Niemiecki dziennik „Bild” naświetlił sprawę nietypowego trendu. Okazuje się, że migranci ze statusem uchodźców w Niemczech jeżdżą regularnie na wczasy do Syrii i okrężną drogą wracają do Niemiec. Luki prawne pozwalają na to bez utraty cennego dla nich statutu uchodźcy, który pozwala korzystać z pakietów zapomogi socjalnej.

 

Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer zapowiada ukrócenie tego procederu. W rozmowie z Bilder dość nieporadnie przyznał, że precedens jest znany od jakiegoś czasu, ale wciąż nie opracowano skutecznej metody jego ukrócenia.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), którym kieruje Seehofer, zapowiada bezdyskusyjne odbieranie statusu uchodźców i deportacje wszystkich Syryjczyków i obywateli innych państw praktykujących ten trend.

Na czym on właściwie polega? Śledztwo dziennikarskie Bildu obnażyło prosty proces manipulacji dokumentami. Uchodźcy, np. z Syrii, zgłaszają się do ich ambasady w Niemczech z prośbą o wydanie tymczasowego dokumentu zezwalającego na wjazd do kraju. Choć to z punktu widzenia prawa nielegalne, ani dyplomaci ani sami zainteresowani turyści nic sobie z tego nie robią.

Następnie przylatują na lotniska blisko syryjskiej granicy, po czym jadą do kraju na na miłe urlopy. Niemiecka gazeta szacuje, że koszt takiej wyprawy to ok. 800 euro. Organizacją podobnych wycieczek zaczęły zajmować się nawet biura podróży.

Sprawa powrotu nie jest trudniejsza. Wystarczy udać się do kraju ościennego na syryjskich dokumentach i wrócić do Niemiec na niemieckich. W przypadku komplikacji tzw. uchodźcy lecą do Danii, gdzie zgłaszają zagubienie dokument, po czym z urzędu otrzymują nowy.

Niemieckie media nie kryją oburzenia. Zorientowały się, że biedni w ich przekonaniu uchodźcy tak naprawdę wykorzystują słabość państwa. „To oburzające” – stwierdza Bild.

 

/bs/

źródło: rmf24.pl

Wczoraj wieczorem 36-letni mężczyzna został dźgnięty nożem na ulicy w Stuttgarcie w Niemczech.

Jak informuje Welt.de mężczyzna został zaatakowany narzędziem podobnym do miecza. Media donoszą, że to maczeta, jednak rzecznik policji nie potwierdził tego.

 

Świadkowie mówili o nożu wielkości maczety. Broń została później znaleziona w zaroślach. Pomimo natychmiastowych prób ratowania 36-latek zmarł.

Domniemany sprawca rzekomo uciekł, ale późnym wieczorem policja złapała 28-letniego mężczyznę.

 

Mężczyzna najwyraźniej mieszkał wcześniej z 36-letnią ofiarą we wspólnym mieszkaniu przy Fasanenhofstraße. Na razie nie znamy szczegółów.

 

Niemiecka policja poinformowała dziś, że 28-letni mężczyzna, który został aresztowany i jest uważany za podejrzanego, jest zarejestrowany w Niemczech jako obywatel Syrii.

Welcome to Germany 2019 #Stuttgart #abgestochen

Gepostet von Toony am Mittwoch, 31. Juli 2019

 

Źródło: presseportal.de, welt.de

 

Doszło do zamachu bombowego, którego celem stali się wierni uczęszczający do jednego z kościołów na terytorium Syrii, a dokładniej w północno-wschodniej części tego kraju. Atak bombowy miał miejsce w dzielnicy Qamishli, na ziemiach kontrolowanych przez siły rządowe wierne prezydentowi Basharowi Al-Asadowi.

 

Kościół został zaatakowany przy użyciu samochodu, w którym znajdowały się ładunki wybuchowe. Pojawiają się różne informacje co do liczby poszkodowanych w tym zamachu terrorystycznym.

 

Według części mediów, rannych w wyniku eksplozji ładunków wybuchowych zostało 11 osób. Część niektórych określony został niestety jako krytyczny. Dodatkowo, przy okazji ataku terrorystów uszkodzone zostały zaparkowane nieopodal samochody, a także brama prowadząca na teren chrześcijańskiej świątyni. Sam kościół miał jednak nie zostać naruszony, gdy doszło do wybuchu.

 

Dzielnica, w której miał miejsce atak, znajduje się niedaleko granicy z Turcją. Spora jej część kontrolowana jest przez siły kurdyjskie, konkretniej przez oddziały YPG (Jednostki Ochrony ludu), która powiązana jest z PPK.

 

W internecie pojawiły się nagrania z miejsca ataku. Widać na nich kłęby dymu powstała w wyniku eksplozji, a także działania służb.

 

 

 

 

 

Źródło: YouTube

 

Tureckie siły okupacyjne niszczą i rabują stanowiska archeologiczne w Syrii.

Mimo, że w Syrii przywracany jest spokój wciąż jednak mieszkańcy nie mogą czuć się w 100% bezpieczni.

Dyrekcja Generalna Starożytności i Muzeów SAR zaapelowała do organizacji międzynarodowych, osób prawnych i akademickich zainteresowanych zachowaniem kulturowych zabytków, by pomogli ochronić syryjskie  dziedzictwo kulturowe i położyli kres niesprawiedliwemu niszczeniu i rabowaniu przez tureckie siły okupacyjne zabytki archeologiczne w prowincji Aleppo.

Jak informuje syryjska agencja SANA tureckie siły okupacyjne i ich najemnicy z grup terrorystycznych wykopali plantacje i wzgórza w mieście Afrin i jego okolicach w poszukiwaniu skarbów i artefaktów archeologicznych liczących tysiące lat. Odkryto posągi i rzeźby należące do epoki rzymskiej.

Większość ataków tureckich najeźdźców występuje na obszarach archeologicznych regionu Afrin: Tel Burj Abdul, Tel Ain Dara, Tel Genderis i Nabi Khuri.

„Departament skontaktował się z międzynarodowymi organizacjami kulturalnymi w celu poinformowania ich o zbrodniach popełnionych na syryjskim dziedzictwie narodowym i wezwał ich do zajęcia stanowczego stanowiska w obronie pozostałych stanowisk archeologicznych okupowali syryjską północ, zauważając, że celem tureckiej okupacji od samego początku była grabież i niszczenie zabytków. ” – powiedział Dyrektor generalny Departamentu Starożytności i Muzeów Mahmoud Hammud.

Źródło: sana.sy/Agencja SANA

Foto: Pixabay.com

Zbrodnie i zamachy przeprowadzane przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego od lat budzą gniew wielu osób, a sposób ich dokonywania wywołuje szok i odrazę. Mówi się, że sam Osama Bin Laden miał przestrzegać członków Al Kaidy przed zbyt dużą brutalnością członków ISIS. Pomimo rozbicia samozwańczego kalifatu na terenach Iraku oraz Syrii, o okrucieństwach Państwa Islamskiego wciąż słyszy świat.

 

Tym razem, dokonano szokującego odkrycia na terenach Syrii, a dokładniej w niedalekiej odległości od miasta Ar-Rakka, które wcześniej stanowiło stolicę terrorystycznego państwa stworzonego przez ISIS. W tamtym regionie odkryto kolejny masowy grób, w którym pogrzebane zostały ofiary dżihadystów. W tym przypadku, mogiła skrywała aż około 200 ludzkich ciał.

 

Miejscowi urzędnicy, którzy przejęli kontrolę nad Ar-Rakką po upadku kalifatu uważają, że zwłoki mogą być w dużej części trudne do identyfikacji, przez co cała procedura może trwać długo. Ludzie spoczywający w odkrytym grobowcu zginęli z rąk zwolenników ISIS najprawdopodobniej przed dwoma laty.

 

Jak potwierdził szef pracującego w tamtym miejscu zespołu- Jasir Chamis, wśród zamordowanych odkryto też ciała trzech zakładników w charakterystycznych pomarańczowych kostiumach. Ponieśli oni śmierć od strzału w głowę.

 

To jednak nie wszystko. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka przekazało informację, iż wśród ciał znalazły się również zabite przez islamistów z ISIS trzy kobiety. Zostały one najprawdopodobniej ukamienowane. Wskazują na to poważne obrażenia czaszek.

 

Ar-Rakka była rządzona przez tzw. Państwo Islamskie od 2014 roku. Jako stolica kalifatu dżihadystów upadła dopiero w październiku 2017 roku. Po tych wydarzeniach w rejonie miasta odkrywane są tego typu zbiorowe mogiły. Największą odnaleziono w lutym bieżącego roku. W grobowcu na przedmieściach Rakki spoczywało bowiem aż… trzy i pół tysiąca ludzi.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: YouTube/Wall Street Journal

W nocy z niedzieli na poniedziałek miał miejsce atak izraelskiego lotnictwa na zachodnią część Syrii, a dokładniej na przedmieścia Damaszku i rejon miasta Hims. Jak informuje oficjalna syryjska agencja prasowa SANA, w efekcie zginęły co najmniej 4 osoby, a 21 zostało rannych. Jedną z ofiar śmiertelnych jest 3-letnie dziecko.

 

Jak twierdzi mieszczące się w Wielkiej Brytanii Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka, głównym celem ataku był m.in. ośrodek badawczy i lotnisko wojskowe w rejonie Hims, gdzie przebywają żołnierze irańscy i bojownicy podporządkowanego Iranowi libańskiego Hezbollahu.

 

Rakiety te spadły także na mieszkalną część Damaszku w Sahnaya. w wyniku czego śmierć poniosły 4 osoby, w tym 3-letnie dziecko. Rzeczniczka sił zbrojnych Izraela odmówiła komentarza w tej sprawie. – Nie odnosimy się do informacji tego rodzaju – mówi.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @Mansourtalk
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Babcia zabiła swoją wnuczę, bo nie chciała nałożyć muzułmańskiej chusty. 

Do tragicznego zdarzenia doszło w obozie dla uchodźców w Al-Sol w północno-wschodniej Syrii. Babcia bez wahania zabiła swoją czternastoletnią wnuczkę, bo dziewczynka nie chciała nałożyć nikabu (chusty owijanej dookoła głowy, pozostawiając odkryte czoło i oczy lub zasłony całkowicie zakrywającej twarz, oczy widoczne są przez otworki – przyp.red).

Al-Sol to dość duży obóz. Obecnie przebywa w nim 70 tysięcy uchodźców w tym sporo zwolenników Państwa Islamskiego oraz byli współpracownicy ISIS. Większość to kobiety i dzieci.

Kierownicy Al-Sol ostrzegają przed ekstremistkami, które na siłę jak widać nawet i „po trupach” zaprowadzić w obozie dla uchodźców prawo szariatu, do którego zmuszają na podbitych terenach.

Jak się okazuje babcia dziewczynki, która zabiła swoją wnuczkę to ekstremistka, sympatyczka ISIS.

Ujawniono już sekcję zwłok, z której wynika, że dziewczyna najpierw została dotkliwie pobita, miała wiele złamań, a później została uduszona.

Jak widać radykalny islam propagowany jest gdzie tylko się da. Niestety coraz częściej widać go również w Europie…

Źródło: rp.pl, pch24.pl

Foto: Pixabay.com