W sobotę 18 stycznia przedstawiciele środowisk narodowych zebrali się, aby w gronie ekspertów w dziedzinie prawa przedyskutować sytuację w polskim sądownictwie oraz wady i zalety proponowanej przez obecny rząd reformy wymiaru sprawiedliwości. Wśród gości obecni byli prawnicy, a także sędzia Piotr Mioduszewski. W trakcie wymiany myśli i merytorycznego omówienia różnorakich problemów, wyłoniły się ciekawe wnioski i pomysły dotyczące rozwiązania tychże mankamentów. Spotkanie poprowadził mecenas Łukasz Moczydłowski.

 

Programowy panel sędziowsko-radcowsko-adwokacki został zorganizowany w Warszawie przez przedstawicieli stowarzyszenia Endecja oraz zespół prawny Marszu Niepodległości. Można śmiało powiedzieć, że słuchając tej dyskusji, można było usłyszeć głosy osób, którym przede wszystkim zależy na dobru Polaków i sprawnie działającym wymiarze sprawiedliwości. Wygłaszane opinie nie były bowiem ani w całości zachwalające proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość zmiany, ani głoszące pozostawienie sądownictwa w takiej formie i stanie jakim jest obecnie. Zmiany są jak najbardziej potrzebne, jednak trzeba je przeprowadzać w sposób odpowiedzialny i przynoszący dla Polski długofalowe owocne skutki.

 

W trakcie tych szczerych rozmów o sędziach i reformach wymiaru sprawiedliwości, wyłonił się obraz sędziów, którzy w większości uważają się jednak za grupę, w której (podobnie zresztą jak w innych grupach zawodowych) panuje duch solidarności zawodowej i wyższości w stosunku do otoczenia i która ciężko znosi próby ingerencji w te niezależność. Bezsprzecznie wymaga zmian m. in. system szkolenia przyszłych sędziów, nieczytelny system nominacji sędziowskich czy awansów, jednakże droga zaproponowana przez PiS jest niebezpieczna, ponieważ wprowadza jedynie partyjna kontrolę nad środowiskiem która w przyszłości każdej władzy da narzędzia do politycznej kontroli sędziów.

 

Jednocześnie zmiany te w żadnej mierze nie przyczyniają się do usprawnienia czy przyspieszenia toczących się postępowań. Uczestnicy panelu prawnego, zgodnie uznali iż nie będzie poprawy wymiaru sprawiedliwości, bez podniesienia poziomu jakości pracy policji, prokuratury czy podwyżek dla marnie opłacanych asystentów i urzędników sądowych. Poruszony został również temat tego jak bardzo w dobie sztucznej inteligencji i rozwoju technologii wymiar sprawiedliwości będzie przypominał raport większości.

 

To było naprawdę bardzo owocne spotkanie, które pozwoliło zdefiniować problemy i omówić kierunek potrzebnych zmian. Jak zapowiadają organizatorzy, efektem tej dyskusji będzie sporządzenie materiału konkretyzującego wyciągnięte wnioski. Planowane są też kolejne takowe panele, na których omówione zostaną problemy i potrzebne zmiany w innych dziedzinach życia społecznego oraz politycznego.

 

W dniu wczorajszym nasze stowarzyszenie wraz z zespołem prawnym Marszu Niepodległości zorganizowało w Warszawie panel…

Gepostet von Endecja am Sonntag, 19. Januar 2020

 

 

 

Stomatolog z Alaski stanął przed sądem w związku z narażeniem zdrowia pacjentki, której wyrywał zęby, jeżdżąc na elektrycznej deskorolce. 

Choć brzmi przerażająco, dentysta Seth Lookhar był bardzo dumny z siebie. Do tego stopnia, że swój wyczyn zamieścił w Internecie.

 

Postępowanie przeciw mężczyźnie rozpoczęło się w 2016 roku, ale dopiero kilka dni temu sąd uznał go winnym 46 zarzutów.

Jak się okazało, Seth Lookhar nie tylko wyrywał zęba w specyficzny sposób, ale też oszukiwał lokalny system opieki zdrowotnej, fałszując dokumentację medyczną. W ten sposób ukradł co najmniej 25 tys. dolarów.

 

polsatnews.pl/Red/Fot/ YouTube

 

19-letni Stanisław i 21-letni Ilija Kostsewa to dwaj bracia pochodzący z miejscowości Czeryków w Białorusi. Pomimo tak stosunkowo młodego wieku, wkrótce ich życie ma zostać odebrane w drastyczny sposób, a wszystko przez to jakiego okrutnego czynu dopuścili się oni sami. Czy jest dla nich jeszcze jakiś ratunek? Teoretycznie tak, jednak nadzieje nie są na to zbyt wielkie.

 

Sprawa braci Kostsewa oraz ich przeszłość stały się na tyle głośnym i poważnym tematem u naszych wschodnich sąsiadów, że głos w tym temacie zabrał m.in. prezydent kraju Aleksandr Łukaszenka. Mężczyźni nie wytrzymali i zalali się łzami, kiedy usłyszeli jaki wyrok wydał sąd w ramach kary za to czego się dopuścili w zeszłym roku.

 

Dwóch młodych mężczyzn ma zostać zabitych w ramach wykonania kary śmierci. Zdaniem wielu egzekucja ta może zostać uznana za szczególnie brutalną. Stanisław i Ilija mają zostać zabici przez strzał w tył głowy. Wcześniej strażnicy zmuszą ich do uklęknięcia i zasłonią ich oczy.

 

Białoruś jest ostatnim z krajów europejskich, w którym wykonywane są jeszcze wyroki śmierci. Według mediów, w przeciągu dwudziestu lat, wykonano tam ponad 400 egzekucji ze względu na decyzję sądu.

 

21-latek i jego młodszy brat mają jeszcze jednak jedną szansę na uniknięcie tej dramatycznej kary. Mogą oni bowiem zwrócić się z prośbą o ułaskawienie do prezydenta Białorusi. Szanse na to, że takowy apel został by wysłuchany, są zdecydowanie marne. Wynika to między innymi z tego co powiedział Aleksandr Łukaszenka w ich sprawie, który określił braci Kostsewa „szumowinami”. W takiej sytuacji jednak, mężczyźni mogą zdecydować się na podjęcie ostatecznych kroków w celu ratowania swojego życia.

 

Wyrok jaki zapadł dotyczy okrutnego zabójstwa jakiego dopuścili się bracia. 10 kwietnia 2019 roku zamordowali oni w brutalny sposób nauczycielkę, która była ich sąsiadką.

 

Wcześniej rodzinę Ilija i Stanisława zakwalifikowano jako patologiczną i zaczęła podlegać urzędniczym kontrolom, a stało się to po tym jak wspomniana sąsiadka zawiadomiła milicję, iż siostra młodych Białorusinów nie zajmuje się swoim dzieckiem w należyty sposób. Mężczyźni postanowili w zaistniałej sytuacji dokonać bestialskiej zemsty.

 

W dniu 10 kwietnia ubiegłego roku, Bracia Kostsewa zadać mieli swojej ofierze  około stu ciosów ostrym narzędziem, a następnie podpalić jej dom. To za ten właśnie czyn, sami maja zostać teraz zastrzeleni.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Fakt.pl

Fot.: Goodfreephotos.com

 

 

Niedawno informowaliśmy o tym, że wkrótce na wolność mogą wyjść znani polscy mafiozi, którzy niegdyś stali na czele słynnej już mafii pruszkowskiej. Zgodnie z decyzją sądu, kilku członków dawnego zarządu „Pruszkowa” może wyjść na wolność po wpłaceniu kaucji. Jak się okazuję w imieniu jednego ze znanych mafiozów już takowe poręczenie zostało wpłacone.

 

Członkowie mafii pruszkowskiej po latach i odbytych wyrokach za wydarzenia, którymi kryminalna polska żyła w latach 90-tych, kolejny raz dali o sobie znać. Tym razem zajęli się jednak innym rodzajem przestępczości. Jak zauważają eksperci, zapewne gangsterzy dostrzegli, że mogą dużo więcej zarobić na oszustwach podatkowych bez uciekania się do brutalności w prowadzeniu swej mafijnej działalności.

 

Zatrzymani przed rokiem po raz kolejni ważni członkowie dawnej mafii pruszkowskiej, tym razem usłyszeli zarzuty dotyczące przestępstw skarbowych związanych z m.in. wystawianiu nierzetelnych faktur VAT, a także legalizacji osiągniętych w ten sposób korzyści. Jak pisze Niezalezna.pl, nie uniknęli oni jednak również oskarżeń o popełnianie brutalniejszych przestępstw kryminalnych, takich jak pobicia, rozboje czy wymuszenia rozbójnicze.

 

Wiele osób zaskoczył w ostatnim czasie fakt, że mimo zgromadzonych ponad 300 tomów akt głównych oraz ponad 400 tomów załącznikowych w sprawie dwóch grup przestępczych prowadzonych przez tzw. „starych pruszkowskich”, Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował się nie tylko uchylić areszt wobec Sławomira F., Filipa F. i Jerzego W., ale umożliwić opuszczenie aresztu znanym personom polskiej przestępczości zorganizowanej (takim jak „Słowik”, „Wańka” i „Parasol”) po wpłaceniu przez nich kaucji.

 

Sąd wydał również postanowienia o możliwości zmiany środka zapobiegawczego z tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe – po uiszczeniu określonej kwoty poręczenia – wobec następujących oskarżonych: Janusza P., Andrzeja Z., Leszka D., Krzysztofa O. i Sebastiana W.  – przekazał Polskiej Agencji Prasowej zespół prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie.

 

W ostatnich dniach potwierdzona została również informacja, że za jednego z liderów dawnej mafii pruszkowskiej- Leszka D. ps. „Wańka” zostało wpłacone już takowe poręczenie majątkowe” w kwocie 200 tysięcy złotych. W związku z tym, mężczyzna będzie mógł opuścić areszt pomimo zarzutów jakie usłyszał.

 

Wobec pozostałych oskarżonych na chwilę obecną nie zostały złożone poręczenia majątkowe – poinformował zespół prasowy Sądu Okręgowego. Nie jest wykluczone jednak, że na taki krok zdecydują się finalnie też inni oskarżeni wywodzący się z mafii pruszkowskiej, w tym Andrzej Z. ps. „Słowik”, który niegdyś pełnił rolę lidera zarządu tej słynnej zorganizowanej grupy przestępczej.

 

 

Źródło: niezalezna.pl ; onet.pl

Fot.: YouTube/tvolsztyncompl

 

 

 

Jest ciąg dalszy sprawy dotyczącej Magdaleny Kralki. Stało się o niej w ostatnich miesiącach głośno zarówno w internecie, jak i też telewizji, w związku z listem gończym i poszukiwaniem jej w Europie. Kobieta miała przejąć stery w brutalnym gangu po aresztowaniu jej partnera.

 

O grupie przestępczej, do której należeć miała Magdalena Kralka pisaliśmy na łamach naszego portalu już niejednokrotnie. Gang działał w ostatnich latach na terenie Małopolski, po tym jak został założony przez braci Z., którzy początkowo kojarzeni byli ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Mieli oni być niegdyś jednymi z bardziej znanych chuliganów „Pasów” na krakowskim osiedlu Ruczaj. Z czasem jednak bracia nie skupiali się już w pierwszej kolejności na klubowych barwach i bojówkach kiboli, ale założyli własną grupę przestępczą, w których szeregach znalazł się m.in. Ormianin Tigran P. To również świadczy o tym, że grupa braci Z. nie była bojówką pseudokibiców, a stała się brutalnym gangiem, o którym kilkukrotnie zrobiło się głośniej w przeciągu ostatnich dwóch lat.

 

Gang braci Z. dopuścił się porwania swojego wcześniejszego kolegi i kompana w interesach- Patryka P., który miał w pewnym momencie okazać się nielojalny wobec innych członków grupy. Został on obezwładniony i zabrany spod siłowni na krakowskich Swoszowicach i przewieziony do domu w rejonie ul. Tynieckiej, gdzie znęcano się nad nim.W ramach przestępczego rozliczenia okradziono dom Patryka P., a także zażądano od jego ojca zapłacenia okupu.

 

Po tamtych wydarzeniach policja przeprowadziła działania, które doprowadziły do rozbicia gangu. Jeden z braci-gangsterów Adrian Z. ps. „Zielony” został zastrzelony przy okazji akcji antyterrorystów w zajmowanym przez niego domu. Jego bracia- Mariusz i Jakub, podobnie jak i też inni członkowie gangu zostali zatrzymani.

 

Kiedy szefostwo grupy trafiło za kratki, a proces braci Z. i ich kolegów ruszył przed sądem, wówczas stery w grupie przejąć miała kobieta związana z Mariuszem Z.- Magdalena Kralka. Fakt, że w gangu tak dużo do powiedzenia miała blondwłosa młoda kobieta nie sprawił, że działające dla niej osoby przestały być brutalne. Zdaniem mediów, Magdalena Kralka zlecać miała m.in. pobicia (w tym z użyciem niebezpiecznych narzędzi), a także zarabiać spore pieniądze w ramach narkotykowego biznesu.

 

Zdjęcia Magdaleny Kralki oraz jej opis obiegły portale społecznościowe po wydaniu za nią listu gończego. Śledczy zarzucają jej kierowanie grupą przestępczą, a także handel narkotykami na masową skalę. Mówi się tutaj o 120 kilogramach kokainy o wartości 4,3 miliona euro oraz aż 5,5 tony marihuany wycenianej na 88 milionów złotych.

 

Magdalena Kralka zdecydowała się po raz drugi już skierować do sądu wniosek o wydanie jej listu żelaznego, dzięki któremu mogłaby odpowiadać z wolnej stopy pod pewnymi warunkami. Tak podjęty krok tłumaczyła ona faktem, że nie chciałaby zginąć zastrzelona. Pierwszy taki wniosek złożyła ona pod koniec zeszłego roku i wówczas odmówiono jej, ze względu na nie spełnienie wymogów formalnych. Teraz kobieta spotkała się po raz drugi z odmową. Tym razem sąd ma obawiać się matactwa z jej strony. Mecenas Maciej Burda, będący adwokatem ówczesnej szefowej gangu nie skomentował decyzji sądu.

 

W związku z powyższym Kralka nadal jest poszukiwana przez Interpol. Za 30-latką wydany został też Europejski Nakaz Aresztowania. Policja zwraca uwagę na fakt, że osoby pomagające poszukiwanej kobiecie w ukrywaniu się lub ucieczce również muszą liczyć się z ewentualną odpowiedzialnością karną. Za takie działanie grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.

 

Mówi się też, że obecnie Magdalena Kralka musi obawiać się nie tylko funkcjonariuszy służb i wymiaru sprawiedliwości, ale też gangsterów chcących powstrzymać 30-latkę przed składaniem zeznań, które mogłyby pogrążyć inne osoby z kryminalnego środowiska.

 

O gangu braci Z. i Magdalenie Kralce pisaliśmy również w poniższym artykule:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

W tym miesiącu zatrzymany został lider innego krakowskiego gangu- określanego jako bojówka pseudokibiców Cracovii. O tej sprawie pisaliśmy w poniższym artykule:

Schwytano lidera pseudokibiców! Nietypowe okoliczności zatrzymania

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: Facebook

 

Kilka dni temu opublikowaliśmy tekst pt. „Działacz polskiej, prawicowej partii pozwany za…”xD”?! Jest komentarz w sprawie”, w którym w oparciu o słowa Pawła Wyrzykowskiego z Partii KORWIN oraz Konfederacji napisaliśmy, że dostał on pozew od Kai Godek za użycie we wpisach na jej temat znaczka „xD”. Do całe sytuacji we wpisie na FB odniosła się sama zainteresowana.

 

 

W świetle informacji jakie zamieściła Kaja Godek sprawa wygląda inaczej niż pierwotnie została przedstawiona. Nie nam oczywiście rozstrzygać kto ma rację w sądowym sporze, chcąc jednak pozostać w zgodzie z zasadami dziennikarstwa publikujemy oświadczenie Kai Godek, jednocześnie prostując wcześniej podane informacje.

 

REDAKCJA PROSTO Z MOSTU

WPIS KAI GODEK:

 

Nadrobiłam zaległości medialne z weekendu i z przykrością stwierdzam, że redakcja Najwyższy CZAS! dopuściła się wobec mojej osoby grubej manipulacji. Zaprosili na rozmowę Paweł Wyrzykowski i najpierw mówili w studiu, a potem napisali jako skrót na portalu, że Paweł dostał ode mnie akt oskarżenia „za xD”. Chyba miała to być okazja do wyśmiania sprawy sądowej i mojej osoby, tymczasem skończyło się kompromitacją redakcji.

 

Drodzy redaktorzy Najwyższego Czasu, czytajcie dokumenty, które omawiacie. Paweł ma oczywisty interes, aby sprowadzić sprawę do absurdu, niestety sprawa nie jest absurdalna, a dla niego samego wyjątkowo niekorzystna. Akt oskarżenia dotyczy kilku komentarzy, z których jeden zawiera faktycznie używany w internecie znaczek xD, ale treść wszystkich cytowanych w akcie publicznych wystąpień Pawła ma duży ciężar gatunkowy i jest jednym wielkim kłamstwem.

 

Wklejam poniżej fragment aktu oskarżenia, gdzie wyszczególnione są kolejne wypowiedzi, za które mój pełnomocnik skarży Pawła. Są to wypowiedzi obraźliwe i nieprawdziwe, dlatego zdecydowaliśmy dochodzić moich praw w sądzie. I naprawdę nie jest to „pozew za xD” jak napisali dziennikarze NCz.

 

Co do Najwyższego Czasu – dziennikarz prowadzący rozmowę oraz spisujący z niej relację wykazał się totalnym brakiem profesjonalizmu. Zastanawiające jest, czy zrobił to nieświadomie, tj. nie doczytał aktu oskarżenia? A może doczytał, ale linia pisma kierowanego przez Tomasz Sommer została określona tak, ze gramy na konkretną opcję polityczną, a prawda nas nie obchodzi? Jeśli to ostatnie, to niestety nie różnicie się Państwo niczym od redakcji mediów POwskich i PiSowskich, które sami krytykujecie. Tak jak te media dokonują przekłamań i piszą półprawdy, tak i Wy ustawiacie rzeczywistość pod tezę. Problem w tym, że ta rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej…

PONIŻEJ SCREENY POZWU:

Obraz może zawierać: tekst
/red./

Liderka krakowskiego gangu Magdalena Kralka chce wrócić do Polski. Kobieta żąda tzw. listu żelaznego, czyli dokumentu, który zapewni jej wolność do czasu zakończenia śledztwa. Jeśli sąd na to przystanie, Kralka zapowiada pełną współpracę.

 

Żądanie Kralki przesłał do sądu jej adwokat. Kobieta chce wrócić do Polski i zaangażować się w śledztwo, co oznacza, że poszłaby na współpracę z policją i wyjawiła prawdę nt. działalności jej grupy przestępczej. Otwarcie się liderki środowiska przestępczego mogłoby poważnie wstrząsnąć kryminalną sceną w Polsce i ujawnić na światło dzienne szokujące fakty.

 

Gdzie obecnie przebywa Magdalena Kralka? Tego nie wie nikt poza nią samą. Służby twierdzą, że kobieta może znajdować się dosłownie wszędzie, w każdym miejscu na ziemi. Jej namierzenie jest zatem niebywale trudne, wobec czego tylko żelazny list mógłby pozwolić nawiązać współpracę z kobietą.

 

Kralka stawia to za warunek niezbędny i nienegocjowalny. W innym przypadku kobieta boi się ryzyka ataków a nawet morderstwa. Jak przekazuje jej adwokat, klientka nie dopuszcza możliwości osadzenia jej w areszcie.

 

Magdalena Kralka objęła schędę w kryminalnym środowisku kibiców Cracovii Kraków po zabójstwie jej partnera, który wcześniej dowodził grupą. Jak ustaliły służby, kobieta rozwinęła gangi  zgromadziła ogromną fortunę, głównie na przemycie i sprzedaży narkotyków. Dziś za Kralką krąży list gończy, zaś Interpol wystawił jej czerwoną notę.

W czerwcu 2017 roku zatrzymano 19-letniego Kamila K., który po rzeszowskich juwenaliach napadł i zgwałcił 22-letnią dziewczynę, wracającą do domu. Sprawca z całą pewnością będzie bardzo długo pamiętał to, co zrobili mu współwięźniowie.

 

Więźniowie, którzy przebywali w celi razem z Kamilem K., gwałcicielem 22-letniej kobiety, zrobili mu to samo, po czym wycięli nożem na plecach napis „gwałciciel”. Policjanci zostali zaalarmowani dopiero przez więziennego lekarza, który zobaczył rany podczas badania.

 

Teraz sprawą zajmą się śledczy, którzy ocenią, czy materiał dowodowy pozwoli na wszczęcie postępowania ws. pobicia, gwałtu i uszkodzenia ciała 19-letniego mężczyzny.

 

 

Radio ZET, se.pl
fot. Youtube.com/ zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe
PJ

Mężczyzna, który zamordował własną córkę, bo jak twierdził: „zbyt głośno mocno płakała”, nie spotkał się ze zrozumieniem, najpierw sądu, a finalnie współwięźniów.  Ci ostatni  okrutnie ukarali dzieciobójcę.

 

22 -latek Liam Deane zamordował swoją córeczkę zaledwie dwa dni po narodzinach. Mężczyzna przyznał się do winy w czasie procesu. Najpierw uderzył małą Lunę w twarz, a potem z całej siły uderzył nią o ścianę. Sąd skazał go za ten czyn na dożywocie.

 

CZYTAJ TAKŻE: Góry gotówki w mieszkaniu poszukiwanej liderki kiboli Cracovii?!

 

Deane w więzieniu nie posiedział jednak długo. Zwyrodnialec został znaleziony martwy w więziennej celi. Według ustaleń policji, gdy współwięźniowie dowiedzieli się za co został skazany Deane, postanowili dokonać na nim linczu. Oskarżonych jest kilku osadzonych z zakładu karnego w Leeds.

 

 

nczas.pl, fakt24.pll
Foto: Youtube.com/ zrzut z ekranu/ zdjęcie poglądowe
MR