Można śmiało stwierdzić, że w ostatnich dniach relacje na linii Warszawa-Moskwa stały się jeszcze bardziej chłodne. Wszystko po wypowiedziach prezydenta Federacji Rosyjskiej oraz innych wysokich urzędników tego państwa, które były wymierzone w prawdę historyczną, a przy tym dobre imię Polski i innych państw europejskich. W zaistniałej sytuacji wezwany został do polskiego MSZ ambasador Rosji, a Prezydent Andrzej Duda i Premier Mateusz Morawiecki wypowiedzieli się w stanowczym tonie na temat retoryki strony rosyjskiej. Na kolejną wypowiedź rosyjskich urzędników atakującą nasz kraj nie trzeba było jednak długo czekać.

 

Głównym tematem sporu na linii Polska-Rosja jest wypowiedź Władimira Putina, w której obraźliwie wypowiedział się on o Józefie Lipskim- przedwojennym ambasadorze Polski w Niemczech oraz stwierdził, że Polska miała swój udział w rozpętaniu II wojny światowej.

 

Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da. W pełni solidaryzował się z Hitlerem w jego antysemickim nastawieniu i, co więcej, obiecywał wystawić mu w Warszawie pomnik za niegodziwości wobec narodu żydowskiego – mówił publicznie Władimir Putin o Józefie Lipskim, zarzucając mu iż ten deklarował postawienie pomnika Hitlerowi w Warszawie w nagrodę za wysłanie Żydów do Afryki.

 

Wypowiedzi te poprzedziła jednak jeszcze jedna sytuacja. Rosyjski prezydent skrytykował wcześniej bowiem przyjętą przez Parlament Europejski rezolucję dotyczącą wybuchu II wojny światowej.

 

W niedzielę premier Mateusz Morawiecki opublikował oświadczenie, w którym stanowczo skrytykował próby zamieniania ról ofiar i oprawców w wypowiedziach Władimira Putina na temat historii XX wieku.

 

Prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. Zawsze robił to w pełni świadomie. Zwykle dzieje się to w sytuacji, gdy władza w Moskwie czuje międzynarodową presję związaną ze swoimi działaniami. I to presję nie na historycznej, a na jak najbardziej współczesnej scenie geopolitycznej – napisał szef polskiego rządu, zauważając przy tym, że w ostatnim czasie władze rosyjskie poniosły kilka porażek na arenie międzynarodowej. Premier podkreślił też fakt dotyczący konieczności tego, aby polscy politycy mówili w tej sprawie jednym głosem.

 

Niedługo po wpisie premiera Mateusza Morawieckiego, strona rosyjska znów zabrała głos w sprawie sporu o prawdę historyczną i kolejny raz nie obyło się bez ataku wymierzonego w ocenę postawy polskiego państwa.

 

Sytuacja miała miejsce podczas wywiadu, jakiego w niedzielny wieczór udzieliła stacji telewizyjnej Rossija 1 rzecznika tamtejszego MSZ Maria Zacharowa. Stwierdziła ona, że wezwanie ambasadora do Ministerstwa Spraw Zwyczajnych nie jest czymś nadzwyczajnym i stanowi pewną dyplomatyczną rutynę. Krytyczniej wypowiedziała się jednak, kiedy padło pytanie o powody podjęcia przez stronę polską decyzji o wezwaniu Siergieja Andriejewa do MSZ.

 

To całkiem proste, dlatego, by szybko odwrócić sytuację na swoją korzyść i powiedzieć, może coś i było, ale czy na pewno? – Oceniła Maria Zacharowa, tłumacząc dlaczego w jej opinii rosyjski ambasador został wezwany do polskiego MSZ.

 

 

 

Źródło: Rossija 1 ; rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

 

 

Jak wiemy, fatalne wykonanie hymnu narodowego może wywołać spore niezadowolenie w społeczeństwie oraz zostać zapamiętane na długie lata. Tym razem jednak to nie my mamy powody do zmartwienia względem tego jak wybrzmiał podczas ważnych wydarzeń nasz hymn. W ostatnich dniach może być to problem dla Rosjan wraz z samym… Vladimirem Putinem.

 

W minionym tygodniu, prezydent Federacji Rosyjskiej gościł w Arabii Saudyjskiej. To jak został przywitany zwróciło jednak uwagę wielu internautów na świecie, a wielu z nich wręcz rozśmieszonych zostało tym co zaprezentowali Saudowie przy okazji wizyty Vladimira Putina.

 

Przy oficjalnym powitaniu rosyjskiej głowy państwa, saudyjska orkiestra dęta podjęła się wykonania hymnu Rosji. To wykonanie pozostawia jednak sporo do życzenia.

 

Zdaniem niektórych komentujących internautów, chociaż prezydent Putin wytrwale wystał, słuchając tak zagranego hymnu Rosji, to jednak jego mina jest dosyć wymowna.

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl ; YouTube/Meduza

Do Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie trafiło zawiadomienie o działaniach na niekorzyść naszego państwa. – Zawiadomiłem o możliwości popełnienia strasznych przestępstw (…) mianowicie szpiegostwa, zdrady, zmierzania do pozbawienia niepodległości… – tak relacjonuje Grzegorz Braun w jednym ze swoich nagrań. Jak się okazuje, lider Konfederacji doniósł na samego siebie.

Napisałem takie doniesienie, naczytawszy się w prasie, strasznych rzeczy na własny temat. Od lat już ta wersja jest propagowana, ta wersja, wedle której nie ma dyskusji, nie ma argumentów, kto nie z nami ten przeciw nam. Kto nie z nami ten „ruskim agentem” (…) W ostatnich tygodniach kampanii, która za nami to główny temat czarnego PR-u, którego i ja bywałem celem– wyjaśniał polityk w udostępnionym na Facebooku nagraniu.

 

Celem Brauna jest sprawdzenie, czy rzeczywiście polityk jest „ruskim agentem”. Całe nagranie możemy zobaczyć poniżej:

https://www.facebook.com/grzegorz.michal.braun/videos/440190546793532/

Źródło: nczas.com; Facebook – Grzegorz Braun

Fot.: Facebook – Grzegorz Braun

EM