Od wczoraj cała sportowa Polska żyje sukcesem polskiego skoczka narciarskiego Dawida Kubackiego, który odniósł sukces w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Jego skoki pozostały bezkonkurencyjne w ostatnim z konkursów, który odbył się w poniedziałek. Wiele osób zwraca uwagę na ciekawy fakt, że tak duży sukces, który wcześniej odnieśli Adam Małysz i Kamil Stoch, Dawid Kubacki osiągnął w tzw. Święto Trzech Króli. Warto też pamiętać o innej sytuacji związanej z religią w karierze Kubackiego. Swego czasu negatywnie na temat jego praktyk religijnych wypowiedział się pewien dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Odpowiedź reprezentanta Polski była jednak wyjątkowo trafna i mądra.

 

Dziennikarz GW Wojciech Kuczok wyraził publicznie swoje niezadowolenie z faktu, że polscy skoczkowi nie krępują się czynić znak krzyża przed wykonaniem skoku. W felietonie jego autorstwa, szczególnie oberwało się właśnie Kubackiemu.

 

Sportowcy manifestujący wiarę podczas transmitowanych zawodów obrażają moje uczucia ateistyczne – ocenił Kuczok zarzucając sportowcom nie okazywania mu należytego szacunku przez żegnanie się.

 

Czytając jednak jego felieton w całości, łatwo wychwycić hipokryzję, gdyż w swoich przemyśleniach dziennikarz obraził wyznawców religii chrześcijańskiej.

 

Dalibóg, w żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe „Wymię ojca…” będzie poprzedzało każdy dojazd do progu. Wygląda na to, że w przypadku skoczka z Nowego Targu wiara w Boga jest silniejsza od wiary w siebie – stwierdził dziennikarz GW w swoim felietonie. Napisał również, że mniej „drażnią go osoby”, które dziękują Bogu po odniesieniu zwycięstwa, niż proszące Go o pomoc przed startem.

 

Do takiego postrzegania czynienia znaku krzyża odniósł się wówczas sam zainteresowany Dawid Kubacki. Trzeba przyznać, że odpowiadając na takowe zarzuty, zrobił to z klasą i inteligencją.

 

Znak krzyża daje mi dodatkowe wsparcie na skoczni. Wiara w moim życiu jest bardzo ważna. Żegnam się przed skokiem, bo to jest symbol wiary, z którym się identyfikuję – powiedział reprezentant Polski.

 

Jak widać tegoroczny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni nie należy do osób wstydzących się swej wiary lub ulegającym naciskom ze strony mediów.

 

Wydaje mi się, że ten znak krzyża pomaga mi być lepszym zawodnikiem. Dzięki temu czuję, że mam na skoczni dodatkowe wsparcie. Tak, jakbym miał przy sobie psychologa. Dzięki temu ze spokojem podchodzę do pewnych rzeczy, mając świadomość, że ma się wsparcie z góry. Dlatego jest to może trochę taki środek psychologiczny. U mnie to się sprawdza. Identyfikuję się z tym i nie jest to dla mnie wstydliwy temat. Nie uważam, żeby. musiał się ograniczać albo tłumaczyć, dlaczego to robię – wyjaśnił Kubacki.

 

 

 

Źródło: nczas.com ; Gazeta Wyborcza

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Polscy kibice już niejednokrotnie udowodnili, że stać ich na wiele, kiedy chodzi o wsparcie swojej drużyny. Objawia się to m.in. widowiskowymi oprawami na trybunach. Prawdą jest też, że efektywność tej działalności jest dostrzegana, a zarazem doceniana zagranicą.

 

Funkcjonujące na portalach społecznościowych europejskie strony publikujące widowiskowe choreografie, przygotowywane przez grupy tzw. Ultrasów, niejednokrotnie dzielą się z internautami nagraniami czy zdjęciami opraw, które są dziełem fanów polskich klubów sportowych. Pokazywanie fanom w innych krajach akcji z naszego ligowego podwórka to jednak nie wszystko.

 

W rankingu przygotowywanym co roku przez portal Ultras World, związany z tematyką kibicowską, przedstawiane jest TOP 10 grup ultrasów, którzy w opinii serwisu i na podstawie przeprowadzonych obserwacji, najsprawniej oraz najowocniej działają w ruchu kibiców.

 

W 2018 roku, w zestawieniu tym znalazły się aż dwie ekipy z naszego kraju. Byli to kibice łódzkiego Widzewa, którzy pod względem przygotowywanych opraw zostali ocenieni jako ekipa plasująca się na 10. miejscu, a fani Legii Warszawa znaleźli się wówczas na 3. miejscu.

 

W tym kończącym się roku, z polskich ekip w rankingu przygotowanym przez Ultras World znalazła się jedna polska grupa ultrasów. Grupa „Nieznani Sprawcy” działająca na trybunach stołecznej Legii po raz kolejny znalazła się na podium, zajmując tym razem zaszczytne 2. miejsce.

 

W pierwszej piątce tegorocznego TOP 10 według serwisu Ultras World znalazły się również ekipy sympatyków takich znanych zespołów jak francuskie AS Saint-Étienne, Crvena Zvezda czy Zenit Sankt Petersburg, który zajął 3. miejsce za fanami „Wojskowych”. Zwycięzcami zestawienia okazali się być tym razem ultrasi klubu Wydad Casblanca z Maroka. Co ciekawe, w gronie dziesiątki najlepszych ekip w tym roku, znalazła się też grupa innego klubu z tego miasta- Raja Casablanca.

 

 

 

Źródło: Ultras World ; gol24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

Ta informacja zaskoczyć może wielu fanów sportu. Wiele wskazuje na to, że praca w policji stanie się kolejną profesją po zakończeniu kariery sportowej przez znanego skoczka narciarskiego. Wiadomo co sam zainteresowany mówi na ten temat.

 

Zarówno w Polsce, jak i zagranicą, wielu sportowców kończących karierę może mieć spory „ból głowy” ze znalezieniem sobie nowego zajęcia w ramach realizowania się zawodowego i pozyskiwania funduszy. Wielu z nich decyduje się na podjęcie pracy, która nadal związana jest ze światem sportu. Stąd też osoby, które niegdyś były zawodowymi sportowcami, później prowadzą szkółki dla młodych ludzi chcących rozwijać swój talent, stają się trenerami, ekspertami, komentatorami wydarzeń sportowych czy dziennikarzami albo nawet działączami w związkach sportowych.

 

Nieco inaczej wygląda jednak sytuacja w tym przypadku. Znany niemiecki skoczek narciarski, a zarazem mistrz świata w tej zimowej dyscyplinie sportu Marcus Eisenbichler ma w planach rozpoczęcie kariery w… policji federalnej.

 

Ukończyłem szkolenie, jestem funkcjonariuszem policji federalnej i czuję z tego powodu ogromną dumę. Kiedy skończę karierę, chciałbym pracować w policji. Skoki narciarskie to moje hobby – wyjaśnił reprezentant Niemiec.

 

28-letni skoczek jak na razie jednak wciąż skupia się na swoich sportowych poczynaniach i wnioskować można z jego słów, iż nie zamierza on odpuszczać walki o kolejne sukcesy. Według cytowanej przez portal Interia.pl wypowiedzi Marcusa Eisenbichlera, wierzy on w możliwość sięgnięcia zarówno po medale indywidualne, jak również odniesienie zwycięstwa w zmaganiach drużynowych.

 

 

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: PxHere ; Wikimedia Commons

 

Twoja drużyna przegrywa na własnym boisku 0-3 do przerwy, zajmuje przedostatnie miejsce w Ekstraklasie, a Twojej kobiecie dopisuje humor bo w ogóle tego nie rozumie. To przerażający scenariusz dla każdego kibica piłki nożnej.

 

Właśnie doświadcza go fan krakowskiej Cracovii, a film obrazujący nastój tej pary mówi sam za siebie. Ich drużyna przegrała własnie w ubiegłorocznej edycji  Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin (0-3), a w lidze zajmowała przedostatnie miejsce (filmik pochodzi z ubiegłego sezonu).

 

Załamany mężczyzna musi w dodatku udawać zainteresowanego, gdyś jego dziewczyna nic sobie z tego nie robi. Na nagraniu widać jak pokazuje mu coś zabawnego w telefonie, choć jego to wcale nie bawi. To kwintesencja kibicowania kobiet i mężczyzn.

 

Najszczersze wyrazy współczucia od całej redakcji Prosto z Mostu!

 

 

 

Źródło: Dailymotion.com

BS

W ostatni weekend, były zawodnik reprezentacji Polski Piotr Świerczewskiej stoczył swoją pierwszą walkę w MMA. Podczas gali FFF 2 skrzyżował on rękawice z Gregiem Collinsem (Grzegorzem Chmielewskim). Chociaż walka była wyrównana, to ostatecznie 47-letni piłkarz okazał się triumfatorem pojedynku. Po walce szybko rozgorzała dyskusja nad kolejnymi walkami i co ciekawe, pojawiły się głosy na temat tego, że kolejny dawny reprezentant naszego kraju w piłce nożnej, może teraz spróbować swoich sił w konfrontacji mieszanych sztuk walki.

 

 

Niedługo po walce popularnego „Świra”, w mediach społecznościowych pojawiły się sugestie dotyczące ewentualnego starcia Świerczewskiego ze swoim dawnym kolegą z boiska… Tomaszem Hajto. Czy ten niegdyś zawodowy piłkarz, później trener, a ostatnio komentator telewizyjny sprawdziłby się w tej dyscyplinie sportu?

 

Nie będę mówić, czy wchodzę do ringu, bo jestem po operacji Achillesa, więc nie ma takiej możliwości – powiedział sam zainteresowany.

 

Hajto nie wykluczałby jednak takiej możliwości, gdyby zdrowie i sprawność do niego powróciły. W sympatycznych słowach wypowiedział się on również o swoim ewentualnym przeciwniku.

 

Z Piotrkiem wiele lat byłem w pokoju, przyjaźnimy się… Pochodzi z moich stron. On jest z Nowego Sącza, a ja z Makowa Podhalańskiego – mówił wypowiadając się na temat Piotra Świerczewskiego.

 

 

Przy okazji pochwał dla swojego kolegi z boiska, Tomasz Hajto przyznaje, że on sam nie należy do osób, które łatwo odpuszczają i dają się pokonać.

 

Wiem, że to jest fighter, ale ja na boisku też nie pękałem. Uważam, że w wieku 47 lat nie powinienem robić głupoty – wyjaśnił Hajto.

 

Były piłkarz odnosząc się do komentarzy mówiących o jego ewentualnym debiucie w MMA przytoczył też słowa swojej córki. Miała ona powiedzieć do niego: „Tatuś nie chodź mi po ringach”, a on sam jak twierdzi musi wziąć jej zdanie pod uwagę. Pomimo tego walki ze „Świrem” nie wyklucza on w przypadku powrotu do pełni sił. Wyjaśnia, że są dla siebie kolegami i nie byłoby to nic nienaturalnego.

 

…muszę powiedzieć tak: gdybym był zdrowy i nie miał problemów z Achillesem, ze „Świrem zawsze mogę podjąć rękawicę, bo to by było coś naturalnego. „Świr” chyba nigdy się na mnie nie obraził ani ja na niego. To jest jedyny piłkarz, z którym nigdy nie miałem sytuacji spornej – tłumaczył były reprezentant Polski, a być może w przyszłości uczestnik gali MMA.

 

 

 

Źródło: Twitter ; Polsat Sport ; Meczyki.pl

Fot.: Pixabay ; YouTube/FFF MMA ; Wikimedia Commons

 

 

 

Piłka nożna jest tą dyscypliną sportu, która od lat zajmuje pierwsze miejsce pod względem tych, które gromadzą najwięcej fanów na świecie na trybunach stadionów oraz przed ekranami telewizorów. Również w Polsce wielu ludzi emocjonuje się nie tylko meczami reprezentacji i występami Biało-Czerwonych na mundialach czy mistrzostwach Europy, ale również europejskimi pucharami czy też naszymi lokalnymi rozgrywkami. Kiedy przypomni się niektóre wyjątkowe bramki, którymi piłkarze zapisywali się na kartach historii sportu, wtedy zaczyna się lepiej rozumieć przyczyny tego zjawiska.

 

Na znajdującym się na platformie YouTube kanale BTGL TV opublikowano kompilacje szczególnych w swej urodzie i wykonaniu goli jakie padały w historii. Trzeba przyznać, że jest an co popatrzeć, a przy okazji z sentymentem powspominać niektóre z meczy jakie odbyły się na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

 

 

Źródło: YouTube/BTGL TV

Fot.: Pexels

Chuligani sypatyzującej z polskimi drużynami piłkarskimi w przeszłości dosyć często dawali o sobie znać poza granicami Polski. Z reguły miało to miejsce przy okazji rozgrywek europejskich. Tym razem starcie kiboli polskich z rosyjskimi miało być rewanżem za bijatykę jaka miała miejsce w 2016 roku. Bojówkarzom przeszkodzili jednak funkcjonariusze rosyjskiej policji.

 

Wszystko rozegrało się na terenie Obwodu Kaliningradzkiego. Członkowie bojówki utożsamiającej się z Legią Warszawa i znanej jako Teddy Boys 95 umówili się na tzw. „ustawkę” z chuliganami kibicującymi Spartakowi Moskwa. Starcie to miało być swoistym rozwiązaniem starego konfliktu, bowiem w podobnym starciu, krewcy fani stołecznej Legii mieli ulec kibolom Spartaka w 2016 roku.

 

W umówionym wcześniej miejscu miało dojść do starcia na gołe pięści, bez używania niebezpiecznych narzędzi. Ustalona została również liczba uczestników bójki, jak to zwykle bywa w przypadku ustawek. Jak podają media, obydwie ekipy ustaliły, że bić będą się w ekipach liczących najprawdopodobniej po trzydzieści trzy osoby.

 

Choć bojówkarze Spartaka zapewniali wcześniej warszawskich chuliganów o tym, że policja ma nie zagrażać ich planom, gdyż odpowiedni funkcjonariusze zostali skorumpowani, to jednak końcowy efekt był zgoła inny. Na miejscu, gdzie miało dojść do starcia chuliganów, zostali oni otoczeni przez aż kilkudziesięciu uzbrojonych rosyjskich policjantów, którzy zapobiegli rozpoczęciu ustawki.

 

W ręce tamtejszej policji trafić miało 19 kiboli Legii Warszawa. Byli oni godzinami przesłuchiwani, a także usłyszeli zarzuty dotyczące naruszenia warunków pobytu na terenie Federacji Rosyjskiej.

 

Po przeprowadzonych czynnościach administracyjnych, polscy chuligani zostali wydaleni z terytorium Rosji.

 

Chociaż do ustawki miało dojść jeszcze w listopadzie, to w ostatnich dniach zrobiło się dopiero głośniej w polskich mediach o opisanej sytuacji.

 

Członkowie grupy Teddy Boys 95 byli już w ubiegłych latach zatrzymywani również przez polską policję. Stawiano im zarzuty dotyczące uczestnictwa w przestępczych procederach, takich jak np. handel narkotykami na dużą skalę.

 

Przeczytaj też:

Doszło do ustawki między Polakami a Ukraińcami

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

Źródło: tvn24.pl ; sportowefakty.wp.pl

Fot.: needpix.com

 

Bycie lekarzem to nie tylko szczególne powołanie związane z niesieniem pomocy innym ludziom, ale też odpowiedzialna rola, zwłaszcza kiedy należy zająć się zdrowiem i bezpieczeństwem najmłodszych. Niestety jednak skierowane do rodziców słowa pracowników szpitala bywają naprawdę bolesne i mogą być tymi najgorszymi, jakie zdarzy im się usłyszeć w życiu. Podobnie było w przypadku rodziców małej Jagódki z Chorzowa. Dziewczynka jednak, pomimo ciągle trwającej walki z okrutną chorobą udowadnia, że nie wolno nawet w najtrudniejszych momentach poddawać się i rezygnować z walki o swoje marzenia.

 

Jagódka Labus pomimo tego, że ma zaledwie dziewięć lat, to zdążyła osiągnąć sporo w ramach swojej sportowej pasji. Zdobyła bowiem aż osiem medali w prestiżowych zawodach pływackich dla niepełnosprawnych dzieci. Jest to jeszcze bardziej zadziwiające i wzbudzające zachwyt nad osiągnięciami tej dzielnej dziewczynką, kiedy wspomni się słowa, które w szpitalu po urodzeniu córki usłyszeli rodzice Jagódki.

 

„Mają państwo roślinkę”- powiedziała wówczas jedna z lekarek. Takie stwierdzenie jest sformułowaniem, którego żaden pracownik służby zdrowia albo ktokolwiek inny nie powinien nigdy wypowiedzieć w kierunku walczących o życie i zdrowie swojej pociechy rodziców. Można jednak śmiało powiedzieć, że swą determinacją i nieustępliwością zarówno w walce z chorobą, jak i też osiąganiu sukcesów sportowych, Jagódka z nawiązką rekompensuje swoim najbliższym tamte traumatyczne wspomnienia ze szpitala. Niestety jednak 9-latka wciąż cierpi, a walka z chorobą nadal trwa, choć z pomocą dobrych ludzi z pewnością osiągać można coraz więcej i nie dać się pokonać przeciwnościom losu.

 

Dziewczynka cierpi na wrodzoną sztywność stawów określaną w medycynie jako artrogrypoza. Mała Chorzowianka przeszła już kilka operacji, które przeprowadzone zostały nie tylko w Polsce, ale również na terenie Niemiec. Obecnie może ona już chodzić, jednak tylko przy pomocy specjalnych ortez, które sporo ważą i w użyciu są naprawdę uciążliwe.

 

Kolejne operacje polegały głównie na wymianach blaszek zapewniających siostrzenicy stabilność. Wraz ze wzrostem kości, potrzebne były kolejne zabiegi. Mimo tego Jagódka wciąż nie może chodzić o własnych siłach – wyjaśnia cytowana przez portal wp.pl pani Anna Bogdał, ciocia małej medalistki.

 

Pomoc dla dziewczynki spływa od ofiarodawców nie pozostających obojętnymi na wytrwałą walkę Jagódki oraz jej rodziców. Kilkaset tysięcy złotych zebranych na leczenie oraz starania lekarzy, nie zakończyły niestety tych opłaconych bólem i łzami zmagań. Duży problem stanowi nie tylko brak możliwości komfortowego poruszania się, ale także ból wywoływany powtarzającymi się złamaniami kości udowej. Na przekór tym trudnościom, 9-letnia pływaczka i jej bliscy nie zamierzają się jak widać poddawać.

 

W jej oczach widzę ból. Nie mówi tego, ale matka wie takie rzeczy. Widzę bój, który toczy sama ze sobą. Każdego dnia powrót ze szkoły oznacza dla niej ogromną ulgę, bo może w końcu zdjąć ortezy. Pozbywa się ciężkiego balastu, bo w ortezach chodzi jak na szczudłach – wyjaśnia mama Jagódki, pani Mieczysława Labus.

 

Sporym krokiem w stronę ułatwienia codziennego funkcjonowania oraz zmniejszenia bólu i cierpienia dziewczynki może stać się operacja przeprowadzona w Paley European Institute, który posiada swój oddział w Warszawie. Pochodzący ze Stanów Zjednoczonych doktor Paley w trakcie konsultacji poinformował mamę dziewczynki, iż ta będzie mogła chodzić na wyprostowanych kolanach i bez konieczności używania uciążliwych ortez. Taka operacja była by więc wyjątkowym prezentem dla Jagódki i jej rodziny przy okazji najbliższych Świąt Bożego Narodzenia.

 

W rodzinie zawsze trzymaliśmy się razem. Jest nas pięcioro rodzeństwa. Niedawno zmarł nasz ojciec, co jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Razem jesteśmy silniejsi. Nie mam żadnych wątpliwości, że wygramy walkę o zdrowie dla Jagódki. Jest wspaniała. Zasłużyła na to, aby przez życie przejść o własnych siłach – wyjaśnia w rozmowie z wp.pl ciocia dziewczynki.

 

Aby tak wyjątkowo radosny dzień w życiu tej rodziny mógł nastać, konieczne są jednak fundusze. Łącznie potrzebna kwota stanowi 370 000 zł. Aby sama operacja mogła zostać przeprowadzona, trzeba jednak uzbierać kwotę nieco mniejszą, bo wynoszącą 150 000 zł.

 

Jak przyznaje mama Jagódki, jej marzeniem jest to, aby móc powiedzieć do swej córki „Jagoda, idziemy na spacer!” i zapewnić jej to, czego w przeciwieństwie do innych dzieci została pozbawiona już na początku swojego życia.

 

My ze swojej strony zachęcamy serdecznie do wsparcia tej dzielnej dziewczynki oraz ich bliskich w tej trudnej walce, którą sama mała bohaterka, jak i jej rodzice znoszą bardzo dzielnie.

 

KLIKNIJ by przejść do zbiórki na operację nóżek dziewczynki

 

Jagoda Labus udowadnia swoją wyjątkową siłę w zmaganiach z chorobą poprzez to co ogląda w sporcie. Dziewczynka zajęła pierwsze miejsca m.in. na V oraz VI Ogólnopolskich Integracyjnych Zawodach Osób Niepełnosprawnych. Wywalczyła również drugie miejsce Mistrzostw Polski Juniorów, a także Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych.

 

 

 

Źródło: siepomaga.pl ; wp.pl

 

Kolejne zmagania w ramach piłkarskiej Ekstraklasy, znów w miniony weekend rozgrzały emocje u wielu polskich kibiców. Niestety nie obyło się bez wokoło sportowych kontrowersji. Zatrzymanych zostało bowiem aż 28 kibiców po jednym z rozegranych w ostatnich dniach meczy.

 

We Wrocławiu drużyna lokalnego Śląska podejmowała w niedzielę warszawską Legię. Gospodarze ulegli na boisku „wojskowym” i przegrali 0-3 po golach, które zdobyli Paweł Wszołek, José Kanté Martínez oraz Luquinhas. W mediach dziś jednak sporo miejsca poświęca się nie tyle grze piłkarzy, co tym co działo się na trybunach w czasie rozgrywania meczu. A działo się sporo…

 

Dla fanów stołecznej Legii był to dosyć szczególny mecz w tej rundzie, ponieważ zapowiadali oni od pewnego czasu, że ma być to w ich wykonaniu wyjątkowo liczny wyjazd. Nie na rekordowych liczbach się jednak zakończyło. Zarówno bowiem kibice Śląska Wrocław, jak i Legii Warszawa zaprezentowali oprawy, przy okazji których użyto sporej ilości materiałów pirotechnicznych. Ich widowiskowość może wywrzeć na niejednym wrażenie, jednak w związku z ich zorganizowaniem, sędzia meczu zmuszony był też przerwać wczorajsze spotkanie. Zawodnicy skierowali się w stronę szatni, a sportowa rywalizacja wznowiona została po około 10 minutach.

 

Kibice Śląska w ramach prezentacji swojej meczowej oprawy odpalili nie tylko race, ale również fajerwerki, które po wystrzeleniu z sektora zagorzałych fanów dolnośląskiej drużyny, wybuchały nad murawą. Dwukrotnie już podczas pierwszej połowy meczu, środki pirotechniczne odpalili też kibice gości. Jedna z opraw fanów Legii prezentowała literę „L” ułożoną z płomieni. W internecie pojawiły się nagrania prezentujące to co zaprezentowali sympatycy obydwu zespołów w dniu wczorajszym. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie wszyscy zatrzymani później przez policję, zostali ujęci jedynie ze względu na te kibicowskie wydarzenia.

 

Łącznie zatrzymanych zostało przez funkcjonariuszy 28 osób. Większość ma usłyszeć zarzuty dotyczące złamania zapisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, poprzez posiadanie i odpalanie środków pirotechnicznych. Dwóch z nich ma jednak mieć postawione zarzuty związane z posiadaniem narkotyków.

 

W internecie pojawiły się nagrania, na których zarejestrowano to co fani Śląska i Legii zaprezentowali podczas niedzielnego meczu we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; gazetawroclawska.pl ; YouTube/PolishFans TV ; YouTube/Legia.Net

Fot.: Pixabay ; YouTube/CFTV Stadiums