod jednym dachem. Każdy zaśmiał się wtedy pod nosem, jednak nie brał tego na poważnie.

 

Jak się jednak okazuje, w Chinach gdzie sytuacja z koronawirusem jest już niemal całkowicie opanowana, pojawiają się nowe problemy. Tym oczywistym, który będzie dotyczył każdego kraju dotkniętego pandemią, są straty gospodarcze. Kolejny z nich jest nieco mniej oczywisty.

 

Jak mówią przedstawiciele władz, wraz z końcem epidemii, pojawiła się masa wniosków o rozwód, składana przez chińskie małżeństwa. Naturalnie fakt ten łączony jest z kilkumiesięczną kwarantanną jaka miała miejsce w Chinach. Jednakże liczby podawane przez urzędników mogą być szokujące. Lu Shijun – szef urzędu rejestracji związków, mówi o ponad 300 wnioskach złożonych przez ostatnie trzy tygodnie jedynie w aglomeracji Dazhou, a w mieście Xi’an regularnie osiągana jest maksymalna dopuszczalna dzienna liczba wniosków o rozwód.

 

Chińscy urzędnicy biorą oczywiście poprawkę na to iż ze względu na czasowo zamknięte urzędy, liczba wniosków skumulowała się, jednak nadal zdecydowanie przewyższyła ona ich oczekiwania i możliwości.

Czy nagły wzrost wniosków rozwodowych to rzeczywiście następstwo domowej izolacji i ciągłego przebywania ze sobą par, dowiemy się także w Europie za kilkadziesiąt dni, kiedy to miejmy nadzieję koronawirus będzie zbierał coraz mniejsze żniwo na Starym Kontynencie.

 

Niektórzy żartują sobie także, że przymusowa kwarantanna może przynieść nam duży przyrost urodzeń za około 9 miesięcy. Z ciekawością sprawdzimy także i tą hipotezę. Kto wie, być może kwarantanna okaże się większym bodźcem do zakładania rodziny, aniżeli  wszelkie programy socjalne czy polityka prorodzinna.

 

Źródło:

https://www.dailymail.co.uk/news/article-8108385/Divorce-cases-spike-China-couples-spend-time-coronavirus-quarantine.html?utm_campaign=fullarticle&utm_medium=referral&utm_source=inshorts

W ostatnim czasie w brytyjskich, ale też sporej ilości światowych mediów mówiło się o zaskakujących krokach podjętych przez księcia Harrego oraz jego małżonkę Meghan Markle. Teraz pojawiają się jednak kolejne wieści, które wielu mogą zdziwić, a jak twierdzą niektórzy mogą być też początkiem nowej afery. Czy po zdystansowaniu się od życia rodzinnego królewskiej rodziny, zdecydują się oni na kolejne działania, które zbulwersują królową Elżbietę II?

 

Kiedy pojawiały się pogłoski o chęci rezygnacji księżnej Sussex oraz księcia Harrego z wykonywania obowiązków zarezerwowanych dla starszych członków rodziny królewskiej, wielu Brytyjczyków stosunkowo długo mogło nie dopuszczać do siebie myśli, że nastąpi to naprawdę. Jednak rzeczywiście… finalnie małżonkowie zdecydowali się zdystansować od brytyjskiego dworu i wyprowadzić za ocean, chcąc prowadzić w Kanadzie życie bardziej zbliżone do codzienności zwykłych ludzi. Teraz sporo osób zastanawiać się może, czy istnieje możliwość pogłębienia się konfliktu w królewskiej rodzinie, a to przez kolejne zaskakujące decyzje, które nie spodobają się drugiej stronie.

 

Konsekwencją odejścia od dworu Meghan Markle i księcia Harrego, miało być podjęcie przez Elżbietę II decyzji o niedopuszczeniu do sytuacji, w której stosowali by oni słowo „royal” na produktach, których będą patronami. Takie postawienie sprawy ma nie podobać się zdaniem dziennikarzy małżonkom.

 

Jak podaje „Daily Mail”, księżna Sussex ma nie planować wdrażania w życie tych obostrzeń, które zaleciła wobec niej i jej męża królowa. Wiele wskazuje więc na to, że Meghan i Harry nie zastosują się do decyzji Elżbiety II, a określenie „royal” dalej będzie przez nich używane.

 

Księżna twierdzić ma bowiem, że upoważnia ją do tego fakt genetycznej przynależności do królewskiej rodziny pomimo odejścia od przywilejów i wyprowadzki. Ma ona uważać też, że dalsze stosowanie słowa „royal” przysłuży się promowaniu brytyjskiej rodziny królewskiej i właśnie to ma być tutaj celem dla niej, a nie kwestie marketingowe.

 

– Powiedziała, że globalne projekty, nad którymi pracują, mówią same za siebie i wybrali taką, a nie inną nazwę, by chronić królewskie imię, a nie czerpać z niego korzyści

– powiedzieć miał cytowany przez „Daily Mail” znajomy małżonków.

 

Warto przypomnieć, że prowadzą oni profil na Instagramie, a także witrynę internetową, na których posługują się słowem „royal”.

 

Według niektórych plotek, fakt przenosin na teren Kanady ma być też szansą na poprawienie sytuacji w ich związku, gdyż zdaniem mediów małżeństwo przechodzić ma w ostatnim czasie kryzys. Jak widać jednak problemów rodzinnych może im zdecydowanie nie brakować, bez względu na to jak aktualnie dogadują się między sobą.

 

 

Źródło: „Daily Mail” ; Pomponik.pl

Fot.: YouTube/TODAY

 

Krwawe sceny rozegrały się w jednym z polskich miast ostatniej nocy. Na Dolnym Śląsku, a dokładniej w Ząbkowicach Śląskich, nastolatek zabił członków swojej rodziny, a następnie samemu zaalarmował służby. To wyjątkowa tragedia w zachodniej części Polski. O tych wstrząsających wydarzeniach poinformował portal rmf24.pl.

 

Za zbrodnię odpowiedzialny jest młody mężczyzna- Marcel C. Wraz z zamordowanymi później pozostałymi członkami rodziny, 18-latek mieszkał w jednym z domów na terenie Ząbkowic Śląskich. To co wydarzyło się ostatniej nocy, dosłownie krwawo odmieniło ich los.

 

Jak podaje portal rmf24.pl, nastolatek miał wyjść na dach domu, w którym rozegrał się cały dramat i stamtąd złożyć zawiadomienie na policję. Marcel C. po zatelefonowaniu poinformował, że ktoś włamał się do zamieszkiwanego przez niego lokalu. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce zastali makabryczny widok.

 

W budynku odnalezione miały zostać ciała trzech osób: rodziców Marcela C. w wieku 48 lat oraz jego młodszego, zaledwie 7-letniego brata.

 

Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez radio RMF FM, sprawca miał samemu podczas przesłuchania przyznać, że to on zamordował swoich bliskich. Miał wskazać również miejsce, w którym ukrył ubrania oraz siekierę, której zapewne użył przy zabijaniu członków swojej rodzimy. Najprawdopodobniej przedmioty te zostały przez niego zakopane w ziemi.

 

Na miejscu zdarzenia swoje działania przeprowadza grupa dochodzeniowo-śledcza. Prokuratura oraz policja w ramach podejmowanych czynności będzie wyjaśniać jakie motywy kierowały 18-latkiem przy okazji popełnienia tak okrutnej zbrodni.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: needpix.com ; pixabay.com

Coraz więcej informacji pojawia się w temacie olbrzymiej tragedii, do jakiej doszło w dniu wczorajszym w Szczyrku. W wyniku eksplozji jaka miała miejsce na terenie jednej z tamtejszych posesji, zginęło ośmioro członków jednej rodziny. Spod gruzów wydobyto ciała czwórki dzieci oraz czworga dorosłych. Dziewiąta osoba zamieszkująca to miejsce była akurat poza domem, dzięki czemu przeżyła ten niewyobrażalny dramat. Dokładne przyczyny wybuchu mają zostać ustalone w ramach prowadzonego przez prokuraturę śledztwa. Ma to przynieść również odpowiedź na pytanie kto był winny tragedii w Szczyrku.

 

Rodzina, którą spotkało tak wielkie nieszczęście była dosyć dobrze znana wśród mieszkańców Szczyrku, co poniektórych przybywających w tamten rejon turystów, a także w środowisku pasjonatów jazdy na snowboardzie i nartach. Prowadzili oni bowiem stok narciarski „Kaimówka”, co było wynikiem ich narciarskich tradycji. W ramach swojego rodzinnego biznesu prowadzili również wypożyczalnię oraz serwis sprzętu narciarskiego.

 

Sport nie był jednak jedyną rzeczą, w którą angażowali się lokalnie członkowie tej rodziny. Wojciech K. był przy okazji wyborów samorządowych kandydatem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, co wskazywać może na fakt, że rodzina ta miała sporo znajomych w okolicy, a pan Wojciech chciał angażować się w kierowanie samorządowym nadzorowaniem losów miejscowości.

 

W domu rodzinnym, który uległ katastrofie zamieszkiwać miało kilka pokoleń. Dziadkowie oraz ich dzieci i wnuki. Wewnątrz znajdować miały się narzędzia związane z biznesem narciarskim, przez co strażacy napotkali wzniecający się jeszcze podczas akcji ogień.

 

Pojawia się też wiele kontrowersji na temat przyczyn wybuchu. Ocenia się najprawdopodobniej doszło do niego w wyniku uszkodzenia instalacji gazowej. Bardzo możliwe, że przewiercona została jedna ze znajdujących się tam rur, w czasie prowadzonych nieopodal prac.

 

Jak podają media, mierniki gazu wykazywały zwiększone stężenie, przez co zaalarmowane zostało pogotowie gazowe. Niestety dotarło ono na miejsce dopiero po 20 minutach, a więc po tym jak już doszło do wybuchu.

 

Okoliczni mieszkańcy mówią o tym, że rodzina którą spotkała wczorajsza tragedia była skonfliktowana z konkurencją lub sąsiadami. Pojawiły się też pogłoski o tym, że osoby zamieszkujące dom, przy którym doszło do wybuchu otrzymywały pogróżki.

 

Warto jednak pamiętać, że jest to kolejna tego typu tragedia w naszym kraju, kiedy giną ludzie w wyniku wybuchu gazu. Przyczyny takich sytuacji bywają różne. Chociaż czasami jest to wynik działania celowego (np. poszerzone samobójstwo), to często też przyczyną są nieszczęśliwe wypadki lub awarie.

 

 

 

 

Źródło: silesia24.pl ; TVP Info ; Twitter/@Avanti_1989 ; Twitter/@modliszka30

Wspólne oglądanie meczy czy innych sportowych zmagań z reguły kojarzy nam się z pozytywnymi emocjami oraz miłym spędzeniem czasu w gronie znajomych lub krewnych. Niestety dla pewnej rodziny taka forma spędzenia czasu wolnego skończyła się w wyjątkowo tragiczny sposób. Ludzie ci padli ofiarą dokonanej z zimną krwią zbrodni. Był to kolejny atak z użyciem broni w Kalifornii po tym jak kilka dni temu w jednej ze szkół nastolatek zabił dwie inne młode osoby, a następnie popełnił samobójstwo.

 

Sprawa dotyczy pewnej rodziny mieszkającej na terenie miasta Fresno, znajdującego się w stanie Kalifornia w USA. Zorganizowana przez jej członków impreza, w której głównym elementem było wspólne oglądanie meczu footballu miała miejsce w ogródku. Familijnie spędzany czas przerwał jednak atak jednego lub grupy zbrodniarzy.

 

Kiedy rodzina oglądała w ogrodzie sportowy pojedynek, nagle wtargnął na ich teren uzbrojony napastnik/uzbrojeni napastnicy.

 

Otworzono ogień w kierunku członków rodziny, co doprowadziło do tak strasznej tragedii w miło zapowiadający się zapewne dla ofiar dzień. Strzelano do nich najprawdopodobniej z ukrycia. Miejscowa policja określiła to co wydarzyło się w Fresno jako masakrę i nie chciała początkowo podawać szczegółowych informacji dotyczącej tego ile jest ofiar śmiertelnych. Z czasem jednak przekazano, że zginęły 4 osoby. Troje ludzi poniosło śmierć na miejscu, a czwarta z ofiar zmarła w szpitalu. Dodatkowo rannych został miało sześcioro z zaatakowanych osób Jak informują przedstawiciele amerykańskich służb, ofiary to młodzi ludzie w wieku od 25 do 35. Wiadomo natomiast, że zaatakowani członkowie rodziny mieli być Azjatami.

 

Nie ma jednak oficjalnych i szczegółowych informacji dotyczących tego jakimi motywami kierował się sprawca lub sprawcy oraz czy funkcjonariusze tamtejszej policji dokonali już jakichś zatrzymań w tej sprawie.

 

W internecie i mediach pojawiły się zdjęcia, a także materiały filmowe z miejsca, w którym doszło do tragedii. Widać na nich policję oraz ratowników medycznych, prowadzących działania w miejscu, w którym rozegrał się krwawy dramat, jak również kwiaty składane w tamtym rejonie.

 

 

 

 

Źródło: fresnobee.com ; o2.pl ; Twitter

– W RPA co 26 sekundy następuje gwałt, 52 morderstwa dziennie. Jest to kraj fenomenalnej przemocy, skala jest przerażająca – relacjonował w połowie stycznia Stefan Tompson, wychowany w Wielkiej Brytanii pół-Polak, pół-Afrykaner.

 

Statystyki zabójstw w tym kraju szokują. Współczynnik tego typu przestępczości należy bowiem do najwyższych na świecie, zaś zabójstwa dokonywane na białych farmerach jest jeszcze większy.

 

Nic więc dziwnego, że – przynajmniej wśród białej społeczności – miano bohaterki należy się młodej, białej kobiecie z Pinetown, której kilka dni temu udało się odeprzeć atak trzech napastników, którzy usiłowali obrabować ją, jej rodzinę i składających im wizytę przyjaciół.

 

Małżeństwo odwiedziły dwie rodziny i w momencie, gdy wszyscy żegnali się przy bramie, pojawili się trzej czarni bandyci wymachujący karabinami szturmowymi. W pewnym momencie agresorzy wystrzelili w powietrze, powodując upadek ojca rodziny w czasie próby zasłonięcia żony i dziecka.

 

Chwilę po tym zdarzeniu do akcji wkroczyła jego małżonka, która ściskając w rękach swoje małe dziecko usiłowała nie dopuścić bandytów do wkroczenia na ich teren. Mimo iż oddali oni w stronę napadniętych kilka strzałów, cudem udało się zamknąć bramę. To zniechęciło napastników, którzy zdecydowali się na odwrót. Ich łupem padły jedynie telefony komórkowe, co w danej sytuacji okazało się dużym szczęściem. Zwykle koszt napadu w RPA jest znacznie wyższy: gwałty, morderstwa – nieraz poprzedzone torturami.

 

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl; YouTube – Blue Security
Fot.: YouTube – Blue Security
EM

Fale porwały trzyosobową rodzinę na otwarte morze. Próbowali się nawzajem ratować, ale niestety nie udało im się.

 

W piątek 16 sierpnia nad Bałtykiem wypoczywała trzyosobowa rodzina – rodzice wraz z synem. Ojciec i 9-letni chłopiec poszli popływać. Znajdowali się na plaży w Dźwirzynie pod Kołobrzegiem, około 200m od strzeżonej plaży. To tam przed godz. 10 doszło do niebezpiecznej sytuacji.

 

Najpierw prąd zniósł w głąb morza 46-letniego ojca z synem. Matka, widząc to, ruszyła im na ratunek. Zapomniała jednak, jak groźne i nieprzewidywalne jest morze. Ona też straciła kontrolę i zaczęło ją znosić na otwarte morze.

 

CZYTAJ TAKŻE: Nadchodzi III WOJNA światowa! Kim Dzong Un ZERWAŁ rozmowy z Koreą Południową i WYSTRZELIŁ rakiety

 

Żadne z nich nie było w stanie wydostać się na brzeg. Pomogli im dopiero ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, strażacy oraz Brzegowa Stacja Ratownictwa. Dzięki nim rodzinie nic się nie stało i szczęśliwie dotarli na ląd.

 

/ks/

Źródło: popularne.pl/ foto: Youtube.com/ zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe

W dzisiejszych czasach nietrudno już spotkać na ulicy osobę o odmiennej osobowości, taką, która wyróżnia się z tłumu – ale czy na swojej drodze spotkaliście kiedykolwiek żywą kopię rodziny Adamsów?

 

Takich osobników możemy spotkać w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w  Miltown w stanie New Jersey. Dom rodziny Shrecków przepełniony jest niebotyczną liczbą przerażających lalek oraz innych typowo halloweenowych przedmiotów. Ponadto, w mieszkaniu znaleźć można ponad 100 planszy Ouija,  z czego przynajmniej jedna z nich wisi na każdej ścianie budynku, a także zmumifikowaną głowę kozła.

 

 

Kate Schreck w rozmowie z The New York Post tłumaczy, iż dom powinien być miejscem, w którym człowiek czuje się bezpiecznie i komfortowo, stąd też lokatorzy udekorowali budynek cieszącymi ich oko przedmiotami. „Myślę, że kręcą mnie takie rzeczy, bo już jako 4-latek biegałem po kostnicy – mówi inny domownik o imieniu Rick.

 

 

Rick Schreck od zawsze pragnął zamieszkać w nawiedzonym miejscu. Nigdy jednak nie miał okazji, dlatego sam postanowił stworzyć własną, „upiorną przestrzeń”. A skąd się wziął kontakt mężczyzny ze zmarłymi w tak młodym wieku? Wszystko to Rick zawdzięcza dziadkowi, do którego należała właśnie wspomniana wcześniej kostnica.

 

Wbrew pozorom, członkowie rodziny Shrecków prywatnie są bardzo sympatycznymi ludźmi – mimo iż potrafią paradować w przebraniu zombie, a po mieście poruszać się…. karawanem.

 

 

– Niektórym się to bardzo podoba. Pytają nas, czy podrzucimy ich naszym super karawanem. Szczerze mówiąc, nie sądzę żeby nasz dom był aż tak niezwykły. Wszyscy ludzie w tym miasteczku szaleją na punkcie Halloween – tak mężczyzna komentuje relacje ze swoimi sąsiadami.

 

Źródło popularne.pl
Fot.: Instagram – @rickormortis_schreck
EM

Narodowa węgierska partia Nasza Ojczyzna Laszlo Toroczkaia zablokowała dziś rano wjazd do fabryki Coca-coli pod Budapesztem. Akcja wiąże się z nową kampanią popularnej firmy, która wywołała nad Dunajem falę krytyki.

 

„Co dalej? Pedofilia? #loveislove” – widniało na transparencie czcionką coca-coli pod wjazdem do fabryki napoju. Węgierscy narodowcy zablokowali wjazd do  na parking przed halami produkcyjnymi. 4 samochody i działacze z transparentem wstrzymali ruch pojazdów na dłuższy czas.

 

Na miejscu interweniowała policja. Węgierscy narodowcy prowadzą już szeroką akcję protestacyjną. Do bojkotu coca-coli zachęcają także politycy rządzącej partii Fideszu. Uważają to za atak na tradycyjne wartości i instytucję rodziny. Węgierskie społeczeństwo należy do konserwatywnych, podobnie jak polskie.

 

Co jednak wszczęło protesty? Nowa kampania promocyjna coca-coli. W ramach akcji #loveislove na słupach ogłoszeniowych, przystankach i metrze w Budapeszcie zawisły reklamy popularnego napoju na tęczowym tle wraz ze zdjęciami homoseksualnych par. Kampanii towarzyszy slogan „Zero cukru zero uprzedzeń”.

 

W ten sposób coca-cola wspiera osoby o odmiennej orientacji. To wywołało jednak na Węgrzech narodowe poruszenie. Do bojkotu napoju nawołują politycy partii Viktora Orbana oraz mniejszych narodowych formacji. W internecie krążą petycje oraz nagrania z wylewaniem zawartości puszek.

 

Co więcej, sama coca-cola zdaje się uginać pod silną falą protestów. Tydzień po inauguracji kampanii z przystanków zniknęły pierwsze reklamy i pojawiły się ich kolejne wersje, tym razem już bez jednopłciowych par, a jedynie zdjęcie puszki coli na tęczowym tle.

 

Choć sama firma zapewnia, że było to planowane od początku, ogólnokrajowe oburzenie składania do myślenia, że było to celowe działanie wyciszające sprawę. Węgrzy jednak nie odpuszczają i zapowiadają dalsze kroki przeciw coca-coli.

 

Organizatorem blokady przed fabryką był Laszlo Toroczkai, znany z przemówień na polskich Marszach Niepodległości i blokady węgiersko-serbskich granic przed imigrantami z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

 

 

Wideo z blokady można także obejrzeć na stronie internetowe partii klikając tutaj.

 

źródło: PAP

foto: mihanzak.hu