Handlarze narkotyków na przestrzeni lat pokazują jak niesamowita jest ludzka wyobraźnia. Służby od dziesiątek lat, szczególnie na granicy Stanów Zjednoczonych Ameryki z Meksykiem, walczą z nielegalnym przemytem narkotyków. 

 

 

Przestępcy wydaje się, że wypróbowali już wszystkiego – przewożenia narkotyków zaszytych w ubrania, połkniętych i przetrzymywanych we własnym organizmie, a nawet w miejscach intymnych. Często pogranicznicy nie wyłapują nielegalnego transportu i ich robotę wykonują służby odnośnie walki z narkotykami w poszczególnych krajach. Wyłapują one nieraz transporty nielegalnych substancji wielkimi ciężarówkami, czy odnajdują laboratoria, w których narkotyk się wytwarza.

 

 

Tak było w opisywanym dziś przypadku. Kilka dni temu w internecie pojawiło się szokujące wideo z jednego z hipermarketów. Nie od dziś wiadomo, że nieformalną stolicą handlu kokainą jest Kolumbia, stąd też nie dziwi że to właśnie z niej pochodzi wideo. Służby postanowiły sprawdzić magazyn jednego ze sklepów, a dokładnie owoce awokado przeznaczone do eksportu do Belgii. Do szokującego odkrycia doszło po przekrojeniu owoców i sprawdzeniu zawartości pestek, które były pełne odurzającego proszku. Łącznie znaleziono ponad 400 kg kokainy, na pierwszy rzut oka niezauważalnie schowanej wewnątrz owoców.

 

Wideo poniżej:

 

 

 

Towar znaleziono też w puszkach z papryczkami chili i replikach trofeum za mistrzostwo świata w piłce nożnej.

 

 

Źródła:

Fot.: Wikipedia

youtube/@Ioan Grillo

Już po raz kolejny opisujemy przypadek skrajnej ludzkiej głupoty i nieodpowiedzialności w czasach głupoty. Wcześniej opisywaliśmy bardzo podobną sytuację ze Stanów Zjednoczonych. Dzisiejsi bohaterzy pochodzą zaś z innego anglojęzycznego kraju – Wielkiej Brytanii.

 

 

Ciężko jest nam zrozumieć co mają w głowach osoby robiące takie rzeczy. Co prawda w Wielkiej Brytanii władze późno obudziły się z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się wirusa, lecz aktualnie również w tym państwie panują bardzo duże obostrzenia. W całej Europie ludzie zakładają maseczki i rękawiczki w momencie gdy opuszczają dom. W naszym kraju rękawiczki są obowiązkowe przy wejściu do każdego sklepu, a za kilka dni wejdzie w życie prawo mówiące o nakazie noszenia maseczki w miejscach publicznych.

 

Tymczasem dwójka nieodpowiedzialnych mężczyzn w brytyjskim mieście Morecambe. Weszli oni do wielkiego supermarketu Sainsbury’s na Lancaster Road i pluli na swoje ręce aby następnie wycierać je w produkty spożywcze jak warzywa czy mięso. Dotykali także klamek i uchwytów w sklepie.

 

Według danych przekazanych przez policję obaj mają około 20-kilku lat. Sklep był zmuszony do dezynfekcji całego sklepu i zniszczenia dotkniętych artykułów. Mężczyźni zostali złapani na gorącym uczynku na monitoringu sklepowym i obsługa od razu wezwała policję.

 

 

O kolejnym takim przypadku słyszymy ze Stanów Zjednoczonych. 53-letnia Jennifer Walker w South Lake Tahoe została przyłapana na lizaniu artykułów sklepowych, niszcząc przy tym rzeczy warte ponad 1800 dolarów. Kobieta została aresztowana przez policję i grozi jej bardzo wysoki mandat, a być może nawet kara pozbawienia wolności i odsiadka w więzieniu. Nie była wcześniej notowana, lecz jej osoba nie była obca policji, ze względu na interwencje w stosunku do jej rodziny.

 

Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli opisywać podobnych przypadków w Polsce.

 

 

Źródła:

lep.co.uk

Fot.: Hippopx

nbcnews.com

Koronawirus stał się wyzwaniem i testem z odpowiedzialności dla społeczeństwa. Daleko jednak do odpowiedzialności jest tym, którzy z niewiadomych przyczyn rzucili się na sklepy i zaczęli wykupywać w wielkich ilościach najbardziej potrzebne produkty żywieniowe, środki dezynfekcyjne, czy najmniej zrozumiały – papier toaletowy. 

 

 

Na szczęście niemal każdego dnia pojawiają się kolejne dostawy produktów i nikt prawdopodobnie nie zostanie z pustymi rękoma, każdy znajdzie swoją wymarzoną rolkę papieru. Jednak owe ręce trzeba będzie zdezynfekować, aby móc pozbyć się zarazków które przynieśliśmy ze sklepu. I tu pojawia się większy problem.

 

 

Bowiem ilość płynów antybakteryjnych jest ograniczona. Nikt w Europie jeszcze dwa miesiące temu nie spodziewał się takiego popytu na ten produkt i nie przygotowano jego odpowiedniej ilości. Wysoki popyt przy małej podaży spowodował horrendalny wzrost cen tych płynów. Spanikowani ludzie zaczęli kupować ich wielkie ilości. Niektórzy z obawy, a inni chcąc zarobić żerując na ludzkim strachu.

 

 

Takie działania nie spodobały się sklepom w Danii, które stworzyły odpowiednią „promocję” by zniechęcić „Januszów biznesu” do wykupywania całych sklepowych półek. Sposobem którego użyto było ustanowienie ceny za jeden produkt dezynfekcyjny na 40 duńskich koron (około 24 zł), a przy zakupie dwóch, zwiększenie ceny za sztukę do 1000 koron (około 611 zł).

 

 

Nie wiemy niestety czy odpowiednio zabezpieczono się przed próbami obejścia „promocji” jak np przez ponowne wchodzenie do sklepu i zakup pojedynczej sztuki. Domyślamy się jednak, że kolejki w sklepie mogły być wystarczającym odstraszaczem.

 

 

Co myślicie o takim działaniu? Czy uważacie, że sklepy w Polsce też powinny podjąć takie działanie? Dajcie znać w komentarzu.

 

 

Źródło:

https://9gag.com/gag/aDg5wY7/store-in-denmark-preventing-hoarding-of-hand-sanitizer-the-text-reads-one-costs-40-dkk-above-that-the-price-is-1000-dkk-per-unit

 

Podczas pandemii COVID-19, każdy odpowiedzialny obywatel powinien pozostać w domowej kwarantannie tak długo jak to tylko możliwe, oraz za wszelką cenę unikać kontaktów z dużymi grupami ludzi, wśród których może znajdować się potencjalne źródło zarażania. Są jednak czynności, podczas których nie jesteśmy w stanie spełnić tych zaleceń. Jedną z nich na pewno są zakupy w sklepach spożywczych.

 

 

O ile nie mamy możliwości dokonania zakupów żywności online, które są obecnie bardzo ograniczone przez ilość zamówień, to jesteśmy zmuszeni raz na kilka dni pojawić się w dużym dyskoncie czy naszym sklepiku osiedlowym. Należy wtedy pamiętać o tym, że nie powinniśmy udawać się do marketów całymi rodzinami. Dużo lepiej oddelegować do tego zadania jedną osobę by nie zwiększać jeszcze bardziej skupiska ludzi w sklepach.

 

 

Od kilku, a może nawet kilkunastu dni można zauważyć w dużych sklepach szczególne środki ostrożności, podjęte w celu ochrony konsumenta i pracowników. W sklepach niemieckiej marki – LIDL, bo o niej mowa w dzisiejszym artykule, już jakiś czas wyznaczone zostały taśmami na podłogach specjalne strefy, tak aby zachować bezpieczną odległość, oraz instalacje chroniące kasjerów przed kontaktem z klientami.

 

 

Dwa dni temu podjęto jednak kolejne środki zachowawcze. Pierwszy z nich będzie na pewno bardziej odczuwalny, szczególnie dla tych którzy lubili zrobić zakupy tuż przed zamknięciem sklepu, gdy ten świeci już pustkami. Skrócono bowiem godziny pracy sklepów otwartych do godziny 22. Od teraz będą dostępne dla kupujących godzinę krócej. Drugą zmianą jest wprowadzenie LIDL Pay – usługi płatniczej dostępnej z poziomu aplikacji sklepu na telefonie komórkowym. Miała być ona wprowadzana w późniejszym czasie, jednak wirus spowodował iż będziemy mogli z niej skorzystać już jutro w wybranych sklepach w województwach – mazowieckim i wielkopolskim.

Pamiętajcie, że płatność bezgotówkowa jest obecnie o wiele bezpieczniejsza od tej tradycyjnej

 

 

Dajcie znać co uważacie o tych zmianach. Czy waszym zdaniem wzmocnią one nasze bezpieczeństwo?

 

 

Źródło:

https://businessinsider.com.pl/finanse/handel/koronawirus-lidl-skraca-godziny-otwarcia-sklepow-i-rusza-z-lidl-pay/rlx096k

Mimo ciągłej kampanii medialnej i politycznej, która ostrzega nas czego unikać i zaleca co należy robić, niektórzy ludzie wciąż wykazują się skrajną nieodpowiedzialnością i brakiem zdrowego rozsądku.

Jednym z takich przypadków jest ten z Poznania, a dokładniej ze sklepu spożywczego na ul. Powstańców Wielkopolskich.

Dwójka kompletnie pijanych mężczyzn weszła do wspomnianego sklepu i od początku zachowywała się bardzo agresywnie. Grozili ekspedientce, mówiąc że są zarażeni koronowirusem. Tak naprawdę nie wiadomo czego oczekiwali, być może chcieli po prostu dać upust swojej energii. Jednak gdy jeden z nich opluł pracownicę sklepu, ta uruchomiła alarm i wezwała ochroniarzy. Ci obezwładnili napastników i wezwali policję.

Przybyłe jednostki pojawiły się w kombinezonach ochronnych, bowiem nie wiadomo czy groźby napastników o posiadaniu wirusa pokrywały się z rzeczywistością. Zostali oni przetransportowani na izbę wytrzeźwień i nadal nie wiadomo jakie zostaną postawione im zarzuty. WIDEO z zatrzymania tutaj:

To niezwykle głupie i lekkomyślne zachowanie dwójki dorosłych ludzi skutkowało także według świadków zamknięciem ekspedientki na 14-dniową kwarantanne oraz zamknięciem i pełną dezynfekcją sklepu.

Oby jak najmniej takich przypadków.

Źródła:

twitter/@Arbuziasty1

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/poznan/poznan-krzyczal-ze-ma-koronawirusa-i-oplul-ekspedientke/94e65r2

Sprzedawcy i drobni przedsiębiorcy bywają stosunkowo często narażeni na działalność oszustów, włamywaczy czy inne przestępcze zjawiska. Nie unikają tego czasami też właściciele małych sklepów, nie znajdujących się nawet w centrum miasta. Jak się jednak okazuje, sprawcy napadów mogą również w takich miejscach być zaskoczeni oporem jaki napotkają na swojej drodze.

 

Opisana sytuacja miała miejsce na terenie wsi Pinczyn w województwie pomorskim. Kiedy jeden z tamtejszych sklepów był już zamykany, a sprzedawczyni robiła porządki na koniec dnia, do środka wtargnął zamaskowany, ubrany na czarno mężczyzna, trzymający w ręku broń lub jej atrapę.

 

Odziany w kominiarkę napastnik, celował w kierunku sprzątającej właścicielki sklepu- pani Zosi i żądał wydania pieniędzy. Ta jednak wykazała się dużą odwagą i postanowiła bronić siebie oraz interesu przed rabusiem.

 

Zaskakujące dla wielu jest to, w jaki sposób kobiecie udało się pokonać mężczyznę i wygonić go z wnętrza jej sklepu. Kobieta broniąc się zaatakowała go bowiem mopem. Ten ostatecznie uciekł z budynku, biorąc ze sobą tylko niewielką ilość papierosów. Zdaniem pani Zosi mogły być to dwie albo zaledwie tylko jedna paczka.

 

Co ciekawe, właścicielka sklepu pobiegła dodatkowo za agresorem, jednak ten wsiadł do czekającego na niego obok auta i odjechał. To pokazuje, że najprawdopodobniej nie działał on sam.

 

Zobacz też:

HIT! Chciał napaść staruszka. Wtedy wydarzyło się coś niebywałego… [WIDEO]

 

 

Kobieta nie była w stanie do końca wyjaśnić skąd u niej aż taka odwaga, jednak powiedziała iż kiedyś pracowała w dyskotece, więc posiada doświadczenie w rozdzielaniu agresywnie zachowujących się ludzi. Sprawą człowieka, który postanowił zrobić napad na sklep w Pinczynie ma zajmować się prokuratura.

 

Sytuację zarejestrowała kamera monitoringu. Materiał został udostępniony przez portal Kociewiak.pl.

 

Zobaczcie sami!

 

Napad na sklep w Pinczynie

Do zdarzenia doszło tuż przed zamknięciem sklepu. Pani Zofia zmywała podłogę i przygotowywała się do podliczenia utargu z całego dnia. Jak mówi, w kasie nie było zbyt wiele pieniędzy, bo część utargu trafia przez terminal prosto na konto. Gdy otworzyły się drzwi, kobieta była przekonana, że to któryś z klientów…https://www.kociewiak.pl/wiadomosci/12073,tylko-u-nas-film-napad-z-bronia-na-sklep-w-pinczynie-kobieta-pogonila-uzbrojonego-przestepcemopem?fbclid=IwAR1kDVod8tmJauyZ9VgtOPvv5nGZYzR7KyWxqhO2BoNcglOwOS8yh4jukwc

Gepostet von Kociewiak.pl am Mittwoch, 19. Februar 2020

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Facebook/@kociewiak

 

W jednym z Białostockich sklepów mężczyzna wszedł do toalety w sobotę wieczorem. Wyszedł z niej dopiero w poniedziałek rano. 

 

Mężczyzna w piątek wieczorem wszedł do łazienki w supermarkecie Kaufland w Białymstoku. Udał się tam po zakupie alkoholu, aby jeszcze przed zamknięciem sklepu go wypić. Po spożyciu trunku zasnął. Obudził się już w niedzielę rano, a ze względu na dzień niehandlowy, sklep był zamknięty. Przestraszony mężczyzna spędził w łazience cały dzień.

 

Na portalu onet.pl czytamy, że do sytuacji odniosła się Daria Tworek, przedstawiciel biura prasowego Kaufland Polska. Jak mówi, toalety są sprawdzane przed zamknięciem sklepów, co wskazuje na to, że mężczyzna musiał wejść do niej już po kontroli. Nie miał przy sobie telefonu, aby móc powiadomić kogoś o swoim położeniu.

 

Dodaje, że mężczyzna w każdej chwili mógł wyjść z budynku, jednak opuszczenie toalety skutkowałoby uruchomieniem alarmu. Mężczyzna wyszedł ze sklepu w poniedziałek rano, kiedy do łazienki weszli pracownicy.

 

Źródło: Onet.pl

Popularna sieć sklepów Tesco zamyka swoje filie w całej Polsce. Właściciele giganta planują przekształcenie ich w mniejsze i bardziej przystępne dla klienta sklepy.

 

Właściciele brytyjskiej sieci hipermarketów Tesco planują szereg zmian. Liczą na zadowolenie klientów. Sklepy będą mniejsze, łatwiejsze w zarządzaniu przez pracowników, a asortyment ma być bardziej dopasowany do klienta. Czy tak będzie okaże się w ciągu najbliższych kilku tygodni.

 

Początkowo zamkniętych zostanie 8 sklepów. Sieć opublikowała konkretne adresy hipermarketów, a są to: Tychy,  Warszawa Piastów, Rzeszów, Żary, Warszawa Gocław, Bydgoszcz, Gdynia ul. Nowowiczlińska 35, Gorzów Wielkopolski oraz mniejsze formaty w Sosnowcu i Warszawie przy ul. Wolskiej. W tych sklepach obecnie dostępne są duże promocje, a co za tym idzie – produkty wysokiej jakości możemy dostać w bardzo niskich cenach. Chętnie chwalą się tym internauci, publikując między innymi znaczne zniżki na drogie alkohole.

 

 

 

Za zamknięciem sklepów idą masowe zwolnienia pracowników. Zwolnionych zostanie 1,5 tys. pracowników. Do sprawy odnieśli się związkowcy NSZZ Solidarność:

 

Koleżanki i Koledzy! Pracownicy Tesco!30 lipca 2019 r., NSZZ "Solidarność" otrzymał informację telefoniczną od…

Gepostet von NSZZ Solidarność Tesco am Dienstag, 30. Juli 2019

 

Źródło: RadioZet.pl
Fot.: Zdjęcie poglądowe

Do nietypowej sytuacji doszło w miejscowości Sokółka w województwie podlaskim. Do jednego z tamtejszych sklepów dostał się nietypowy „klient”.

 

Pewien łoś postanowił przybyć w godzinach wieczornych do marketu sieci Stokrotka przy ul. Łąkowej w Sokółce i nie robiąc sobie nic z obecności monitoringu spacerować wewnątrz sklepu. Co ciekawe zwierzę podeszło do działu z alkoholem, który następnie zdemolowało.

 

Na opublikowanym w sieci nagraniu widać łosia patrzącego w stronę nagrywającej go osoby, a wokoło niego porozrzucany towar.

 

Łoś wbiegł do sklepu w Sokółce

Prawdopodobnie chciał wyrównać rachunki z "żubrem". Do sklepu przy ul. Łąkowej w Sokółce w poniedziałek wieczorem wszedł łoś. Zwierzę przeszło przez automatyczne drzwi i zniszczyło stoisko z alkoholem.

Gepostet von BIA24.pl am Dienstag, 30. Juli 2019

 

 

Źródło: Facebook/@BIA24PL