Jak wiemy pandemia koronawirusa spowodowała obrócenie naszej rzeczywistości o 180 stopni. Wielka część z nas nie może pracować, inni muszą robić to zdalnie. Choć oczywiście najbardziej dotykają nas częściowe zakazy opuszczania domów, co jest skrupulatnie pilnowane przez policję. 

 

 

Oczywiście wielu ludzi znalazło się w niezwykle ciężkiej sytuacji i liczy na pomoc ze strony władz. Dotyczy to także sportowców, którzy nie mają możliwości trenować, co wpływa przecież na ich dyspozycję. Jedną z takich postaci jest Michał Haratyk – Mistrz Europy i rekordzista Polski w pchnięciu kulą. Sportowiec w wywiadzie dla platformy Onet opowiedział iż ze względu na zamknięte ośrodki treningowe jest zmuszony wydać dziesiątki tysięcy na stworzenie warunków do ćwiczeń przy własnym domu.

 

Bardzo wiele gorzkich słów krytyki Haratyk posłał też w kierunku rządzących w naszym kraju. Pozwolimy sobie przywołać część z nich.

 

 

„Jak patrzę jak funkcjonuje rząd, to nie mam złudzeń. Nie muszą mi nic dawać, wystarczy, że zwolnią mnie z podatku. To byłby prawdziwy hit i pomoc, gdyby chociaż nie zabierali”

 

Na pytanie o pomoc ze strony ministerstwa sportu odparł:

 

„Ja przynajmniej nic o takiej nie wiem. Na szczęście zarobiłem trochę w sporcie, więc mogę teraz w siebie inwestować, ale w znacznie gorszej sytuacji są ci, którzy dopiero są na dorobku w sporcie. Oni są udupieni”

 

Niezwykle mocno dał też do zrozumienia iż uważa, że większość działań rządu jest spowodowana trwającą kampanią wyborczą, lecz sportowcy którzy poszli aktualnie w odstawkę nie mają co liczyć na pomoc.

 

„Takie mamy czasy i taki mamy rząd. Dla nich nie liczą się ludzie, ale kampania wyborcza i stołki. Tak jednak zawsze było. Po naszych sukcesach wycierają sobie gęby naszymi nazwiskami, ale kiedy trzeba pomóc to jest, jak jest”

 

 

Są to niezwykle mocne słowa polskiego sportowca, do tej pory nie było tak dobitnego oświadczenia w sprawie pomocy, a raczej jej braku dla reprezentantów Polski.

 

Myślicie, że Michała Haratyka poniosło, czy może w pełni zgadzacie się z jego opinią?

 

 

Źródło:

Onet.pl

Fot.: Pixabay

Media oraz społeczeństwa na świecie, nadal żyją w dużej mierze tematem pandemii koronawirusa oraz opierania się jej skutkom zdrowotnym i ekonomicznym. Pocieszający jest fakt, że w wielu europejskich krajach sytuacja wygląda na coraz bardziej opanowaną. Niestety, docierają też smutne, a nawet wstrząsające doniesienia wiążące się również z tematem pandemii. Tragiczne wieści przekazał jeden z reprezentantów Polski w piłce nożnej- Grzegorz Krychowiak.

 

Według informacji udostępnionej na twitterowym profilu polskiego piłkarza, w dramatycznych okolicznościach zmarł doktor Bernard Gonzalez, znany w piłkarskim środowisku we Francji lekarz sportowy, pracujący przez lata w klubie Stade de Reims. W zespole tym, Grzegorz Krychowiak występował w latach 2012-2014.

 

W tle całej sprawy pojawia się temat pandemii słynnego już wirusa z Wuhan. Śmierć 60-latka nastąpić miała w niedzielny wieczór. Według doniesień jakie pojawiły się we francuskich mediach, lekarz odebrał sobie życie. Wpływ na tak dramatyczną decyzję o zakończeniu własnej egzystencji mieć miał fakt zakażenia się koronawrisuem. Przeprowadzony test na jego obecność, miał dać wcześniej niestety wynik pozytywny u doktora Bernarda Gonzaleza.

 

Według informacji przekazanych przez dziennikarzy „L’Equipe”, 60-letni doktor zostawić miał napisany przed śmiercią list pożegnalny, potwierdzający iż w desperacji samemu targnął się na swoje życie. Treść tego co zapisał zgadza się również z teorią, że do dramatu przyczynił się fakt zarażenia koronawirusem.

 

W swoim liście, Bernard Gonzalez napisać miał, że zmagania z zaistniałą sytuacją wynikającą z zakażenia są ponad jego siły.

 

 

 

W jednym ze swoich wpisów na Instagramie, Grzegorz Krychowiak apelował natomiast o przestrzeganie obostrzeń, z którymi mamy do czynienia w czasie pandemii i zachęcał do tego, aby nie opuszczać bez poważnej konieczności miejsca zamieszkania.

 

 

 

Źródło: chillizet.pl ; Twitter/@StadeDeReims ; Instagram/grzegorz.krychowiak

Fot.: Wikimedia Commons

W ostatnim czasie zarówno w światowych, jak i polskich mediach nieustannie mówi się o rozprzestrzenianiu się koronawirusa, walce z pandemią oraz działaniach rządzących mających niwelować jej skutki. Wiele ludzi na naszym globie przerażają podawane każdego dnia dane dotyczące ilości zachorowań i zgonów. W ostatnim czasie martwiące jest również to, że jak można zaobserwować, na COVID-19 chorują także młodzi ludzie, nie należący wiekowo do grupy określanej jako ta wiążąca się z największym ryzykiem wystąpienia poważnych objawów chorobowych. W tym wszystkim należy pamiętać, że walka o życie ludzi cierpiących z powodu zakażenia koronawirusem, a także ewentualne zgony to historie wielkich dramatów ofiar oraz ich bliskich.

 

Jedną z takowych smutnych historii jest ta dotycząca pewnego 36-latka, będącego człowiekiem zaangażowanym w środowisko kibiców Legii Warszawa. Michał Grajewski, o którym mowa, był nie tylko oddanym fanem stołecznej drużyny, ale także osobą angażującą się w niesienie pomocy zwierzakom. Należał on bowiem do Otwockiego Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, w którym pełnił funkcję wolontariusza, jak również inspektora. Co warte zauważenia, zmarły był również pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości. Pełnił on bowiem obowiązki kierowcy jednego z wiceministrów.

 

Wielki przyjaciel zwierząt, kibic warszawskiej Legii, zawsze uśmiechnięty i życzliwy młody człowiek, pełen pasji i planów na przyszłość.
Ciężko nam się otrząsnąć, do końca nie traciliśmy nadziei na szczęśliwe zakończenie.
Michałku, na zawsze pozostaniesz w naszych sercach i pamięci.
Nie mówimy żegnaj, tylko – do zobaczenia.
Rodzinie i przyjaciołom Michała składamy głębokie wyrazy współczucia.
Na zdjęciu Michał w trakcie zbiórki karmy dla naszych podopiecznych

– czytamy we wpisie udostępnionym na facebookowej stronie „Koty z Promyka”.

 

Wzruszające słowa zostały opublikowane też w ramach pożegnania na stronie kibiców Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec, z którego fanami, sympatycy „Wojskowych” utrzymują przyjacielskie relacje.

 

Wczoraj w wieku 36 lat zmarł Michał Grajewski z Otwocka. Nasz Brat był jedną z ofiar koronawirusa. Odpoczywaj w pokoju….

Gepostet von Legia Zagłębie + zgody – BSNT am Dienstag, 31. März 2020

 

Dzisiaj nasz świat stanął w miejscu…Po ciężkiej walce z koronawirusem odszedł od nas Michał – wolontariusz i…

Gepostet von Koty z Promyka am Montag, 30. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/@kotyzpromyka ; Facebook/@LegiaZaglebieZgodyBSNT ; Warszawawpigulce.pl

Fot.: Wikimedia Commons

To był wyjątkowy dla wielu fanów piłki nożnej dzień, a zarazem czas sporej euforii i radości dla osób sympatyzujących z pewną znaną włoską drużyną piłkarską. Czy tamta data stała się przezornie źródłem dramatu jaki ogarnął przy okazji pandemii Włochy oraz Hiszpanię.

 

Mowa tu o dniu 19 lutego bieżącego roku, kiedy to w Mediolanie rozegrane zostało jedno ze spotkań Ligi Mistrzów. Zmierzyły się ze sobą wówczas Atalanta Bergamo, czyli drużyna z rejonu, który został później szczególnie dotknięty epidemią, z hiszpańskim zespołem Valencia. Podczas tego wygranego przez piłkarzy Atalantę 4:1 meczu, na trybunach zasiadły tłumy dopingujących swoje kluby kibiców. To jednak nie wszystko…

 

Jak można było zobaczyć chociażby w relacjach przekazywanych przez media czy na stronach związanych z kibicami, na głównym placu przed Katedrą w Mediolanie już przed meczem przechadzały się duże grupy kibiców. Były wspólne zdjęcia, śpiewy, okrzyki… Wtedy nikt zapewne nie spodziewał się tego jaki dramat czeka Włochów i Hiszpanów.

 

Również po meczu wiele osób, w których organizmach już mógł znajdować się koronawirus, chociaż nie miały one jeszcze objawów, mogły powracać komunikacją do domów, a także spędzać czas przez długie nocne godziny w mediolańskich lokalach. Wszystkie te aktywności były wówczas realizowane w tłumnej hucznej atmosferze. Długie kolejki 19 lutego widoczne były też przy toaletach i stoiskach np. z jedzeniem.

 

Jak uważają eksperci z WHO, tamto wydarzenie określić można „meczem zero” względem rozwoju pandemii, co potwierdza też opinia burmistrza Bergamo, który nie ukrywa, że ten właśnie dzień mógł w dużym stopniu przyczynić się do rozprzestrzenienia koronawirusa we Włoszech oraz w Hiszpanii.

 

Również szef oddziału pulmonologii w szpitalu im. Papieża Jana XXIII w Bergamo Fabiano Di Marco nie pozostawia na wspomnieniu tamtego dnia i nocy suchej nitki, uważając tamten mecz za „biologiczną bombę”.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym wypowiedział się 56-letni kibic Atalanty, który był obecny na meczu z Valencią. Choć czekał on od lat na występ swojej ukochanej drużyny w Lidze Mistrzów, to dziś jego słowa brzmieć mogą dla wielu wręcz przerażająco.

 

Mężczyzna przyznał, że po tamtym spotkaniu zaczął mieć objawy choroby COVID-19, gdyż jak wielu innych został zakażony. Początkowo dreszcze jakich doznał traktował jako zwykłą gorączkę. Stan jego jednak się nie poprawiał i trafił on do szpitala w Bergamo 29 lutego, kiedy był on już mocno zatłoczony przez przybywających pacjentów.

 

Wielu zmarło z powodu koronawirusa, zarówno fanów Atalanta, jak i współpracowników zespołu

– powiedział 56-latek odnosząc się do meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Atalantą a Valencią.

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; YouTube/Fanpage.it

Fot.: YouTube/Fanpage.it (zrzut ekranu) ; Pixabay

Jakiś czas temu informowaliśmy o zatrzymaniu znanego brazylijskiego piłkarza Ronaldinho oraz jego brata Roberto na terenie Paragwaju. Mieli oni przybyć do tego kraju celem wzięcia udziału w charytatywnej akcji, jednak posługiwali się fałszywymi dokumentami. Nie mieli bowiem ze sobą prawdziwych paszportów uprawniających ich do przekraczania granic.

 

Choć Ronaldinho był niegdyś uznawany za najlepszego piłkarza globu, to w ostatnich latach nie opuszczają go jednak problemy, wiążące się niejednokrotnie z konfliktem z prawem. Przez jedną z takich sytuacji, sąd w Brazylii postanowił pozbawić paszportu gwiazdora światowej piłki, a także jego brata, w związku z tym iż wymiar sprawiedliwości chciał uniemożliwić im opuszczenie kraju po nieopłaceniu zasądzonej kary finansowej.

 

Teraz, dawna gwiazda takich klubów jak PSG czy FC Barcelona, przebywa w paragwajskim więzieniu. Taki stan rzeczy utrzymuje się od czasu zatrzymania, więc już od około dwóch tygodni.

 

Na terenie więzienia, skazani niejednokrotnie uciekają się do uprawiania sportu w celu zabicia nudy i urozmaicenia sobie czasu odbywania kary. W przedsięwzięciach tego typu, uczestniczy rzecz jasna, również sam Ronaldinho.

 

Niedawno miał on zaprezentować swoje umiejętności oraz sztuczki piłkarskie podczas turnieju futsalu. Później w internecie pojawiło się również nagranie, na którym słynny Brazylijczyk gra w tzw. siatkonogę wraz z innymi osadzonymi.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; Twitter/@DoentesPFutebol

Fot.: Wikimedia Commons

Premier Japonii Shinzo Abe zaproponował Thomas’owi Bach’owi, przewodniczącemu MKOl, przełożenie najważniejszej sportowej imprezy czterolecia na świecie o jeden rok. Ten zaś wyraził zgodę, a więc stało się – Igrzysk Olimpijskich w tym roku nie będzie.

 

 

Taki ruch ze strony władz Japonii bądź Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wydawał się być nieuchronny. Po tym jak z udziału w imprezie wycofały się sportowe federacje Kanady oraz Australii, pojawiła się ogromna presja na organizatorach i władzach Japonii, którzy chcieli koniecznie aby Igrzyska odbyły się zgodnie z planem. Do takiej decyzji przychylała się chociażby strona chińska, która jak wiemy, kryzys związany z koronowirusem ma już prawdopodobnie za sobą.

 

 

Nowy termin imprezy nie został jeszcze podany, wiadomo jedynie, że letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio odbędą się najwcześniej w 2021 roku. Oznacza to oczywiście ogromne straty zarówno dla organizatorów, sponsorów, światowych telewizji, a także fanów sportów którzy wykupili już jakiś czas temu lot czy zakwaterowanie w stolicy kraju kwitnącej wiśni.

 

 

Wpływ na tą decyzję miały też zapewne naciski ze strony rządów Wielkiej Brytanii i Francji, które nalegały na szybkie podjęcie decyzji.

 

 

Jest to pierwszy przypadek w historii, kiedy to Igrzyska Olimpijskie zostały przełożone. Do tej pory trzy razy zdarzało się tylko całkowite odwołanie tych imprez w latach 1916,1940 i 1944 co było oczywiste ze względu na trwające w tych latach wojny światowe.

 

 

W ten oto sposób, w 2020 roku nie odbędzie się prawdopodobnie żadna większa międzynarodowa impreza sportowa. Dajcie znać co myślicie o tej decyzji organizatorów. Czy była ona słuszna?

 

 

Źródło:

https://www.theguardian.com/sport/2020/mar/24/tokyo-olympics-to-be-postponed-to-2021-due-to-coronavirus-pandemic

Choć ciągle słyszymy apele o pozostawanie w miejscach zamieszkania, bez poważnej konieczności przemieszczania się oraz unikania większych zgromadzeń i skupisk ludzi w ramach unikania okazji do rozprzestrzeniania koronawirusa, to jak widać nie każdy bierze sobie do serca tego typu wezwania. Wiele polskich miast stało się wyjątkowo opustoszałymi, nawet w czasie ładnej ostatnio pogody. Pseudokibice w jednym z województw postanowili jednak zorganizować w tym okresie bijatykę, określaną jako „ustawka”. O sprawie poinformował m.in. portal Gorzowianin.com.

 

Do zajścia doszło na terenie Gorzowa w sobotę, a zdarzenie zarejestrowano na nagraniu z kamery monitoringu. W rejonie skrzyżowania ulicy Parkowej oraz Warszawskiej swoją rywalizację na pięści zorganizowała grupa kilkudziesięciu kiboli.

 

– Okazało się, że w bójce wzięła udział grupa aż 30 pseudokibiców, co widać na zabezpieczonym przez policję monitoringu. – To była regularna bitwa. Grupa zakapturzonych i ubranych w kominiarki napastników, z ochraniaczami na zębach okładała się pięściami i kopała nawzajem. Jako arenę walki wybrali sobie ul. Warszawską i Parkową

– wyjaśnił rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Marcin Maludy.

 

Funkcjonariusze policji zdołali zatrzymać dziewięciu uczestników ustawki. Pozostali mieli uciekać pieszo oraz odjeżdżając samochodami.

 

– Zebrany materiał dowodowy wstępnie potwierdza, że mieliśmy do czynienia z ustawką grup pseudokibiców. Świadczą o tym zabezpieczone przez policjantów przedmioty. To kominiarki z emblematami klubów sportowych oraz ochraniacze na szczękę. Dalsze działania będą prowadzone równolegle pod kątem procesowym, uzupełniając już dotychczas zebrany materiał dowodowy oraz operacyjny. Gorzowscy policjanci będą dążyć do kolejnych ustaleń pozwalających na zatrzymania pozostałych pseudokibiców biorących udział w tej bójce. Pomóc w tym ma zabezpieczony monitoring, nagrania oraz informacje od świadków, które mogą być kluczowe i o którą zabiegają śledczy

– powiedział cytowany przez portal Gorzowianin.com, rzecznik prasowy miejscowej policji.

 

Do sądu skierowany został wniosek prokuratury o zastosowanie wobec zatrzymanych osób środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.

 

Nagranie z zajścia w Gorzowie zostało udostępnione przez lubuską policję.

 

 

 

Źródło: Gorzowianin.com ; YouTube/gorzowianin.com

 

Niestety to kolejne tragiczne informacje dotyczące znanych osób, a tym razem chodzi o osobisty rodzinny dramat jaki przeżywa pewien znany grający na światowym poziomie piłkarz. Te doniesienia wywoływać mogą wielki smutek u jego fanów i kibiców klubu, w którym występuje, a także wśród po prostu zwykłych ludzi wyobrażających sobie ogrom tej tragedii.

 

Mowa tu o tym co przechodzi obecnie Naby Keita, znany zawodnik pochodzący z Gwinei, a występujący obecnie na stadionach angielskiej Premier League, w barwach słynnego klubu Liverpool FC.

 

Brat pomocnika Liverpoolu oraz reprezentacji Gwinei znalazł się wśród tragedii jaka rozegrała się w ich ojczyźnie. W czwartkowy poranek, niedaleko miejscowości Mamou doszło do straszliwego w skutkach wypadku. W autokarze, który brał udział w tym tragicznym zdarzeniu znajdowali się zawodnicy drużyny Etoile de Guinee, którzy jechali do Kankan, gdzie rozegrać mieli kolejne spotkania w ramach rozgrywek miejscowej ligi.

 

Jak przekazała włoska „La Gazetta dello Sport”, w pojeździe znajdowało się łącznie 27 ludzi, a wśród nich oprócz kierowcy 22 piłkarzy, a także 4 członków sztabu szkoleniowego. Angielski „AS” podał natomiast, że wśród osób, które zginęły w wypadku znalazł się brat Naby’ego Keity- Almamy Keita. Z pewnością jest to bardzo trudny czas dla zawodnika znanego z meczów angielskiej ligi.

 

Łącznie życie w tym zdarzeniu stracić miało dziewięciu, a nie jak początkowo podawano w mediach ośmiu piłkarzy. Choć nie są znane oficjalne przyczyny tragedii, to po wstępnych ustaleniach stwierdzono, że najprawdopodobniej doszło do awarii układu hamulcowego w autokarze.

 

– Zjeżdżaliśmy z górki, gdy nagle wysiadły hamulce. Przed nami były trzy zakręty: dwa kierowcy udało się jakoś pokonać, ale przy trzecim nie mógł nic zrobić. Stracił kontrolę i uderzył w drzewo

– mówił kierownik drużyny w rozmowie z guineematin.com.

 

 

Źródło: AS ; „La Gazetta dello Sport” ; Guineematin.com ; WP.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Pixnio

 

Czy nadchodzą lepsze czasy dla historycznej warszawskiej drużyny piłkarskiej? Wiele na to wskazuje, bowiem pomimo wielu kontrowersji oraz gróźb kierowanych pod adresem pewnego milionera, zdecydował się on zainwestować w stołeczną Polonię. Doniesienia te są już oficjalne, przekazano je na oficjalnych kanałach informacyjnych klubu i mogą budzić spore nadzieje u fanów „Czarnych Koszul”. Pomimo tego, że o planach biznesmena względem Polonii mówiło się już od pewnego czasu, to dla niektórych dziennikarzy, wieści te i tak można uznać za nawet „sensacyjne”. Tak o sprawie pisze m.in. portal weszlo.com.

 

W dniu 5 marca 2020r. wieczorem Pan Gregoire Nitot nabył od Pani Krystyny Bnińskiej-Jędrzejowicz kontrolny pakiet akcji Polonii Warszawa S.A.

Dziś rano do Spółki wpłynęły pierwsze środki od nowego właściciela na bieżące wydatki i na zaległe wynagrodzenia piłkarzy, którzy pozostali i grają w Polonii.

Pan Nitot spotka się dziś z Prezydentem m.st. Warszawy Panem Rafałem Trzaskowskim.

Również w dniu dzisiejszym Pan Gregoire Nitot spotyka się z zarządem i zawodnikami pierwszego zespołu przed pierwszym meczem rundy wiosennej

– przekazano w treści komunikatu opublikowanego na oficjalnej stronie Polonii Warszawa.

 

Bonjour Gregoire to pochodzący z Francji przedsiębiorca, który od około 20 lat mieszka w Polsce i rozwija tu swój biznes. Jego informatyczna firma Sii Polska posiada swoje oddziały w takich miastach jak na przykład: Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk, Katowice, Wrocław, Lublin czy Białystok.

 

Biznesmena o francuskich korzeniach starali się zniechęcić ludzie, którzy nie życzą pomyślności warszawskiej Polonii. Na meczu Legii Warszawa wywieszano transparenty z hasłami mającymi ostrzegać przedsiębiorce przed zostaniem sponsorem lokalnego rywala. W internecie trwała też skandaliczna akcja hejterska, w ramach której publikowano obraźliwe wobec „Czarnych Koszul” komentarze. O takie działanie również oskarżani w przestrzeni internetowej i medialnej były osoby związane ze środowiskiem fanów Legii.

 

Ostatecznie jednak, Bonjour Gregoire nie uległ próbom zastraszenia go i zdecydował się zainwestować w znany polski klub, który 2-krotnie zdobywał tytuł mistrza Polski, a 3-krotnie osiągał wicemistrzostwo w piłce nożnej. Aktualnie pogrążona w kryzysie Polonia walczy o utrzymanie w III lidze, więc w praktyce czwartej klasie rozgrywkowej. Zainwestowanie dużych pieniędzy przez właściciela firmy Sii Polska może być sporym krokiem na drodze odbudowywania dawnej marki tego stołecznego zespołu.

 

 

Źródło: Weszlo.com ; Ksppolonia.pl

Fot.: YouTube/To My Kibole.TV (zrzut ekranu)