W miejscowości Browary pod Kijowem z samego rana doszło do strzelaniny, w której udział brało 100 osób. Ukraińska policja zatrzymała już część uczestników.

 

Ukraińscy funkcjonariusze około 7 rano zostali zaalarmowani, że w miejscowości Browary pod Kijowem ma miejsce strzelanina. Doszło do niej na terenie osiedla mieszkalnego, a uczestniczyli w niej przedsiębiorcy zajmujący się przewozami pasażerskimi oraz nielegalni przewoźnicy.

 

Policja po przyjechaniu na miejsce wezwania zatrzymała 10 osób, które posiadały przy sobie broń. Z doniesień policji wynika, iż aresztowani pochodzili z różnych regionów kraju. Według wiceszefa MSW Antona Heraszczenki do strzelaniny doszło z powodu kryminalnych rozrachunków związanych z przewozami. Prawdopodobnie chodziło o brak przejrzystości w podziale tras.

 

Nagranie z zajść jakie miały miejsce pod Kijowem pojawiło się w Internecie.

 

 

Źródło: RMF 24, You Tube

Foto: You Tube/ 112 Ukraina (zrzut ekranu)

 

 

Niestety to kolejne wieści dotyczące chwil grozy, jakie dotknęły ludzi w ostatnim czasie. Doszło bowiem do ataku z użyciem broni i jak twierdzą służby, wiele wskazuje na to iż było to zdarzenie o charakterze terrorystycznym.

 

Atak został dokonany na terenach należących do wojska w czwartek, w godzinach porannych czasu lokalnego. Dramat rozegrał się w Corpus Christi, czyli bazie lotnictwa marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Miejsce to zlokalizowane jest na terytorium stanu Teksas.

 

Na teren bazy wojskowej wtargnął uzbrojony mężczyzna, a następnie otworzył ogień w kierunku znajdujących się tam ludzi. Finalnie jednak, napastnik został zabity podczas wymiany ognia. Rzecznika Federalnego Biura Śledczego (FBI) Leah Greeves potwierdziła, iż ostatecznie sprawca ataku został zneutralizowany. Jak podaje portal Radioem.pl, poszukiwana ma być jednak też inna osoba w jakiś sposób związana ze strzelaniną. Nie jest pewne czy została ona już schwytana.

 

Na szczęście przy okazji ataku, nikt inny nie stracił życia, poza człowiekiem, który dopuścił się tego okrutnego czynu. Podczas strzelaniny ranny został jeden z marynarzy, jednak według przekazanych do mediów informacji, jego obrażenia mają nie być zbyt poważne i miał on już opuścić szpital.

 

Znajdująca się w południowej części Teksasu baza morska, w której doszło do ataku, stanowi jedno z głównych centrów realizacji szkoleń dla amerykańskich pilotów. Wiąże się to również z faktem, iż przebywają tam nie tylko żołnierze Stanów Zjednoczonych, ale także przedstawiciele armii państw sojuszniczych.

 

Według FBI, w tym przypadku mieliśmy do czynienia najprawdopodobniej z czynem, który może być traktowany jako zamach dokonany przez terrorystę.

 

– Doszliśmy do wniosku, że atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie miał podłoże terrorystyczne

– powiedziała rzecznik Federalnego Biura Śledczego Leah Greeves podczas konferencji prasowej.

 

Do podobnych ataków doszło też w grudniu ubiegłego roku. Wówczas miały miejsce dwa tego typu zdarzenia. Najpierw miała miejsce strzelanina na terenie bazy Pearl Harbor znajdującej się na Hawajach. Zginęły tam wówczas trzy osoby, a wśród nich również sprawca ataku, czyli jeden z żołnierzy marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, który sam odebrał sobie życie.

 

Kilka dni później doszło do strzelaniny w bazie Naval Air Station Pensacola. Życie straciło wtedy kilka osób, a także napastnik zastrzelony podczas wymiany ognia. Był on porucznikiem saudyjskiego pochodzenia, który przebywał na Florydzie w ramach odbywanego szkolenia.

 

 

Źródło: Forsal.pl ; Rdioem.pl

Fot.: Pxfuel.com

 

 

W Stanach Zjednoczonych potwierdzono już ponad 1,46 mln przypadków zarażenia koronawirusem, a życie z powodu epidemii w kraju tym straciło ponad 87 tys. ludzi. Donald Trump chwali się  bardzo dużą ilością testów przeprowadzonych w jego kraju, jednak przypomina mu się o stratach, które ponoszą jednak obywatele jego państwa.

 

Portland to miasto w stanie Oregon, które leży przy ujściu rzeki Willamette do rzeki Kolumbia. Pewnego dnia, kiedy my wspominaliśmy 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej oraz dyskutowaliśmy o zgromadzeniu się polityków na warszawskim placu Marszałka Józefa Piłsudzkiego, w Stanach Zjednoczonych miał miejsce szalony pościg.

 

Wszystko za sprawą zgłoszenia, dzięki któremu, policjanci zostali poinformowani o sytuacji, która się przytrafiła. Pewien mężczyzna miał próbować siłą zabrać swoje dzieci, a także być pod wpływem alkoholu bądź narkotyków.

 

Policja namierzyła sprawcę po samochodzie, którym się poruszał. W pościg zaangażowany był oddział stanowy Oregonu oraz hrabstwa Klamath. Kierowca rozpoczął ucieczkę, lecz policji udało wytracić się jego auto z równowagi. Podejrzany zaczął strzelać do funkcjonariuszy z karabinu AK-47. W wyniku strzelaniny jeden policjant został ranny, a napastnik stracił życie. 6-latkowi będącemu podczas tej sytuacji w aucie nic się nie stało.

 

Źródło: realnefakty.pl, YouTube

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

Do wstrząsających wydarzeń doszło na terenie województwa wielkopolskiego ostatniej nocy. Niestety nie obyło się bez ofiar całego zajścia. O sprawie poinformował dziś rano portal rmf24.pl.

 

Dramat rozegrał się dokładniej w miejscowości Dębogórze leżącej niedaleko od Poznania. Sprawcą, który użył broni palnej, okazał się być 58-letni mężczyzna.

 

Strzelanina była finałem jednej z domowych awantur. Jak wszystko na to wskazuje, 58-latek chciał pozbawić życia swoją byłą partnerkę. Postrzelił więc 41-latkę, jednak obrażenia jakie odniosła w okolicach podbrzusza okazały się nie być dla niej śmiertelne i jak informują przedstawiciele policji, kobiecie na szczęście nie zagraża poważniejsze niebezpieczeństwo.

 

Niestety jednak zginął brat zaatakowanej kobiety. 35-latek został bowiem postrzelony w rejonie klatki piersiowej przez napastnika.

 

58-latek, który przy użyciu broni doprowadził do tragicznego zajścia, chciał po postrzeleniu dwóch osób odebrać sobie życie. W związku z tym postrzelił się w głowę, jednak co ciekawe przeżył i trafił w stanie krytycznym do szpitala.

 

Prokuratura oraz policja prowadzą działania mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności krwawych wydarzeń jakie miały miejsce ostatniej nocy w Wielkopolsce. Postrzelona kobieta ma zostać przesłuchana, kiedy lekarze uznają to za stosowne.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

 

Niepokojące sceny rozegrały się w rejonie centrum jednego ze znanych polskich miast. Doszło tam do scysji pomiędzy mężczyznami, która zakończyła się użyciem broni, a także interwencją policji. Do działań zaangażowani zostali również antyterroryści.

 

Nietypowe sceny rozegrały się w stolicy województwa śląskiego- Katowicach. Miało to miejsce w miniony weekend, w sobotni wieczór około godz. 23 doszło do spięcia pomiędzy kilkoma mężczyznami pod jednym z tamtejszych budynków mieszkalnych. Byli to dwa bracia w wieku 38 i 34 lata, a także ich oponent- 54-letni mężczyzna.

 

Bracia mieli pobić się z wychodzącym z bloku 54-latkiem. To właśnie 38-latek i 34-latek mieli być osobami, które zaatakowały swoją ofiarę, a jeden z braci miał przy sobie też pałką, którą chciał posłużyć się przy ataku. Zaatakowany początkowo mężczyzna wyciągnął jednak broń, którą postrzelił jednego z agresorów- 38-latka, który to właśnie posiadał niebezpieczny przedmiot w postaci pałki.

 

 

Policjanci po dotarciu na miejsce starali się udzielić pomocy postrzelonemu mężczyźnie. Co ciekawe, zostali wtedy jednak zaatakowani przez brata poszkodowanego od tyłu. Funkcjonariusz zdecydował się wówczas użyć służbowej broni, w wyniku czego również 34-latek został ranny.

 

Kolejnego dnia, w niedzielę, policyjni antyterroryści weszli do bloku, w którym mieszkał 54-letni mężczyzna i zatrzymali go. Jak przekazała w rozmowie z TVP Info mł. asp. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka katowickiej policji, w piwnicy odnaleziono pistolet, którym dzień wcześniej posłużył się 54-latek.

 

Choć nie są znane dokładne szczegóły i oficjalne ustalenia dotyczące okoliczności oraz konfliktu mężczyzn, to według medialnych doniesień, pomiędzy mężczyznami doszło do awantury kilka dni przed sobotnim zajściem w centrum Katowic.

 

 

Źródło: TVP Info ; rmf24.pl ; o2.pl

Fot.: Pixabay

 

 

Do dramatycznych zdarzeń doszło w miejscu, w którym wiele osób przychodziło spędzić wolny czas. Pracujące tam osoby zapewne nie spodziewały się, że kolejny dzień spędzony tam w ramach czynności zawodowych zakończy się dla nich tak tragicznie. Niestety w wyniku ataku życie straciło pięć osób. Wiadomo, że nie żyje również sprawca tragicznej w skutkach strzelaniny.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się w nocy w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w miejscowości Milwaukee znajdującej się w stanie Wisconsin. Strzały padły na terenie miejscowego browaru należącego do firmy piwowarskiej o nazwie Molson Coors.

 

Uzbrojony mężczyzna wtargnął tam, a następnie otworzył ogień pięć pracujących tam osób. Jak wiele na to wskazuje, napastnik znał wcześniej swoje ofiary. Po odebraniu im życia, samemu popełnił samobójstwo.

 

Firma Molson Coors ma już około 160 lat historii swojego rozwoju i działalności. Obecnie zatrudnia ona ponad tysiąc ludzi. Wcześniej jej pracownikiem miał być również człowiek, który postanowił dokonać tej zbrodni. Został on według medialnych doniesień zwolniony z pracy przy okazji realizowanej w Molson Coors restrukturyzacji.

 

51-latek postanowił zapewne pomścić fakt swojej utraty pracy i to stało się jego motywacją do dokonania tak okrutnego, a zarazem krwawego ataku w budynku browaru. W zdarzeniu nie ucierpiał nikt z poza pracowników kompleksu piwowarskiego. Tę informację podała agencja Associated Press.

 

– Pięć osób poszło dziś do pracy, tak jak wszyscy idą do pracy. Myśleli, że idą do pracy, skończą dzień i wrócą do rodzin. Nie zrobili tego

– stwierdził w poruszających słowach Alfonso Morales, burmistrz miejscowości Milwaukee informując dziennikarzy o tym co stało się w godzinach nocnych.

 

Sytuację skomentował na konferencji prasowej również Donald Trump w dosadnych słowach określając to czego dopuścił się zwolniony wcześniej z firmy 51-latek. Nazwał on go bowiem „niegodziwym mordercą”, który dopuścił się „strasznej rzeczy”. Złożył też kondolencje bliskim ofiar.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; wp.pl ; Associated Press

Fot.: Pixabay

 

 

Te doniesienia trwają bardzo niepokojąco. W Niemczech ma rozgrywać się prawdziwy dramat, a według tego co podają niektórzy dziennikarze, sytuacja może okazać się być istną masakrą. Mowa jest o osobach rannych, a także co najmniej ośmiu ofiarach śmiertelnych. Niestety niektóre media podają również, że sprawca lub sprawcy pozostają na wolności.

 

Do makabrycznych wydarzeń doszło wieczorem na terenie kraju związkowego Hesja. Zaatakowany został bar z sziszą w centrum miejscowości Hanau. Zamachowiec albo kilku sprawców miało w dalszej kolejności udać się na teren dzielnicy Kesselstadt.

 

Według docierających informacji, najprawdopodobniej zaatakowane zostały dwa tego typu lokale.

 

Według niemieckich mediów, zginęło co najmniej osiem osób. Nad miastem Hanau krążyć ma policyjny śmigłowiec, a funkcjonariusze prowadzą działania w celu powstrzymania dalszego rozlewu krwi.

 

Wraz z kolejnymi minutami docierają kolejne wieści z Niemiec. Panuje więc w pewnym stopniu chaos informacyjny.

 

Zobacz też:

Chcą wywołać wojnę domową u naszych sąsiadów? Akcja służb i zaskakujące doniesienia

 

Źródło: op-online.de ; focus.de

 

Funkcjonariusze różnorakich służb muszą być gotowi na nagłe zagrożenia, z którymi mogą spotkać się przy okazji z pozoru rutynowych działań. To co zostało nagrane na tym opublikowanym w sieci filmie potwierdza tę tezę.

 

Sytuacja miała miejsce na terenie Belltown, znajdującego się w niedalekiej odległości od Seattle, największego miasta w amerykańskim stanie Waszyngton. Policjanci mieli zostać powiadomieni przez okolicznych mieszkańców, że w okolicy prowadzony jest handel narkotykami.

 

Policja w Seattle i zastępcy szeryfa hrabstwa King postrzelili podejrzanego w sprawie handlu narkotykami w środę po południu w Belltown. Oficerowie i zastępcy przeprowadzali operację narkotykową koło 3 Alei i Blanchard Street około 14:45 w odpowiedzi na skargi mieszkańców dotyczących handlu narkotykami w okolicy

– poinformowano w opisie upublicznionego przez kanał PoliceActivity filmu na YouTube.

 

Funkcjonariusze postanowili standardowo skontrolować jednego z mężczyzn znajdującego się w samochodzie. Ten jednak podjął się nagłej próby ucieczki, starając się przy tym staranować radiowóz. Bardzo możliwe, że mężczyzna spanikował.

 

Jeden z policjantów dostrzegł, że kierujący pojazdem 25-latek posiada broń. Wywiązała się wówczas strzelanina, którą zarejestrowały kamery umieszczone na policyjnym umundurowaniu.

 

Próbujący uciec podejrzany został przetransportowany do szpitala Harborview Medical Center. Odniesione przez niego obrażenia nie stanowiły zagrożenia dla życia.

 

 

 

Źródło: YouTube/PoliceActivity ; realnefakty.pl

 

 

O atakach na rodziny przeżywające wspólnie religijne święta oraz aktach nienawiści w nich wymierzonych, słyszymy głównie, kiedy media informują nas o tragediach i prześladowaniach w innych częściach świata. Jak się jednak okazuje, również u nas, nie zawsze bezpiecznie i bez narażania własnego życia lub zdrowia da się spędzić czas z bliskimi, który z reguły kojarzymy wyjątkowo radośnie. Sprawa jest jednak o tyle niejednoznaczna, że wcześniej to odpowiedzialny za atak mężczyzna mógł być ofiarą osób, które wziął sobie za cel.

 

Kilkoro osób zostało zaatakowanych przy użyciu broni, w czasie kiedy wracać mieli oni z kościoła. Sytuacja wyglądała dosyć dramatycznie, tym bardziej iż zakończyła się szamotaniną z uzbrojonym napastnikiem. Sprawę opisał portal Nowiny24.pl.

 

Całe zdarzenie miało miejsce na terenie województwa podkarpackiego, a dokładniej we wsi Wola Buchowska w gminie Jarosław. Cała sprawa jest tym bardziej smutna i rodzić może dodatkowe pytania, że do ataku na kilkoro osób wracających z Mszy Świętej doszło w świąteczną noc, chwilę po tym jak byli oni na odprawianej tradycyjnie w kościele Pasterce o północy.

 

Jak opisują lokalne źródła, zaatakowana została grupa czterech osób, wśród której było małżeństwo i dwóch mężczyzn. Dramatyczne sceny rozegrały się, kiedy ludzie ci znajdowali się obok posesji należącej do Ryszarda K.- To właśnie ten 72-letni mężczyzna okazał się być sprawcą, który ostrzelał idących nieopodal ludzi.

 

Szczęściem w nieszczęściu okazał się fakt, że sprawca oddawał tamtej nocy z 24 na 25 grudnia niezbyt celnie strzały. Zdołał on jednak trafić jednego z mężczyzn w nogę. Drugi z pocisków miał paść obok idącego tamtędy wspomnianego małżeństwa.

 

Zaatakowana grupa osób postanowiła zareagować na zaistniałą sytuację. Doszło wówczas do szarpaniny, gdy ostrzelani mężczyźni starali się siłą odebrać broń posiadaną przez 72-latka. Podczas tego nerwowego spięcia urazu głowy doznał mężczyzna, który chwilę wcześniej strzelał. Został on przetransportowany do szpitala, gdzie ze względu na odniesione obrażenia przeszedł operację trepanacji czaszki i musiał być utrzymywany przez okres kilku dni w stanie śpiączki farmakologicznej.

 

Po jego wybudzeniu okazało się jednak, że przesłuchanie Ryszarda K. nie wnosi zbyt wiele do sprawy, gdyż nie pamięta on tego co wydarzyło się po Pasterce.

 

– Ryszard K. został już wybudzony i przesłuchany. Jednak z uwagi m.in. na uraz, jakiego doznał oraz zabieg, nie pamięta przebiegu zdarzenia

– przekazała cytowana przez portal Nowiny24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.

 

Ustalono natomiast, że w czasie dokonywania ataku 72-latek był pod wpływem alkoholu, co mogło przyczynić się do jego nierozsądnego działania. Co ciekawe prowadzone w tej sprawie będą dwa oddzielne postępowania. Pierwsze dotyczyć będzie użycia i posiadania broni oraz amunicji, w drugim jednak, Ryszard K. występować ma w roli pokrzywdzonego. Ustalane będzie bowiem też, w jaki sposób mężczyzna odniósł liczne obrażenia przy okazji szamotaniny.

 

Doznał krwiaka śródczaszkowego, w wyniku urazu w okolicy skroniowo-potylicznej prawej, bez złamań kości czaszki, który mógł powstać zarówno w wyniku uderzenia, jak i upadku. Pokrzywdzony ma także obrażenia powierzchowne twarzy, zasinienia, które stanowią obrażenia naruszające czynności narządów ciała poniżej siedmiu dni – powiedziała prokurator Pętkowska, której słowa przytacza portal Nowiny24.pl.

 

O broni posiadanej przez 72-latka wypowiedzieć ma się jeszcze ekspert, ponieważ do ustalenia dokładniejszych informacji o niej powołany zostanie biegły z zakresu broni, amunicji i balistyki. Najprawdopodobniej jednak, użyty w tej sytuacji pistolet był tzw. samoróbką.

 

Przyczyną ataku niekoniecznie musiała być jednak niechęć mężczyzny do osób świętujących Boże Narodzenie. Jak podaje Nowiny24.pl, według pojawiających się nieoficjalnych informacji, spór pomiędzy Ryszardem K. a ostrzelanymi osobami mógł być skutkiem tradycyjnego ściągania bramy z ogrodzenia posesji w noc po Wigilii. Warto pamiętać też, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu.

 

 

Źródło: Nowiny24.pl

Fot.: Pixabay