Wielki skandal na pokładzie Boeinga linii Enter Air! Tuż po wystartowaniu samolotu dało się usłyszeć odgłosy dobiegające z kokpitu. W kabinie padały ostre rozkazy wprost z ust kapitana samolotu. Jak się okazało, lotnik zapomniał o wyłączeniu mikrofonu…

 

Na pokładzie zawrzało, kiedy to w momencie wznoszenia się na tak zwaną wysokość przelotową, kapitan usiłował wykorzystać w tym celu komputerowy system nawigacji pionowej VNAV. Drugi pilot zaś, posłuchawszy nakazu kontrolera, wyłączył automat pokrętłem i usiłował zwiększyć wysokość manualnie.

 

„Nie no, k…a, co ty mi tu robisz! VNAV był? 100!”, „Po c…j to żeś przekręcił? 100 ustaw”, „LNAV, VNAV ustaw. Zgadza się? No…”, „3000 Bug up speed i k…a 3000 też nie było”. – grzmiał rozwścieczony kapitan.

 

 

Dopiero po chwili kapitan puścił przycisk odpowiadający za komunikację z wieżą. Niestety było już za późno – do sieci wypłynęło nagranie głosowe z tego wydarzenia, a słowa mężczyzny wywołały ogromne oburzenie. Portal tech.wp.pl wysłał specjalną wiadomość do linii Enter Air w celu zapytania o komentarz w tej sprawie. Na ten moment nie uzyskano odpowiedzi.

 

Źródło: tech.wp.pl
Fot.:  YouTube – 737Aviation
EM

 

Pewien Polak wdał się w dyskusje z pracownikami samolotu, nie chciał słuchać ich poleceń, krzyczał i nie przebierał w słowach. W końcu sprawił, że lot odwołano. 

Film z całego zdarzenia dostępny jest na YouTube. Na początku Polak krzyczy do pracownika samolotu:

„Słyszałeś o Chińczyku? Słyszałeś, co się z nim stało? Pozwał linie lotnicze United Airlines na 20 mln dolarów. To dokładnie stanie się z tobą, jeśli nie przestaniesz mi mówić, co mam robić. To jest wolny kraj, więc nigdzie się nie ruszam. Zobaczysz. Wszystko będzie na Facebooku.”

Później zaczyna go nagrywać, mimo tego, że steward wyraźnie nie chce być nagrywanym. Potem Polak zaczyna prawić mu morały: „Pracujesz w służbie cywilnej. Służysz mi, więc mam do tego prawo. Jaki ładny uśmiech.” – zaznaczył.

Cała zaistniała sytuacja nie spodobała się kapitanowi, który podjął decyzję o usunięciu pasażera siłą i odwołaniu lotu.

Nie spodobało to się pasażerom, którzy również zaczynali być coraz bardziej agresywni. Poprosili o wyproszenie tylko tego jednego mężczyzny. Podszedł do niego strażnik i wyprowadził go z samolotu.

Źródło: wp.pl

Foto: Pixabay.com

W historii Polski kilka razy mieliśmy do czynienia z katastrofami lotniczymi, które wstrząsnęły wszystkimi w kraju, a także poza granicami. Oczywiście pierwsza na myśl przychodzi katastrofa smoleńska, jednak nie była ona jedyną tego typu tragedią.

 

Wyjątkowo tragicznie zakończył się również lot samolotu polskich linii lotniczych lot Ił-62M SP-LBG „Tadeusz Kościuszko”. W wyniku katastrofy tej maszyny, życie straciły łącznie 183 osoby. Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się 9 maja 1987 roku w rejonie Lasu Kabackiego pod Warszawą. Mimo, że początkowo nic nie zapowiadało przy okazji startu tak poważnych utrudnień, to jednak ma pokładzie samolotu mającego planowo lecieć z Warszawy do Nowego Yorku pojawiło się kilka problemów.

 

Doszło wówczas do awarii silnika, utraty kontroli nad sterowaniem maszyną, a także pożaru. 11 osobowa załoga oraz ich działania do dziś wywołują jednak podziw. Piloci walczyli bowiem do samego końca o uratowanie maszyny przed rozbiciem. Niestety mimo heroizmu i starań nie udało im się uratować życia sobie oraz pozostałym ludziom na pokładzie.

 

W internecie odnaleźć można materiał, na którym zarejestrowane zostały ostatnie chwile załogi. Na nagraniu słychać w odbywanych rozmowach jak załoga stara się pomyślnie przeprowadzić awaryjne lądowanie, pomimo trudności na pokładzie. Wstrząsające dla wielu internautów są ostatnie słowa jakie w ramach pożegnaniach wypowiadają piloci świadomi nadchodzącej i nieuniknionej już tragedii.

 

 

 

Źródło: YouTube/Lucky Luck

Fot.: Wikimedia Commons

 

Polskie Linie Lotnicze LOT padły ofiarą dużego oszustwa! Przewoźnik przelał ponad 2,6 milionów złotych na konto złodziei. Z całej kwoty udało się odzyskać jedynie 757 tysięcy złotych.

 

Przelane na podstawie fałszywej faktury pieniądze najpierw trafiły do banku na Cyprze. Następnie natychmiast zostały przetransferowane przez oszustów do jednego z państw Azji.

 

Złodzieje podszywający się pod producenta samolotów, które latają w LOT, a za które przewoźnik miał zapłacić raty, wysłali w listopadzie 2018 roku przez Internet do jednej z pracownic firmy podrobioną fakturę.

 

LOT zrealizował przelew i łupem przestępców padło 700 tys. dolarów, czyli ponad 2,6 mln zł. Ze skradzionych pieniędzy udało się odzyskać jedynie 200 tys. dolarów, czyli 757 tys. zł.

 

Informację potwierdził rzecznik PLL LOT, Adrian Kubicki.

 

I jednocześnie zapewniał, że:  „Te procedury w sposób automatyczny mają być udoskonalane”.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS