„W niedzielę w godzinach porannych zmarł sędzia Trybunału Konstytucyjnego Grzegorz Jędrejek. Informację o jego śmierci potwierdzili  przedstawiciele kancelarii Trybunału Konstytucyjnego” – poinformowała Państwowa Agencja Prasowa.

Sędzia Jędrejek to polski prawnik, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2017 pełnił funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego. 27 lutego 2017 złożył przed prezydentem RP Andrzejem Dudą ślubowanie, obejmując urząd.

Smutną wiadomość postanowiła w „oryginalny” sposób skomentować rzecznik SLD Anna-Maria Żukowska.

 

Wpis doczekał się fali negatywnych komentarzy. Zareagowali m.in dziennikarze: Agnieszka Gozdyra i Marcin Makowski.

 

Oburzenia nie kryli także internauci:

To ja z komentarzem poczekam na śmierć kogoś z lewicy. Żartowałam. Śmieszne, nie?

Jest pani podła.

Niewiarygodny poziom chamstwa…

Taniec na trumnie… jest Pani skończoną idiotką, tyle.

W sumie nawet nie wiadomo jak to skomentować… Wstyd, obciach, żenada, dno.

rynsztok. Wasz kandydat będzie miał jakieś wystąpienie o miłości/porozumieniu/ braku awantur/ zrozumieniu/ tolerancji/ braku hejtu……. ?

Chamstwo i słoma z butów. Taka elyta. Ktoś taki powinien zniknąć z życia publicznego. Zero szacunku o którym to tak dużo tylko „gadacie”. Hipokryzja i obłuda.

– skomentowali internauci wpis Żukowskiej.

 

dorzeczy.pl/Red/Fot

19-letni Stanisław i 21-letni Ilija Kostsewa to dwaj bracia pochodzący z miejscowości Czeryków w Białorusi. Pomimo tak stosunkowo młodego wieku, wkrótce ich życie ma zostać odebrane w drastyczny sposób, a wszystko przez to jakiego okrutnego czynu dopuścili się oni sami. Czy jest dla nich jeszcze jakiś ratunek? Teoretycznie tak, jednak nadzieje nie są na to zbyt wielkie.

 

Sprawa braci Kostsewa oraz ich przeszłość stały się na tyle głośnym i poważnym tematem u naszych wschodnich sąsiadów, że głos w tym temacie zabrał m.in. prezydent kraju Aleksandr Łukaszenka. Mężczyźni nie wytrzymali i zalali się łzami, kiedy usłyszeli jaki wyrok wydał sąd w ramach kary za to czego się dopuścili w zeszłym roku.

 

Dwóch młodych mężczyzn ma zostać zabitych w ramach wykonania kary śmierci. Zdaniem wielu egzekucja ta może zostać uznana za szczególnie brutalną. Stanisław i Ilija mają zostać zabici przez strzał w tył głowy. Wcześniej strażnicy zmuszą ich do uklęknięcia i zasłonią ich oczy.

 

Białoruś jest ostatnim z krajów europejskich, w którym wykonywane są jeszcze wyroki śmierci. Według mediów, w przeciągu dwudziestu lat, wykonano tam ponad 400 egzekucji ze względu na decyzję sądu.

 

21-latek i jego młodszy brat mają jeszcze jednak jedną szansę na uniknięcie tej dramatycznej kary. Mogą oni bowiem zwrócić się z prośbą o ułaskawienie do prezydenta Białorusi. Szanse na to, że takowy apel został by wysłuchany, są zdecydowanie marne. Wynika to między innymi z tego co powiedział Aleksandr Łukaszenka w ich sprawie, który określił braci Kostsewa „szumowinami”. W takiej sytuacji jednak, mężczyźni mogą zdecydować się na podjęcie ostatecznych kroków w celu ratowania swojego życia.

 

Wyrok jaki zapadł dotyczy okrutnego zabójstwa jakiego dopuścili się bracia. 10 kwietnia 2019 roku zamordowali oni w brutalny sposób nauczycielkę, która była ich sąsiadką.

 

Wcześniej rodzinę Ilija i Stanisława zakwalifikowano jako patologiczną i zaczęła podlegać urzędniczym kontrolom, a stało się to po tym jak wspomniana sąsiadka zawiadomiła milicję, iż siostra młodych Białorusinów nie zajmuje się swoim dzieckiem w należyty sposób. Mężczyźni postanowili w zaistniałej sytuacji dokonać bestialskiej zemsty.

 

W dniu 10 kwietnia ubiegłego roku, Bracia Kostsewa zadać mieli swojej ofierze  około stu ciosów ostrym narzędziem, a następnie podpalić jej dom. To za ten właśnie czyn, sami maja zostać teraz zastrzeleni.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Fakt.pl

Fot.: Goodfreephotos.com

 

 

Sąd skazał pewnego profesora na karę śmierci, stwierdzając iż zabicie tego mężczyzny to najodpowiedniejsza kara w jego przypadku i w związku z tym co zrobił. Decyzja ta jednak jest skandaliczna dla ludzi w różnych częściach świata, którzy zbulwersowani apelują o ocalenie życia profesora. Czy dojdzie do egzekucji?

 

Cała ta sytuacja ma miejsce na terenie Pakistanu. Wyroki tam zapadające często są wstrząsające dla zwykłych ludzi. Tym razem po raz kolejny cała sprawa dotyczy „obrażenia islamu”, którego miał zdaniem miejscowego wymiaru sprawiedliwości dopuścić się 33-letni profesor Junaid Hafeez. Miał on publikować treści obrażające muzułmanów w mediach społecznościowych.

 

Mężczyzna został zamknięty w związku z komentarzami, które godzić miały w muzułmańskiego proroka Mohameta. W związku z obawami o jego życie, po atakach do jakich doszło na jego osobę za kratkami, władze więzienia zdecydowały się umieścić go w izolatce.

 

W więzieniu w miejscowości Multana, gdzie przebywał Junaid Hafeez, zapadł wyrok w jego sprawie. Kiedy ogłoszono wyrok skazujący 33-latka na śmierć, jego adwokat Shahbaz Gormani zapowiedział, że sam zainteresowany zamierza się odwoływać, gdyż został w jego opinii skazany niesłusznie. Wcześniejszy adwokat profesora- Rashid Rehman został zastrzelony w 2014 roku. Stało się to w niedługim czasie od podjęcia przez niego decyzji o zajęciu się tą sprawą.

 

Junaid Hafeez jest określany jako specjalista w dziedzinie fotografii, literatury amerykańskiej, a także teatru. Swego czasu studiował on na terenie Stanów Zjednoczonych. Później, kiedy powrócił do swojej ojczyzny, zaczął wykładać na uniwersytecie Bahauddin Zakariya w Multanie. Jego pracę przerwało zatrzymanie, do którego doszło w 2013 roku i wytoczony przeciwko nie mu proces.

 

Skazywanie ludzi na śmierć w majestacie prawa, w związku z obrazą islamskiej religii nie jest w Pakistanie czymś nowym. Warto jednak zwrócić na fakt, o którym przypomniała amerykańska stacja BBC. Mianowicie, chociaż skazano na śmierć z powodu obrazy islamu w Pakistanie już około czterdziestu osób, to jednak wciąż życia z tego powodu finalnie miał nikt nie stracić.

 

Zadziwiające może być również to jak zachowywali się prokuratorzy po ogłoszeniu wyroku skazującego 33-latka na śmierć. Zaczęli oni świętować i okazywać swoją radość m.in. przez rozdawanie słodyczy.

 

 

 

Źródło: BBC ; o2.pl

Fot.: Pxhere

 

 

Nie żyje znany gangster, który niegdyś wraz ze swoimi kompanami siał postrach w Polsce, głównie w rejonie Warszawy. Mówiło się o nim, że raczej każdy schodził mu z drogi, gdyż on sam wobec nikogo nie odczuwał respektu. Cechował się brutalnością i jak twierdzą niektórzy odpowiada za niejedno zabójstwo. Twierdzi tak m.in. popularny w Polsce świadek koronny znany jako „Masa”.

 

Informacje o śmierci jednego z członków zarządu tzw. grupy mokotowskiej potwierdziły się kilka dni temu. Zbigniew C. ps. „Dax”, o którym mowa, miał pełnić rolę prawej ręki przywódcy gangu z Mokotowa, czyli innego znanego gangstera- Andrzeja H. ps. „Korek”.

 

Grupa Mokotowska była zmorą biznesmenów i przedsiębiorców w Polsce na przełomie XX i XXI wieku. Zbigniew C. usłyszał wyrok w 2009 roku, kiedy to skazano go na 15 lat więzienia. Mężczyzna miał kierować bezwzględną ekipą wymierzającą bez skrupułów brutalną „robotę” w imieniu gangu z Mokotowa.

 

O postaci tej krążyć zaczęły już pewne legendy. Mówiło się na przykład, że „Dax” niegdyś nie bał się ruszyć na uzbrojonego policjanta, który miał zdecydować się oddać strzał w korpus Zbigniewa C., jednak ten zdołał przechytrzyć funkcjonariusza i uciec. Pewne jest jednak to, że należał on do jednych z najbardziej bezkompromisowych gangsterów w czasie swojej działalności.

 

Grupa mokotowska stanowiła trzon tzw. „gangu obcinaczy palców”. Członkom tej grupy zarzuca się porwania ze szczególnym udręczeniem, wymuszenia, ściąganie haraczy i zabójstwa. Swego czasu liderzy grupy mieli przestępczy konflikt z innym gangiem- tzw. „grupą mutantów”, odpowiedzialną m.in. za strzelaniny w Parolach oraz w Magdalence, podczas których życie stracili funkcjonariusze policji.

 

Jak podaje warszawawpigulce.pl, „Dax” odsiadujący wyrok 15 lat pozbawienia wolności, opuścił więzienie kilka miesięcy temu ze względu na zły stan zdrowia. Portal powołując się na informacje Piotra Szotkowskiego z kanału na platformie YouTube „Kryminalna Polska”, Zbigniew C. zmarł najprawdopodobniej z powodu choroby jaką był rak węzłów chłonnych.

 

Temat Grupy Mokotowskiej poruszony został w filmie Patryka Vegi „Pitbull: Nowe Porządki”. Niektórzy gangsterzy (m.in. Oskar Z. ps. „Oskar”) mieli jednak uskarżać się, że historia grupy i jej działalność została w filmie przerysowana. Co ciekawe również również sporo osób związanych z policją uznaje ten film za zbyt ubarwiony.

 

 

 

Źródło: warszawawpigulce.pl ; wp.pl ; Kryminalna Polska

Fot.: fshoq.com

 

 

 

W polskich miastach zaczynają pojawiać się tradycyjne jarmarki bożonarodzeniowe. Choć kojarzą się one ludziom ze świąteczną atmosferą, zakupami i miłym spędzaniem czasu, w stolicy Wielkopolski, doszło w tym roku do tragedii na terenie takiego właśnie jarmarku. Na początku tygodnia, dokonano tam makabrycznego odkrycia.

 

Niestety ofiarą w tej całej sytuacji jest młody człowiek. Opisane zdarzenie wiąże się bowiem ze śmiercią 21-letniego mężczyzny. Jak informują media, to właśnie on zginął w centrum Poznania.

 

Dramatyczne chwile rozegrały się prawdopodobnie w nocy lub wczesnym rankiem. Makabrycznego odkrycia dokonano bowiem, w godzinach porannych w poniedziałek. O sprawie poinformował m.in. portale radiozet.pl oraz onet.pl. Wstrząsające wieści z Wielkopolski zostały potwierdzone również przez miejscową policję.

 

W dniu wczorajszym, na terenie poznańskiego jarmarku bożonarodzeniowego, odnalezione zostało ciało 21-latka. Początkowo pojawiały się doniesienia, że zwłoki odkryto na terenie Placu Wolności. Później, jak pisze radiozet.pl, okazało się jednak, że znajdywały się one na terenie Starego Rynku, gdzie również zorganizowany jest podobnie jak na wspomnianym Placu Wolności tradycyjny świąteczny jarmark.

 

Po odnalezieniu powieszonego ciała człowieka zaalarmowano policję, która przybyła na miejsce w celu przeprowadzenia koniecznych działań, mających przyczynić się do odkrycia odpowiedzi na pytania dotyczące okoliczności i dokładnych przyczyn śmierci 21-latka.

 

Najprawdopodobniej doszło do samobójstwa młodego mężczyzny. Na miejscu jest policja i prokuratura. Będziemy ustalali, co dokładnie się stało. Ale wszystko wskazuje na to, że 21-latek odebrał sobie życie – przekazał Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji, podczas rozmowy z dziennikarzem portalu onet.pl.

 

Chociaż wiadomo, że najprawdopodobniej mężczyzna samemu targnął się na swoje życie w rejonie centrum stolicy Wielkopolski, to nie ma oficjalnych informacji na temat dokładnych przyczyn tak dramatycznej decyzji tego człowieka.

 

Warto w tym miejscu wspomnieć, że w Polsce w ostatnich latach więcej osób zginąć miło w wyniku samobójstw niż przy okazji wypadków drogowych. Co dla wielu może okazać się być interesujące, to fakt iż częściej życie odbierają sobie mężczyźni.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; radiozet.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Do polskich mediów dotarły smutne informacje zza oceanu. W tragicznych okolicznościach życie straciła znana pochodząca z Polski wokalistka. O śmierci piosenkarki poinformował m.in. dziennik „Fakt” oraz portal Głos Wielkopolski.

 

Informacja o śmierci wokalistki zaszokowała polskich fanów muzyki Country w dniu Święta Narodowego 11 listopada. Urszula Chojan była szczególnie znana właśnie wśród sympatyków tego muzycznego gatunku, w którego klimacie utrzymane były jej utwory.

 

Piosenkarka od 5 października przebywała na terenie Stanów Zjednoczonych. Jak sama opowiadała, jej wyprawa za ocean miała być „podróżą życia”. Niestety te piękne plany zakończyły się tragicznie.

 

Urszula Chojan od 15 lat była liderką zespołu Country Show Band. Współpracowała podczas swojej kariery z takimi uznanymi w środowisku muzykami i kompozytorami jak np. Andrzej Walus, Andrzej Mikołajczak, Marek Bracki czy też Kostka Andreyev. Była jedną z gwiazd podczas Pikniku Country, odbywającego się w Mrągowie. W dniu 20 października br. wzięła udział w charytatywnej Annual Fundraising Gala w Dallas.

 

Podczas odbywanego tourne po Stanach Zjednoczonych, Urszula Chojan miała zginąć w wyniku tragicznego wypadku. Choć są to informacje nieoficjalne, to jak podaje dziennik „Fakt”, polska piosenkarka spadła z konia, a następnie została stratowana co doprowadziło do jej śmierci.

 

Pogodny, świąteczny dzień i …wieczorem wypatrzyłem straszną wiadomość… Wiadomość ze Stanów Zjednoczonych: nie żyje…

Gepostet von Irek Wojciechowski am Montag, 11. November 2019

 

 

Źródło: chillizet.pl ; fakt.pl ; YouTube/Urszula Chojan ; Facebook/irek.wojciechowski.16

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

W internecie niejednokrotnie transmitowane były na żywo sytuacje, które niestety zakończyły się tragicznie. W takich przypadkach zdarzało się też, że tragiczna śmierć spotkała osobę prowadzącą na żywo transmisję w sieci. Tak też było w tym przypadku.

 

Sprawa dotyczy pewnego YouTubera z Japonii, znanego jako TEDZU. Mężczyzna transmitował na żywo swoją próbę zdobycia szczytu góry Fudżi, która znajduje się w jego kraju. Młody człowiek zdecydował się podjąć się ryzykownego wyzwania, ponieważ podążał szlakiem, który otwarty jest jedynie od lipca do września.

 

Podążanie zamkniętą trasą okazała się dla YouTubera tragiczne w skutkach. W pewnym momencie, na zarejestrowanym z tej wyprawy nagraniu widać jak TEDZU zsuwa się ze zbocza góry, a nagranie urywa się.

 

Wcześniej podczas transmisji YouTuber narzekał na odmrażające palce. Niestety niedługo później zakończył on swój żywot.

 

Ciało mężczyzny zostało znalezione na wysokości 2987 metrów przez ratowników. Było to kilkaset metrów do szczytu góry.

 

Poniżej znajduje się nagranie, na którym zarejestrowane zostały ostatnie chwile japońskiego YouTubera.

 

 

 

 

Źródło: YouTube/Rijndael ; poinformowani.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Bestialstwo! 19-latka została podpalona żywcem. Powód? Opowiadała o molestowaniu. Sprawcy usłyszeli wyroki.

Młoda 19-letnia kobieta nie chciała wycofać oskarżeń o molestowanie. Przez to właśnie została spalona żywcem. Mężczyźni zwabili ją na poddasze szkoły oblali naftą i podpalili. Chcieli upozorować samobójstwo jednak im się to nie udało. Mimo, że dziewczynie udało się przeżyć po kilku dniach spędzonych w szpitalu zmarła.

 

Na szczęście sąd w Bangladeszu wydał sprawiedliwy wyrok. Wyrok usłyszało aż 16 osób, a mężczyzna, który zlecił zabójstwo został skazany na karę śmierci. Jego obrońcy planują odwołać się od wyroku.

 

Jesteśmy zadowoleni z wyroku.

-prokurator Hafez Ahmed w związku z karą dla 16 osób.

 

To jednak nie wszystko. Brutalne zabicie nastolatki nie pozostało bez echa. Doszło demonstracji podczas, których mieszkańcy z całego kraju domagali, by sprawcy ponieśli karę.

 

Źródło: mocnefakty.com

Foto: Pixabay.com

 

Tragiczna śmierć Piotra Woźniaka-Staraka to nie koniec problemów jego najbliższych. Jak się okazało urzędnicy sanepidu złożyli do prokuratury zawiadomienie, w sprawie jego pochówku. Ich zdaniem odbył się on z naruszeniem obowiązującego prawa.

 

Jeszcze nie wiadomo  czy konieczna będzie ekshumacja Staraka-Woźniaka.  Kontrowersje odnośnie pochówku wynikają z przepisu mówiącego, że poza cmentarzem pochówek może być przeprowadzony tylko w katakumbach. Tak w tym przypadku się nie stało.

 

W zaistniałej sytuacji urzędnikom nie pozostało nic innego jak złożyć zawiadomienie do prokuratury. Na tę chwilę nie znamy decyzji jaką podejmie ta ostatnia. Urzędnicy rozumieją kontekst sytuacji ale jak zauważa Janusz Dzisko, dyrektor wojewódzkiego sanepidu w Olsztynie:

 

Z punktu widzenia epidemiologii to nie ma żadnego znaczenia, żadnego ryzyka, że tych katakumb nie ma. Ale przepis jest przepis. Mamy związane ręce i musieliśmy wystąpić do prokuratury. Można by to zostawić, rodzina już swoje przeżyła, ale prawo nas zobowiązuje.

 

/red./

Foto: zrzut z Youtube.com