Takie relacje ze starć pomiędzy ludźmi dopuszczającymi się przestępstw, którzy brutalnie rywalizują między sobą lub ścierają się z przedstawicielami służb są dla wielu bardzo bulwersujące. Kiedy zauważymy jednak, że na całej tej sytuacji cierpi ludność cywilna, której nie unikają też inne poważne problemy, wówczas można łatwo dojść do wniosku, że taka groźna atmosfera w życiu lokalnej społeczności może przynosić dużą gorszą codzienność, niż wydaje nam się to, gdy czytamy pojedyncze komunikaty o tego typu krwawych zajściach.

 

Do dramatycznych scen, a przy tym ataków i strzelanin doszło w ostatnim czasie na terenie stanu Chihuahu w Meksyku. Według przedstawicieli tamtejszej prokuratury, odnotowano serię zamachów na funkcjonariuszy policji, a także komisariaty. Interesujące jest w tym wszystkim także to, co najprawdopodobniej stało się przyczyną eskalacji brutalności w tym regionie.

 

Brutalną reakcję gangsterów oraz wzięcie sobie za cel ataków policję wywołać miał fakt zatrzymania pewnego groźnego, a zarazem ważnego w lokalnym środowisku przestępczym człowieka.

 

Mowa tu o zatrzymanym w zeszłym tygodniu Jose Dolores Villegas Soto, na którego mówiono również pseudonimami „The Iraqi” albo też „El Lolo”. Człowiek ten miał w swej przestępczej karierze osiągnąć fakt stania na czele gangu Los Aztecas. „El Lolo” prowadząc swoją działalność i kierując tą grupą miał urosnąć do pozycji „narkobarona”.

 

Jose Dolores Villegas Soto nie jest jednak oskarżany jedynie o uczestniczenie czy kierowanie realizacją handlu narkotykami. Zarzuca się mu bowiem też m.in. udział w dokonaniu co najmniej 50 morderstw.

 

Seria ataków wymierzonych w funkcjonariuszy i budynki policji miała rozpocząć się w środowy wieczór, czyli niedługo po zatrzymaniu szefa Los Aztecas. „El Lolo” w opinii policji stał się wcześniej dla lokalnych władz głównym celem, ponieważ uznano go za źródło problemów związanych ze stosowaniem przemocy w rejonie Ciudad Juárez.

 

W ostatnim czasie w wyniku eskalacji brutalności i agresji doszło do strzelaniny, w której zginął funkcjonariusz policji oraz dwóch przestępców. Później doszło również do innej strzelaniny, gdy gangsterzy zaatakowali policjanta na jednej z ulic, a następnie udali się w okolice posterunku, gdzie dokonali jego ostrzelania. Dojść miało wówczas do co najmniej trzech tego typu ataków. Przy okazji wymiany ognia zginąć miało pięciu agresorów, a jeden cywil oraz jeden policjant zostali ranni i zostali przetransportowani do szpitala. Dojść miało również do zamordowania pięciu osób, których życia pozbawić mieli również członkowie gangu.

 

 

Źródło: Infobae.com ; Online-Mafia.pl

Fot.: Pxfuel

Do sieci trafiło wstrząsające nagranie z Airbusa, który rozbił się na terenie zaludnionego osiedla zlokalizowanego niedaleko lotniska w Karaczi, na którym wylądować miała planowo maszyna. Niestety samolot z około setką ludzi (w tym ponad 90 pasażerami) na pokładzie uległ katastrofie. Przeżyć udało się tylko kilku osobom, nie jest niestety pewne czy bez szwanku wyszli mieszkańcy budynków, które uległy zniszczeniu, kiedy spadła na nie Airbus.

 

Jak pisaliśmy we wcześniejszym artykule, prawdopodobnie przyczyną tak dużej tragedii były problemy techniczne jakie wystąpiły w samolocie, gdy zbliżał się on do docelowego lotniska w Karaczi. Sugerują to słowa pilota, które przekazał on, zanim doszło do rozbicia się kierowanego przez niego samolotu linii Pakistan International Airlines.

 

O komunikatach przekazywanych przez pilota na chwilę przed rozegraniem się dramatu przeczytają Państwo w poniższym artykule:

Tak dramatycznie brzmiały słowa pilota! Kolejne informacje ws. katastrofy Airbusa [AUDIO]

 

W internecie pojawiło się sporo zdjęć, a także nagrania z miejsca, w którym doszło do roztrzaskania się samolotu pakistańskich linii. Wśród udostępnionych materiałów, sporo emocji wywołuje też film, który obejrzeć mogą Państwo poniżej. Uchwycono bowiem na nim moment katastrofy.

 

 

 

 

Źródło: RadioZET.pl ; Reuters ; Twitter/@BNONews

Fot.: Twitter/@yahyasarihan

W dniu wczorajszym informowaliśmy o tragicznych wydarzeniach do jakich doszło na terytorium Pakistanu. Katastrofie uległ bowiem samolot Airbus 321. Całe zdarzenie było tym bardziej dramatyczne, że maszyna spadła na teren zaludnionej dzielnicy, znajdującej się w niedalekiej odległości od jednego z lotnisk.

 

Samolot należący do Pakistan International Airlines leciał z Lahaur do Karaczi, gdzie miał wylądować na tamtejszym lotnisku Dźinnaha. Do katastrofy doszło w rejonie Model Colony, czyli gęsto zaludnionej dzielnicy. Kiedy maszyna spadła na budynki, doszło do pożarów zabudowań oraz samochodów. Widok na miejscu tego wstrząsającego zdarzenia naprawdę mroził krew w żyłach.

 

Choć udało się ugasić ogień, to jednak nie ma pewności czy i ile ewentualnie zginęło ludzi zamieszkujący tamtejsze domy.

 

Na pokładzie samolotu znajdowało się łącznie około 100 osób, w tym ponad 90 pasażerów. Według przekazywanych przez media doniesień, przeżyć udało się co najmniej dwójce ludzi z tego grona. Jeden z ocalałych to Zafar Masud- szef Bank of Punjab. Według innych źródeł jednak, ludzi którzy żyją pomimo tego iż byli w samolocie może być nawet sześcioro.

 

Premier Pakistanu Imran Khan zapowiedział, że prowadzone będzie śledztwo, którego celem będzie wyjaśnienie okoliczności oraz przyczyn katastrofy Airbusa. Najprawdopodobniej jednak przyczyną tragedii była usterka techniczna.

 

Na niedługo przed utratą łączności, pilot nadał komunikat „May day!”, który oznacza wystąpienie bezpośredniego zagrożenia dla życia ludzi na pokładzie maszyny. Zgłosił też usterkę techniczną mówiąc o utracie silnika i prosząc o pomoc.

 

W internecie udostępnione zostało nagranie, na którym zarejestrowano tę rozmowę.

 

 

 

Źródło: RadioZET.pl ; WP.pl ; Twitter/@rsobin1 ; Reuters

Niestety to kolejne wieści dotyczące chwil grozy, jakie dotknęły ludzi w ostatnim czasie. Doszło bowiem do ataku z użyciem broni i jak twierdzą służby, wiele wskazuje na to iż było to zdarzenie o charakterze terrorystycznym.

 

Atak został dokonany na terenach należących do wojska w czwartek, w godzinach porannych czasu lokalnego. Dramat rozegrał się w Corpus Christi, czyli bazie lotnictwa marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Miejsce to zlokalizowane jest na terytorium stanu Teksas.

 

Na teren bazy wojskowej wtargnął uzbrojony mężczyzna, a następnie otworzył ogień w kierunku znajdujących się tam ludzi. Finalnie jednak, napastnik został zabity podczas wymiany ognia. Rzecznika Federalnego Biura Śledczego (FBI) Leah Greeves potwierdziła, iż ostatecznie sprawca ataku został zneutralizowany. Jak podaje portal Radioem.pl, poszukiwana ma być jednak też inna osoba w jakiś sposób związana ze strzelaniną. Nie jest pewne czy została ona już schwytana.

 

Na szczęście przy okazji ataku, nikt inny nie stracił życia, poza człowiekiem, który dopuścił się tego okrutnego czynu. Podczas strzelaniny ranny został jeden z marynarzy, jednak według przekazanych do mediów informacji, jego obrażenia mają nie być zbyt poważne i miał on już opuścić szpital.

 

Znajdująca się w południowej części Teksasu baza morska, w której doszło do ataku, stanowi jedno z głównych centrów realizacji szkoleń dla amerykańskich pilotów. Wiąże się to również z faktem, iż przebywają tam nie tylko żołnierze Stanów Zjednoczonych, ale także przedstawiciele armii państw sojuszniczych.

 

Według FBI, w tym przypadku mieliśmy do czynienia najprawdopodobniej z czynem, który może być traktowany jako zamach dokonany przez terrorystę.

 

– Doszliśmy do wniosku, że atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie miał podłoże terrorystyczne

– powiedziała rzecznik Federalnego Biura Śledczego Leah Greeves podczas konferencji prasowej.

 

Do podobnych ataków doszło też w grudniu ubiegłego roku. Wówczas miały miejsce dwa tego typu zdarzenia. Najpierw miała miejsce strzelanina na terenie bazy Pearl Harbor znajdującej się na Hawajach. Zginęły tam wówczas trzy osoby, a wśród nich również sprawca ataku, czyli jeden z żołnierzy marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, który sam odebrał sobie życie.

 

Kilka dni później doszło do strzelaniny w bazie Naval Air Station Pensacola. Życie straciło wtedy kilka osób, a także napastnik zastrzelony podczas wymiany ognia. Był on porucznikiem saudyjskiego pochodzenia, który przebywał na Florydzie w ramach odbywanego szkolenia.

 

 

Źródło: Forsal.pl ; Rdioem.pl

Fot.: Pxfuel.com

 

Doszło do kolejnej wielkiej tragedii, w której ucierpiała duża liczba cywilnych osób. Mowa tym razem o katastrofie samolotu, na którego pokładzie miało być według medialnych doniesień ponad 100 osób. Niestety skutki tragedii mogą być dodatkowo spotęgowane też przez fakt, iż maszyna rozbiła się na terenie dzielnicy, która jest zamieszkała przez wielu ludzi. Mówi się o pożarach tamtejszych budynków oraz wstrząsającym widoku oraz rozmiarach dramatu jaki właśnie się dzieje.

 

Samolot, który w tym przypadku uległ katastrofie to Airbus A320 należący do pakistańskich linii lotniczych. Według wstępnych doniesień jakie pojawiają się w mediach, na pokładzie znajdować miało się 99 pasażerów oraz 8 członków załogi.

 

Samolot linii Pakistan International Airlines odbyć miał lot z Lahore do Karaczi. To właśnie w okolicach lotniska, na którym miał wylądować doszło do rozbicia maszyny, kiedy spadła ona na budynki mieszkalne w rejonie Model Colony, czyli znajdującej się nieopodal dzielnicy.

 

Według relacji osób obserwujących to co dzieje się na miejscu katastrofy, mowa jest o wstrząsającym widoku oraz ogromnej tragedii, które pochłonąć mogła życie dużej liczby osób, biorąc pod uwagę fakt, że zginęli najprawdopodobniej wszyscy znajdujący się na pokładzie samolotu, a także mogły nie przeżyć tego zdarzenia osoby zamieszkujący budynki, które uległy zniszczeniu, kiedy uderzył w nie spadający Airbus.

 

Na ten moment ciężko jest mówić o ewentualnych przyczynach katastrofy. W internecie publikowane są natomiast zdjęcia i nagrania z miejsca katastrofy.

 

AKTUALIZACJA [20:25]: Katastrofę przeżyć miało dwoje ludzi znajdujących się na pokładzie Airbusa. Przed tragedią, pilot zgłaszać miał utratę silnika.

 

 

Źródło: NDTV.com ; WP.pl ; Twitter ; Interia.pl

 

Niestety w tym okresie, kiedy cały świat zmaga się z problemem pandemii, docierają kolejne niepokojące wiadomości dotyczące innych tragedii jakie rozgrywają się w poszczególnych częściach naszego globu. Niestety nie inaczej jest i w tym przypadku. Przez ostatnie godziny płyną mrożące krew w żyłach wieści o sile niszczycielskiego żywiołu oraz skutkach, jakie przyniósł on dla wielu ludzi. Służby stanęły przed sporym wyzwaniem, gdyż przeprowadzona została ewakuacja milionów ludzi. Smutne jest jednak to, że pomimo ratunku dla tak ogromnej ilości osób, wciąż aktualizowane są dane dotyczące liczby ofiar śmiertelnych oraz zniszczeń.

 

Natura niejednokrotnie w dziejach ludzkości udowodniała w różnych miejscach na naszej planety, że siła żywiołów potrafi być bezlitosna i miażdżąca, kiedy przychodzi się mierzyć z jej skutkami nam- ludziom. Niestety ochrony oraz ratunku nie zapewnia nam nawet dobrze rozwinięta technologia, kiedy nadciąga prawdziwy kataklizm, którego zaistnienia ciężko jest uniknąć.

 

Tym razem, bardzo dramatyczne wiadomości w mediach dotyczą tego co dzieje się w Azji, a dokładniej w rejonie wybrzeża Indii i Bangladeszu, gdzie uderzył cyklon Amphan siejąc spore spustoszenie. Według ostatnich doniesień życie straciło ponad 80 ludzi. Nie jest natomiast wiadome jak wielu innych ludzi zostało rannych oraz ile jeszcze ciał może zostać ewentualnie odnalezionych. Cyklon przyniósł też bardzo duże zniszczenia dla tamtejszej infrastruktury.

 

Jak podają media oraz użytkownicy mediów społecznościowych, ewakuowanych zostało już co najmniej 5 milionów osób zamieszkujących tamte tereny. Jednym z miast, które zostało dotkliwie potraktowane przez cyklon jest Kalkuta.

 

Wraz z silnym wiatrem nadciągnęły też opady atmosferyczne.

 

 

 

Źródło: dw.com ; o2.pl ; Twitter ; Facebook/@konfliktyPL

 

Coraz więcej państw decyduje się na odmrażanie kolejnych gałęzi gospodarki. Włochy wyjątkowo mocno odczuwają sytuację związaną z epidemią koronawirusa, a nic nie zapowiada jej końca. Kraj ten dużą część swojego budżetu zawdzięcza turystą, którzy często wybierają te lokalizację, ale ten rok jest inny od ubiegłych lat. Aby państwo mogło funkcjonować gospodarka musi być w ruchu. W związku z tym Włosi podjęli decyzję o otwarciu wielu punktów usługowych. Swoją działalność rozpoczęły po przerwie  sklepy z odzieżą oraz  lokale gastronomiczne.

 

 

Krajowa Izba Handlu przygotowała bilans po dwumiesięcznej przerwie w działaniu gospodarki. Z dokumentu można dowiedzieć się, że Włosi otwarzyli 90 procent sklepów z odzieżą i 70 procent lokali gastronomicznych. Dużym zainteresowaniem cieszą się takie artykuły jak koszule męskie, bielizna i buty.

Restauracje w wolniejszym tempie wracają do pracy, gdyż obecnie ruszyło 70 procent tych  obirktów.  lokale gastronomiczne działają z zachowaniem wymogów ochrony sanitarnej, a także wytycznych w kwestii dystansu społecznego.

Raport Krajowej Izby Handlu mówi też o redukcji zatrudnienia, która spowodowana została potrzebą oszczędności. Do pracy nie wróciło około 400 tysięcy osób, czyli 40 procent dotychczasowych pracowników.

W miejscowościach turystycznych otwarcie restauracji, barów i sklepów jest odkładane przez właścicieli,  gdyż z faktu braku turystów zyski nie przekroczyłyby kosztów wymogów reżimu sanitarnego. Z pewnością powrót do normalnego funkcjonowania we Włoszech jak i na całym świecie potrwa dłuższy czas.

 

 

 

 

 

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło fot.: Pixabay

Pandemia koronawirusa to dla wielu czas zmartwień i obaw o przyszłość oraz skutki kryzysu w dłuższej perspektywie. Spore grono osób może być bowiem zaniepokojonych faktem gospodarczo-ekonomicznych zawirowań po czasie społecznej izolacji i zmagań z rozprzestrzeniającym się słynnym już wirusem z chińskiego Wuhan. Należy jednak pamiętać, że są kraje i miejsca na świecie, w których bieda w związku z epidemią odczuwalna może być w szczególnie dramatyczny sposób. Według pojawiających się doniesień, sytuacja może być bardzo niepokojąca już na ten moment w Korei Północnej.

 

Jakiś czas temu pisaliśmy o wysoko postawionym urzędniku północnokoreańskim, który zdecydował się uciec z kierowanego przez komunistyczny reżim państwa i opowiedzieć o tym, jak wielka skala epidemii ogarnęła północną część Półwyspu Koreańskiego. Według jego słów, to co dzieje się tam w związku z zarażaniem się ludzi koronawirusem przekracza nasze wyobrażenia. Teraz pojawiają się jednak też kolejne informacje, które potwierdzać mogą dramat jaki aktualnie rozgrywa się w KRLD.

 

O relacjach uciekiniera z Korei Północnej przeczytacie Państwo w poniższym artykule:

 

Według źródeł południowokoreańskich, wyliczenia wskazują na brak prawie miliona ton zboża zapewniających wykarmienie dla mieszkańców Korei Północnej. Dramaturgię takowego stanu rzeczy pogłębiać ma poważny problem związany z pandemią koronawirusa. Jej efekty zagrażać mają kłopotami związanymi z zapewnianiem pożywienia w 47 krajach, a wśród nich ma być właśnie też KRLD, już teraz pogrążone w kryzysie, jeśli wierzyć tym doniesieniom.

 

Wbrew deklaracjom północnokoreańskich władz, iż w zeszłym roku udało się im uzyskać rekordowe zbiory, to jednak według innych źródeł sankcje oraz pandemia mają mocno pogłębiać głód wśród tamtejszego społeczeństwa.

 

Jak twierdzi ministerstwo zjednoczenia w Korei Południowej, braki zboża u ich północnych sąsiadów mają być poważne. Do wyżywienia ludzi w KRLD brakować ma około 860 tysięcy ton zboża, ponieważ zebrano w roku ubiegłym tam ok. 4,46 milionów ton zboża, a za odpowiednią do nakarmienia 25 milionów osób uznaje się ilość 5 i pół miliona ton.

 

Nałożone na reżim w Pjongjangu sankcje powodować mają trudności w dostępie do urządzeń wykorzystywanych w rolnictwie, a także nawozów. Problemy dodatkowo sprawiać mają też warunki pogodowe, które nie pomagają aktualnie w tej kwestii.

 

Jak przekazano na łamach „The Korea Times”, specjaliści z Korei Południowej zastrzegać mają, iż jest zbyt wcześnie na konkretne oceny względem wpływu pandemii koronawirusa na produkowanie żywności w Korei Północnej. Należy jednak pamiętać, że kraj ten zamknąć miał granicę z Chinami, co również utrudnia import towarów, w tym również zboża.

 

– Szczególnie narażone na skutki pandemii koronawirusa są systemy zdrowia publicznego, gospodarki na całym świecie, populacje żyjące w sytuacji kryzysu żywnościowego oraz państwa i grupy, których odporność została osłabiona przez poprzednie kryzysy

– przekazała w treści swojego raportu Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).

 

 

Źródło: The Korea Times ; o2.pl

Fot.: Pixabay

Choć trwa pandemia koronawirusa, a wśród wielu społeczeństw w różnych częściach świata nadal obowiązują nakazy dotyczące społecznej izolacji i kwarantanny, to jednak należy pamiętać iż świat nie pozostaje wolny od poczynań terrorystów oraz wojennych starć i innych działań militarnych. Na potwierdzenie tego, wystarczy przypomnieć sobie wydarzenia z początku roku, kiedy w okresie mocnego napięcia na linii Waszyngton-Teheran, wielu ludzi obawiało się nawet wybuchu wojny światowej, rozpoczynającej się od konfliktu Stanów Zjednoczonych z Iranem. Wówczas areną starć był Irak, a dziś z tego rejonu na Bliskim Wschodzie docierają kolejne niepokojące doniesienia.

 

Ostatniej nocy doszło do kolejnego ataku rakietowego w irackiej stolicy- Bagdadzie. Dwie rakiety uderzyć miały według doniesień agencji Reutera w bliskiej odległości od gmachów tamtejszych instytucji państwowych, a także budynków należących do przedstawicielstw dyplomatycznych. Znajdują się  tam m.in. ambasady Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych.

 

Celem ataku stały się bowiem po raz kolejny okolice tzw. „zielonej strefy”, czyli ufortyfikowanego terenu w Bagdadzie. Wystrzelenie rakiet miało natomiast nastąpić ze wschodniej części miasta, według medialnych przekazów.

 

Na szczęście nikomu z przedstawicieli wojsk czy służb nic poważnego się nie stało. Nie ucierpieli też urzędnicy oraz dyplomaci pełniący obowiązki w tej części stolicy Iraku. Uszkodzeniu w wyniku uderzenia rakiety uległ dach znajdującego się w pobliżu niezamieszkałego budynku. Jednakże kolejne takowe informacje o atakach z użyciem rakiet, mogą wywoływać niepokój o stabilizację sytuacji w tej części świata.

 

Warto zaznaczyć, że odkąd „Zielona Strefa” została utworzona w 2003 roku, stosunkowo często jej rejon stawał się celem ataku. Rakiety w jej kierunku pomknęły również w styczniu i lutym bieżącego roku. O dokonywanie tego typu ataków podejrzewane są z reguły lokalne bojówki.

 

 

 

Źródło: Reuters ; rmf24.pl

Fot.: Pxfuel