Od śmierci byłego prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza minęło już trochę czasu. Czy ktoś wiedział, że zamordują Adamowicza? Prokuratura bada sprawę. 

Od śmierci byłego prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza minęło już trochę czasu. W styczniu Adamowicz pojawił się na finale Orkiestry Świątecznej Pomocy, tam Stefan W. zadał mu śmiertelne ciosy nożem.

 

Jak się okazuje wciąż prowadzone jest śledztwo w tej sprawie. Na portalu trojmiasto.pl 31 grudnia 2018 roku pojawił się komentarz „Ja cierpliwie czekam na informacje o śmierci, która będzie na pierwszej stronie każdej gazety…” Pełnomocnik rodziny Adamowiczów poprosił, by prokuratura sprawdziła, czy wpis ma jakiekolwiek powiązanie ze śmiercią byłego prezydenta Gdańska.

 

Jak informuje Wyborcza policja dotarła już do osoby, do której przypisany był adres IP, ale nie był to autor wpisu.

 

Na razie również znamy szczegółów. Nie wiemy, czy wpis był napisany z kafejki internetowej oraz czy jest związany ze śmiercią polityka.

 

Źródło: wyborcza.pl, naczas.com

Foto: wikimedia.org

Kolejne szokujące informacje pojawiają się w związku ze sprawą śmierci znanego boksera, Dawida Kosteckiego. Jak możemy przeczytać na łamach onet.pl, Kostecki był „przekonany, że wysoki oficer CBŚ w porozumieniu z dwoma ukraińskimi gangsterami nagrywał i zbierał haki na korzystających z usług prostytutek polityków, urzędników i biznesmenów na Podkarpaciu”.

 

Takie informacje mają rzekomo wynikać bezpośrednio z zeznań, jakie Dawid Kostecki złożył w krakowskiej Prokuraturze jeszcze w 2012r. W wyniku informacji jakie przekazał prokuratorom Kostecki postawiono przed sądem, a następnie skazano braci Jewgenija i Aleksieja R., a także członków ich grupy przestępczej.. oraz powiązanych z nimi przestępców.

 

Jak się okazuje, to jednak nie koniec sprawy. Kostecki podczas przesłuchań wspomniał, że istniał proceder, którego pomysłodawcą miał być jego zdaniem oficer CBŚ Daniel Ś. polegający na instalacji nielegalnego monitoringu i podsłuchów działających w nieformalnych agencjach towarzyskich. Jak mówił:

„W Krakowie pracuje na domówce niejaka Paula. Tak się ogłasza na stronie internetowej Roksa”(…) To prywatna nałożnica Daniela Ś. Bardzo atrakcyjna, młoda kobieta. Jestem przekonany, że zbiera ona informacje dla Ś., a w miejscu, w którym przyjmuje swoich klientów, zainstalowane są podsłuchy i monitoringi służące Danielowi do zbierania haków na różne osoby wywodzące się z każdego środowiska. Na pewno było tak, gdy pracowała w Rzeszowie (…) Jeżeli chodzi o nielegalne posłuchy lub monitoringi montowane przez Daniela Ś. i związanych z nim ludzi to na pewno słyszałem o lokalu Bara Bara w Budziwoju i o tzw. domówce u Pauli w Rzeszowie (…)Z otoczenia dochodziły do mnie słuchy, że Ś. ma praktycznie na wszystko haki i nie chodzi wyłącznie o przestępców, ale również o osoby wywodzące się z kręgów polityki, biznesu, władzy lokalnej. Nie mam wiedzy, o jakie konkretnie osoby może chodzić” – informował śledczych.

 

Jak dodawał bokser:

„Znam bądź wiem o istnieniu wielu osób, których nie chcę wskazywać z imienia i nazwiska, a które są zastraszone i boją się zeznawać w sprawie Daniela i jego grupy” – tłumaczył na przesłuchaniu. „Te osoby boją się konsekwencji. Trzeba pamiętać, że wywodzą się one także z kręgów władzy, służb mundurowych itd. Nie są to sami przestępcy”

 

O kogo może chodzić? Na tę chwilę tego nie wiemy. Prokuratura Krajowa jeszcze w sierpniu informowała, że:

 

„W swoich zeznaniach Dawid Kostecki nigdy nie wskazał, aby znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”.

 

Jaka jest prawda?

 

/red./

Za: onet.pl/Gazeta.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

Sprawa licznych nieprawidłowości w zakładzie karnym w podkarpackiej Uherce Mineralnej została zrelacjonowana w reportażu Onet.pl. Dochodziło tam do regularnego obrotu narkotykami oraz tajemniczego zgonu.

 

W jednym z najbardziej wyobcowanych zakładów karnych w Polsce w Uherce Mineralnej trwał przez wiele miesięcy skandaliczny precedens. W ramach zmowy tamtejszych strażników więziennych i kierownictwa placówki dochodziło do długotrwałego łamania prawa. Przemycano narkotyki, ukrywano nieprawidłowości, wykorzystywano w nielegalny sposób więźniów. Jednak przede wszystkim doszło do tajemniczego zgonu jednego z osadzonych.

 

– Skazany zalewał się krwią, inni więźniowie próbowali go reanimować, ale nie udało im się. Więzień zmarł. Uznano jednak, że do śmierci doszło z przyczyn naturalnych. Na miejsce nie przyjechał prokurator ani nie przeprowadzono sekcji. Zwłoki tego więźnia cały dzień przeleżały w celi – opowiada jeden z funkcjonariuszy w rozmowie z Onetem. Śledztwo dziennikarskie trwało od ponad roku.

 

Proceder w więzieniu trwał od zimy 2017 roku, gdy dyrektorem więzienia został Mariusz Kocaj. Wtedy miał zacząć się proceder zalewu placówki dostawami narkotyków. Rozmówca portalu relacjonuje, że o sprawie wiedzieli wybrani strażnicy, którzy brali udział w przestępstwie. Sprawę tuszowano przed prokuraturą i zewnętrznymi organami prawa.

 

W Uherce Mineralnej miał także miejsce dziwny zgon jednego z osadzonych. Wg relacji miał zalać się krwią, ale uznano, że to śmierć naturalna i nie powiadomiono prokuratury. Ciało mężczyzny miało tak podobno leżeć cały dzień w celi.

 

Sprawa wyszła już na światło dzienne i bada ją prokuratura w Lesku. Dotyczy ona niedopełniania obowiązków przez niektórych strażników, nieprawidłowości w funkcjonowaniu zakładu karnego oraz przemytu narkotyków. W toku postępowania zaczęto nazywać to więzienie polskim Shawshank.

 

Pułkownik Mariusz Kocaj wciąż jest dyrektorem placówki. 20-minutowy reportaż Onetu można obejrzeć klikając tutaj.