Super Express udostępnił ostatnio najnowszy sondaż. Wynika z niego, że partia rządząca będzie musiała zacząć się martwić. Zobaczcie jakie ugrupowanie zyskuje!

W Internecie pojawił się najnowszy sondaż Pollster, z którego wynika, że gdyby teraz odbyły się wybory do sejmu partia rządząca nie uzyskałaby takiej samej pozycji jaką ma teraz. PiS zdobyłby 41,10 % poparcia, czyli to o ponad 2 pkt procentowe mniej niż w ostatnim sondażu.

 

Zyskałaby natomiast Koalicja Obywatelska z poparciem 27,51% – to z kolei o 2 pkt procentowe więcej.

 

Co ciekawe w miarę stałe poparcie utrzymałaby Lewica zdobywając 14,51%. Koalicja Polska otrzymałaby 8,53%. Dość wysoki wynik otrzymałaby również Konfederacja,na którą zagłosowałoby 8,09% badanych.

 

Na kogo zagłosowalibyście gdyby wybory odbyły się teraz? Czy partia rządząca ma się czego obawiać?

 

Źródło: natemat.pl

Foto: archwium

Wczoraj w sejmie przyjęto uchwałę dotyczącą wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina oraz innych rosyjskich polityków, którzy w ostatnim czasie atakowali Polskę. Sejm przyjął uchwałę przez aklamację. Wszyscy politycy wstali i klaskali tylko nie Korwin-Mikke. Teraz postanowił wytłumaczyć swoje zachowanie. 

W czwartek w sejmie przez aklamację przyjęto uchwałę dotyczącą manipulacji i kłamstw rosyjskich polityków. Nie wstał jedynie poseł Janusz Korwin-Mikke. Na swojej oficjalnej stronie na Facebooku postanowił napisać wyjaśnienie, dlaczego tak się zachował.

 

Nigdy nie ukrywałem, że pogardzam d***kracją i mam w nosie stadne zachowanie. D***kracja to rządy głupoty – a, niestety, Polacy starają się być bardzo d***kratyczni.
Niech-no tylko jakaś gazeta w Kentucky napisze, że Polacy mordowali Żydów (lub gwałcili Murzynki) – a od razu rzuca się na nią hurma polityków i dziennikarzy, domagając się przeprosin za zhańbienie dobrego imienia Polaków. Robią to – bo to się w Polsce dobrze sprzedaje.

-napisał poseł Korwin-Mikke.

 

Poważna polemika z głupstwem dodaje głupstwu powagi.
Proszę zauważyć: JE Włodzimierz Putin nie jest w Europie i USA lubiany. Zatem to, co On mówi, jest traktowane z nieufnością: nikt Mu nie wierzy. Jednak rząd polski też nie jest lubiany – więc jego protesty szkodzą sprawie.
I nasi durni politycy wpadli w tę pułapkę.
I to samo zrobił teraz Sejm!

-dodał polityk.

 

Całość wpisu można przeczytać tutaj:

Nigdy nie ukrywałem, że pogardzam d***kracją i mam w nosie stadne zachowanie. D***kracja to rządy głupoty – a, niestety,…

Gepostet von Janusz Korwin-Mikke am Donnerstag, 9. Januar 2020

Źródło: dorzeczy.pl

Foto: archiwum

Podczas trwającej kadencji Sejmu część opozycji niejednokrotnie ośmieszyła się już poprzez swoją nieobecność na głosowaniach, przez którą Prawo i Sprawiedliwość mogło rozstrzygać na swoją korzyść różnorakie sprawy, o które wcześniej opozycja postulowała walczyć. W dniu dzisiejszym odbyło się głosowanie nad przyznaniem dwóch miliardów złotych na rzecz Telewizji Publicznej. Chodzi o rekompensatę z tytułu nowelizacje ustawy o opłatach abonamentowych. Jak się okazało, również i w tym przypadku politycy Koalicji Obywatelskiej rozczarowali zapewne swoich wyborców.

 

W celu zablokowania ustawy dotyczącej 2 mld dla TVP, opozycja zaplanowała wspólną akcję, której plan wydawał się realny do zrealizowania. Chodziło mianowicie o to, aby wyciągnąć karty do głosowania i unieważnić przez to wynik umożliwiający przejście tej ustawy dalej. Opozycja jednak znów nie zrealizowała takiego działania tak jak należy, a to przez dwie posłanki Koalicji Obywatelskiej.

 

W wyniku braku kworum, ustawa zgodnie z polskim prawem nie została by przyjęta przez Sejm w dniu dzisiejszym. Nie stało się tak jednak, ponieważ posłanki Małgorzata Tracz (Zieloni) oraz Iwona Śledzińska-Katarasińska (Platforma Obywatelska) wzięły udział w głosowaniu.

 

W wyniku takiego obrotu sprawy, wymagane kworum, czyli 230 obecnych na sali i głosujących posłów, zapewniło przejście ustawy skutkującej 2 mld zł mediom publicznym w Polsce.

 

Kolejna już tego typu sytuacja i porażka wywołała negatywne komentarze wśród polityków i dziennikarzy. Niezadowoleni z tej sytuacji są oczywiście również przedstawiciele strony opozycyjnej.

 

 

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter

Fot.: Flickr

W ostatnim czasie miało miejsce ochłodzenie i tak trudnych już relacji z Federacją Rosyjską. Sytuacja ta miała związek z wypowiedziami wysokich urzędników rosyjskich, w tym prezydenta Władimira Putina, który zarzucił Polakom przyczynienie się do wybuchu II wojny światowej, a przedwojennego ambasadora w Polsce określił „antysemicką świnią”. Takie zachowanie i zakłamywanie w publicznych wypowiedziach historii przez przywódcę Rosji nie mogło pozostać bez reakcji naszego państwa, zważywszy na fakt, że to Związek Radziecki w porozumieniu z niemiecką III Rzeszą napadł na naszą Ojczyznę w tamtych dramatycznych czasach.

 

Głos płynący z Moskwy i uderzające w dobre imię Polski zbulwersował wiele osób w naszym kraju, ponad politycznymi podziałami. Dodatkowo Prezydent Andrzej Duda odmówił udziału w organizowanych na terenie Jerozolimy obchodach rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz Birkenau, ze względu na fakt, iż nie spełniono jego warunku by mógł przemawiać zaraz przed lub zaraz po prezydencie Rosji i móc wyjaśnić jaka była historyczna prawda o roli Polaków podczas II wojny światowej. Organizatorzy jednak nie chcą w ogóle udzielić głosu polskiej głowie państwa, choć przemawiać mają tam wówczas przywódcy takich państw jak Niemcy, Francja czy właśnie Rosja.

 

Dziś natomiast, przyjęto przez aklamację w polskim Sejmie uchwałę, która w swej treści wyrażała sprzeciw wobec wygłaszanych przez Kreml kłamstw historycznych oraz manipulacji uderzających w polski naród. W celu podkreślenia wagi tej sprawy, posłowie na prośbę Marszałek Elżbiety Witek, jak zwykle w takich sytuacjach, powstali z miejsc przy okazji głosowania. Jak jednak widać na udostępnianych w internecie zdjęciach i nagraniach, znalazł się jeden parlamentarzysta, który nie wyraził w ten sposób swojej solidarności w ramach obrony dobrego imienia Polski. Przy przejmowaniu uchwały przez aklamację, w pozycji siedzącej pozostał poseł Konfederacji… Janusz Korwin-Mikke.

 

 

 

Źródło: wp.pl ; Twitter/@makowski_m

 

Jedna z najbardziej ekscentrycznych posłanek – Klaudia Jachira – słynąca z bardzo kontrowersyjnych, politycznych filmików na You Tube, udostępniła zdjęcie, na którym wraz z koleżankami oczekuje na zabranie głosu w parlamencie. 

Sympatyczne z pozoru zdjęcie wywołało jednak sporo negatywnych komentarzy Internautów.

„W jakim szmatekśie wy się ubieracie. Grube, zaniedbane, brzydko ubrane baby”,

„Wandzi się trochę przytyło”

„Będzie Pani śpiewać?”

— kpią złośliwie Internauci.

Co by nie mówić, Klaudia Jachira na pewno wniesie dużo kolorytu do polskiego parlamentu!

twitter.com/onet.pl/Red. Fot. Facebook Jachira

Posłanka Scheuring-Wielgus postanowiła wypowiedzieć się na temat noblistki Olgi Tokarczuk. Według Wielgus – Tokarczuk powinna być uznana za perłę polskiej kultury. 

Jak pewnie wszyscy Polacy wiedzą Olga Tokarczuk otrzymała nagrodę Nobla. Przyznanie jej nagrody wywołało lawinę komentarzy zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Zaistniałą sytuację postanowiła posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

 

Z tej mównicy chciałabym powiedzieć, że my posłanki i posłowie klubu Lewica, jesteśmy dumni całym sercem z tego, że Olga Tokarczuk tak bardzo rozsławiła Polskę na całym świecie.

-powiedziała posłanka podczas swojego wystąpienia w sejmie.

 

Dla nas jest to oczywiste, czytamy jej książki od deski do deski i dla nas było oczywistością to, że Olga Tokarczuk powinna być tutaj w bardzo mocny i szczególny sposób uznana za perłę polskiej kultury.

-dodała.

 

Co sądzicie na temat wypowiedzi posłanki?

 

Źródło: propolski.pl

Foto: archiwum

Klaudia Jachira od jakiegoś czasu dosyć odważnie wypowiada się na temat różnych kwestii. Tym razem posłanka KO podczas komisji sejmowej postanowiła zapytać o ochronę…dzików. 

Jakiś czas temu w sejmie pojawiła się dyskusja poświęcona projektowi ustawy dotyczącej zwalczania ASF. Posłanka Klaudia Jachira postanowiła zadać pytanie dotyczące w/w ustawy.

 

A ja mam takie pytanie do państwa zgromadzonych po tej dyskusji, której wysłuchałam – w czym, my ludzie, w XXI wieku, jesteśmy lepsi od tych dzików? W tym, że chcemy zabijać?

-zapytała Jachira.

 

Państwo tyle mówią o ochronie życia od poczęcia. To dotyczy całego gatunku ludzkiego czy całej przyrody? W czym jesteśmy lepsi?

-stwierdziła.

 

Wszystko przedstawione zostało na nagraniu:

Źródło: twitter.com

Foto: archwium

Poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz zwrócił się do partii rządzącej z prośbą o poparcie projektu jego autorstwa. Sprawa dotyczy reakcji na ogłoszoną przez Parlament Europejski rezolucję wymierzoną w Polskę.

 

Poseł Sośnierz zwrócił się ze swoim apelem do władz Prawa i Sprawiedliwości. Udał się on bowiem do prezesa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego prosząc o to, aby oświadczenie Sejmu RP „w obronie Polski i przeciwko skandalicznej rezolucji” jakie zawiera jego projekt zostało poparte również przez największą siłę parlamentarną.W treści wyrażony miał zostać wyraźny sprzeciw wobec ingerencji instytucji unijnych w sprawy Polski.

 

Prezes PiS-u miał jednak stwierdzić, że „machanie szabelką jest niepotrzebne”, uznając zapewne taki sposób odpowiedzi na decyzję PE za zbyt porywczy i nie najlepszy w zaistniałej sytuacji.

 

Poseł Konfederacji zdecydował się przygotować ten projekt w reakcji na ogłoszenie przez Parlament Europejski przeciwko Polsce w ramach reakcji na obywatelski projekt ustawy „Stop Pedofilii”, który poparły tysiące obywateli przy okazji zbiórek podpisów realizowanych przez wolontariuszy Fundacji Pro-Prawo do Życia.

 

Dobromir Sośnierz stwierdził na antenie TVP, że jego inicjatywy w tej sprawie nie poparł żaden poseł PiS-u, z którym rozmawiał na ten temat. Do całego zamieszania odniósł się również poseł Janusz Korwin-Mikke, który w swoim wpisie na Facebooku ocenił, iż zachowanie posłów partii rządzącej było aktem „milczącej akceptacji wtrącania się unijnych instytucji w polskie sprawy”.

 

Co ciekawe, ojciec posła Dobromira Sośnierza- Andrzej Sośnierz, również zasiada w parlamentarnych ławach, ale jako poseł klubu PiS.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Znacie Państwo posła SLD, Marcina Kulaska? Nie? My też nie znaliśmy. Do dzisiaj. Sekretarz generalny SLD postanowił jednak mocno wejść do ogólnopolskiej polityki. Jak to zrobił? Stwierdził, że trudno w naszej stolicy utrzymać się za 6,5 tys. zł na rękę i dietę w wysokości 2,5 tys. zł. Ot, nowoczesna lewica…

 

Polska lewica, zwłaszcza ta z SLD w znaku miewała już problemy z pieniędzmi. Tym razem, wspomniany poseł Kulasek w rozmowie z interią stwierdził: Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę i dietę 2,5 tys. zł. Poseł narzeka tez na warunki zakwaterowania w hotelu sejmowym. Jak zauważa: Meble pamiętają późnego Gierka, jest ciasno. Część ma wyremontowane łazienki z prysznicem, część wciąż dysponuje starymi wannami. Co gorsze, w pokojach również brakuje kuchni, a co za tym idzie poseł musi się stołować „na mieście” a:   To są wszystko koszty. Gdybym chciał sobie zrobić śniadanie, to mam to utrudnione. Nie mogę sobie ani podgrzać parówki, ani usmażyć jajecznicy, bo nie ma gdzie- dodaje.

 

Tym sposobem wyborcy skazali posła na ciężki los. Jak żyć? A teraz już całkiem na serio. Nikt nie kwestionuje tego, że posłom (inna sprawa czy powinno ich być aż 460) należą się godne warunki życia i pracy. Być może trzeba tez pomyśleć o wzroście ich uposażenia, jednak sam fakt, że przedstawiciel lewicy sugeruje, że za takie pieniądze ciężko się utrzymać zakrawa na lekką kpinę. A może warto odesłać parlamentarzystę do emerytów, którzy muszę w tym samym mieście funkcjonować za 1/5 tej kwoty?

 

/red./

Foto: