Przedstawiciele władz w Ankarze ogłosili decyzję dotyczącą bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Zgodnie z nią, spora grupa terrorystów trafi do krajów europejskich. Fakt ten został potwierdzony przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Turcji i ma on związek z realizowaniem operacji deportowania członków IS, która rozpoczęta została oficjalnie w dniu 11 listopada bieżącego roku. Sprawę opisał portal o2.pl.

 

W związku z tymi działaniami, w tureckich ośrodkach deportacyjnych liczba przetrzymywanych terrorystów spaść miała do 938 islamistów. Zgodnie z decyzją strony Tureckiej, deportowani mają zostać dżihadyści posiadający obywatelstwo francuskie, holenderskie, irlandzkie, a także amerykańskie. Wielka Brytania, Dania oraz Niemcy postanowiły wcześniej pozbawić obywatelstwa osób, które postanowiły przyłączyć się do Państwa Islamskiego. Jednakże turecki minister spraw wewnętrznych Suleyman Soylu zapowiedział, że również dżihadyści, którzy posiadali wcześniej obywatelstwo tych państw zostaną deportowani, pomimo jego cofnięcia.

 

Władze w Ankarze zastrzegają, że nie będą stanowić „hotelu dla członków IS będących obywateli innych państw”. Zapowiadają też, że operacja związana z deportowaniem bojowników samozwańczego kalifatu będzie nadal kontynuowana.

 

Turcja poważnie podchodzi do zarządzania migrantami, ponieważ kraj jest zaangażowany w poważną walkę z terroryzmem – stwierdził turecki minister spraw wewnętrznych.

 

Wielu bojowników Państwa Islamskiego walczących wcześniej na terenie Syrii zostało osadzonych po schwytaniu w więzieniach zlokalizowanych na terenach kontrolowanych wówczas przez siły kurdyjskie. Zdaniem mediów i ekspertów, Po tureckiej ofensywie w tamtym rejonie, część przebywających tam terrorystów mogło zdołać wykorzystać zaistniałą sytuacją i uciec na wolność.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: YouTube/VICE News

 

Europa na krawędzi wojny? Robi się niebezpiecznie. Prezydent Turcji grozi Europie i planuje odwet. 

Europa na krawędzi wojny? Robi się naprawdę niebezpiecznie! Prezydent Turcji – Recep Tayyip Erdoğan zagroził wpuszczeniem 3,6 milionów uchodźców do Europy!

 

Otworzymy bramy i wyślemy do Europy 3,6 miliona uchodźców. […] Nie są uczciwi, po prostu wymyślają słowa… My jednak podejmujemy działania i to jest różnica między nami.

-zapowiedział Erdogan.

 

Dlaczego postępuje w taki sposób? Podobno jest to odwet za to, iż Europa krytykowała działania wojenne Turcji na terenie Syrii.

 

Jakiś czas temu w Internecie pojawiły się informacje na temat Państwa Islamskiego, które postanowiło się odrodzić. Prezydent Turcji obiecał jednak, że zrobi wszystko, by do tego nie doszło.  Dodał, że ci bojownicy Państwa Islamskiego, którzy znajdują się teraz w więzieniu w tym więzieniu pozostaną, a jeżeli kraje, z których przybyli przyjmą ich z powrotem, wtedy zostaną oni odesłani do ojczyzny.

 

Źródło: mocnefakty.com

Foto: Pixabay.com

Świat w napięciu spogląda na poczynania Turcji oraz czeka na reakcje Stanów Zjednoczonych. Donald Trump bowiem stanowczo przestrzegał Ankarę przed przekraczaniem syryjskiej granicy. Sytuacja jest więc rozwojowa, a niektóre państwa postanowiły zażądać zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Pojawiły się również informacje, że zginąć mogli przedstawiciele ludności cywilnej.

 

O rozpoczęciu tureckiej operacji na północnym-wschodzie Syrii, prezydent Recep Tayyip Erdogan poinformował w środę na Twitterze. Oficjalnie mają być to działania wymierzone w kurdyjskie milicje YPG (Ludowe Jednostki Samoobrony), które przez Turcje uznawane są za terrorystów oraz w bojowników Państwa Islamskiego, z którymi walczą od lat też kurdyjskie jednostki YPG.

 

Ludowe Jednostki Samoobrony są częścią SDF, czyli Syryjskich Sił Demokratycznych, które zaapelowały do krajów walczących z ISIS o „zachowanie się odpowiedzialnie i zapobiegnięcie możliwej, grożącej katastrofie humanitarnej”. Według relacji Syryjskich Sił Demokratycznych, Turcy przeprowadzili sześć nalotów na cele w Syrii leżące około 50 kilometrów od tureckiej granicy. Turecka agencja Anatolia przekazała natomiast, że w centrum tureckiego przygranicznego miasta Nusaybin.

 

Prowadzona przez Turcję ofensywa pod kryptonimem „Operacja Pokojowa Wiosna” rozpocząć miała się od nalotów, które tureckie lotnictwo przeprowadziło na miasto Ras al-Ain.

 

Informacje o śmierci pierwszych cywilów przy okazji prowadzonych przez tureckie siły działań poinformowało AFP powołując się na źródła w kurdyjskich siłach. Zginąć miało dwoje osób.

 

Wśród państw, które zażądały dyskusji w ramach Rady Bezpieczeństwa ONZ znalazła się też Polska. Oprócz naszego państwa propozycję zwołania spotkania Rady wysunęły też Wielka Brytania, Francja, Belgia oraz Niemcy.

 

Ofensywa Turcji w tej części Syrii rozpoczęła się po wyjściu stamtąd sił amerykańskich. Donald Trump przestrzegał wcześniej jednak, że jeśli Tureckie siły przekroczą granicę z Syrią, wówczas Stany Zjednoczone zniszczą Turcję gospodarczo.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pxhere.com

 

 

 

 

Terrorysta Państwa Islamskiego postanowił wrócić teraz do Szwecji. Tam domaga się odszkodowania z tytułu utraconych świadczeń socjalnych. Szwedzkie władze są zakłopotane…

Terrorysta Państwa Islamskiego postanowił wrócić teraz do Szwecji. Bherlin Gildo wcześniej wyruszył ze Szwecji do Syrii. Był jednym z najbardziej znanych radykalnych muzułmanów. Został też złapany i aresztowany przez Brytyjczyków, którzy po jakimś czasie zwolnili go z aresztu.

 

Terrorysta postanowił wrócić do Szwecji i zaczął żądać od Szwedów odszkodowania.

 

Szwedzkie władze nie kryją zdziwienia.

 

To pierwszy przypadek, w którym szwedzki dżihadysta zażądał odszkodowania od państwa.

-powiedział Magnus Ranstorp, ekspert ds. terroryzmu.

 

 Powiedziałbym, że jest obrzydliwie dumny z tego, co tam robił. (…) Dlatego zastanawiam się, dlaczego nie wszczęto dochodzenia w sprawie zbrodni wojennych, biorąc pod uwagę to, co zrobił.

-dodał.

 

Na tym przykładzie widać skutki masowej imigracji…

 

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

Niemiecki dziennik „Bild” naświetlił sprawę nietypowego trendu. Okazuje się, że migranci ze statusem uchodźców w Niemczech jeżdżą regularnie na wczasy do Syrii i okrężną drogą wracają do Niemiec. Luki prawne pozwalają na to bez utraty cennego dla nich statutu uchodźcy, który pozwala korzystać z pakietów zapomogi socjalnej.

 

Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer zapowiada ukrócenie tego procederu. W rozmowie z Bilder dość nieporadnie przyznał, że precedens jest znany od jakiegoś czasu, ale wciąż nie opracowano skutecznej metody jego ukrócenia.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), którym kieruje Seehofer, zapowiada bezdyskusyjne odbieranie statusu uchodźców i deportacje wszystkich Syryjczyków i obywateli innych państw praktykujących ten trend.

Na czym on właściwie polega? Śledztwo dziennikarskie Bildu obnażyło prosty proces manipulacji dokumentami. Uchodźcy, np. z Syrii, zgłaszają się do ich ambasady w Niemczech z prośbą o wydanie tymczasowego dokumentu zezwalającego na wjazd do kraju. Choć to z punktu widzenia prawa nielegalne, ani dyplomaci ani sami zainteresowani turyści nic sobie z tego nie robią.

Następnie przylatują na lotniska blisko syryjskiej granicy, po czym jadą do kraju na na miłe urlopy. Niemiecka gazeta szacuje, że koszt takiej wyprawy to ok. 800 euro. Organizacją podobnych wycieczek zaczęły zajmować się nawet biura podróży.

Sprawa powrotu nie jest trudniejsza. Wystarczy udać się do kraju ościennego na syryjskich dokumentach i wrócić do Niemiec na niemieckich. W przypadku komplikacji tzw. uchodźcy lecą do Danii, gdzie zgłaszają zagubienie dokument, po czym z urzędu otrzymują nowy.

Niemieckie media nie kryją oburzenia. Zorientowały się, że biedni w ich przekonaniu uchodźcy tak naprawdę wykorzystują słabość państwa. „To oburzające” – stwierdza Bild.

 

/bs/

źródło: rmf24.pl

Wczoraj wieczorem 36-letni mężczyzna został dźgnięty nożem na ulicy w Stuttgarcie w Niemczech.

Jak informuje Welt.de mężczyzna został zaatakowany narzędziem podobnym do miecza. Media donoszą, że to maczeta, jednak rzecznik policji nie potwierdził tego.

 

Świadkowie mówili o nożu wielkości maczety. Broń została później znaleziona w zaroślach. Pomimo natychmiastowych prób ratowania 36-latek zmarł.

Domniemany sprawca rzekomo uciekł, ale późnym wieczorem policja złapała 28-letniego mężczyznę.

 

Mężczyzna najwyraźniej mieszkał wcześniej z 36-letnią ofiarą we wspólnym mieszkaniu przy Fasanenhofstraße. Na razie nie znamy szczegółów.

 

Niemiecka policja poinformowała dziś, że 28-letni mężczyzna, który został aresztowany i jest uważany za podejrzanego, jest zarejestrowany w Niemczech jako obywatel Syrii.

Welcome to Germany 2019 #Stuttgart #abgestochen

Gepostet von Toony am Mittwoch, 31. Juli 2019

 

Źródło: presseportal.de, welt.de

 

Doszło do zamachu bombowego, którego celem stali się wierni uczęszczający do jednego z kościołów na terytorium Syrii, a dokładniej w północno-wschodniej części tego kraju. Atak bombowy miał miejsce w dzielnicy Qamishli, na ziemiach kontrolowanych przez siły rządowe wierne prezydentowi Basharowi Al-Asadowi.

 

Kościół został zaatakowany przy użyciu samochodu, w którym znajdowały się ładunki wybuchowe. Pojawiają się różne informacje co do liczby poszkodowanych w tym zamachu terrorystycznym.

 

Według części mediów, rannych w wyniku eksplozji ładunków wybuchowych zostało 11 osób. Część niektórych określony został niestety jako krytyczny. Dodatkowo, przy okazji ataku terrorystów uszkodzone zostały zaparkowane nieopodal samochody, a także brama prowadząca na teren chrześcijańskiej świątyni. Sam kościół miał jednak nie zostać naruszony, gdy doszło do wybuchu.

 

Dzielnica, w której miał miejsce atak, znajduje się niedaleko granicy z Turcją. Spora jej część kontrolowana jest przez siły kurdyjskie, konkretniej przez oddziały YPG (Jednostki Ochrony ludu), która powiązana jest z PPK.

 

W internecie pojawiły się nagrania z miejsca ataku. Widać na nich kłęby dymu powstała w wyniku eksplozji, a także działania służb.

 

 

 

 

 

Źródło: YouTube

 

Tureckie siły okupacyjne niszczą i rabują stanowiska archeologiczne w Syrii.

Mimo, że w Syrii przywracany jest spokój wciąż jednak mieszkańcy nie mogą czuć się w 100% bezpieczni.

Dyrekcja Generalna Starożytności i Muzeów SAR zaapelowała do organizacji międzynarodowych, osób prawnych i akademickich zainteresowanych zachowaniem kulturowych zabytków, by pomogli ochronić syryjskie  dziedzictwo kulturowe i położyli kres niesprawiedliwemu niszczeniu i rabowaniu przez tureckie siły okupacyjne zabytki archeologiczne w prowincji Aleppo.

Jak informuje syryjska agencja SANA tureckie siły okupacyjne i ich najemnicy z grup terrorystycznych wykopali plantacje i wzgórza w mieście Afrin i jego okolicach w poszukiwaniu skarbów i artefaktów archeologicznych liczących tysiące lat. Odkryto posągi i rzeźby należące do epoki rzymskiej.

Większość ataków tureckich najeźdźców występuje na obszarach archeologicznych regionu Afrin: Tel Burj Abdul, Tel Ain Dara, Tel Genderis i Nabi Khuri.

„Departament skontaktował się z międzynarodowymi organizacjami kulturalnymi w celu poinformowania ich o zbrodniach popełnionych na syryjskim dziedzictwie narodowym i wezwał ich do zajęcia stanowczego stanowiska w obronie pozostałych stanowisk archeologicznych okupowali syryjską północ, zauważając, że celem tureckiej okupacji od samego początku była grabież i niszczenie zabytków. ” – powiedział Dyrektor generalny Departamentu Starożytności i Muzeów Mahmoud Hammud.

Źródło: sana.sy/Agencja SANA

Foto: Pixabay.com

Zbrodnie i zamachy przeprowadzane przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego od lat budzą gniew wielu osób, a sposób ich dokonywania wywołuje szok i odrazę. Mówi się, że sam Osama Bin Laden miał przestrzegać członków Al Kaidy przed zbyt dużą brutalnością członków ISIS. Pomimo rozbicia samozwańczego kalifatu na terenach Iraku oraz Syrii, o okrucieństwach Państwa Islamskiego wciąż słyszy świat.

 

Tym razem, dokonano szokującego odkrycia na terenach Syrii, a dokładniej w niedalekiej odległości od miasta Ar-Rakka, które wcześniej stanowiło stolicę terrorystycznego państwa stworzonego przez ISIS. W tamtym regionie odkryto kolejny masowy grób, w którym pogrzebane zostały ofiary dżihadystów. W tym przypadku, mogiła skrywała aż około 200 ludzkich ciał.

 

Miejscowi urzędnicy, którzy przejęli kontrolę nad Ar-Rakką po upadku kalifatu uważają, że zwłoki mogą być w dużej części trudne do identyfikacji, przez co cała procedura może trwać długo. Ludzie spoczywający w odkrytym grobowcu zginęli z rąk zwolenników ISIS najprawdopodobniej przed dwoma laty.

 

Jak potwierdził szef pracującego w tamtym miejscu zespołu- Jasir Chamis, wśród zamordowanych odkryto też ciała trzech zakładników w charakterystycznych pomarańczowych kostiumach. Ponieśli oni śmierć od strzału w głowę.

 

To jednak nie wszystko. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka przekazało informację, iż wśród ciał znalazły się również zabite przez islamistów z ISIS trzy kobiety. Zostały one najprawdopodobniej ukamienowane. Wskazują na to poważne obrażenia czaszek.

 

Ar-Rakka była rządzona przez tzw. Państwo Islamskie od 2014 roku. Jako stolica kalifatu dżihadystów upadła dopiero w październiku 2017 roku. Po tych wydarzeniach w rejonie miasta odkrywane są tego typu zbiorowe mogiły. Największą odnaleziono w lutym bieżącego roku. W grobowcu na przedmieściach Rakki spoczywało bowiem aż… trzy i pół tysiąca ludzi.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: YouTube/Wall Street Journal