W czasie pandemii  oraz podejmowania przez rządy poszczególnych państw różnych strategii dotyczących walki z rozprzestrzenianiem się słynnego już wirusa z Wuhan, wywołanych zostało sporo kontrowersji i dyskusji względem oceny słuszności, a także adekwatności wprowadzanych obostrzeń do zaistniałej sytuacji. Dywagacji oraz różnych opinii na temat podejmowanych przez polski rząd działań nie brakuje również w naszym kraju. Dlatego też, ciekawa dla wielu będzie zapewne treść wypowiedzi pewnego szwedzkiego lekarza, który zabrał głos po jednej z ostatnich opinii wygłoszonych publicznie przez polskiego ministra zdrowia.

 

Podczas środowego spotkania z dziennikarzami, minister Łukasz Szumowski odniósł się do jednego z pytań dotyczących kontrowersji wokół tego, czy nie właściwsze byłoby podejście do tematu walki z pandemią takie jakie zastosowano w Szwecji. Polski minister zdrowia stwierdził wówczas, że podejście władz szwedzkich to model darwinistyczny. Zdaniem Łukasza Szumowskiego, nie moglibyśmy sobie pozwolić na takie postępowanie w Polsce, narażając przy tym życie starszych ludzi, których egzystuje u nas spora grupa.

 

Wypowiedź ministra odnotowali też szwedzcy dziennikarze. Choć tamtejsze media sugerować mają brak zasadności w tym co powiedział Łukasz Szumowski, to jednak inaczej na tę sprawę patrzy Jon Tallinger ze Szwecji,czyli lekarz który w ostatnim czasie zdecydował się ujawnić zalecenia władz w sprawie medycznego selekcjonowania ludzi przebywających w domach opieki. Rozmowę z nim przeprowadziło Radio Szczecin.

 

– To oczywiste, że koncepcja uzyskania odporności stadnej, jest w gruncie rzeczy modelem darwinistycznym. Pozwala przecież poświęcać życie słabszych. Władze starają się wmówić nam, że robią zupełnie coś innego. Jednak każdy zdrowo myślący człowiek wie, że zaniechanie przez Urząd Zdrowia Publicznego działań chroniących społeczeństwo przed koronawirusem, jest sposobem na uzyskanie odporności stadnej

– stwierdził szwedzki lekarz w wywiadzie udzielonym polskiej rozgłośni radiowej.

 

Jakiś czas temu Jon Tallinger postanowił upublicznić przesłane szwedzkim placówkom opieki zdrowotnej instrukcje dla pracowników. Władze zalecały w ich treści miejscowym lekarzom, aby ci nie kierowali do szpitali na terapię tlenową pensjonariuszy, którzy zostali zakażeni koronawirusem i zmagają się z problemami przy oddychaniu.

 

W opinii tego szwedzkiego lekarza, odmawianie starszym ludziom tak podstawowej terapii jak podanie tlenu skutkuje przedwczesną śmiercią wielu tysięcy mieszkańców Szwecji, będących w starszym wieku.

 

 

Źródło: Radioszczecin.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Wallpaper Flare

Niestety te wieści to kolejne dla wielu być może szokujące, a z pewnością bardzo smutne doniesienia dotyczące wydarzeń dziejących się na terenie Europy. Mowa tu bowiem o tym, czego dopuścił się 22-letni imigrant z Sudanu, który na sumieniu ma mieć kilka okrutnych czynów.

 

Abubaker Mohamed, o którym mowa, został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji w szwedzkim mieście Härnösand. Jak poinformowano na łamach portalu Samhällsnytt, mężczyzna miał pozbawić życia 19-latka Tommiego Lindha, a zbrodni tej dokonać w jednym z mieszkań w tej właśnie miejscowości (Härnösand).

 

Co było tłem zabójstwa i dlaczego akurat Tommie Lindha padł ofiarą tego krwawego czynu? Jak podają media, miał on starać się powstrzymać Abubakera Mohameda przed popełnieniem innego strasznego czynu. Sudańczyk miał chcieć bowiem zgwałcić znajomą dziewczynę. Jak podaje portal Crime.com.pl, miała ona mieć zaledwie 14 lat.

 

Pozbawienie życia 19-latka nie sprawiło jednak, że Sudańczyk powstrzymał się od wyrządzenia krzywdy dziewczynie. Co dodatkowo wstrząsające, według słów prokurator Stiny Sjöqvist udzielającej po rozprawie wywiadu stacji telewizyjnej SVT, mężczyzna jest podejrzany również o to, iż tego samego dnia miał on w tę samą niedzielę, kiedy dokonał zabójstwa, dopuścić się też dwóch innych gwałtów na kobietach.

 

Nie jest to niestety odosobniony przypadek ataków na kobiety w Szwecji. Niedawno o zamordowanie swojej 17-letniej dziewczyny został oskarżony tam imigrant pochodzenia kurdyjskiego. Ciało tej młodej kobiety- Wilmy Andersson zostało odnalezione z odciętą głową.

 

2 maja natomiast, sąd w Szwecji podjął decyzję o wydaleniu Afgańczyka, który obiegał się o azyl na terenie tego państwa. Uznano go jednak za winnego dokonania gwałtu na 14-latce w miejscowości Jönköping.

 

Kolejny przykład to 16-letni Jordańczyk, który 8 maja usłyszał wyrok w sprawie dotyczącej zgwałcenia 13-letniej dziewczyny. Należy pamiętać też, że wymienione przypadki dotyczą przykładów decyzji sądów z tylko ostatnich tygodni.

 

 

Źródło: Demokracija.si ; Crime.com.pl

Fot.: Pixabay

 

 

Szwecja uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do życia na świecie, według wielu rankingów biorących pod uwagę długość życia, zarobki, stan środowiska, sferę polityki, nauki, PKB, czy poziom służby zdrowia, nasz kraj może się od Skandynawów wiele rzeczy uczyć.

 

 

Czy jest tak naprawdę? To zależy od człowieka. Wielu ludzi uważa z kolei Szwecję za miejsce, w którym nie chcieliby się urodzić, ze względu na poprawność polityczną, lewicową władzę, działania pro-ekologiczne, edukację seksualną w szkołach, zimny klimat, a także dużą ilość imigrantów i małe przywiązanie do kultury do religii. Ilu ludzi tyle opinii – dla jednych raj, dla innych piekło.

 

 

Nie da się jednak zaprzeczyć temu, iż Szwedzi do perfekcji opanowali kwestię służy zdrowia. Osoby, które wylądują w szpitalu mogą się poczuć niczym w hotelu, a nie przytułku. Tym bardziej niezwykle szokująca dla całej Europy i świata była taktyka walki z wirusem obrana przez Szwedów. Do tej pory, pomimo wielkiego ogniska wirusa w Europie, Szwedzi nie zamknęli szkół, siłowni, barów, kawiarni czy restauracji. Wszystko wskazuje na to, że w ogóle tego nie zrobią, bowiem według czołowych szwedzkich epidemiologów, szczyt zarażeń już minął.

 

Szwedzkie władze zamiast działań, które podjęły niemal wszystkie państwa na Starym Kontynencie, postanowiły że zwyczajnie poproszą obywateli o odpowiedzialność, zachowywanie bezpiecznej odległości, nie panikowanie i noszenie masek czy rękawiczek, przy jednoczesnym wykonywaniu setek tysięcy testów.

 

 

Aktualnie u Szwedów, koronawirusa złapało ponad 14 000 obywateli, a śmierć poniosło 1 540.

Choć wydają się to duże liczby z naszej perspektywy, to są one bardzo niskie biorąc pod uwagę to że szwedzka gospodarka ucierpi w dużo mniejszym stopniu niż np. gospodarka Polski. Potwierdza to wielu badaczy z całego świata.

 

Czy uważacie, że Szwedzi podjęli dobrą decyzję? Czy Polacy dostosowaliby się do zaleceń rządu tak jak Szwedzi?

 

 

Źródła:

Fot.: Needpix

bloomberg.com

Księżna Szwecji Sofia przeszła przed kilkoma dniami trzydniowy kurs medyczny na Uniwersytecie Sztokholmskim. Wszystko to aby ratować ludzkie życia. 

 

 

Politycy często są uznawani za ważniejszych od zwykłych obywateli, sami nieraz stawiają się w takiej pozycji. Prawdziwy test sprawdzający jak jest naprawdę, pojawia się w takich sytuacjach jak ta obecna teraz na całym świecie.

 

Zwykli obywatele mają bardzo mocno ograniczone możliwości, miliony tracą pracę, wszyscy muszą stać godziny w sklepowych kolejkach, a policja często karze za niezwykle absurdalne rzeczy, podczas gdy polityce nie przestrzegając jakichkolwiek nakazów i zakazów pojawiają się w miejscach publicznych w obstawie służb, bez zachowywania choćby podstawowych zasad bezpieczeństwa w czasach pandemii.

 

 

W niektórych państwach wygląda to jednak nieco inaczej. Szwedzka księżniczka, by pokazać że jest zwykłym obywatelem dbającym o innych postanowiła wesprzeć krajową służbę zdrowia. Rąk do pracy w szpitalu w obecnej sytuacji nigdy nie będzie za wiele, a zadanie pielęgniarek jest szczególnie ciężkie pod względem emocjonalnym. Pisaliśmy o jednym z ciężkich przypadków TUTAJ.

 

 

35-letnia członkini rodziny królewskiej nie może oczywiście wesprzeć szpitala poprzez zajmowanie się osobami zakażonymi wirusem, gdyż nie posiada na tyle wyspecjalizowanej wiedzy, aby zachować przy tym bezpieczeństwo. Jej zadaniem będzie odciążanie szpitalnego personelu w kwestii pracy w kuchni, czy dezynfekcji przyrządów medycznych oraz pomieszczeń.

 

 

Takie gesty osób ze środowiska władzy są niezwykle ważne i doceniane, bowiem jak wiemy rodziny królewskie w europejskich państwach mogą nie martwić się wirusem, a wszelkie potrzebne środki higieny czy żywność, są im zapewne regularnie dostarczane na ich zawołanie. Wielkie ukłony dla żony księcia Carla Philipa, która pokazała swoje dobre serce.

 

 

Źródła:

Fot.: Wikipedia

dailymail.co.uk

Młoda szwedzka aktywistka, która zasłynęła na cały świat przez swoje działania na rzecz środowiska naturalnego i protesty, a także niezwykle emocjonalne wypowiedzi, poinformowała swoich obserwujących na instagramie, że prawdopodobnie miała, a być może dalej ma koronowirusa. 

 

 

Greta jest postacią niezwykle kontrowersyjną w świecie polityki. U niektórych wzbudza niezwykle pozytywne odczucia i dumę z młodego pokolenia i jego podejścia do środowiska. Inni zaś uważają, że nie ma dla niej w polityce miejsca, jej wystąpienia są niezwykle nieprofesjonalne i oparte na wzbudzaniu emocji, a cała jej postać została sztucznie wykreowana.

 

 

Niezależnie od opinii o niej, należy przyznać że jej głos dociera do bardzo wielu osób. Na samym instagramie obserwuje ją ponad 10 milionów ludzi.

 

 

Choć sama udostępniała wcześniej zalecenia i informacje na temat COVID-19, to prawdopodobnie nie udało jej się uniknąć zarażenia.

 

 

Ktoś zapyta co oznacza „prawdopodobnie” w tym przypadku. Otóż jakiś czas temu Greta wróciła wraz z ojcem z Brukseli i zaraz po powrocie, u obydwu zaczęły pojawiać się symptomy podobne do tych, które występują przy wirusie. Greta jak sama napisała nie była poddana testowi na obecność koronawirusa, gdyż te przysługują w Szwecji jedynie osobom zdecydowanie wymagającym hospitalizacji. Mimo to sama aktywistka uważa, że jest niemal pewna zarażenia w swoim przypadku, które po 14 dniach kwarantanny domowej przeszła bardzo łagodnie. Gorzej było w przypadku jej ojca, ten jednak również poprzestał na kwarantannie domowej, bez robienia testu.

 

 

View this post on Instagram

The last two weeks I’ve stayed inside. When I returned from my trip around Central Europe I isolated myself (in a borrowed apartment away from my mother and sister) since the number of cases of COVID-19 (in Germany for instance) were similar to Italy in the beginning. Around ten days ago I started feeling some symptoms, exactly the same time as my father – who traveled with me from Brussels. I was feeling tired, had shivers, a sore throat and coughed. My dad experienced the same symptoms, but much more intense and with a fever. In Sweden you can not test yourself for COVID-19 unless you’re in need of emergent medical treatment. Everyone feeling ill are told to stay at home and isolate themselves. I have therefore not been tested for COVID-19, but it’s extremely likely that I’ve had it, given the combined symptoms and circumstances. Now I’ve basically recovered, but – AND THIS IS THE BOTTOM LINE: I almost didn’t feel ill. My last cold was much worse than this! Had it not been for someone else having the virus simultainously I might not even have suspected anything. Then I would just have thought I was feeling unusually tired with a bit of a cough. And this it what makes it so much more dangerous. Many (especially young people) might not notice any symptoms at all, or very mild symptoms. Then they don’t know they have the virus and can pass it on to people in risk groups. We who don’t belong to a risk group have an enormous responsibility, our actions can be the difference between life and death for many others. Please keep that in mind, follow the advice from experts and your local authorities and #StayAtHome to slow the spread of the virus. And remember to always take care of each other and help those in need. #COVID #flattenthecurve

A post shared by Greta Thunberg (@gretathunberg) on

 

 

Niezależnie od tego czy młoda Szwedka wzbudza u nas sympatię czy antypatię mamy nadzieję, że zarówno ona, jej rodzina, a także wszyscy inni zarażeni wrócą szybko do pełni zdrowia.

 

 

Źródła:

instagram/@gretathunberg

https://www.buzzfeednews.com/article/tasneemnashrulla/greta-thunberg-coronavirus-young-people

Pewien pochodzący ze Szwecji miliarder Lasse Diding wyraża chęć zainwestowania części swoich funduszy w jeden z klubów występujących w Allsvenskan, czyli najwyższą szwedzką klasę rozgrywkową w piłce nożnej. W związku z tym pomysłem, zamierza on wyłożyć pieniądze na renowację starego stadionu. Warunek jest jednak jeden i wielu może bulwersować. Diding chciałby bowiem, aby wyremontowany obiekt ma być nazwany imieniem znanego w historii rewolucjonisty i przywódcy komunistycznego, któremu przypisuje się śmierć nawet milionów ofiar.

 

Lasse Diding przedstawia się jako zatwardziały komunista, co nie przeszkodziło mu zdobyć fortuny dzięki kapitalizmowi. Zajmuje się on branżą hotelową i ma zamiar poszerzyć swoją działalność wchodząc na rynek sportowy. Postanowił, iż wspomoże finansowo swój lokalny zespół Varberg BoiS, który nie tak dawno awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji.

 

Diding dobrze wie, że klub zmaga się z problemami finansowymi. Do tego, aby występować w Allsvenskan Varberg BoiS musi wyremontować swój stary stadion, który pamięta jeszcze dwudziestolecie międzywojenne, gdyż wybudowany został w 1925 r. Szwedzki biznesmen postanowił, że sfinansuje remont stadionu jeśli ten zostanie później nazwany imieniem… Włodzimierza Lenina.

 

– Mecze na stadionie imienia Lenina z powodu jego nazwy będą opisywane przez media całego świata, na stronach klubów, które tu gościły i będzie to świetny, gigantyczny i w sumie tani PR dla klubu i miasta. Będę walczył o nazwę stadionu do końca w sądach kolejnych instancji. W końcu jestem obywatelem wolnego kraju i zasłużonym mieszkańcem tego miasta

– uważa miliarder głoszący swoje komunistyczne poglądy.

 

Chociaż przywódca rewolucji październikowej, lider partii bolszewickiej i pierwszy przywódca radzieckiej Rosji uznawany jest za osobę odpowiedzialną za dopuszczenie się ludobójstwa, to jednak jego kult wciąż można zaobserwować wśród społeczeństwa niektórych krajów na wschodzie.

 

 

Źródło: Zestadionu.pl ; Wikipedia

Fot.: Pixabay

 

 

Do nagrody aktywistkę zgłosiło dwóch duńskich posłów: Jens Holm i Hakan Svenneling. Obaj reprezentują Partię Lewicy. 

Ciężko pracowała na to, żeby zmusić polityków do otwarcia oczu na kryzys klimatyczny, a działanie w kierunku zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych i przestrzegania porozumienia paryskiego jest działaniem na rzecz pokoju

– argumentowali swój wybór politycy

17-letnia Thunberg zasłynęła tym, że zapoczątkowała inicjatywę szkolnych strajków nazywanych „Piątkami dla Przyszłości” (Fridays for Future), jest też inicjatorką globalnego ruchu „Młodzież dla klimatu”. Przemawiała także podczas szczytów klimatycznych ONZ COP24 w Katowicach i COP25 w Madrycie.

Urodzona w Sztokholmie nastolatka otrzymała już nagrodę „Człowieka roku 2019” Magazynu „Time”

Pierwszy raz zrobiło się o niej głośno w sierpniu 2018, gdy rozpoczęła protest pod budynkiem szwedzkiego parlamentu, który prowadziła przeciwko zmianom klimatu wynikającym (według niej) z działalności człowieka.

Nastolatka budzi kontrowersje. Dla jednych jest inspiracją w walce o przyszłość naszej planety, dla innych zmanipulowaną dziewczyną, wykorzystywaną przez wielkie korporacje dbające o swe interesy.

polsatnews.pl/Red/Fot. Facebook GT

 

Do niemałego skandalu doszło w meczu reprezentacji Polski ze Szwecją,  podczas eliminacji Euro 2022 w futsalu. 

W pierwszej połowie wszystko odbywało się spokojnie oraz po myśli biało-czerwonych. Nasi zawodnicy kontrolowali spotkanie, strzelając rywalom kilka bramek. W drugiej połowie doszło jednak do awantury.

Zaczęło się od ostrego wejścia Szweda Yanku Marraha, który bez pardonu zatrzymał Sebastiana Leszczaka. Polak nie podnosił się, ale mimo to rywale kontynuowali akcję.

Po chwili cała drużyna reprezentacji Polski ruszyła na skandynawskiego winowajcę. Sytuację próbowali opanowywać sędziowie.

Oto filmik z tego meczu (opisywana sytuacja od 1:27:20)

 

Ostatecznie Polacy wygrali ze Szwedami 6:0 i już są niemal pewni awansu do kolejnej rundy.

 

Sportowefakty.pl/Red/Fot.YouTube screen

Greta Thunberg wyznała ostatnio, że wielokrotnie padła ofiarą oszustów. Ci mieli wykorzystywać jej nazwisko w celach marketingowych. Młoda aktywistka postanowiła zareagować. 

Niestety wciąż są ludzie, którzy próbują się pode mnie podszywać  lub fałszywie twierdzą, że reprezentują mnie w celu komunikowania się z  powszechnie znanymi ludźmi, politykami, mediami, artystami itp.

– napisała Thunberg w swoim oświadczeniu.

Nastolatka postanowiła zareagować. Poinformowała, że wniosła o zastrzeżenie swojego imienia i nazwiska oraz nazwy międzynarodowego szkolnego strajku klimatycznego („Piątki dla przyszłości”), którego była inspiratorką,

 

Swoją decyzję argumentowała tym, że rejestracja wymagana jest do uzyskania pomocy prawnej w postępowaniach przeciw tym, którzy fałszywie się pod nią podszywają.

 

Pamiętaj, że tak się dzieje i bądź wyjątkowo podejrzliwy, jeśli skontaktuję się z Tobą »ja« lub ktoś, kto twierdzi, że »reprezentuje« mnie

– zaapelowała aktywistka.

 

Greta Thunberg poinformowała również, że wraz z rodziną tworzy fundację non-profit, która w sposób przejrzysty będzie zarządzać wpływami z tantiem, darowizn oraz nagród. Celem fundacji będzie „promowanie zrównoważonego rozwoju w dziedzinie ekologii, klimatu, rozwoju społecznego i zdrowia psychicznego”.

 

onet.pl/Red/Fot. YouTube