Jest ciąg dalszy sprawy dotyczącej Magdaleny Kralki. Stało się o niej w ostatnich miesiącach głośno zarówno w internecie, jak i też telewizji, w związku z listem gończym i poszukiwaniem jej w Europie. Kobieta miała przejąć stery w brutalnym gangu po aresztowaniu jej partnera.

 

O grupie przestępczej, do której należeć miała Magdalena Kralka pisaliśmy na łamach naszego portalu już niejednokrotnie. Gang działał w ostatnich latach na terenie Małopolski, po tym jak został założony przez braci Z., którzy początkowo kojarzeni byli ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Mieli oni być niegdyś jednymi z bardziej znanych chuliganów „Pasów” na krakowskim osiedlu Ruczaj. Z czasem jednak bracia nie skupiali się już w pierwszej kolejności na klubowych barwach i bojówkach kiboli, ale założyli własną grupę przestępczą, w których szeregach znalazł się m.in. Ormianin Tigran P. To również świadczy o tym, że grupa braci Z. nie była bojówką pseudokibiców, a stała się brutalnym gangiem, o którym kilkukrotnie zrobiło się głośniej w przeciągu ostatnich dwóch lat.

 

Gang braci Z. dopuścił się porwania swojego wcześniejszego kolegi i kompana w interesach- Patryka P., który miał w pewnym momencie okazać się nielojalny wobec innych członków grupy. Został on obezwładniony i zabrany spod siłowni na krakowskich Swoszowicach i przewieziony do domu w rejonie ul. Tynieckiej, gdzie znęcano się nad nim.W ramach przestępczego rozliczenia okradziono dom Patryka P., a także zażądano od jego ojca zapłacenia okupu.

 

Po tamtych wydarzeniach policja przeprowadziła działania, które doprowadziły do rozbicia gangu. Jeden z braci-gangsterów Adrian Z. ps. „Zielony” został zastrzelony przy okazji akcji antyterrorystów w zajmowanym przez niego domu. Jego bracia- Mariusz i Jakub, podobnie jak i też inni członkowie gangu zostali zatrzymani.

 

Kiedy szefostwo grupy trafiło za kratki, a proces braci Z. i ich kolegów ruszył przed sądem, wówczas stery w grupie przejąć miała kobieta związana z Mariuszem Z.- Magdalena Kralka. Fakt, że w gangu tak dużo do powiedzenia miała blondwłosa młoda kobieta nie sprawił, że działające dla niej osoby przestały być brutalne. Zdaniem mediów, Magdalena Kralka zlecać miała m.in. pobicia (w tym z użyciem niebezpiecznych narzędzi), a także zarabiać spore pieniądze w ramach narkotykowego biznesu.

 

Zdjęcia Magdaleny Kralki oraz jej opis obiegły portale społecznościowe po wydaniu za nią listu gończego. Śledczy zarzucają jej kierowanie grupą przestępczą, a także handel narkotykami na masową skalę. Mówi się tutaj o 120 kilogramach kokainy o wartości 4,3 miliona euro oraz aż 5,5 tony marihuany wycenianej na 88 milionów złotych.

 

Magdalena Kralka zdecydowała się po raz drugi już skierować do sądu wniosek o wydanie jej listu żelaznego, dzięki któremu mogłaby odpowiadać z wolnej stopy pod pewnymi warunkami. Tak podjęty krok tłumaczyła ona faktem, że nie chciałaby zginąć zastrzelona. Pierwszy taki wniosek złożyła ona pod koniec zeszłego roku i wówczas odmówiono jej, ze względu na nie spełnienie wymogów formalnych. Teraz kobieta spotkała się po raz drugi z odmową. Tym razem sąd ma obawiać się matactwa z jej strony. Mecenas Maciej Burda, będący adwokatem ówczesnej szefowej gangu nie skomentował decyzji sądu.

 

W związku z powyższym Kralka nadal jest poszukiwana przez Interpol. Za 30-latką wydany został też Europejski Nakaz Aresztowania. Policja zwraca uwagę na fakt, że osoby pomagające poszukiwanej kobiecie w ukrywaniu się lub ucieczce również muszą liczyć się z ewentualną odpowiedzialnością karną. Za takie działanie grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.

 

Mówi się też, że obecnie Magdalena Kralka musi obawiać się nie tylko funkcjonariuszy służb i wymiaru sprawiedliwości, ale też gangsterów chcących powstrzymać 30-latkę przed składaniem zeznań, które mogłyby pogrążyć inne osoby z kryminalnego środowiska.

 

O gangu braci Z. i Magdalenie Kralce pisaliśmy również w poniższym artykule:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

W tym miesiącu zatrzymany został lider innego krakowskiego gangu- określanego jako bojówka pseudokibiców Cracovii. O tej sprawie pisaliśmy w poniższym artykule:

Schwytano lidera pseudokibiców! Nietypowe okoliczności zatrzymania

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: Facebook

 

Kilka dni temu opublikowaliśmy tekst pt. „Działacz polskiej, prawicowej partii pozwany za…”xD”?! Jest komentarz w sprawie”, w którym w oparciu o słowa Pawła Wyrzykowskiego z Partii KORWIN oraz Konfederacji napisaliśmy, że dostał on pozew od Kai Godek za użycie we wpisach na jej temat znaczka „xD”. Do całe sytuacji we wpisie na FB odniosła się sama zainteresowana.

 

 

W świetle informacji jakie zamieściła Kaja Godek sprawa wygląda inaczej niż pierwotnie została przedstawiona. Nie nam oczywiście rozstrzygać kto ma rację w sądowym sporze, chcąc jednak pozostać w zgodzie z zasadami dziennikarstwa publikujemy oświadczenie Kai Godek, jednocześnie prostując wcześniej podane informacje.

 

REDAKCJA PROSTO Z MOSTU

WPIS KAI GODEK:

 

Nadrobiłam zaległości medialne z weekendu i z przykrością stwierdzam, że redakcja Najwyższy CZAS! dopuściła się wobec mojej osoby grubej manipulacji. Zaprosili na rozmowę Paweł Wyrzykowski i najpierw mówili w studiu, a potem napisali jako skrót na portalu, że Paweł dostał ode mnie akt oskarżenia „za xD”. Chyba miała to być okazja do wyśmiania sprawy sądowej i mojej osoby, tymczasem skończyło się kompromitacją redakcji.

 

Drodzy redaktorzy Najwyższego Czasu, czytajcie dokumenty, które omawiacie. Paweł ma oczywisty interes, aby sprowadzić sprawę do absurdu, niestety sprawa nie jest absurdalna, a dla niego samego wyjątkowo niekorzystna. Akt oskarżenia dotyczy kilku komentarzy, z których jeden zawiera faktycznie używany w internecie znaczek xD, ale treść wszystkich cytowanych w akcie publicznych wystąpień Pawła ma duży ciężar gatunkowy i jest jednym wielkim kłamstwem.

 

Wklejam poniżej fragment aktu oskarżenia, gdzie wyszczególnione są kolejne wypowiedzi, za które mój pełnomocnik skarży Pawła. Są to wypowiedzi obraźliwe i nieprawdziwe, dlatego zdecydowaliśmy dochodzić moich praw w sądzie. I naprawdę nie jest to „pozew za xD” jak napisali dziennikarze NCz.

 

Co do Najwyższego Czasu – dziennikarz prowadzący rozmowę oraz spisujący z niej relację wykazał się totalnym brakiem profesjonalizmu. Zastanawiające jest, czy zrobił to nieświadomie, tj. nie doczytał aktu oskarżenia? A może doczytał, ale linia pisma kierowanego przez Tomasz Sommer została określona tak, ze gramy na konkretną opcję polityczną, a prawda nas nie obchodzi? Jeśli to ostatnie, to niestety nie różnicie się Państwo niczym od redakcji mediów POwskich i PiSowskich, które sami krytykujecie. Tak jak te media dokonują przekłamań i piszą półprawdy, tak i Wy ustawiacie rzeczywistość pod tezę. Problem w tym, że ta rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej…

PONIŻEJ SCREENY POZWU:

Obraz może zawierać: tekst
/red./

Liderka krakowskiego gangu Magdalena Kralka chce wrócić do Polski. Kobieta żąda tzw. listu żelaznego, czyli dokumentu, który zapewni jej wolność do czasu zakończenia śledztwa. Jeśli sąd na to przystanie, Kralka zapowiada pełną współpracę.

 

Żądanie Kralki przesłał do sądu jej adwokat. Kobieta chce wrócić do Polski i zaangażować się w śledztwo, co oznacza, że poszłaby na współpracę z policją i wyjawiła prawdę nt. działalności jej grupy przestępczej. Otwarcie się liderki środowiska przestępczego mogłoby poważnie wstrząsnąć kryminalną sceną w Polsce i ujawnić na światło dzienne szokujące fakty.

 

Gdzie obecnie przebywa Magdalena Kralka? Tego nie wie nikt poza nią samą. Służby twierdzą, że kobieta może znajdować się dosłownie wszędzie, w każdym miejscu na ziemi. Jej namierzenie jest zatem niebywale trudne, wobec czego tylko żelazny list mógłby pozwolić nawiązać współpracę z kobietą.

 

Kralka stawia to za warunek niezbędny i nienegocjowalny. W innym przypadku kobieta boi się ryzyka ataków a nawet morderstwa. Jak przekazuje jej adwokat, klientka nie dopuszcza możliwości osadzenia jej w areszcie.

 

Magdalena Kralka objęła schędę w kryminalnym środowisku kibiców Cracovii Kraków po zabójstwie jej partnera, który wcześniej dowodził grupą. Jak ustaliły służby, kobieta rozwinęła gangi  zgromadziła ogromną fortunę, głównie na przemycie i sprzedaży narkotyków. Dziś za Kralką krąży list gończy, zaś Interpol wystawił jej czerwoną notę.

W czerwcu 2017 roku zatrzymano 19-letniego Kamila K., który po rzeszowskich juwenaliach napadł i zgwałcił 22-letnią dziewczynę, wracającą do domu. Sprawca z całą pewnością będzie bardzo długo pamiętał to, co zrobili mu współwięźniowie.

 

Więźniowie, którzy przebywali w celi razem z Kamilem K., gwałcicielem 22-letniej kobiety, zrobili mu to samo, po czym wycięli nożem na plecach napis „gwałciciel”. Policjanci zostali zaalarmowani dopiero przez więziennego lekarza, który zobaczył rany podczas badania.

 

Teraz sprawą zajmą się śledczy, którzy ocenią, czy materiał dowodowy pozwoli na wszczęcie postępowania ws. pobicia, gwałtu i uszkodzenia ciała 19-letniego mężczyzny.

 

 

Radio ZET, se.pl
fot. Youtube.com/ zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe
PJ

Mężczyzna, który zamordował własną córkę, bo jak twierdził: „zbyt głośno mocno płakała”, nie spotkał się ze zrozumieniem, najpierw sądu, a finalnie współwięźniów.  Ci ostatni  okrutnie ukarali dzieciobójcę.

 

22 -latek Liam Deane zamordował swoją córeczkę zaledwie dwa dni po narodzinach. Mężczyzna przyznał się do winy w czasie procesu. Najpierw uderzył małą Lunę w twarz, a potem z całej siły uderzył nią o ścianę. Sąd skazał go za ten czyn na dożywocie.

 

CZYTAJ TAKŻE: Góry gotówki w mieszkaniu poszukiwanej liderki kiboli Cracovii?!

 

Deane w więzieniu nie posiedział jednak długo. Zwyrodnialec został znaleziony martwy w więziennej celi. Według ustaleń policji, gdy współwięźniowie dowiedzieli się za co został skazany Deane, postanowili dokonać na nim linczu. Oskarżonych jest kilku osadzonych z zakładu karnego w Leeds.

 

 

nczas.pl, fakt24.pll
Foto: Youtube.com/ zrzut z ekranu/ zdjęcie poglądowe
MR

Amerykańska spółka alkoholowa Jack Daniel’s pozywa polską markę whisky. Chodzi o roszczenia do wyłączności na frazę Jack, która wg koncernu bezpośrednio się z nią kojarzy. Sprawa trafiła do sądu.

 

Kalifornijska gorzelnia żąda zaprzestania przez polsko-szkocki zakład Akwawit S.A. używania nazwy „Jack Strong”. Spór relacjonuje „Rzeczpospolita”.

 

Zdaniem pełnomocników Jack Daniel’s, fraza w nazewnictwie polskiego produktu narusza jedno z pięciu unijnych oznaczeń amerykańskiej marki. To oczywiście imię Jack. Póki co właściciele popularnej whisky nie wystąpili o odszkodowanie, jednak wnieśli do sądu o informacji nt. sprzedaży Jack Strong.

 

Adwokaci wrocławskiej marki odpowiedzieli na zarzuty Amerykanów. Znaczenie nazwy polskiego produktu odnosi się do postaci Ryszarda Kuklińskiego, a nazwa alkoholu jest zainspirowana tytułem filmu o nim. To zdaniem Akwiwatu nie rodzi powiązania z Jack Daniel’s.

 

Kolejna posiedzenie sądu odbędzie się na 16 października.

Znany dziennikarz niedługo po uniewinnieniu przez sąd, kolejny raz złamał przepisy ruchu drogowego. O sprawie poinformował portal tvp.info. Po jego publikacji internet obiegły fotografie przedstawiające nietypowo zaparkowane auto głównego zainteresowanego.

 

Sprawa dotyczy Piotra Najsztuba, o którym w ostatnich miesiącach było już głośno w związku z potrąceniem starszej kobiety na przejściu dla pieszych. Celebryta został uniewinniony przez sąd w Piasecznie w tej sprawie, jednakże prokuratura zapowiedziała złożenie apelacji od tego wyroku.

 

Najsztub odzyskał swoje prawo jazdy w kwietniu ubiegłego roku. Jak się jednak ukazuje, nie wpłynęło to raczej jego większą skrupulatność w przestrzeganiu przepisów ruchu drogowego.

 

Jak ujawnił portal tvp.info, Piotr Najsztub zaparkował samochód na dwóch przejściach dla pieszych, co jeśli nie jest wymuszone sytuacją związaną z ruchem drogowym, zagrożone jest karą grzywny. Dodatkowo zatrzymał on pojazd na zakręcie, co stwarza zagrożenie dla ruchu drogowego.

 

 

 

Źródło: wrc.net.pl ; tvp.info ; Twitter/@davideyko

Fot.: Pixabay

 

Kilka dni temu w Krakowie miała miejsce brawurowa akcja policji, w którą zaangażowani zostali antyterroryści. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom najprawdopodobniej udało się zapobiec rozlewowi krwi pod jednym z centrów handlowych w stolicy Małopolski. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe informacje.

 

Akcja została przeprowadzona przez policję w poniedziałkowy poranek. To wtedy właśnie około godz. 7 pod krakowskim M1 dojść miało do krwawego starcia pomiędzy zagranicznymi gangsterami a polskimi bojówkarzami sympatyzującymi z krakowskim klubem piłkarskim. Według medialnych doniesień chodziło o pseudokibiców Cracovii.

 

W akcję zaangażowanych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy doprowadzili do zatrzymania na tamtejszym parkingu ponad 20 osób. Większość z nich to mężczyźni pochodzący z Czeczenii, ale znaleźli się w tej grupie również Ormianie. Zatrzymano też paru Polaków

 

W samochodach, którymi w rejon Alei Pokoju przybyli podejrzani imigranci znaleziono przedmioty zabronione polskim prawem. Były tam m.in. noże, gazy obronne, jak i też broń palna. Gang oparty na pochodzących z Kaukazu obywatelach Rosji i Ormianach miał rozliczyć się z grupą przestępczą opartą na pseudokibicach klubu sportowego Cracovia. Najpewniej miało dojść pod centrum handlowym do tzw. „ustawki” lub nawet strzelaniny. Konflikt między gangsterami dotyczył nielegalnych interesów realizowanych na terenie krakowskich targowisk, m.in. na Placu Bieńczyckim.

 

Spora część zatrzymanych mieszkała już od pewnego czasu w Krakowie, jednakże niektórzy mieli przybyć do Krakowa z Warszawy i Kalisza. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in.: Sulambek M., Mateusz Sz., Sebastian G., Alikhan B., Gagik S., Valid B., Hernikh G., Valid B. oraz Jakub W.

 

Jednym z ujętych pod M1 mężczyzn jest też co ciekawe Chemil E.- kombatant wojny czeczeńsko-rosyjskiej. W konflikt zbrojny zaangażował się on w 1994 roku, a cztery lata później miał dowodzić operacją, w wyniku której oswobodzono Polaków pojmanych jako zakładników. Chemil E. przybył do Polski w 2000 roku i otrzymał status uchodźcy wojennego. Wystąpił on wówczas do miasta w celu otrzymania mieszkania socjalnego. W 2001 roku zrobiło się o nim głośniej, gdy krakowscy dziennikarze postanowili opisać przypadek jego burzliwej przeszłości. Były uczestnik wojny pomiędzy Czeczeńską Republiką Ikczeri a Federacją Rosyjską posiada od 2011 roku udziały w jednej z działających na terenie Krakowa firm.

 

W środę przy okazji posiedzenia aresztowego w sądzie, na korytarzu zjawiły się siostry, żony oraz znajomi zatrzymanych obcokrajowców. Jak pisze portal lovekrakow.pl uważają oni iż zatrzymania były w tym przypadku bezpodstawne.

 

Naszą linią obrony będzie przekonanie sądu, że doszło do przygotowań, a nie do usiłowania popełnienia przestępstwa – stwierdził jeden z adwokatów i zaznaczył, że obrona będzie dążyć do ustalenia czyja była odnaleziona w trakcie akcji policyjnej broń palna.

 

Inny z adwokatów ocenił też, że o tak wczesnej godziny nie było zagrożenia dla osób postronnych, gdy w poniedziałek około godz. 7 rano miały rozegrać się przestępcze porachunki pod krakowskim centrum handlowym M1.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Sąd w Gliwicach rozwiązał Stowarzyszenie Duma i Nowoczesność. To pokłosie osławionych urodzin Hitlera z 2017 roku, które sfilmowała ekipa „Super Wizjera” TVN.

 

O rozwiązanie stowarzyszenia wnioskował prokurator. Jak argumentował, przewodniczący i członkowie Dumy i Nowoczesności świadomie uczestniczyli w zorganizowanych przez nich urodzinach Hitlera w lesie pod Wodzisławiem Śląskim.

 

Przeciw zakończeniu działalności DiNu był sądowy kurator i sami członkowie organizacji. Sąd zdecydował jednak o rozwiązaniu stowarzyszenia. Postępowanie przeciw sześciu oskarżonym mężczyznom wciąż jednak trwa.

 

Postępowanie w tej sprawie toczy się od stycznia ubiegłego roku. W kolejnych rozprawach członkowie DiNu utrzymywali, że nie oni zorganizowali wydarzenie i zostali w całą sprawę wrobieni. Sąd badał czy działacze propagowali nazistowski ustrój państwa.

 

Sprawa rzeczywiście budzi kontrowersje. Dziennikarze Super Wizjera, choć wielokrotnie nagradzani za reportaż, nie umieją do końca wytłumaczyć jak dokładnie dowiedzieli się o bardzo zamkniętym wydarzeniu oraz jaki był w nim ich udział.

 

Operator kamery podczas omawianych urodzin nawet sam heilował. Potem uzasadniał to troską o własne bezpieczeństwo. Co więcej, na wniosek sądu o wydanie tzw. surówki, czyli nieobrobionych materiałów z dnia urodzin Hitlera, TVN odpowiedział, że nagrania już usunięto.

 

Postępowanie w sprawie trwa. Dziś jednak stowarzyszenie Duma i Nowoczesność zakończyło swoją działalność. O propagowanie nazistowskiego ustroju państwa oskarżonych jest łącznie 6 byłych już członków DiN. Inny oskarżony wcześniej przyznał się do winy i przyjął karę 13 tysięcy złotych grzywny.

 

źródło: Polskie Radio 24

foto: zrzut ekranu/ Super Wizjer TVN