W Stanach Zjednoczonych potwierdzono 1,66 mln przypadków zarażeń koronawirusem.  Z powodu pandemii, w kraju życie straciło ponad 97 tys. osób. W tym miesiącu opisywaliśmy, chociażby sytuację w nowojorskim Brooklynie. Mieszkańcy czuli rozkładające się ciała, które znajdowały się w zepsutych chłodniach w ciężarówkach oraz dostrzec mogli wypływającą krew z aut. W każdej ciężarówce znajdowało się 50 ciał, a jak twierdzi jeden ze świadków samochody te umiejscowione były tam od miesiąca. Ciała były zapakowane w plastikowych workach oraz były ułożone jedno na drugim. Powodem zaistniałej sytuacji był brak miejsca w domu pogrzebowym.

 

W poniedziałek tydzień maja w Stanach Zjednoczonych obchodzi się święto państwowe Memorial Day. W tym roku przypadło ono na 25 maja. Ma ono upamiętnić żołnierzy, którzy stracili życie podczas odbywania służby wojskowej. Z tej okazji mieszkańcy USA postanowili spędzić ten czas w różnych miejscach podczas długiego weekendu.

 

Internet obiegł film, który wrzucił na swojego Twittera Scott Pasmore Widać na nim tłum ludzi w basenie, którzy nie utrzymują dystansu i nie noszą zakrycia twarzy. Nagranie pochodzi z jeziora Ozarks w Missouri, lecz okazuje się, że to nie jedyne miejsce, w którym możemy dostrzec tłum amerykanów podczas pandemii.

 

 

 

Źródło: Wikipedia, tvp.info, bakier.pl o2.pl, rmf24.pl,

Fot: Twitter/ @Scott Pasmore (zrzut ekranu)

Niestety to kolejne wieści dotyczące chwil grozy, jakie dotknęły ludzi w ostatnim czasie. Doszło bowiem do ataku z użyciem broni i jak twierdzą służby, wiele wskazuje na to iż było to zdarzenie o charakterze terrorystycznym.

 

Atak został dokonany na terenach należących do wojska w czwartek, w godzinach porannych czasu lokalnego. Dramat rozegrał się w Corpus Christi, czyli bazie lotnictwa marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Miejsce to zlokalizowane jest na terytorium stanu Teksas.

 

Na teren bazy wojskowej wtargnął uzbrojony mężczyzna, a następnie otworzył ogień w kierunku znajdujących się tam ludzi. Finalnie jednak, napastnik został zabity podczas wymiany ognia. Rzecznika Federalnego Biura Śledczego (FBI) Leah Greeves potwierdziła, iż ostatecznie sprawca ataku został zneutralizowany. Jak podaje portal Radioem.pl, poszukiwana ma być jednak też inna osoba w jakiś sposób związana ze strzelaniną. Nie jest pewne czy została ona już schwytana.

 

Na szczęście przy okazji ataku, nikt inny nie stracił życia, poza człowiekiem, który dopuścił się tego okrutnego czynu. Podczas strzelaniny ranny został jeden z marynarzy, jednak według przekazanych do mediów informacji, jego obrażenia mają nie być zbyt poważne i miał on już opuścić szpital.

 

Znajdująca się w południowej części Teksasu baza morska, w której doszło do ataku, stanowi jedno z głównych centrów realizacji szkoleń dla amerykańskich pilotów. Wiąże się to również z faktem, iż przebywają tam nie tylko żołnierze Stanów Zjednoczonych, ale także przedstawiciele armii państw sojuszniczych.

 

Według FBI, w tym przypadku mieliśmy do czynienia najprawdopodobniej z czynem, który może być traktowany jako zamach dokonany przez terrorystę.

 

– Doszliśmy do wniosku, że atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie miał podłoże terrorystyczne

– powiedziała rzecznik Federalnego Biura Śledczego Leah Greeves podczas konferencji prasowej.

 

Do podobnych ataków doszło też w grudniu ubiegłego roku. Wówczas miały miejsce dwa tego typu zdarzenia. Najpierw miała miejsce strzelanina na terenie bazy Pearl Harbor znajdującej się na Hawajach. Zginęły tam wówczas trzy osoby, a wśród nich również sprawca ataku, czyli jeden z żołnierzy marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, który sam odebrał sobie życie.

 

Kilka dni później doszło do strzelaniny w bazie Naval Air Station Pensacola. Życie straciło wtedy kilka osób, a także napastnik zastrzelony podczas wymiany ognia. Był on porucznikiem saudyjskiego pochodzenia, który przebywał na Florydzie w ramach odbywanego szkolenia.

 

 

Źródło: Forsal.pl ; Rdioem.pl

Fot.: Pxfuel.com

 

Nadal trwają w różnych częściach globu zmagania z rozprzestrzenianiem się wirusem z chińskiego Wuhan, a także podejmowane są działania w celu ograniczenia jego transmisji, jak również zniwelowania negatywnych skutków pandemii dla gospodarki oraz bezpieczeństwa zdrowotnego ludzi. Jak się jednak okazuje, są też tacy, którzy chcieliby ulec zakażeniu i zarazić się wirusem SARS-CoV-2. Potwierdza to jedno z opublikowanych w internecie nagrań.

 

Zarejestrowany film został udostępniony przez biuro Alexa Villanueva. Jest to szeryf pełniący służbę w Los Angeles. To czym podzielił się z szerszą publiką ukazało miejscowym władzom jakich działań dopuszczają się skazańcy, chcący odzyskać wolność i wyjść zza krat więzienia.

 

Sytuacja uwieczniona na nagraniu miała miejsce na terenie zakładu karnego North County, znajdującego się w kalifornijskiej miejscowości Castaic. Kamera uchwyciła więźniów pijących wodę ze wspólnych kubków, a także używających jednej i tej samej maseczki ochronnej. Zachowując się w ten sposób mieli oni liczyć na to, że zarażą się koronawirusem, a w dalszej kolejności odzyskają wolność. Jak się okazuje jednak, błędne było ich przekonanie na temat tego, że w razie zachorowania na COVID-19 będą mogli szybko opuścić mury więzienia, podobnie jak dzieje się to w przypadku osadzonych osób cierpiących na konkretne dolegliwości, które należą do tzw. grupy ryzyka.

 

W jakiś sposób wśród osadzonych krążyło fałszywe przekonanie, że jeśli wynik okaże się pozytywny, będziemy mieli związane ręce i zmusi nas to do uwolnienia większej ilości osób– a tak na pewno się nie stanie

– tłumaczył wspomniany szeryf Alex Villanueva.

 

 

 

Źródło: Twitter/@LASDHQ ; NBCnews.com ; Online-Mafia.pl

Fot.: Pixabay

Na łamach naszego portalu kilka dni temu pisaliśmy o opuszczeniu murów więzienia przez Daniela Hernandeza, który posługuje się pseudonimem artystycznym „6ix9ine”. Muzyk usłyszał 9 zarzutów w tym: wielokrotne przestępstwa z użyciem broni palnej, handel heroiną, fentanylem, ecstasy, amfetaminą, marihuaną, wymuszanie haraczy oraz pomoc w usiłowaniu zabójstwa innego rapera, Chiefa Keefa. Początkowo mówiło się o 47 latach przesiedzianych za kratkami jako o minimalnym wyroku. Mimo wizerunku gangstera i bandyckich teledysków postanowił pójść jednak na współpracę z wymiarem sprawiedliwości, „sprzedając” resztę członków gangu. Można mówić o cudzie. Dzięki działaniom jego prawnika wyrok został skrócony do 2 lat pozbawienia wolności, w tym 13 miesięcy, które przesiedział areszcie przed ogłoszeniem wyroku, wliczają mu się do kary.

 

Raper niedawno wyszedł z więzienia pod pretekstem panującej epidemii. Prawnik Tekashiego napisał wniosek do sądu, w którym mówił o astmie muzyka, która przy panującej pandemii mogłyby być dla niego bardzo niebezpieczna. Obecnie odbywa areszt domowy. W dniu jego urodzin, po długiej przerwie do sieci trafił jego nowy utwór „GOOBA”, który okazał się absolutnym hitem.

 

6ix9ine bije wszelkie rekordy w Internecie. W ciągu jednej doby jego klip zrobił 43,5 mln wyświetleń. Ustanowił przy tym nowy rekord świata, który do tej pory należał do utworu „KILLSHOT” Eminema. Również na Instagramie raper osiąga najlepsze wyniki. Świadczy o tym fala nowych obserwujących, czy kolejny rekord świata.. Tym razem chodzi o ilość osób będących podczas na jego transmisji na żywo w jednym momencie. Ta przekroczyła 2 miliony i jak podaje autor kanału na YouTube „TraPL”, Hernandez poprzedni rekord pobił ponad pięciokrotnie. „Bohater” naszego artykułu na streamie tłumaczył  m.in. dlaczego został „kapusiem”. „Tęczowowłosy” nazywa się „największym artystom świata” oraz królem Nowego Jorku”. Na jednym z portali społecznościowych umieścił swoje zdjęcie z balkonu, na którym trzyma pliki pieniędzy.

 

View this post on Instagram

DESCRIBE ME IN ONE WORD 🤔

A post shared by IM BACK AND THEY MAD (@6ix9ine) on

 

6ix9ine zawsze budził kontrowersje i miał wielu wrogów. Liczba ta zwiększyła się, kiedy postanowił „sprzedać” resztę swoich kompanów, dlatego adres jego zamieszkania ma nie być znany ludziom, dla jego bezpieczeństwa. Tak się jednak nie stało. Sąsiadka Tekashiego widząca go na balkonie opublikowała w Internecie film, na którym widać artystę i jego miejsce pobytu. Zaraz po tym został on przeniesiony w inne miejsce, lecz nie na długo. Tym razem nowe miejsce zamieszkania rapera zdemaskowały jego samochody, które znajdowały się na jego podwórku. Czy to oznacza, że raper do końca życia będzie musiał się ukrywać, zmieniać adresy i żyć w ciągłym strachu o swoje życie?

 

Poniżej zamieszczamy artykuł o 6ix9inie, w którym bardziej zagłębialiśmy m.in. w przeszłość artysty:

Raper opuścił więzienie z powodu epidemii. Znów dał o sobie znać!

 

Źródło: YouTube/TraPL, Wikipedia, glamrap, hiphopngidystop.pl, eska.pl, Instagram

Fot: YouTube/ WORLDSTARHIPHOP (zrzut ekranu)

W ubiegłym roku na krakowskim Ruczaju miała miejsce nietypowa sytuacja. Uwagę policji przykuło auto, które poruszało się niezgodnie z zasadami ruchu. Kierowca, chcąc uniknąć odpowiedzialności, zaczął ucieczkę, łamiąc kolejne przepisy, m.in. przejeżdżając przez  skrzyżowanie na czerwonym świetle. Okazało się wtedy, że za kółkiem znajduje się 12- latek. Gdyby tego było mało, był on pod wpływem środków odurzających.

 

Do jeszcze bardziej abstrakcyjnej sytuacji doszło w stanie Utah znajdującym się na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Dlaczego zdarzenie może bardziej szokować niż to, które miało miejsce w dawnej stolicy Polski? Tym razem kierowca miał… 5 lat i został złapany przez policję na autostradzie.

 

Jak doszło do tak absurdalnej sytuacji?

 

Jak podaje Fox News, dziecko prosiło matkę, aby ta kupiła mu Lamborghini. Kobieta odmówiła zachcianki syna. Ten postanowił ukraść kluczyki rodzicom i osobiście wybrać się po swoje wymarzone auto chcąc udać się do Kalifornii. Podejrzenie policji wzbudziła prędkość jadącego samochodu, która jak na ten rodzaj drogi była niska. Policja po zatrzymaniu dziecka skontaktowała się z jego rodziną, a przy bohaterze tego zdarzenia znaleziono 12 dolarów.

 

 

 

 

Źródło se.pl, o2.pl, Twitter/ @UTHigwayPatrol, Fox News

Fot: YouTube/ Utah Highway Patrol

Wstrząsająca, a zarazem tragiczna historia spotkała rodzinę finalistki pewnego znanego na świecie programu telewizyjnego. Kobieta, która zaszła tak daleko w ramach popularnego „MasterChefa”, została zamordowana. Tragedia jest tym większa, iż ofiara nosiła pod swoim sercem swoje dziecko. Była ona bowiem jak podają media, w 5. miesiącu ciąży.

 

Kobieta, o której mowa to Garima Kothari, która brała udział w finałowych odcinkach indyjskiej wersji programu „MasterChef”. Wraz ze swoim mężem miała tworzyć w oczach innych zgraną parę wiodącą udane rodzinne życie. Po sukcesie odniesionym w telewizyjnej produkcji, małżeństwo przeprowadziło się do Stanów Zjednoczonych. Tam planowali wyczekiwać swojego dziecka i spełniać swój „amerykański sen”.

 

W Ameryce, para otworzyła indyjską restaurację „Nukkad”, w której rozkręcenie zainwestować mieli sporą sumę pieniędzy, czyli jak podają dziennikarze zarówno własne oszczędności, jak i część pożyczoną od innych. Finalnie jednak, losy tej rodziny zakończyły się w wstrząsających okolicznościach, a w tle całej sprawy pojawia się temat wciąż trwającej na świecie pandemii koronawirusa.

 

35-latka została odnaleziona martwa przez policję w ostatnią niedzielę. Ciało Garimy Kothari znajdowało się w mieszkaniu na terenie USA, w którym mieszkała wraz z mężem. Jak się okazało, sprawcą tak brutalnego czynu dokonanego na kobiecie i jej dziecku był właśnie jej mąż- Manmohan Mall.

 

Mężczyzna miał być załamany sytuacją jaka spotkała rodzinę w czasie pandemii, która dotkliwie dotknęła Stany Zjednoczone. W związku z zaistniałym kryzysem, małżeństwo było zmuszone przed kilkoma tygodniami zamknąć restaurację i zostać z długami. Frustracja męża finalistki „MasterChefa” objawiać miała się kłótniami w ich domu, a sytuacja w ich rodzinnych relacjach uległa zdecydowanemu pogorszeniu.

 

Manmohan Mall po dokonaniu zabójstwa popełnił samobójstwo. Jego ciało zostało wyłowione z rzeki Hudson, około godzinę po dokonaniu makabrycznego odkrycia w mieszkaniu.

 

– Potwierdzam, że Garima Kothari miała liczne obrażenia w górnej części ciała. To właśnie brutalne pobicie przez męża było bezpośrednią przyczyną jej śmierci. Manmohan Mall popełnił samobójstwo. W trakcie sekcji zwłok potwierdziło się, że kobieta była w ciąży

– przekazała w treści oficjalnego komunikatu prokurator Esther Suarez z hrabstwa Hundson.

 

Co ciekawe, jak donoszą lokalne media, małżeństwo po przybyciu do Stanów Zjednoczonych, angażowało się też w niesienie pomocy Centrum Medycznemu w New Jersey. Mieli oni wydawać posiłki pracującym tam medykom.

 

 

 

Źródło: Viva.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Facebook.com/garima.kothari

W czasie pandemii koronawirusa i walki ze skutkami jego rozprzestrzeniania się, w internecie niejednokrotnie pojawiały się budzące spore zainteresowanie, chwytające za serce nagrania. Były to zarówno filmiki, na których zarejestrowano dramatyczne i smutne sytuacje jak chociażby wyjazd ciężarówek wywożących zmarłych z włoskiego Bergamo czy widok cmentarza w Brazylii, na którym istniało ryzyko nie nadążania przez robotników z chowaniem zmarłych, jak również filmy, na których widać było piękne gesty dodawania sobie otuchy i wsparcia w tym trudnym dla większości z nas czasie. Wielu wzruszyć mogą także kolejne nagrania i zdjęcia docierające ze Stanów Zjednoczonych.

 

Na filmikach tych oraz fotografiach widać pracowników tamtejszej służby zdrowia, którzy modlą się przed wejściem na teren oddziału zakaźny. Warto mieć na uwadze, że USA to kraj szczególnie dotknięty trwającą pandemią.

 

W tym trudnym okresie, medycy niejednokrotnie wykazywać muszą się prawdziwym bohaterstwem oraz poświęcenia własnych interesów w imię niesienia pomocy osobom chorym, co często czynić muszą przez wiele godzin w ciągu tygodnia.

 

Zobacz też:

 

When you have a few extra minutes at work you take the time to go to the Helipad and pray. We prayed over the staff in…

Gepostet von Angela Gleaves am Montag, 30. März 2020

 

 

Źródło: Misyjne.pl ; Twitter

Fot.: Facebook/Angela Gleaves

Wśród intrygujących od lat tematów dotyczących zjawisk paranormalnych i tego co jest dla ludzi nieznane, od lat wiele pytań rodzi temat UFO, czyli tzw. niezidentyfikowanych obiektów latających oraz ewentualności, że może w kosmosie istnieć inne życie lub nawet cywilizacja pozaziemska. Informacje podane w tej sprawie przez Pentagon mogą wielu zszokować, a przy tym stanowić spory krok do przodu w kwestii badania nieznanych obiektów latających, które wiele osób miało widzieć lub nawet zarejestrować.

 

Według Amerykanów, udało się zarejestrować na filmach latające obiekty, które nie udało się zidentyfikować jako znana maszyna czy zjawisko rozpoznane w naturze. Jedno z nagrań pochodzi z 2004 roku, a kolejne dwa z 2015 roku. Materiały te krążyły po sieci rozsiewając pytania i wątpliwości internautów. Inaczej jednak się je ogląda, kiedy uświadomimy sobie, że Pentagon oficjalnie potwierdził, iż na nagraniach zarejestrowano coś określane oficjalnie jako UFO.

 

W filmie z 2004 roku widać liczący około 12 metrów obiekty, który został zaobserwowany pilotów samolotów należących do marynarki wojennej. Rzecz ta miała się unosić nad wodą na wysokości około kilkunastu metrów.

 

Popularna gazeta „New York Times” miała rozmawiać z jednym z pilotów, który stwierdzić miał wówczas, że nie miał okazji widzieć wcześniej maszyny poruszającej się z tak dużym przyspieszeniem.

 

Prawdziwość materiałów filmowych zarejestrowanych w 2015 roku, zostało potwierdzone przez amerykańską marynarkę wojenną już we wrześniu zeszłego roku. Również na nich widać tajemnicze obiekty przemieszczające się w wyjątkowo szybki sposób.

 

W rozmowie ze stacją CBS News, Rzecznik departamentu obrony Stanów Zjednoczonych powiedział, że decyzja o upublicznieniu i oficjalnym potwierdzeniu prawdziwości filmów, które pojawiły się w internecie w latach 2007 i 2017, została podjęta po przeanalizowaniu i stwierdzeniu, że treść nagrań nie ujawnia wrażliwych dla Pentagonu informacji.

 

Czy możliwe jest więc, że zarejestrowane na filmach obiekty to maszyny skonstruowane przez cywilizację z innej planety? Ocenę pozostawiamy Państwu.

 

 

 

Źródło: Polskieradio24.pl ; YouTube/Guardian News

Fot.: Wallpaper Flare ; Pixabay

Stany Zjednoczone są jednym z państw na świecie, które szczególnie, jeśli nawet nie najmocniej jest doświadczane przez pandemię koronawirusa. Wśród zmarłych z powodu zachorowania na COVID-19, znalazł się również 32-latek pochodzący z Connecticut, który  jak się okazało, napisał wcześniej wiadomość dla swoich bliskich: żony oraz dwójki dzieci. Treść listu jest naprawdę wzruszająca.

 

Obecność koronawirusa u Jonathana Coelho stwierdzono w dniu 26 marca. Musiał być on hospitalizowany, ze względu na problemy z oddychaniem. Jak podają media, lekarze twierdzić mieli, iż perspektywa leczenia jest optymistyczna i pacjent powinien wyzdrowień. Nic miało wówczas nie zapowiadać tragedii, jednak finalnie niestety mężczyzna zmarł.

 

Przed tym jak został intubowany, 32-latek napisał poruszającą notkę w swoim telefonie. Wiadomość tą odkryła jego żona Katie po śmierci swojego ukochanego. Słowa zawarte w tej notatce skierowane były właśnie do niej oraz dwójki ich dzieci: 2-letniego syna Braedyna, który choruje na porażenie mózgowe oraz córki- zaledwie 10-miesięcznej Penelope.

 

– Kocham was z całego serca, daliście mi najlepsze życie, o jakim zawsze marzyłem. Mam szczęście i jestem dumny, że jestem twoim mężem i ojcem Braedyna i Penny

– wyznał w pierwszej części pozostawionej wiadomości 32-latek.

 

Za serce potrafią chwycić zdania, w których nieżyjący już mężczyzna komplementuje swoją małżonkę.

 

– Katie, jesteś najpiękniejszą i najbardziej opiekuńczą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem. To, że jesteś najlepszą mamą dla dzieci, jest dla mnie najpiękniejszym darem

– napisał zmarły.

 

Choć dzieci małżeństwa tej dwójki ludzi, których spotkała tak smutna historia, są jeszcze małe, to jednak im również przekazał coś ważnego ojciec.

 

– Daj Braedynowi znać, że jest moim najlepszym kumplem, i jestem dumny z tego, że jestem jego ojcem. (…) Poinformuj Penelope, że jest księżniczką i może mieć w życiu wszystko, czego zapragnie

– zapisał w notce, kierując tę prośbę do swej małżonki.

 

Ta historia powinna nas wszystkich nauczyć tego, jak bardzo musimy doceniać często proste z pozoru chwile spędzane z bliskimi.

 

– Jestem szczęściarzem…

– Takie słowa znalazły się na końcu wiadomości.

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Pixabay