Rozprzestrzeniający się na świecie koronawirus nie oszczędza również znanych osób. Wśród zakażonych są już m.in. sportowcy, politycy, jak i też ludzie ze świata show-biznesu. Wśród nich znalazł się również pochodzący z Wielkiej Brytanii aktor Idris Elba oraz jego żona.

 

Wielu ludzi mogło być zaskoczony opinią zakażonego aktora na temat przyczyn pandemii z jaką mierzy się dziś świat. Wcześniej jednak, Idris Elba odniósł się również do kwestii dotyczącej jego żony, która okazała się być również osobą chorą po tym, jak wcześniej towarzyszyła swojemu mężowi, gdy został objęty kwarantanną.

 

– Dla wyjaśnienia. To Sabrina chciała być przy mnie. Kocham ją nad życie i zrobiłbym dla niej to samo. Kiedy na świecie dzieje się coś takiego jak teraz, miłość jest wszystkim, co masz. Jak mógłbym odrzucić jej wsparcie?

– Tłumaczył gwiazdor.

 

Większe kontrowersje wywołać mogło jednak to co Idris Elba powiedział na temat tego skąd jego zdaniem wzięła się pandemia wirusa SARS-CoV-2. Wypowiedź dotyczącą tej kwestii padła w czasie wywiadu udzielanego prezenterce Ophran Winfrey. W opinii aktora rozprzestrzenianie się wirusa z Wuhan to odpowiedź Ziemi na działalność człowieka. Za pozytyw całej sytuacji uznał on przy tym fakt, że zmuszeni jesteśmy „myśleć razem jako rasa”.

 

– Jedną z zalet tego całego dramatu jest to, że jesteśmy zmuszeni myśleć razem jako rasa. Zniszczyliśmy nasz świat i to nic dziwnego, że on reaguje. Nic dziwnego, że stworzono wirusa, który nas spowolni i ostatecznie sprawi, że będziemy inaczej myśleć o naszym świecie i nas samych

– stwierdził podczas rozmowy Idris Elba.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Twitter/@BloGoalcom

Fot.: Edwards.af.mil

Cały świat zmaga się z rozprzestrzenianiem koronawirusa. Walka z problemami wywoływanymi przez COVID-19 dotyczy również Polski. Dziś przybyło ponad 30 nowych przypadków osób zakażonych, a jak poinformował na zwołanej konferencji Minister Zdrowia prof. Łukasz Szumowski, w tym tygodniu spodziewać należy się dynamicznego wzrostu ilości osób zarażonych koronawirusem w naszym kraju. Liczba ta może stać się nawet trzycyfrowa. Potwierdziło się też, że wśród zakażonych mogą być politycy. Obecność koronawirusa stwierdzono bowiem u jednego z członków polskiego rządu.

 

Wcześniej Polaków niepokoiły wieści o kolejnych zarażonych oraz zgonach w Polsce. Martwiące były przy tym też informacje o wykryciu zachorowania po zarażeniu wirusem z Wuhan u takich osób jak dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych generała Jarosława Miki, jak i też u reprezentanta Polski, piłkarza występującego we włoskiej Serie A- Bartosza Bereszyńskiego. Dziś potwierdzono obecność koronawirusa u znanego polityka.

 

Wśród zakażonych na terenie Polski jest też bowiem minister środowiska- Michał Woś. Jak podał „Super Express”, ta osoba z polskiego rządu brała wcześniej udział w spotkaniu, na którym obecny był inny człowiek zakażony koronawirusem. Chodzić miało w tym przypadku o jednego z pracowników Lasów Państwowych.

 

Na szczęście minister Michał Woś czuje się dobrze, o czym sam też poinformował na Twitterze.

 

 

Łącznie w Polsce osób ze stwierdzoną obecnością COVID-19 jest ponad 150, jednak liczba ta z pewnością wzrośnie. Apelujemy do wszystkich czytelników o pozostawanie w domach bez koniecznej przyczyny opuszczania miejsca zamieszkania. Warto jednak też pamiętać, że nie należy popadać w panikę, a państwo polskie sprawnie działa w celu niwelowania skutków rozprzestrzeniania się koronawirusa.

 

 

Źródło: Super Express” ; doRzeczy.pl ; Twitter/@MWosPL

 

Greta Thunberg jest dziewczynką, u której zdiagnozowano zespół Aspergera. Równocześnie jest ona jednak znaną młodą aktywistką troszczącą się o dbanie o środowisko w takiej formie jak przewiduje to Unia Europejska oraz zachodnie lewicowe lobby. Nie kryje się ona też z tym, że ma powiązania ze znanym syjonistycznym działaczem jakim jest George’a Sorosa, którego działalności mającej na celu zwalczanie państw narodowych, przeciwstawiają się m.in. rządzący na Węgrzech. Czy Greta może zagrozić stabilności w Polsce? Ostatnie wydarzenia świadczą o tym, że może być to dla niej trudne zadanie…

 

Małoletnia aktywistka pojawiła się na terenie naszego kraju przed tygodniem. Informacje te obiegły wówczas media. Teraz pojawiają się jednak informacje, że dziewczyna odwiedziła tereny, na których powstaje elektrownia Bełchatów. To tam właśnie miała nagrywać jeden ze swoich propagandowych filmów.

 

Według informacji przekazanych przez „Dziennik Łódzki”, Greta wysłała wcześniej do Polskiej Gruby Energetycznej pisemną prośbę o umożliwienie jej zrealizowania tej filmowej produkcji. Spotkała się jednak z odmową spółki. Pomimo tego miała jednak zdecydować się na wyprawę na ziemie, gdzie powstaje polska elektrownia.

 

Według informacji przekazanych przez „Dziennik Łódzki”, ta młoda kobieta udała się do gminy Kleszczów elektryczną koleją „Tesla”. Według komunikatów ze strony przedstawicieli miejscowej policji, funkcjonariusze czuwali nad wszystkim i jej wizyta przebiegła bez zakłóceń

 

 

Źródło: Wprost.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnich miesiącach po raz kolejny sporo mówi się o zmianach klimatycznych oraz związaną z nimi koniecznością podejmowania działań. Niektórzy w imię ratowania środowiska powtarzają slogany wymierzone w kraje europejskie, inni zwracają uwagę, że puste hasła to nie wszystko by prowadzone działania przyniosły zamierzony cel, a nie efekty odwrotne do zamierzonego.

 

Na wielkie dyskusje nie było jednak miejsca w przypadku pewnego protestu ekologicznego, z którego nagranie krąży ostatnio po sieci. Młodzi ludzie postanowili zablokować ruch ulicznym na przejściu dla pieszych trzymając baner z hasłami kojarzonymi ze skrajnymi środowiskami ekologicznymi.

 

Taka metoda „walki o środowisko” z pewnością poirytowała niejednego śpieszącego się w trakcie dnia kierowcę. Problem postanowił jednak rozwiązać pewien mężczyzna, który dość sprawnie rozbił protest. Co ciekawe… dokonał tego w pojedynkę.

 

Kiedy zabrał on i wyrzucił baner blokujących ulicę, a następnie krzykiem ich przegonił, protestujący szybko zeszli z jezdni i jak można wnioskować z zarejestrowanego materiału rozeszli się.

 

Nagranie z opisanej sytuacji zostało udostępnione na facebookowej stronie „Ekoterroryzm stop”. Mogą go Państwo obejrzeć poniżej:

 

Mężczyzna rozbija prostest ekologów

Ilu kozaków potrzeba żeby rozbić protest ekologów? Poniżej film instruktażowy! 😀

Gepostet von Ekoterroryzm stop am Montag, 21. Oktober 2019

 

 

Źródło: Facebook/ekoterroryzmstop

 

„Mityczna Mia” to pseudonim pewnej aktywistki pochodzącej z Wielkiej Brytanii, która chciała przyczynić się do uratowania zwierząt. Niestety jednak realizacja jej pomysłu okazała się przynieść efekt w dużej mierze odwrotny do zamierzonego.

 

Będąca weganką kobieta doprowadziła do uwolnienia kilkunastu królików z pewnej hiszpańskiej fermy zlokalizowanej na terenie gminy Gurb. Obserwowana na portalu Instagram przez ponad 41 000 internautów Brytyjka poinformowała w jednym z wpisów o przeprowadzonej akcji. Według jej wersji, w towarzystwie innych aktywistów udało jej się uratować 16 królików. Rozzłoszczeni pracownicy fermy mieli zaatakować aktywistów, którzy mieli otrzymywać ciosy zadawane przy użyciu metalowych prętów.

 

Podczas incydentu do jakiego doszło na terenie fermy w Gurb interweniowała policja. Funkcjonariusze przerwali trwającą tam bójkę i nakazali aktywistom opuścić teren fermy. Policjanci mieli odmówić im również obstawy. Choć jak napisała „Mityczna Mia”, jeden z pracujących na fermie mężczyzn miał do niej strzelać, czego dowodem ma być sfotografowana zakrwawiona twarz.

 

Wersja lokalnej policji różni się nieco od tej przedstawionej przez Brytyjkę. Według rzecznika policji w Katalonii w ramach swojej akcji aktywiści uwolnili 14 królików, jednak miało to dosyć przykre konsekwencje dla zwierząt przebywających na fermie. Zachowanie weganki znanej jako „Mityczna Mia” i jej znajomych rozdrażniło króliki, przez co miały one rzucać się po klatkach. W tej sytuacji niestety pięć samic w zaawansowanej ciąży uszkodziło sobie kręgosłupy i niestety konieczne było ich uśmiercenie. Część zwierząt miała też poronić.

 

Dodatkowo okazało się, że wśród królików zabranych przez aktywistów były karmiące samice. Przez to, że ich zabrakło na fermie, uśpionych zostało około 90 młodych królików, które nie mogły przetrwać bez obecności swoich matek.

 

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Flickr

Ekologia, czy szerzej mówiąc ochrona środowiska, jako element programowy w polityce, jest kojarzona w społeczeństwie raczej jako postulat lewicowy. Poniekąd trudno się temu dziwić. Najbardziej radykalnie proekologiczne partie, tzw. zielone, są ugrupowaniami skrajnie lewicowymi. Czasem nawet o zabarwieniu komunistycznym. Również, niestety, duża część osób o prawicowych poglądach odżegnuje się od ochrony przyrody, jako „lewackiej”. Jednak zagadnienie ochrony środowiska nie jest postulatem z definicji lewicowym i warto, co jak dotąd zauważyłem jedynie w przypadku partii Porozumienie Jarosława Gowina, podkreślać je i uwzględniać w działalności organizacji prawicowych, tradycjonalistycznych.

 

Kiedy ochrona przyrody pojawiała się jako temat dyskusji w II połowie XIX wieku, nie była ona elementem walki politycznej pomiędzy prawicą, a lewicą. Od tego czasu, w historii, zarówno po jednej jak i drugiej stronie, pojawiały się osoby postulujące konieczność poszanowania natury. Warto dla nas – prawicowców, zaznaczyć że sam papież Jan Paweł II, wzór postaw tradycyjnych, opowiadał się właśnie za uwzględnianiem konieczności ochrony środowiska naturalnego. Co więcej, cofając się dalej w historii dojdziemy do postaci św. Franciszka z Asyżu, uważanego za pierwszego ekologa w dziejach.

 

Krótko mówiąc, środowiska prawicowe, tradycjonalistyczne, patriotyczne nie mogą się odżegnywać od postulatów ekologicznych. Zwłaszcza, że żyjemy w czasach, gdy zanieczyszczenia i degradacja przyrody stają się poważnymi zagrożeniami także dla samych ludzi. Dobrym przykładem jest tutaj Kraków (ale i wiele innych miast Polski), który zimą dosłownie dusi się w smogu. Nie można, wycierając sobie „gębę” prawicowymi sloganami, odrzucać walki o zdrowie obywateli. Należy dbać o tereny zielone, kontrolę nad zabudową, promocję nowoczesnych, czystych rozwiązań. W przeciwnym razie skutki mogą być bardzo poważne.

 

Na koniec warto powiedzieć, że o ile ochrona środowiska jest zagadnieniem bardzo ważnym i powinna być uwzględniania także w programach partii prawicowych, o tyle nie można popadać w skrajność i, forsując ekologiczne rozwiązania, „dusić” rozwoju gospodarczego, jak robią to politycy lewicowi. Swoją drogą to właśnie powinno odróżniać prawicę od lewicy. Ta pierwsza głosić musi rozsądne rozwiązania, służące zarówno naturze, jak i ludziom. Natomiast lewica (co bardzo łatwo zauważyć choćby na przykładzie polityki klimatycznej Unii Europejskiej) w swoim proekologicznym obłędzie idzie po trupach narodowych gospodarek. A więc odbijmy lewicy postulat racjonalnej ochrony środowiska!

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.