Do skandalicznej sytuacji doszło podczas chrztu w Rosji. Prawosławny kapłan siłą zanurzał roczne dziecko w wodzie, przez co chłopiec został zraniony. Uważa, że nie zrobił nic złego.

 

Internet obiegło nagranie, które wywołało niemały skandal w Rosji. Widzimy na nim jak opat Photius w kościele Marienburg w Gatchinie w obwodzie leningradzkimchrzci roczne dziecko,  jednak robi to w niecodzienny sposób. Na siłę zanurza dziecko w wodzie, mimo, że chłopiec się opiera. Zaniepokojona matka podchodzi i chce zabrać dziecko, jednak kapłan jej nie pozwala.

 

Ksiądz zanurza dziecko w wodzie jeszcze dwa razy, mimo protestów jego matki, której nie dopuścił do chłopca. Zdaniem matki podczas zanurzania dziecko uderzyło głową w chrzcielnicę i podtopiło się.

 

Matka zgłosiła sprawę na policję oraz do diecezjalnej administracji. Po zapoznaniu się ze sprawą biskup odwołał opata na rok. Zdaniem samego kapłana w całej sytuacji nie było niczego złego. Twierdzi, że potrójne zanurzenie jest czymś normalnym oraz, że dziecku nic się nie stało.

 

Poniżej nagranie na którym widzimy całą sytuację:\

 

 

Źródło: Gazeta.ru

 

Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie zdekonspirował rosyjską mafię przemycającą narkotyki. W latach 2016-2018 przed terytorium Polski przejechało ponad 800 kilogramów haszyszu.

 

Wartość nielegalnie przewiezionych narkotyków to ponad 41 milionów złotych. Przemyt organizowała trójka obywateli Federacji Rosyjskiej. Akt oskarżenia trafiał już do sądu.

 

Mężczyźni przewozili specjalnie przystosowanym do tego Volvo XC90 haszysz z Hiszpanii do Rosji. Trasa prowadziła przez kraje Europy zachodniej, Polskę i Białoruś. W aucie funkcjonariusze znaleźli aż 167 ukrytych skrytek.

 

Proceder trwał przez dwa lata, między 2016 a 2018 rokiem.

 

Aresztowany w pierwszej kolejności Mikhaila P. podał nazwiska trzech pozostałych współpracowników. Teraz wszystkim grozi łącznie kilka zarzutów, co może poskutkować 15 latami odsiadki w więzieniu w najgorszym wypadku. Mężczyźni zostali oskarżeni m. in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wywóz nielegalnych dóbr poza terytorium Unii Europejskiej i przemyt narkotyków.

 

Poniżej zdjęcie z kontroli Straży Granicznej:

fot. Straż Graniczna

 

 

Strona rosyjska oficjalnie potwierdziła, że na terenie kraju doszło do wybuchu „małego reaktora jądrowego”. W katastrofie zginęło dotychczas 5 osób.

 

Media w ostatnich dniach spekulowały o potencjalnym wybuchu reaktora jądrowego w Rosji. Wedle doniesień prasowych opartych o naukowe analizy, w skutek nieudanych testów miało dojść do przeciążenia, a w skutek tego do katastrofy. Sprawa została dziś wyjaśniona przez przedstawicieli Rosatomu.

 

Dotychczasowe przypuszczenia potwierdziła dziś strona rosyjska. Podczas testów broni w obwodzie archangielskim doszło do eksplozji „małego reaktora jądrowego”. Wybuch miał miejsce w ubiegłym tygodniu. Taki komunikat przekazali Rosjanie. Stwierdzenie „mały” pozostaje jednak dość niejasne.

 

To niestety nie koniec złych informacji. Rosatom potwierdził, że na miejscu wybuchu doszło do – jak twierdzą – krótkotrwałego wzrostu promieniowania. Zaobserwowana wartość nie została jednak ujawniona.

 

Katastrofa w elektrowni przyniosła także śmierć 5 osób na dzień dzisiejszy. Nie wykluczone, że w skutek promieniowania dojdzie do kolejnych zgonów lub zachorowań.

 

Polska w związku z katastrofą nie jest zagrożona skażeniem radioaktywnym. Obwód Archangielski leży w północno-zachodniej części Rosji nad Morzem Białym. Wedle szacunków ekspertów, żaden trzeci kraj nie jest narażony na ewentualne skutki promieniowania.

 

źródło: fb.com/ KiKŚ

foto: zrzut ekranu/ HBO

Niewiarygodną siłą woli wykazała się staruszka z Rosji. 83-latka zaatakowana przez niedźwiedzia w lesie przez dwa dni chowała się po szyję w bagnie.

 

83-letnia Anna Zemljakowa pochodząca ze wschodniej Rosji wybrała się do lasu na grzyby. Została zaatakowana przez krążącego w pobliżu niedźwiedzia, co skłoniło ją do ukrycia się w pobliskim bagnie.

 

Jak czytamy na portalu o2.pl kobieta zanurzona po szyję w bagnie spędziła w nim dwa dni. Niedźwiedź cały czas krążył wokół niej, przez co nie miała szans, aby wyjść. Próbowała go odstraszyć wydając odgłosy podobne do ryku zwierzęcia, jednak nie przynosiło to wymiernych rezultatów.

 

Rosjankę w lesie znaleziono dwa dni później. Rodzina zaniepokojona długą nieobecnością staruszki wezwała pomoc jeszcze tego samego dnia. Ze względu na brak informacji o tym, gdzie może być kobieta poszukiwania trwały długo. Jak informuje portal gazeta.ru nawet w czasie akcji ratunkowej niedźwiedź cały czas był w pobliżu, licząc prawdopodobnie na udane zakończenie polowania.

 

Kobieta natychmiast przewieziono do szpitala z podejrzeniem uszkodzenia czaszki. Oprócz szoku i zmęczenia organizmu, kobiecie nic się nie stało. Rosyjski portal podkreślił, że jest to kolejny incydent związany z niedźwiedziami. Ich liczba w lasach w ostatnim czasie drastycznie wzrosła, a co za tym idzie, zwiększyła się również liczba ataków na mieszkańców.

 

Źródło: o2.pl, gazeta.ru

Polak zwycięzcą walki wieczoru na gali GFC 15 Rosji. W walce wieczoru nie dał szans lokalnemu rywalowi. Zwyciężył przez nokaut już w pierwszej rundzie.

 

Szymon Bajor z łatwością pokonał Ramisa Teregulova na gali w rosyjskiej Penzie. Zawodnicy zmierzyli się w walce wieczoru, która trwała niecałą minutę.

 

Bajor przyjął od samego początku ofensywny styl i znacznie skrócił dystans do rywala. Po serii ciosów na szczękę i korpus, wykorzystał nietrafiony low kick przeciwnika i powalił Teregulova na matę, wcześniej przyciskając go do siatki. Następnie wykończył go w dosiadzie zasypując ciosami na twarz.

 

Cała walka trwała zaledwie 46 sekund i zakończyła się absolutnym zwycięstwem Polaka.

 

To drugie z rzędu zwycięstwo polskiego zawodnika. Ostatnio Bajor zmierzył się z Grzegorzem Cieplińskim na FEN 24 Warszawa, gdzie również nie pozostawił większych szans rywalowi. Podobnie jak w Rosji, tak i wtedy Bajor wygrał już w pierwszej rundzie.

 

Poniżej zapis wideo z walki:

Rosyjskie samoloty wtargnęły na teren przestrzeni powietrznej Korei Południowej. Zaatakowani nie pozostali dłużni i oddali strzały ostrzegawcze.

 

Do zdarzenia doszło dziś rano. Na teren Korei Południowej wleciały 3 rosyjskie samoloty wojskowe. Jak informuje wp.pl towarzyszyły im także dwa samoloty chińskie. W odpowiedzi na wtargnięcie na koreańską przestrzeń powietrzną wysłano myśliwce i wystrzelono pociski ostrzegawcze, co poskutkowało chwilowym wycofaniem.

 

Jeden z rosyjskich samolotów jednak wrócił, na co po raz kolejny odpowiedziały koreańskie siły. Według koreańskiego ministerstwa obrony było to znaczne naruszenie przestrzeni powietrznej państwa. Dodają, że jest to pierwsza taka sytuacja związana z Rosjanami.

 

Trwa wyjaśnianie powodów wtargnięcia obcych samolotów wojskowych na teren Korei. Nie wiadomo czy było to celowe zagranie Rosjan i Chińczyków, czy jedynie przypadek.

 

Jest to kolejne zdarzenie w które zamieszane jest rosyjskie wojsko. Tydzień temu Rosja odpaliła rakiety na morzu japońskim, a pod koniec czerwca testowali rakiety z zasięgiem ponad 60 kilometrów. Władze póki co uspokajają, że to jedynie ćwiczenia.

 

Źródło: wp.pl

Rosja była bliska sprzedania Karelii dawnym właścicielom. Karelia należąca przed wojną do Finlandii miała zostać sprzedana przez ZSRR w 1991r.

 

Finlandia utraciła tereny Karelii podczas wojny w latach 1939-1940. Rozmowy na temat ewentualnego zwrotu ziem rozpoczęły się wśród władz Związku Radzieckiego na początku lat 90, tuż przed rozpadem ZSRR. Robiono wtedy listę terenów, na których mieszkańcy mogą powodować problemy przez wzgląd na ewentualne grupy ekstremistów.

 

Całą sprawę opisywał ówczesny rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Andirej Fiodorow. Za sprzedaż terenu do skarbu ZSRR miało wpłynąć około 15 mld dolarów, co pomogłoby gospodarce się podnieść. O sprawie nie informowano w ogóle władz fińskich.

 

Obecnie w Finlandii rozgorzała dyskusja na ten temat. Jak piszą tamtejsze media pomysł sprzedaży ziem byłby całkowicie nietrafiony, przede wszystkim dlatego, że Finlandii nie było stać. Kraj stał na skraju kryzysu i takie kwoty przerastały możliwości skarbu państwa. Dużym zaskoczeniem jest również fakt, iż ZSRR brało w ogóle pod uwagę, że na terenie tym mogą mogą pojawić się autonomiczni ekstremiści.

 

W tej chwili Republika Karelii należy do Republiki Rosyjskiej i leży w jej północnej części, granicząc z Finlandią. Poniżej wideo, na którym widzimy piękne tereny krainy.

 

 

Źródło: Bankier.pl
Fot.: władze Rosji i Karelii, zdjęcie poglądowe

Niepokonany dotychczas Rosjanin Maksim Dadaszew podczas pojedynku z Portorykańczykiem Subrielem Matiasem przyjął ogromną ilość ciosów. Teraz walczy o życie w szpitalu.

 

Pochodzący z Rosji Maksim Dadaszew spotkał się w ringu z Portorykańczykiem Subrielem Matiasem. Do tej pory obaj wygrywali w życiu każdą walkę. Matias pokazywał wyższość nad przeciwnikiem od samego początku. Popisywał się znakomitymi uderzeniami, których Rosjanin nie potrafił odeprzeć.

 

Z każdą rundą przewaga boksera z Portoryko rosła. Jak informuje sport.pl trener Dadaszewa w 6 rundzie krzyczał do niego, aby się poddał i nie ryzykował zdrowia i życia. Ten jednak walczył dalej, przyjmując dziesiątki ciosów na głowę. Po zakończeniu 11 rundy trener rzucił na ring biały ręcznik, co miało oznaczać poddanie przez niego walki Dadaszewa.

 

Rosjanin natychmiast trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację, spowodowaną obrzękiem mózgu. W tej chwili jest w śpiączce. Poniżej wideo z końcówki walki, na którym widzimy jak przyjmuje cios za ciosem:

 

 

 

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka zapowiedział datę zakończenia prac nad porozumieniem o integracji obu państw. Do 8 grudnia plan ma być gotowy.

 

Przywódcy obu państw spotkali się najpierw na poufne rozmowy na północnej wyspie Wałaam. Następnie ogłosili postanowienia na wspólnym posiedzeniu. Sama zapowiedź padła zaś na dzisiejszym VI Forum Rosyjsko-Białoruskim w Petersburgu.

 

20 grudnia mija także 20-sta rocznica podpisania umowy związkowej Rosji i Białorusi. w związku z tym wcześniej ma być gotowy wspólny plan dalszego zbliżenia obu sąsiadów. Wypowiedź prezydenta Łukaszenki cytuje Polska Agencja Prasowa: „O czym będziemy mówić na 20-lecie? Nie będziemy mieli nic do powiedzenia, jeśli nie rozwiążemy wszystkich kwestii, które są obecnie, i nie podpiszemy programu, który określi strategię naszych dalszych działań” – przyznał przywódca. Dalej ocenił, że plan jest już prawie w pełni gotowy.

 

Prawie, bowiem do uregulowania wciąż pozostaje kilka kwestii spornych. Mińsk, a zwłaszcza sam Łukaszenka, obawia się praktycznego wchłonięcia Białorusi w bezkres Rosji, co oznaczałoby utratę podmiotowości jego kraju. Do tego właśnie stara się nie dopuścić, choć postępujące zbliżenie ma nie tyle zacieśniać współpracę obu państw, co rzeczywiście je spajać w jedno.

 

Główne postulaty bilateralnej umowy to wspólna waluta oraz instytucje państwowe. Bardzo ważne są także zapisy o współpracy wojskowej. W praktyce powstanie jedna armia, przy czym warto podkreślić, że Białoruś wciąż utrzymuje wyróżniający się potencjał militarny na tle pozostałych państwo postradzieckich.

 

Jednak pewnych szczegółów dalszej unifikacji Rosji i Białorusi przywódcy państw nie chcą zdradzać opinii publicznej. Z pewnością od dalszego zbliżania zależy trwałość pomocy Moskwy dla Mińska, a nawet same stosunki obu rządów. Białoruś jest naturalnym przedłużeniem rosyjskich wpływów, których Kreml po prostu stracić nie może. Sytuacja międzynarodowa zmusza jednak Vladimira Putina, by proces – jak oceniają to eksperci – wchłonięcia Białorusi do Federacji Rosyjskiej, został wreszcie sfinalizowany.

 

Na efekty prac komisji poczekamy zatem do 8 grudnia. To może być przełomowa data w historii tej części Europy.