O tym, że strongmeni mają ogromną siłę, nie trzeba nikogo bardzo przekonywać. W Polsce „znakiem rozpoznawczym” tej profesji jest Mariusz Pudzianowski, nazywany „najsilniejszym człowiekiem świata”. O ile polski strongman przerzucił się po latach na walki w  formule MMA, to niektórzy jego koledzy po fachu postanowili swą popularność rozwijać w inny sposób. 

Jak podaje portal związany z motoryzacją o nazwie „WRC”, pewien strongmen wpadł na szalony pomysł. Postanowił udowodnić, iż ma taką siłę, która oprze się …sile samochodu.

Sami Państwo zobaczcie:

 

Dla jednych głupie zachowanie, dla innych przejaw ogromnej odwagi. Jak oceniasz tę sytuację? Mogło dojść do tragedii?

wrc/Red/Fot. YouTube

 

Mariusz Pudzianowski zasłynął jako najpopularniejszy polski strongman, a także późniejszy zawodnik MMA. Teraz sporo szumu wywołała awantura, do której doszło w jednym z hoteli w Małopolsce, a słynny „Pudzian” odegrał w całej sytuacji główną rolę.

 

Sytuacja miała miejsce w budynku hotelu znajdującym się w leżącej nieopodal Wadowic miejscowości Andrychów. O zaistniałym tam zamieszaniu poinformował Super Express.

 

Jak czytamy w opisie opublikowanego na kanale dziennika filmu, zdaniem Mariusza Pudzianowskiego połowa budynku miała stać się jego własnością, kiedy wykupił ją od byłej żony właściciela hotelu. Włodarze hotelu mają mieć jednak odmienne zdanie.

 

42-letni przybył do hotelu w towarzystwie swoich dobrze zbudowanych kompanów. W ramach odbijania połowy hotelu, Pudzian wraz ze swoimi kolegami miał powyłamywać zamki, wygonić przebywających w hotelu gości weselnych, a także wyrzucić właściciela tej nieruchomości. W związku z takim rozwojem sytuacji, doszło do interwencji policji.

 

Do zdarzenia odniósł się też Mariusz Pudzianowski, publikując film z zawartymi wyjaśnieniami odnośnie informacji opublikowanej przez Super Express.

 

Mój pracownik sprzątał pokoje i zginęły mu klucze. Wiedział kto mu te klucze „zawinął”, więc kazałem mu iść na policję. Ja po powrocie ze Stanów Zjednoczonych wziąłem swoich pracowników, aby powymieniali zamki w pokojach. Hotel był prawie pusty. Chyba tylko dwa pokoje były zajęte. Miałem drugi komplet od swoich pięter. Pan Andrzej wezwał policję zgłaszając włamanie i rozwiercanie zamków. Pokazałem policji, że do każdego wyjętego zamka mam komplet kluczy. W niektórych były powkładane szpilki. Pan Andrzej nie może pogodzić się z tym, że kupiłem 50 procent udziałów w hotelu i mam prawo czerpać zyski – tłumaczy Pudzian.

 

Zdaniem zawodnika MMA, utrudnia się mu przeprowadzenie w części budynku, której jest właścicielem przeprowadzenie remontu.

 

–  Wyłączone zostało światło, prąd, gaz i kanalizacja. Pan Andrzej zamknął na cztery spusty kotłownie i rozdzielnie. Gdy zacząłem rozwiercać zamki została wezwana policja, że włamuje się do własnej kotłowni. Policja przyjechała i zaczęła się śmiać. Pierwsza i druga instancja sądu uznała, że jestem właścicielem. Tak samo trzech notariuszy i trzech adwokatów. Respektuje to również policja i prokuratura. Okazuje się, że nie mogę pomalować hotelu, bo o godzinie 16 wyłączane było światło – twierdzi znany polski sportowiec.

 

Poniżej udostępniamy opublikowane przez Super Express nagranie, na którym zarejestrowano sytuację, gdy doszło do awantury w andrychowskim hotelu.

 

 

 

Źródło: YouTube/Super Express ; sportowefakty.wp.pl

 

MB