Śmierć 28-letniego Emiliano Sali wstrząsnęła piłkarskim światem. Był on znanym wśród francuskich kibiców piłkarzem tamtejszej ligi. Zginął tragicznie w styczniu, zaledwie dwa dni po podpisaniu kontraktu z walijskim Cardiff. Samolot, którym przemieszczał się zawodnik rozbił się nad kanałem La Manche. Jak się jednak okazuje, zgon sportowca mógł nastąpić już wcześniej.

 

W trakcie przelotu Emiliano Sala wysyłał sms-y do swojego ojca, z których treści wnioskować można, że obawiał on się o szczęśliwe wylądowanie maszyny. Jego niepokój okazał się niestety uzasadniony.

 

Choć wrak samolotu i ciała pilota Davida Ibbotsona nie udało się wyciągnąć spod wody, to ciało piłkarza zostało poddane badaniom. Ich wyniki odkrywają nowe fakty w sprawie jego śmierci.

 

Chociaż raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych nie jest jeszcze ostateczny, to jednak wątpliwości ma nie ulegać fakt, że w ciele sportowca znacząco przekroczona była norma poziomu tlenku węgla. Zatrucie nim mogło spowodować nagłą utratę świadomości albo atak serca, co doprowadziło do zgonu. Podobnie mógł umrzeć również kierujący wówczas maszyną pilot.

 

W kwietniu zmarł również ojciec Emiliano Sali, 58-letni Horacio Sala, do którego w trakcie feralnego przelotu syn wysyłał niepokojące sms-y Przyczyną zgonu w przypadku 58-latka był zawał serca. Bardzo możliwe, że do jego śmierci przyczyniły się silne emocje związane ze śmiercią 28-letniego dziecka.

 

 

 

Źródło: rp.pl ; wprost.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Legia Warszawa dostał się do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy. Teraz stołecznej drużynie przyjdzie zmierzyć się ze szkockim zespołem Glasgow Rangers, a rywalizacja ta rozstrzygnie który klub znajdzie się w grupowych rozgrywkach LE. Wsparcie dla „Wojskowych” zadeklarował przy okazji Celtic Glasgow- odwieczny rywal „Rangersów”.

 

Jak poinformował redaktor naczelny WP SportoweFakty Michał Kołodziejczyk, Celtic chce udostępnić swoje boiska treningowe piłkarzom warszawskiej legii przed spotkaniem z ich lokalnym przeciwnikiem.

 

Mecz pomiędzy drużynami z Glasgow zawsze wiąże się z dużymi emocjami. Kibice obydwu drużyn delikatnie mówiąc nie obdarowują się sympatią. Środowiska fanów obydwu drużyn różnią się nawet w kwestii religii. Celtic utożsamiany jest ze społecznością katolików, a Rangers protestantów. Kluby te na boiskach od lat walczą o najważniejsze krajowe piłkarskie trofea.

 

Niektórzy dopatrują się w tym okazji do pewnego rodzaju „odkupienia win” przez Celtic Glasgow, który kilka lat temu dostał się do Ligii Mistrzów kosztem Legii. Wówczas chociaż wynik sportowy był korzystniejszy dla klubu z Warszawy, to przez niedopełnienie formalności i decyzje UEFA, to Celtic awansował dalej.

 

Wiele osób zwraca jednak uwagę, że tutaj główną motywacją do pomocy Legii jest wieloletnia rywalizacja z lokalnym rywalem- Glasgow Rangers.

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Niestety w ostatnim czasie kilkukrotnie w mediach pojawiły się informacje o tragicznej śmierci sportowców. Do takowych nieszczęść jak wypadki w trakcie sportowych zmagań dochodziło już tego lata. Tym razem jednak, miało miejsce zabójstwo 27-letniego reprezentanta Brazylii.

 

27-letni Douglas Nunes występował w futsalowym zespole Corinthians Paulista, a także reprezentował Brazylię w tej dyscyplinie. Do jego tragicznej śmierci doszło kilka godzin po rozegranym meczu Pucharu Brazylii, który Corinthians przegrali z klubem Atlantico.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się na terenie brazylijskiego stanu Rio Grand de Sul, a dokładniej w mieście Erechim. To tam właśnie swoje spotkania rozgrywa Atlantico, z którym w spotkaniu, drużyna Nunesa przegrała 5-3.

 

O śmierci zawodnika, Corinthians Paulista poinformował za pośrednictwem Twittera.

 

Sport Club Corinthians Paulista z wielkim żalem informuje o śmierci zawodnika naszego zespołu futsalowego Douglasa Nunesa, który został zastrzelony o świcie. Wyrazy wsparcia dla rodziny i jego przyjaciół w tak trudnym czasie – napisał klub w specjalnym komunikacie.

 

Ostatnie chwile zawodnika przybliżono na łamach dziennika „O Globo”. 27-latek i inni zawodnicy miał wdać się w sprzeczkę z nieznanymi mężczyznami w jednym z nocnych klubów. Taką wersję wydarzeń potwierdzać mają świadkowie.

 

Kiedy Nunes opuścił ten lokal w godzinach porannych, podjechał tam samochód, z którego sprawcy oddali strzały. Oprócz 27-latka nikt nie odniósł poważnych obrażeń, jednak jemu pomimo udzielonej reanimacji, nie udało się uratować życia.

 

Zawodnik był reanimowany przez służby medyczne, a wcześniej przez członków straży pożarnej, jednak obrażenia były zbyt poważne i Douglas Nunes po kilkunastu minutach zmarł. Sprawca od razu odjechał z miejsca zdarzenia i jest poszukiwany przez policję – napisał dziennik „O Globo”.

 

W związku z tragedią jaka rozegrała się w Erechim, Brazylijka Konfederacja Piłki  Nożnej zdecydowała się przełożyć mecz finałowy pucharu Brazylii w futsalu.

 

 

 

Źródło: O Globo ; eurosport.tvn24.pl ; Twitter/@Corinthians

Fot.: Wikimedia Commons

Gala UFC, która odbyła się w weekend w Urugwaju może uchodzić za jedną z najbardziej krwawych w historii. Oprócz brutalnego złamania nosa Mike’a Perry’ego, doszło również do potwornego rozcięcia łuku brwiowego Rauliana Paivy.

 

W czasie walk na gali w Urugwaju doszło do wyjątkowo brutalnych uszkodzeń twarzy zawodników. Dziś rano (tutaj) pisaliśmy zmasakrowanym nosie Mike’a Perry’ego, a internet obiegły nagrania z innej walki.

 

Raulian Paiva zmierzył się z Rogerio Bontorinem. Pojedynek nie została dokończony. Bontorin wymierzył potężny cios kolanem w twarz przeciwnika, co spowodowało duże rozcięcie łuku brwiowego. Sędzia przerwał walkę, gdy zobaczył ogromną ranę na twarzy Paivy.

 

Poniżej nagrania z walki oraz zdjęcia zrobione tuż po. Widzimy jak Bontorino wymierza potężny cios przeciwnikowi:

 

 

 

 

Źródło: mmarocks.pl

Ogromny sukces odnieśli polscy lekkoatleci. Podczas rozgrywanych w Bydgoszczy zawodów nie mieli sobie równych i pierwszy raz w historii zdobyli Drużynowe Mistrzostwo Świata.

 

Podczas zakończonych wczoraj Mistrzostw Europy w lekkoatletyce, które odbywały się w Bydgoszczy, Polacy nie mieli sobie równych. Dzięki indywidualnym sukcesom biało-czerwonym udało się zdobyć tytuł drużynowych mistrzów świata. Do tej pory w takich zawodach wygrywały tylko Niemcy i Rosja.

 

Mimo dużej presji, Polacy pokazali swoją wyższość. Na sukces drużyny pracowali wszyscy zawodnicy, jednak od najlepszej strony pokazali się Ci, na których przed startem każdy liczył najbardziej. Łącznie odnieśliśmy aż 10 indywidualnych zwycięstw, co przesądziło o drużynowym sukcesie.

 

Pierwsze miejsca zdobyli Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Justyna Święty-Ersetic (400 m), Sofia Ennaoui i Marcin Lewandowski (1500 m), Patryk Dobek (400 m ppł), Adam Kszczot (800 m), Piotr Lisek (skok o tyczce), Wojciech Nowicki (rzut młotem), Piotr Małachowski (rzut dyskiem) oraz żeńska sztafeta 4×400 metrów.

 

Sukces Polaków dobrze nastraja przed przyszłymi zawodami. W tej chwili biało-czerwoni są obecni w najwyższej światowej czołówce lekkiej atletyki. Jednak to co podkreślają zawodnicy jako szczególnie ważne, to rosnące zainteresowanie polskich kibiców.

 

Poniżej wideo na którym widzimy brawurowy finisz biegu Marcina Lewandowskiego na 1500 metrów:

 

 

Źródło: tvp.info

Mike Perry po wczorajszej gali UFC ma wiele powodów do niezadowolenia. Przegrał walkę z Vincentem Luque, a na dodatek rywal zmasakrował mu nos.

 

Na wczorajszej gali UFC w Urugwaju zmierzyli się Amerykanin Mike Perry i Brazylijczyk Vincent Laque. Walka była bardzo wyrównana i ciężka dla obu zawodników. Ostatecznie po 3 rundach na punkty niejednogłośną decyzją sędziów wygrał Brazylijczyk  (28–29, 29–28, 29–28).

 

Amerykanin w 3 rundzie walki otrzymał potężne uderzenie kolanem, co spowodowało drastycznie wyglądające złamanie nosa. Mimo to kontynuował walkę, którą skończył ze zmasakrowanym nosem.

 

Jak informuje MMARocks, Perry przeszedł operację jeszcze w Urugwaju. Ma tam pozostać przez najbliższe kilka dni. Za poświęcenie i widowiskowość zawodnik otrzymał 50 tys. dolarów nagrody, a walka uznano za walkę wieczoru.

 

Poniżej zdjęcia oraz nagranie, na którym widzimy zdewastowaną twarz Amerykanina:

 

 

Dawid Kostecki nie żyje. Informację o śmierci popularnego „Cygana” przekazał za pośrednictwem Twittera znany dziennikarz sportowy Mateusz Borek.

 

Dawid Kostecki występował na ringu od 2001 roku. Jego statystyki robią wrażenie: 41 pojedynków i 39 zwycięstw, w tym 25 przed KO. Przegrał jedynie dwa starcia, w tym jedno jako ostatnią walkę w zawodowej karierze w 2014 roku na gali Polsat Boxing Night z Andrzejem Sołdrą.

 

Kibice znali pięściarza jako łobuza, który przez własną determinację stał się swojego czasu topowym polskim bokserem.

 

Okoliczności zgonu Dawida Kosteckiego pozostają nieznane. Informacje o jego śmierci przekazał za pośrednictwem Twittera Mateusz Borek. Wpis dziennikarza spotkał się z bardzo smutną reakcją użytkowników mediów społecznościowych, którzy wyrażają kondolencje i wspominają najlepsze momenty kariery Kosteckiego.

 

 

Informacja o śmierci boksera wyszła od rodziny, której składamy szczerze wyrazy współczucia.

 

Publiczność lubiła popularnego „Cygana”. Dawid Kostecki zawsze mógł liczyć na wsparcie kibiców i subkultury hip-hop. Co więcej, popularna „Firma” nagrała nawet o nim niegdyś piosenkę „Czas na walkę”:

 

 

Poniżej przypominamy najlepsze nokauty Dawida Kosteckiego, których w bujnej karierze było naprawdę wiele:

 

 

źródło: Twitter, Youtube

Często rodzima Ekstraklasa, o niższych ligach nie wspominając jest obiektem żartów czy wręcz kpin. Jak widać, sa miejsca na świecie gdzie delikatnie pisząc: kibice nie mają specjalnie lepiej 😉 Sami zresztą zobaczcie. Naprawdę warto 😉

 

 

/red./

Za:twitter.com

Foto: zrzut z ekranu/twitter.com

Krakowska wojna kiboli trwa w najlepsze! Nie zakończyło jej ani zatrzymanie słynnego już „Miśka”, ani zmiana polityki względem kibiców ze strony nowych władz Wisły Kraków. Tym razem na konflikcie ucierpiały… samochody kibiców Wisły.

 

Jak informują krakowskie media najpierw na Kurdwanowie (dzielnica Krakowa) spłonęło  BMW. Niedługo później, na drugim końcu miasta, bo na Prądniku Białym nieznani sprawcy podpalił dodge’a.

 

Dziennikarze TVN24 poinformowali, że spalone pojazdy nie należały do przypadkowych osób. Ich zdaniem były własnością  kiboli Wisły Kraków. Ich spalenie miało być następstwem  porachunków pomiędzy zantagonizowanymi grupami, a bezpośrednim powodem walka o wpływy z tzw „bramek”. Chodzi oczywiście o opłaty za ochronę krakowskich lokali oraz, jak się nieoficjalnie mówi, możliwość rozprowadzania w nich np. narkotyków.

 

Jak widać, kibole Cracovii postanowili swoim zdziesiątkowanym aresztowaniami wiślackim „kolegom” wysłać czytelny przekaz kto rządzi w mieści i „na mieście”.

 

 

/red./

 

Za:tvn24.pl

Foto: Youtube.com/zdjęcie poglądowe