W Sądzie Okręgowym w Katowicach ruszył proces członków bojówki Psycho Fans utożsamiającej się z klubem Ruch Chorzów. Ta ekipa pseudokibiców zdołała stworzyć groźną grupę przestępczą ze zorganizowanymi strukturami.

 

Na ławie oskarżonych zasiadło około pięćdziesięciu osób związanych ze środowiskiem kiboli chorzowskiego Ruchu. Ich proces rozpoczął się we wtorek 8 września, a treść zeznań jakie się pojawiają już są dla wielu osób wstrząsające. Rozprawy należących do bojówki mężczyzn zabezpieczane są nawet przez policyjnych antyterrorystów.

 

Jak informują media struktury gangu Psycho Fans posiadać miały specjalną komórkę do tzw. działań bojowych, fundusz pomocy dla aresztowanych członków grupy oraz wywiad pozyskujący cenne dla gangsterów informacje.

 

Wśród zarzutów jakie stawia się ludziom tworzącym chorzowski gang znalazły się m.in. udział w ustawkach, handel narkotykami i ciężkie pobicia. W ramach swojej działalności w ostatnich latach członkowie Psycho Fans współpracowali z Wisła Sharks, czyli gangiem pseudokibiców Wisły Kraków, a także zaprzyjaźnionymi bojówkami Widzewa Łódź oraz Elany Toruń.

 

Z pseudokibicami Górnika Zabrze oraz GKS Katowice, członkowie Psycho Fans mają przestępcze porachunki, które niejednokrotnie wiązały się z brutalnymi akcjami wymierzonymi w ludzi związanych z konkurencyjnymi grupami.

 

Jeździliśmy po miastach i szukaliśmy kibiców „Górnika” czy „GieKSy”, których można było pobić – mówił podczas rozprawy Łukasz B.

 

Zeznania Łukasza B., jednego z oskarżonych w procesie przeciwko Psycho Fans, mogą być dla sporego grona czytelników wręcz szokujące. Zeznając opowiadał on zarówno o mrożących krew w żyłach działaniach jakie chorzowscy bojówkarze podejmowali na terenie kraju, jak i też poza Polską.

 

Mieliśmy style od łopat i kilofów. Kibice Banika byli wystraszeni, nie chcieli podjąć walki i przebili się przez barykadę – opisywał podczas zeznań Łukasz B. przestępczą akcję jaką ludzie z Psycho Fans przeprowadzili w czeskiej Ostrawie. Tamtejsi kibice mają być zaprzyjaźnieni z sympatykami GKS Katowice, a także utrzymywać kontakty z tymi utożsamiającymi się z Górnikiem Zabrze, wielkim rywalem Ruchu Chorzów.

 

Jedno z wydarzeń, które odbiło się zarówno w kibicowskim środowisku, jak i też mediach echem, a którego również dotyczy procesu gangsterów z Psycho Fans, to krwawy atak na Jarosława P. ps. „Lotek”. Osoby znanej w środowisku pseudokibiców Górnika Zabrze, który jest określany nawet liderem fanów Górnika. Swój udział w ataku na jego osobę miała kobieta- Wiktoria Sz., która umówiła się z „Lotkiem”. Po zwabieniu go do swego domu zachęciła go ona do wyjścia na spacer. W rzeczywistości „wystawiła” go ona członkom Psycho Fans.

 

Jarosław P. miał być bity przez kilkunastu oprawców uzbrojonych w młotki, maczety i pałki. Te wstrząsające sceny miały miejsce na Śląsku w październiku 2015 roku. O tamtym zajściu również opowiedział podczas rozprawy Łukasz B.

 

Krzyczał, jakby umierał. Nie uderzyłem go ani razu. Po pierwsze nie mogłem się do niego dopchać, po drugie, kiedy słyszałem jego jęki, uznałem, że nie przyłożę do tego ręki. Po tym napadzie „Lotek” długo leżał w śpiączce – zrelacjonował atak na lidera Torcidy , członek konkurencyjnego Psycho Fans.

 

Kolejna rozprawa członków chorzowskiej grupy zaplanowana jest na 29 października.

 

O gangu Psycho Fans pisaliśmy również w poniższym artykule:

Wstrząsające opowieści pseudokibica o działaniach bojówki! Był członkiem gangu, teraz wyjawia prawdę

 

 

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl

Bojówki pseudokibiców w Polsce zdołały przekształcić się w dużej mierze w struktury zorganizowanych grup przestępczych. Dzięki sprawnym działaniom Centralnego Biura Śledczego Policji, sporą część tego typu gangów udało się jedna rozbić, a niektórzy ze znaczących w tym środowisku postaci zdecydowało się zeznawać i pójść na współpracę z policją. Jak się okazuje, niektórzy z takowych skruszonych bojówkarzy decydują się nawet opowiadać mediom o brutalności przestępczego świata w naszym kraju.

 

Przykładem osoby, która wiodła przestępcze życie, a teraz zdecydowała się stanąć przeciwko swoim dawnym kolegom, a także opowiedzieć o ich działalności jest Łukasz B. ps. „Baluś”. Został on tzw. małym świadkiem koronnym w sprawie prowadzonej przeciwko grupie Psycho Fans, gangowi złożonemu z bojówkarzy utożsamiających się z Ruchem Chorzów. „Baluś” swoimi szokującymi dla wielu opowieściami ze swojego dawnego życia podzielił się podczas wywiadu udzielonego dla wyborcza.pl.

 

Psycho Fans uchodzili za jeden z najgroźniejszych gangów pseudokibiców na terenie naszego kraju. W ostatnich miesiącach i latach było głośno o działaniach policji wymierzonych w struktury tej grupy, a także zaprzyjaźnionemu chorzowskim bojówkarzom gangowi Wisła Sharks z Krakowa, kierowanemu przez słynnego w środowisku pseudokibiców Pawła M. ps. „Misiek”, który również zdecydował się po wielu latach przestępczej działalności pójść na współpracę z policją i złożyć obszerne zeznania obciążające jego dawnych kompanów.

 

Łukasz B. ps. „Baluś” był natomiast członkiem gangu Psycho Fans, w sprawie którego toczy się obecnie proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadło 53 sympatyzujących z chorzowskim Ruchem bojówkarzy. W rozmowie z wyborcza.pl Łukasz B. przyznał, że wśród członków tego typu grup często nie widać jakiegokolwiek szacunku dla życia drugiego człowieka należącego do konkurencyjnej ekipy.

 

„Baluś” przyznał w wywiadzie, że zdaje sobie sprawę z tego jak negatywnie i karygodnie traktowane jest współpracowanie z policją oraz zdradzanie pozostałych członków bojówki. Co ciekawe, on sam został wydany w zeznaniach przez innego mężczyznę działającego w „Psycho Fans”. „Baluś” twierdzi jednak, że w wieku 29 lat chce zmienić swoje życie i ujawnić to co „nawywijali”.

 

W październiku 2017 r. dopadliśmy w Rudzie Śląskiej Dariusza P., jednego z kiboli Górnika Zabrze. Miał dostać łomot, ale jednemu z kolegów puściły hamulce i zaczął mu skakać po głowie, P. zmarł w szpitalu. (…) Wtedy coś we mnie pękło, zrozumiałem, że to wszystko zaszło za daleko. Ludzkie życie nie było tego warte – mówił Łukasz B. w rozmowie z wyborcza.pl, tłumacząc jaka sytuacja miała być kluczowa dla zmiany jego myślenia i podejścia do życia.

 

Dla wielu o wiele bardziej wstrząsająca może być jednak opowieść o innym brutalnym ataku, jakiego dopuszczono się na Śląsku. Co warte jednak podkreślenia, uczestniczyli w nim wówczas członkowie „Wisła Sharks”, jak już wyżej wspomniano zaprzyjaźnionego z „Psycho Fans” gangu kiboli Wisły Kraków.

 

Według opowieści „Balusia”, bojówkarze z Psycho Fans wydali wyrok na Daniela D., mężczyznę kojarzonego ze środowiskiem pseudokibiców GKS-u Katowice. Atak na niego przeprowadzić mieli wówczas „Dzidek” i wspomniany „Misiek” z Wisła Sharks.

 

Kiedy zaczęli okładać go maczetami przed blokiem, nie chciałem wyjść na frajera, więc wysiadłem z auta i też zadałem mu kilka ciosów. W „Dzidka” wstąpiła jednak jakaś furia i nie mógł przestać. (…) Kiedy katowaliśmy tego człowieka maczetą, nic nie czułem. Martwiłem się tylko, żeby nikt nie pomyślał, że jestem mięczakiem – zrelacjonował dla wyborcza.pl „Baluś”.

 

 

Źródło: wyborcza.pl ; sportowefakty.wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl

 

 

 

 

Na Śląsku doszło do brutalnego morderstwa. Ofiarą w tym przypadku był mieszkaniec Chorzowa. W sprawę zamieszanych jest kilkoro osób. Policja przeprowadziła sprawne działania w celu ujęcia sprawców zabójstwa.

 

Mieszkający w Chorzowie mężczyzna zaginął na początku miesiąca i przez ten czas był poszukiwany na terenie województwa śląskiego. Dziś wiadomo, że niestety jego żywot zakończył się w tragiczny sposób, a przyczyniły się bezpośrednio do tego osoby trzecie.

 

Sprawcy zastrzelili poszukiwanego mężczyznę. Osoba lub osoby, które zadały mu śmiertelne rany, miały oddać strzały w głowę mężczyzny, co potwierdza brutalność zabójców. Na samym morderstwie jednak cała zbrodnia się nie skończyła. Ciało zastrzelonego mężczyzny spalono i porzucono w jednym z lasów na terenie Opolszczyzny w celu zatarcia śladów zabójstwa.

 

Dzięki działaniom przeprowadzonym przez policję, w które zaangażowano również antyterrorystów, podejrzani trafili do tymczasowego aresztu.

 

Dwóch mężczyzn usłyszało już w tej sprawie zarzut zabójstwa. Oprócz nich zatrzymana została również znajoma morderców, która miała pomagać m.in. przy zacieraniu śladów. Aresztowane tymczasowo zostały wszystkie trzy osoby.

 

Wiele wskazuje na to, że tłem całej zbrodni był konflikt finansowy. Bardzo możliwe, że jeden z zatrzymanych mężczyzn był dłużnikiem zabitego mieszkańca Chorzowa. Ofiara miała umówić się z podejrzanym w Świętochłowicach ws. sprzedaży samochodu. Do transakcji jednak nie doszła, a kontrahent stał się jednym z zabójców.

 

Niedoszły nabywca samochodu ofiary został zatrzymany na terenie Wrocławia. To w jego garażu odnaleziono też rewolwer, który prawdopodobnie był narzędziem zbrodni. Wraz z zatrzymanym tam mężczyzną przebywała również aresztowana kobieta. Trzeciego z podejrzanych schwytano w Katowicach.

 

Oprócz zarzutu dotyczącego morderstwa, zatrzymani usłyszeć mają również inne zarzuty, takie jak posiadanie narkotyków, broni palnej, a nawet materiałów wybuchowych.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Do krwawych scen doszło w miejscowości Świętochłowice w województwie śląskim. Na Placu Słowiańskim doszło do starcia pomiędzy przedstawicielami środowisk pseudokibiców identyfikujących się z różnymi klubów sportowych. Ta scysja mogła jak się okazało doprowadzić do tragicznej śmierci młodego człowieka.

 

Podczas bójki pseudokibiców jeden z uczestników rozróby użył maczety, którą ranił 17-latka. Wszystko rozegrało się w weekendową noc z soboty na niedzielę. Nastolatek został okaleczony na tyle poważny, że musiał trafić do szpitala. Jego stan został niestety oceniony przez lekarzy jako ciężki, ale stabilny.

 

Komenda policji jak na razie woli nie zdradzać dokładnych informacji na temat prowadzonych w tej sprawie czynności. Wiadomo jednak, że doszło już do pierwszych zatrzymań w związku z zajściem na Placu Słowiańskim.

 

Osoby zatrzymane przez funkcjonariuszy policji to trzej młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 20 lat. Trwają poszukiwania mające doprowadzić do ujęcia pozostałych uczestników krwawej bijatyki w Świętochłowicach.

 

Sprawą tą zajmuje się obecnie również prokuratura. Niestety jest to kolejny przypadek krwawego ataku motywowanego porachunkami, w których tle znajdują się przestępcze porachunki ludzi wywodzących się ze środowiska pseudokibiców. Niejednokrotnie przy tego typu zdarzeniach dochodziło do śmierci młodych ludzi lub ciężkiego uszkodzenia ciała. Z reguły incydenty te miały miejsce w Krakowie i jego okolicach, a także na Śląsku.

 

Na temat brutalnych starć i działań pseudokibiców pisaliśmy m.in. w poniższych artykułach:

Krwawy atak pseudokibiców i konkretna odpowiedź policji [WIDEO]

Brutalność to ich drugie imię. Kraków opanowują nowe ekipy chuligańskie!

Pseudokibice porwali dla okupu. Jeden z nich przypłacił to życiem!

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay

Na odcinku Wisły w samym centrum Warszawy pojawiła się gęsta, niepokojąca ciecz. Na miejscu strażacy ustawili zaporę zatrzymującą rozprzestrzenianie substancji, aż do ustalenia czy stanowi zagrożenie dla środowiska.

 

Do odkrycia niepokojącego zjawiska doszło dziś rano. Przechodnie zauważyli na rzece plamę oleistej cieczy. Po wezwaniu straży pożarnej ustawiono zaporę, która ma zapobiec spływaniu jej z nurtem rzeki. Jak twierdzą strażacy był to jednorazowy wyciek, a sama substancja nie spływa już do rzeki. Trwają ustalenia czy ciecz jest niebezpieczna dla środowiska.

 

Do podobnej sytuacji doszło kilka dni temu w Bieruniu na Śląsku. Wędkarze zauważyli wpływający do rzeki strumień czarnej substancji. Było to co prawda niegroźne dla środowiska zlewisko odpadów węglowych, jednakże wyglądało bardzo niepokojąco. Choć oba przypadki są różnymi przypadłościami, nie zmienia to faktu, że do Wisły wciąż trafiają niepożądane zanieczyszczenia. Poniżej wideo:

 

Tak się niszczy polskie rzeki ( Wisła – Bieruń) woda z KWK Piast – tragedia. Służby nie reagują to może PZW by się zainteresowało?

Gepostet von ML Baits am Samstag, 6. Juli 2019

Do dramatycznego w skutkach wybuchu doszło dziś w Bytomiu, a dokładniej w jednej z kamienic przy ulicy Katowickiej. Jak informuje portal rmf24.pl, eksplozja była na tyle silna, że w jej wyniku szyby wyleciały również z okien kamienicy znajdującej się naprzeciwko. W wyniku tego zdarzenia zginęły trzy osoby, a ponadto kilkoro zostało poszkodowanych.

 

Eksplozja miała miejsce w jednym z mieszkań w tej feralnej kamienicy. W następstwie tak dużego wybuchu doszło też do pożaru. Z budynku ewakuowano 28 ludzi, a straż pożarna opanowała ogień. Na miejsce dotarło dwanaście wozów strażackich. Po ugaszeniu pożaru przystąpiono do oddymiania oraz przeszukiwania pogorzeliska.

 

Niestety całe zajście zakończyło się tragicznie dla pewnej rodziny. Przy okazji eksplozji zginęła bowiem kobieta wraz z dwójką swoich kilkuletnich dzieci. Ponadto cztery osoby zostały przetransportowane do szpitala.

 

– Ewakuowano wszystkich mieszkańców, zginęła kobieta i dwójka kilkuletnich dzieci – potwierdziła mł. asp. Anna Lenkiewicz z bytomskiej policji.

 

W oględziny miejsca tragedii zaangażowano też specjalistyczną poszukiwawczą grupę ratowniczą.

 

W internecie pojawiają się zdjęcia ukazujące skutki wybuchu do jakiego doszło w kamienicy przy ul. Katowickiej. Jako przyczynę tego wypadku wskazywana jest eksplozja gazu.

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter/@112Tychy ; @BytomskiPL ; @radiokatowice

 

 

Przewrotność ruchów, domagających się autonomii bądź niepodległości, polega na tym, iż dopominając się dialogu, jednocześnie wykluczają jakąkolwiek możliwość porozumienia. To „centrala” ma ustąpić, nie oni.  Ich żądania są jedynie słuszne, niczym walka o wolność.

 

Regionalny parlament Katalonii przyjął w tajnym głosowaniu rezolucję proklamującą powstanie niezależnej Republiki Katalonii. Tym samym zamiast rozwiązania kryzysu za pomocą kompromisu, nastąpiło dalsze eskalowanie konfliktu. Oczywiście spotkało się to z  natychmiastową odpowiedzią Madrytu, jak również Unii Europejskiej. Nikt nie zamierza uznawać istnienia Katalonii  za samodzielny byt państwowy. Ostatnie wydarzenia w Katalonii zwróciły uwagę na problem separatyzmu w różnych regionach Europy. Wielu ze zdumieniem stwierdziło, że podobna sytuacja ma miejsce na Śląsku. Wielu zaczęło zastanawiać się, czy grozi nam scenariusz kataloński. Czy Śląsk i Ślązacy, a raczej- nazwijmy ich umownie – „Regionaliści”- skupieni wokół kilku organizacji z największą z nich Ruchem Autonomii Śląska – wcześniej czy później nie zażądają przyznania im niepodległości. Rzecz jasna próby oderwania nawet części terytorium państwowego są ciężkim przestępstwem, zagrożonym wysokimi karami oraz powinny spotkać się z energiczną reakcją państwa. Sęk w tym, że na Śląsku, podobnie jak w Katalonii, trwa swoiste przyzwyczajanie do poczucia „niepolskości” tych ziem. Na Śląsku również zauważa się działania zmierzające do manifestowania odrębności kilkutorowej: żądanie przywrócenia przedwojennej autonomii, próby „zalegalizowania” istnienia rzekomej grupy etnicznej Ślązaków, języka śląskiego, pogarda dla Polski, pogarda dla innych regionów Polski, zwłaszcza dla Warszawy, rozumianej jako epicentrum zła, wręcz okupant. Polska skądinąd jest – może nie w bezpośredniej formie, a bardziej  zawoalowanej – nazywana okupantem, który po 1945 roku niesprawiedliwie objął w posiadanie Śląsk. Państwo polskie, (skądinąd nikt nie zawraca sobie głowy takimi drobiazgami jak fakt, że Polska po 1945 była całkowicie uzależniona od Rosji Sowieckiej), miało represjonować Ślązaków, zamykając ich w „polskich obozach koncentracyjnych”. Pogląd ten głoszony przez „Regionalistów” nie spotkał się dotąd z żadną poważniejszą reakcją państwa polskiego. Kilka lat temu, na profilu czołowej organizacji „Regionalistów”, pojawił się taki oto wpis firmowany przez organizację: 1. Stalin nie nakazał Polakom przeprowadzania czystek etnicznych. Polityka narodowego ujednolicenia była własną inicjatywą władz polskich (w tym czasie nie tylko komunistycznych)
2. Żadna siła polityczna kwestionująca dominację sowiecką nie zgłosiła sprzeciwu wobec polityki narodowościowej, prowadzonej przez władze komunistyczne.
3. Można odstąpić od narodowych określeń, ale jeśli już, to konsekwentnie – polskich obozów nie było tak samo jak nie było niemieckich.

 

Ten jasno wyrażony pogląd zapewne nie uległ zmianie ani też jakiejkolwiek korekcie. Ofensywa historyczna jest jednym z elementów walki o „autonomię”,  a może tak, jak w przypadku Katalonii o niepodległość. Jeden z publicystów, porównujący oba regiony i ich dążenie do emancypacji od centrali, zauważył jedną różnicę. Katalonia pozbawiona jest czynnika zewnętrznego. Śląscy „Regionaliści” używają zaś swoistego wytrycha „wielokulturowości”, uzasadniając, iż Śląsk nie jest polski, bo… „za krótko do Polski należał”. Polskę nazywają otwarcie jedynie depozytariuszem bogactw Śląska, który skądinąd nie dojrzał do tej roli niczym małpa, której podarowano zegarek.

 

Trzeba przyznać, iż nie muszą się zbytnio wysilać, by zbić z przysłowiowego pantałyku swoich nielicznych adwersarzy. Polska po 1945 roku nie mogła sama decydować o swoich granicach. Polacy na długie lata pozostali pozbawieni suwerenności, a jeśli tak było, to jakim prawem dziś Polska jest w posiadaniu Śląska? Szerzej nawet całych Ziem Odzyskanych? Takiego problemu nie ma w Katalonii.  Z racji tego wielu moich rozmówców zauważa mało optymistycznie, iż państwo polskie będzie miało w przyszłości dużo większy problem, iż obecnie władze Hiszpanii z niesfornymi Katalończykami. Niedawne referendum w Katalonii pokazało, jak łatwo może dojść do zachwiania równowagi między regionem a centralą. Trudno zmusić obie strony do jakiejkolwiek rozsądnej rozmowy. W trudnej sytuacji znalazł się Madryt, który cokolwiek uczyni, źle uczyni. Stanowczość będzie tak samo skrytykowana jak bierność. Na Śląsku „Regionaliści” współrządzą regionem, lecz to, jak widać, im nie wystarcza. Traktują to jako jeden z etapów swojej batalii o przywrócenie Śląskowi przedwojennej autonomii, odebranej ich zdaniem bezprawnie przez komunistyczne władze w 1945 roku. Skądinąd, jakby nie zauważyli, że granice państwa od momentu funkcjonowania autonomii nieco się zmieniły. Na jakim obszarze miałaby powstać autonomia wzorem tej przedwojennej? Rzecz jednak nie w tym, by złapać króliczka, ale by gonić go. Tym łatwiej, kiedy niewielu decyduje się na polemikę.

 

„Regionaliści” domagają się autonomii, argumentując swoje stanowisko, będące mieszaniną populizmu, złych emocji, poczucia odrębności, ( w którym nie ma nic złego ), tym, że Warszawa przestanie nas okradać” ! Podobne okrzyki słychać było pod adresem Madrytu w Katalonii. Widmo krainy miodem i mlekiem płynącej po przyznaniu autonomii nie jest poparte argumentami ekonomicznymi. Nikt nie potrafi przedstawić konkretnych choćby szacunkowych wyliczeń. Na swoim profilu na portalu społecznościowym „Regionaliści” argumentowali, iż kto „nie jest za autonomią ten nieudacznik”. Możliwe, że się nie nam uda i autonomia okaże się klęską ekonomiczną – pisze  – ale musimy spróbować !   Próbować, tylko po co ? By wzniecać negatywne emocje względem Polski i Polaków? Przewrotność ruchów, domagających się autonomii bądź niepodległości, polega na tym, iż upominając  się  o dialog, jednocześnie wykluczają jakąkolwiek możliwość porozumienia. To „centrala” ma ustąpić, nie oni. Ich żądania są jedynie słuszne, niczym walka o wolność. Odwiedzając jeden z portali internetowych, z przerażeniem przeczytałem nagłówek, pod którym zebrano informacje o Katalonii : „Katalonia walczy o niepodległość”. Pytanie, które wielu dziś sobie zadaje, kiedy pojawi się podobny nagłówek : „Śląsk walczy o autonomię”, bądź jeszcze bardziej bezkrytyczny : „Śląsk walczy o niepodległość”. Czyż o niepodległość nie walczy się z ciemiężca? Okupantem? Musi to wzbudzać poczucie solidarności, bo czyż nie jest najszlachetniejszym z celów odzyskanie niepodległości ?

 

Jeszcze niedawno na stronach RAŚ można było przeczytać tekst wychwalający autonomię jako najwyższy poziom samorządności. Przy czym autorzy starali się rozwiać niepokój i wątpliwości wszystkich, którzy kojarzyli autonomię z separatyzmem, co ciekawe jako przykładu użyli Katalonii :  Dla Śląska korzystniejsza jest autonomia niż niepodległość. Bo mimo pracowitości i gospodarności Górnoślązaków, niepodległe pięciomilionowe państwo miałoby słabszą pozycję niż silny, autonomiczny region w ramach Polski. Autonomia pozwoli na szybszy i bardziej zorganizowany rozwój. O rozdziale pieniędzy na inwestycje decydowaliby ludzie stąd, znający region, a nie anonimowi posłowie, głosujący tak jak partia nakazuje. Autonomia zachęca do żądania niepodległości tylko wtedy, gdy państwo zbyt mocno ingeruje w regionalne rządy. Przykładem jest Katalonia

 

Niedawno politolog z Uniwersytetu Śląskiego odważnie przepowiada nową „wiosnę ludów” a może raczej „wiosnę regionów” i  coraz odważniejsze działania regionalistów w Europie, w tym na Śląsku. Rzecz jasna odżegnując się od pomawiania o separatyzm. Tylko co może być na końcu tej drogi ? Unia Europejska zaczyna coraz groźniej pomrukiwać w kierunku Katalonii, władze Hiszpanii zawieszają autonomię. Z kolei niemiecki dziennik Die Welt wymienił jedenaście ognisk zapalnych w Europie, gdzie może powtórzyć się scenariusz kataloński,  w tym Śląsk.  Wydaje się, że pytanie o to, co się dzieje obecnie między Madrytem a Barceloną, jest jednocześnie pytaniem o przyszłość Europy, także Polski.

 

dr Andrzej Krzystyniak– historyk i publicysta, członek redakcji kwartalnika „Myśl.pl”.

 

Tekst opublikowano na łamach 39. numeru kwartalnika „Myśl.pl”.