Do dramatycznych wydarzeń doszło na terenie stanu Teksas, a dokładniej w miejscowości White Settlement. Do jednej z lokalnej świątyń wszedł uzbrojony napastnik, który otworzył ogień do zebranych tam modlących się ludzi. Te wstrząsające chwile zarejestrowała kamera, ponieważ trwająca tam msza była prawdopodobnie transmitowana na żywo. Nagranie z tragicznego w skutkach zajścia udostępnione zostało w internecie.

 

White Settlement to miasteczko zamieszkiwane przez około 17 000 osób. Do strzelaniny w tamtejszym kościele Church of Christ doszło w niedzielę podczas mszy. Niestety całe zdarzenie nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.

 

Według medialnych doniesień napastnik zdołał zabić dwóch ludzi. Jedna z osób zginęła na miejscu, a drugiej zmarła w drodze do szpitala. Ofiar mogłoby być więcej, gdyby nie szybka reakcja obecnego na miejscu ochroniarza świątyni. Jak mówią świadkowie jest to były agent FBI. Człowiek ten strzelił do napastnika powstrzymując go przed doprowadzeniem do masakry. Sprzeczne są jednak medialne informacje na temat tego czy sprawca ataku zginał na miejscu, czy zmarł później w wyniku odniesionych ran.

 

Kamera rejestrująca wnętrze świątyni zarejestrowała ludzi siedzących podczas mszy w ławkach, a także napastnika widocznego w prawym górnym rogu. Na nagraniu widać zarówno moment, kiedy dokonuje on zbrodni, jak również jego śmierć, gdy strzelać zaczął do niego mężczyzna odpowiedzialny za bezpieczeństwo w budynku, na terenie którego doszło do niedzielnej tragedii.

 

 

W sprawie okrutnego ataku na modlących się ludzi prowadzone jest śledztwo. Jak na razie nie są znane dokładne i oficjalne informacje na temat historii czy personaliów napastnika, jak również tego czym kierował się doprowadzając do strzelaniny. Nie znamy też wielu informacji o ofiarach. Policja nie zdradziła bowiem w rozmowie z dziennikarzami zbyt wielu szczegółów w temacie prowadzonych przez śledczych działań.

 

UWAGA! Poniżej znajduje się odnośnik do nagrania, na którym zarejestrowana została niedzielna strzelanina.

 

ZOBACZ NAGRANIE

 

Na terenie Teksasu, we wrześniu przyjęta została ustawa, zgodnie z którą można wnosić na teren świątyń takich jak np. kościoły czy synagogi broń.

 

 

 

Źródło: Associated Press ; USA Today ; Twitter/@BNONews ; Facebook/@FPITraining

 

 

 

 

Dramatyczne chwile spotkały jednego z mężczyzn pracującego jako fryzjer. Został on postrzelony kilkukrotnie przez uzbrojonego napastnika, a motywem do ataku okazało się to czym ofiara zajmuje się zawodowo, czyli… włosy.

 

Wszystko rozegrało się w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej na terenie leżącej niedaleko od Houston miejscowości Katy w stanie Teksas. Wszystko zaczęło się od wizyty w salonie fryzjerskim 13-letniego chłopaka.

 

Nastolatek wrócił do domu z nową fryzurą, która nie przypadła do gustu jego ojcu. Ten postanowił wrócić wraz ze swoim synem do fryzjera, do którego pracy jak widać miał spore zastrzeżenia.

 

Mężczyzna, który wcześniej obcinał włosy chłopakowi, zdecydował się poprawić wykonaną fryzurę bez opłacania tego, wprowadzając poprawki za darmo. Pomimo tego faktu jednak, ojciec chłopaka nie powstrzymał swoich nerwów.

 

Przed lokalem doszło do awantury między fryzjerem, a ojcem młodego klienta. Na słownej agresji jednak się niestety nie skończyło. W pewnym momencie agresywny mężczyzna wyciągnął broń palną i postrzelił kilkukrotnie fryzjera.

 

Ofiara została przetransportowana do szpitala, a sprawca uciekł. Policja rozpoczęła poszukiwania napastnika. Dla wielu strząsający jest szczególnie fakt, że sprawca oddawał strzały w obecności własnego dziecka.

 

To jedna z najgorszych historii o jakich słyszałem – skomentował zaistniałą sytuację Detektyw Wallace Wyatt.

 

Postrzelony trzykrotnie fryzjer trafił do szpitala. Na szczęście jego stan jest stabilny, a jego życie nie jest najprawdopodobniej zagrożone.

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Pixabay

 

 

 

 

Przestępstwa popełniane na dzieciach są czymś co wyjątkowo bulwersuję opinię publiczną na świecie. W związku z tym, funkcjonariusze służb idący z pomocą dla tych najmniejszych, niejednokrotnie wspominają o tym, że muszą w takich sprawach podejść w szczególny sposób i wyjątkowo starać się zachować zimną krew. Zapewne bardzo podobnie sytuacja wyglądała w tym przypadku.

 

Pół roku po porwaniu 8-letniej dziewczynki, policja zdecydowała się upublicznić nagranie, na którym zarejestrowano moment wejścia funkcjonariuszy do hotelowego pokoju zajmowanego przez porywacza.

 

Cały dramat porwanego dziecka rozegrał się na terenie stanu Teksas w dniu 18 maja. 8-latka była w trakcie spaceru ze swoją mamą w Forth Worth. W pewnym momencie, siłą odebrał matce córkę 51-letni mężczyzna- Michael Webb. Kobieta próbowała go powstrzymać, jednak pomimo jej rozpaczy, porywacz zabrał dziecko do samochodu i odjechał. Zaalarmowana przez nią policja szybko przeszła do działania.

 

 

 

Źródło: YouTube/Inside Edition ; sluzbywakcji.pl

 

Do tragedii doszło w parku wodnym. Zmarł 29-letni Amerykanin. Powód? Złapał infekcję na basenie. 

Fabrizio Stabile – 29-letni Amerykanin z New Jersey we wrześniu tego roku postanowił popływać trochę w parku wodnym w Teksasie. Kąpał się na basenie dla surferów. Niestety skończyło się to dla niego tragicznie. Bowiem mężczyzna nie przeżył.

 

Zaczęło się od niewinnego bólu głowy. Później doszła do tego gorączka oraz dezorientacja. 29-latek zmarł w wyniku zakażenia amebą, która występuje w słodkich wodach na całym świecie.

 

Basen, w którym pływał aktualnie jest zamknięty i badany.

 

Centrum Do Spraw Kontroli i Zapobiegania Chorób – pobrali już próbki wody z parku wodnego. We współpracy z lokalnymi i stanowymi departamentami zdrowia sprawdzają je teraz pod kątem obecności niebezpiecznej ameby, aby zapobiec jej dalszemu rozprzestrzenianiu się.

-zaznaczono.

 

Właściciel parku wodnego złożył kondolencje rodzinie zmarłego. Bliscy 29-latka założyli fundację, The Fabrizio Stabile Foundation, która ma informować społeczeństwo na temat zagrożeń związanych z amebą.

 

Źródło: gazeta.pl

Foto: Pixabay.com

 

Mężczyzna z Kanady przy zamówieniu zrobił literówkę. Zamówił, więc pizzę…z innego kraju. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi 🙂

Strażak z Kanady – Jordan Lampertz prowadził seminarium. Chciał jakoś nakarmić uczestników, więc pomyślał, że jak zwykle zamówi sobie pizzę. Jak się później okazało nie wszystko poszło tak jak powinno. Po jakimś czasie otrzymał telefon z pizzerii. Mężczyzna podczas składania zamówienia zrobił drobną literówkę i zamiast zamówić pizzę z Kanady, zamówił pizzę z San Antonio w Teksasie.

 

Wszedłem do Google i nagle zobaczyłem, że zamówiłem pizzę z San Antonio w Teksasie.

-wspomniał strażak.

 

Niestety niemożliwe już było cofnięcie zamówienia. Strażak poprosił, by wysłano pizzę, którą zamówił w Teksasie do najbliższej straży pożarnej bądź schroniska. Pizzeria bez problemu zgodziła się na takie rozwiązanie.

 

A Wy byliście kiedyś w takiej sytuacji?

 

Źródło: o2.pl

Foto: Pixabay.com

 

 

W mediach zawrzało. Ostatecznie policjanci przeprosili czarnoskórego mężczyznę.

Do zdarzenia doszło w południowej części Stanów Zjednoczonych w stanie Teksas. W mediach na całym świecie pojawiło się zdjęcie mężczyzny, który został zatrzymany przez policję.

43-letni Donald Neely został aresztowany, ponieważ wtargnął na czyjś prywatny teren. Najdziwniejsze było zachowanie policjantów. Aresztowali go, zakuli w kajdany, a później przywiązali do nich linę i zaczęli prowadzić mężczyznę ulicami miasta.

Policjanci jechali na koniach. W internecie zawrzało. Pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy ludzie pisali, że zachowanie to przypomina im niewolnictwo. Twierdzono też, że nie uszanowano godności mężczyzny.

Sprawa oburzyła polityków z partii Demokratów.

„Trudno to zrozumieć. Zdjęcie zrobione w Galveston jest prawdziwe. Potrzebne są szybkie działania, aby nikt nie był poniżany w ten sposób, a procedury aresztowania były uczciwe, sprawiedliwe i humanitarne.” – napisała na swoim Twitterze Adrienne Bell z Partii Demokratów.

Dodała także, że policja powinna otrzymać karę za takie zachowanie.

„Nie ma słów na to, jak bardzo jest to oburzające. To jak scena z „Django Unchained” w prawdziwym życiu. Glaveston musi za to odpowiedzieć” – dodała kongresmenka Pam Keith.

Policjanci przeprosili za swoje zachowanie.

Źródło: gazeta.pl

Foto: zrzut ekranu

 

Nagranie ukazujące przebieg całej tej niebezpiecznej sytuacji jest dla wielu wstrząsające, ukazuje ono jednak wyjątkowo bohaterską postawę 19-letniego mężczyzny. Wziął on na siebie atak agresywnego psa i naraził nawet własne życie, aby ratować zaatakowanego przez zwierzę 6-letniego sąsiada.

 

Cała sytuacja miała miejsce w stanie Teksas. Na jednym z podjazdów bawiła się trójka dzieci, do których podbiegł agresywny pitbull bez kagańca i rzucił się na jednego z chłopców. Pies zaczął gryźć przewróconego 6-latka, a pozostałe dzieci w panice rozbiegły się.

 

Na szczęście szybko na całą sytuację zareagował mieszkający obok 19-letni Grant Brown, gdy usłyszał niepokojące krzyki dziecka. Podbiegł on w miejsce tego niebezpiecznego zdarzenia, po czym sprowokował psa, aby ten pobiegł za nim i jego zaatakował zamiast gryzionego dziecka. Zwierzę rzeczywiście pobiegło za nastolatkiem, który został następnie przewrócony i sam po chwili potrzebował pomocy. Na szczęście dosyć szybko przegonić pitbulla udało się tacie chłopaka.

 

Zarówno 6-latek, jak i jego 19-letni wybawca potrzebowali pomocy medycznej. Obydwu założono szwy na głowach. Grant Brown musiał mieć opatrzone również rany rąk.

 

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego syna biegnącego do mnie z zakrwawioną głową, szyją i ramionami. Sprawdziłam go szybko, miał ranę na głowie – opowiedziała w rozmowie z dziennikarzem mama 6-latka Jill Lindeman.

 

Niebezpieczny pitbull został zabrany przez ludzi z tzw. ekopatrolu. Nie jest oficjalnie potwierdzone czy zwierzę uciekło właścicielom czy też zostało przez nich wolno puszczone z domu. Właściciele psa współpracują jednak ze służbami w celu wyjaśnienia całego incydentu.

 

Jestem bardzo dumna z tego, że bez wahania pobiegł pomóc temu dziecku – powiedziała matka 19-latka.

 

 

Poniżej obejrzeć można nagrania z dwóch kamer, które zarejestrowały sytuację z agresywnym pitbullem:

 

 

 

 

Źródło: YouTube/KPRC 2 Click2Houston ; o2.pl

 

Niedzielnego popołudnia, amerkańskie miasto Dallas w Teksasie nawiedziła ogromna burza. W wyniku silnych podmuchów, na jeden z apartamentowców przewrócił się dźwig budowlany. Zginęła jedna osoba, zaś sześć zostało rannych.

 

Upadek żurawia spowodował liczne szkody budynku – najbardziej ucierpiało pięć pięter apartamentowca oraz parking samochodowy.

 

Jak informują służby ratunkowe. w wyniku wypadku śmierć poniosła jedna kobieta, którą najpierw znaleziono ranną w mieszkaniu, a następnie przewieziono do szpitala – niestety. już w drodze do placówki przegrała walkę o życie. Jak donosi dziennik brytyjski The Independent, rannych zostało 6 osób. w tym dwie znajdują się w stanie krytycznym.

 

Jak twierdzi straż pożarna, jest to pierwszy taki przypadek, aby dźwig zawalił się na w pełni wybudowany i gotowy do użytku budynek. – O ile mi wiadomo, nigdy nie doszło do upadku żurawia na już zamieszkały budynek. Mamy tylko nadzieję, że liczba ofiar, którą znamy na tą chwilę nie zwiększy się – mówi Jason Evans, rzecznik straży pożarnej w Dallas.

 

Tragiczny wypadek został zarejestrowany i opublikowany na Twitterze.

 

 

Źródło: o2.pl; Twitter @soph_daigle
Fot.: Twitter @soph_daigle
EM