Kiedy cały świat od kilku dni zażarcie walczy z koronawirusem, mała grupka telewizyjnych gwiazd do wczoraj nie wiedziała w zasadzie o jego istnieniu, mimo iż w ich państwie zarażonych było już wtedy kilkanaście tysięcy osób, a o COVID-19 mówiły już wszystkie światowe telewizje.

 

Zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by w zachodnim świecie, ktoś będący osobą publiczną nie wiedział o tak poważnym problemie jak pandemia. Otóż wspomniane osoby, to uczestnicy niemieckiej edycji znanego na całym świecie programu – „Big Brother”.

 

Nowy sezon tego programu rozpoczął się u naszych sąsiadów ponad 2 tygodnie temu, kiedy to koronawirus powoli rozprzestrzeniał się na Starym Kontynencie jedynie we Włoszech. Podczas gdy wirus przenosił się już do kolejnych państw i dochodziło do masowych zarażeń, uczestnicy programu byli już odcięci od świata zewnętrznego, nie posiadając dostępu do internetu czy innych źródeł informacji.

 

Produkcja telewizyjnego show, dopiero wczoraj zadecydowała o wyjawieniu uczestnikom prawdy na temat pandemii, która obejmuje już niemal wszystkie państwa świata. Trzeba przyznać, że zrobiono to w pełni profesjonalnie, tak aby nie spowodować paniki. Do wspomnianego zadania oddelegowano lekarza, aby informacje były w 100% sprawdzone.

 

Reakcje uczestników były skrajne, jednak większość z nich bardzo emocjonalnie przeżyła wiadomości wideo od swoich przyjaciół i rodziny.

 

Zobaczcie sami:

(dostępne tłumaczenie na język angielski)

 

Źródła:

 

youtube/@Virtual DC

 

Śmierć przychodzi u wielu ludzi często nagle i w zaskakujący sposób. Do szczególnych można jednak zaliczyć sytuację, kiedy kres ziemskiej egzystencji napotyka człowieka w trakcie występowania przed kamerami. Tak też było w przypadku tego mężczyzny. Dla wielu intrygujących jest to, na jaki temat akurat wypowiadał się zmarły.

 

Mężczyzna, o którym mowa to Irakijczyk, która w rozmowie ze stacją telewizyjną Alsumaria TV, wypowiadał się na temat niskiego poziomu życia w Iraku. Dziennikarz napotkał go bowiem, kiedy ten przybył do szpitala i chciał uzyskać medyczną pomoc.

 

Zdenerwowany mówił o tym, że wielu ludzi jest zmęczonych i bez pracy. Ewidentnie poruszony wypowiadał się on w negatywny sposób o tym jak wygląda stan egzystencji sporej liczby osób w jego ojczyźnie.

 

W pewnym momencie rozmówca ekipy telewizyjnej złapał za ręce stojącego obok lekarza i usunął się na ziemię. Niestety miał on bardzo szybko umrzeć. Według medialnych doniesień, powodem zgonu był w jego przypadku zawał serca.

 

UWAGA! Na nagraniu zarejestrowano umierającego człowieka. Materiał może być więc nieodpowiedni dla szczególnie wrażliwych czytelników oraz osób poniżej 18. roku życia.

 

حجي يسقط في المستشفى أمام كاميرا #ناس_ناس وهو يطلق صرخة وجع!

حجي يسقط في المستشفى أمام كاميرا #ناس_و_ناس وهو يطلق صرخة وجع!

Gepostet von ‎Alsumaria TV قناة السومرية‎ am Dienstag, 18. Februar 2020

 

 

 

Źródło: Facebook/@AlsumariaChannel

Fot.: Pixabay ; Pexels

 

 

W tym tygodniu pojawiła się wiadomość, która mogła zasmucić wielu fanów jednego z popularnych seriali, ukazującego się od lat na antenie TVP 2. Przykrości z powodu zakończenia realizacji kolejnych odcinków nie kryją również aktorzy z obsady. Do całego zamieszania postanowiła odnieść się telewizja.

 

Serial „Rodzinka.pl” gościła na ekranach polskich telewizorów od 2011 roku. Teraz zdecydowano się jednak anulować emisję tej komedii. Do sprawy szybko odniosły się niektóre z gwiazd odgrywające główne role w serialu. W publikowanych wpisach pojawiały się słowa rozgoryczenia, a także zaskoczenie faktem, że w ich opinii nagle zaprzestaje się kręcenia kolejnych sezonów. Adam Zdrojewski nagrywając filmik, w którym komentował zaistniałą sytuację nie mógł powstrzymać łez. Aktorzy i aktorki deklarują, że przez czas realizacji tego serialu zżyli się ze sobą.

 

Czytaj też:

Fani Pawła Królikowskiego pogrążeni w smutku. Podjęto decyzję o jego…

 

Na temat powodów takiej decyzji dotyczącej tego, iż widzowie nie będą mogli spodziewać się oglądania kolejnych perypetii rodziny ukazywanej w zabawny sposób, odniosła się sama telewizja w treści opublikowanego komunikatu. Zawieszenie realizacji serialu wynikać ma z niezbyt zadowalających wyników osiąganych przez tę produkcję.

 

Po analizie wyników oglądalności podjęto decyzję o zakończeniu dalszej produkcji serialu „Rodzinka.pl”. Badania wykazały, że widzowie najchętniej poszukują odcinków poprzednich serii

– wyjaśnia telewizja w specjalnym komunikacie.

 

Już w dniu 1 marca wyemitowany zgodnie z planem zostanie pierwszy z ośmiu ostatnich odcinków tego serialu emitowanego przez ostatnie 9 lat. 16. sezon ma zakończyć całą serię. Zaskoczenia nie kryje w tym przypadku m.in. Tomasz Karolak, który uważa iż wcześniej mówiło się o nagrywaniu również 17. sezonu.

 

Telewizja Polska w wydanym oświadczeniu przyznała, że serial ten pozostaje wyjątkową produkcją goszczącą na naszych ekranach.

 

– Widzowie Telewizji Polskiej od piętnastu sezonów dzielą radości i troski rodziny Boskich. Dzieciństwo, dojrzewanie, wkraczanie w dorosłość, pierwsze miłosne zawody, ale przede wszystkim rodzinne wartości stały się częścią TVP i życia jej widzów. Ósmy odcinek 16. sezonu serialu „Rodzinka.pl” będzie pożegnaniem z tą wyjątkową rodziną

– czytamy w komunikacie TVP.

 

Widzowie chcący obejrzeć odcinki poprzednich serii „Rodzinki.pl”, będą mieli taką możliwość korzystając z platformy VOD Telewizji Polskiej.

 

 

Źródło: TVP ; Pudelek.pl ; Instagram

Fot.: Public Domain Pictures

 

 

O jej osobie głośno zrobiło się za sprawą telewizyjnych programów, jednak sławna stała się również dzięki internetowi oraz portalom społecznościowym, na których urywki z jej wypowiedziami, a także sytuacjami, w których brała udział, zyskują sporą popularność wśród widzów. Teraz jednak zaniepokojonych może być spore grono fanów popularnej Dagmary występującej m.in. w programie „Królowe życia”.

 

Programy z udziałem Dagmary Kaźmierskiej na antenie TTV okazały się być udanymi produkcjami, które mają sporo widzów, a sama zainteresowana szybko stała się rozpoznawalną postacią ze świata show-biznesu. Martwić wielu mogą jednak wieści dotyczące zdrowia oraz tego co czeka gwiazdę w najbliższej przyszłości. Właśnie na pytania związane z tymi tematami odpowiadała ona podczas wywiadu udzielonego przy okazji premiery filmu „Bad Boy”, na której pojawiła się i znów znalazła się w spektrum zainteresowania obecnych tam dziennikarzy.

 

Pomimo problemów zdrowotnych i problemów z nogą, Dagmara Kaźmierska zdecydowała się przybyć na premierę filmu autorstwa swojego znajomego reżysera Patryka Vegi. Swoją potrzebę wychodzenia do ludzi argumentowała też jeszcze jednym faktem.

 

– Staram się wychodzić do ludzi, nie siedzieć w domu, bo w domu ludzie umierają. Co będę siedzieć w domu?

– Tłumaczyła gwiazda.

 

W trakcie rozmowy z przedstawicielami mediów, oczywiście nie zabrakło pytań dotyczących problemów zdrowotnych oraz tego co w związku z nimi czeka wkrótce gwiazdę programu „Królowe Życia”.

 

– Z nogami troszkę gorzej, ale tak, jak wspominałam wcześniej – doktor Sawicki jedną nogę uratował, teraz w marcu będzie ratował drugą. Także wszystko będzie okej

– powiedziała Dagmara Kaźmierska.

 

Celebrytka stwierdziła również, że problemy zdrowotne nie są dla niej powodem do zmartwień. Uważa ona, że życie wypełnione jest osobami potrzebującymi pomocy w większym stopniu niż ona sama. Według jej słów można domniemywać, że wierzy ona w pomyślny przebieg operacji, która ją czeka, a przy tym z uśmiechem podchodzi w dalszym ciągu do życia.

 

 

Źródło: Pikio.pl ; TTV

Fot.: Pixabay

 

 

W ostatnim czasie wiele osób zaniepokojonych jest stanem zdrowia aktora Pawła Królikowskiego, znanego z takich seriali jak „Pitbull”, „Na dobre i na złe” czy „Ranczo”. Niestety kolejne doniesienia mogą być również przykre dla fanów i telewidzów. Podjęto, bowiem decyzję, która może wiele pokrzyżować w planach związanych z osobą aktora.

 

Popularność Pawła Królikowskiego zdecydowanie wzrosła przy okazji jego udziału w „Ranczu”- serialu, o którego powrocie na ekrany mówi się już od jakiegoś czasu. Pojawiły się jednak wątpliwości z szybką i pomyślną realizacją tego planu.

 

Jak podaje portal alaluna.pl, aktorka Ilona Ostrowska powiedziała, że aktorzy znają scenariusz kolejnego sezonu, a prace nad kolejnymi odcinkami miałyby się rozpocząć w pierwszej połowie tego roku. Jak się jednak okazuje, mogą utrudnić to pewne komplikacje, o których opowiedziała inna z aktorek.

 

– Informacje te krążą od półtora roku. Kazali nam rezerwować terminy i złożyć oświadczenie, że zgadzamy się wziąć udział w ewentualnej kontynuacji serialu. Mieliśmy zacząć zdjęcia w sierpniu, potem we wrześniu. Ale z tego co wiem, produkcja nie dostała pieniędzy

– wyjaśniła Grażyna Zielińska.

 

Aktorka wcielająca się w serialową „Babkę” uważa, iż jednym z problemów przy chęci kontynuowania serialu może być fakt braku funduszy. Nie są to jednak jedyne problemy.

 

– Sprawa utknęła i zapadła cisza. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, których nie ma

– powiedziała aktorka, której słowa przytoczył portal alaluna.pl.

 

Nawet jeśli jednak tę kwestię udało by się odpowiednio rozwiązać, to mógłby pojawić się kłopot ze skompletowaniem obsady aktorskiej. Ma to związek z przykrą sytuacją jaka spotkała Pawła Królikowskiego, który trafił do szpitala w Wigilię Bożego Narodzenia i spędził tam okres ostatnich Świąt. Jego stan po tygodniu się ustabilizował, jednak do tej pory nie jest on oceniany zbyt dobrze. Aktor będzie musiał bowiem udać się na długotrwałą rehabilitację, a to może wykluczyć go z możliwości udziału w kręceniu nowych odcinków serialu „Ranczo”.

 

Jak podał „Fakt”, bliscy aktora mają rozważać realizację tej rehabilitacji poza granicami naszego kraju.

 

 

Źródło: Alaluna.pl ; „Fakt”

Fot.: YouTube/Adrian Szenda (zrzut ekranu)

 

Prowadzący od ponad ćwierć wieku popularny teleturniej „Familiada” musiał tłumaczyć się ze swoich słów, po których rozpętała się burzliwa dyskusja wśród części internautów. Niektórym widzom „Familiady” mogły nie spodobać się bowiem poglądy Karola Strasburgera, o których postanowił wspomnieć podczas jednego z odcinków.

 

72-letni prezenter telewizyjny, a także aktor, wygłosił w czasie prowadzonego przez siebie programu opinię, która mogła zdecydowanie podzielić opinie oglądających teleturniej osób oraz użytkowników internetu, ponieważ temat ten od lat rodzi różne reakcje wśród Polek i Polaków.

 

Przy okazji zmagań uczestników teleturnieju padło pytanie o jaka powinna być kara wymierzana dzieciom. Wśród odpowiedzi pojawiła się sugestia, że może być to uderzenie. W reakcji na te słowa, prowadzący stwierdził, że nie wolno bić dzieci, wtedy odpowiadający doprecyzował, że chodzi o pospolitego klapsa. Wówczas Karol Strasburger powiedział: „Taki kontrolny klaps, żeby dziecko wiedziało, gdzie jest jego miejsce„. To właśnie takie postawienie sprawy przez gwiazdora wywołało reakcje wśród niektórych internautów.

 

W związku z atakującymi go komentarzami, Karol Strasburger postanowił opublikować oświadczenie, w której odniósł się do całego zamieszania w dłuższej wypowiedzi, niż kilka słów podczas telewizyjnego programu.

 

W ‚Familiadzie’ padło pytanie dotyczące dzieci. Jedni mnie pochwalili, że zaprotestowałem, że dzieci bić nie wolno, a drudzy wyczytali z tego, że jestem za tym, że dzieci wolno bić i teraz mnie atakują. To jest znak czasów, gdzie ludzie wciskają się w jakieś niepotrzebne komentarze i próbują z tego zrobić jakąś zadymę medialną. Jako ojciec mogę ewidentnie stwierdzić, że dzieci bić nie należy i całą klamrą zamykam to, że bicie dzieci jest niewłaściwe. A oni mi tak przypisują różne pierdoły. Moje oświadczenie jest jednoznaczne w tej sprawie

– wyjaśnił prowadzący popularnego teleturnieju.

 

 

Źródło: Fakt.pl ; TVP 2

Fot.: YouTube/ŚMIECHU WARTE TV (zrzut ekranu)

Kolejne produkcje z gatunku reality-show niejednokrotnie wzbudzają wiele kontrowersji, a nawet są dla widzów żenujące czy wręcz bulwersujące, kiedy jej uczestnicy postępują w sposób, który nie przystoi dojrzałym osobom. Okazuje się też jednak, że biorące w takich programach udział atrakcyjne kobiety otrzymywać mogą również niemoralne propozycje, a oferuje im się za to czasami naprawdę spore pieniądze.

 

Sytuacja tego typu miała miejsce w przypadku programu „Love Island”, a dokładniej dotyczyła brytyjskiej wersji tego show, które stać miało się na wyspach dosyć popularne. Sława szczególnie spotyka tam te uczestniczki, które mają dużo obserwujących na portalach społecznościowych i są aktywne w internetowej przestrzeni.

 

Popularność miewa jednak różne odsłony, a przy tym może przynosić przykre sytuacje. Jak się okazuje, kobietom z brytyjskiego „Love Island” proponowano seks za wielkie pieniądze. Opowiedzieć o tym postanowiły one same.

 

Rosie Williams oraz Tyne-Lexy Clarson stały się znane za sprawą Instagrama, kiedy ich profile zyskały dużą popularność po udziale we wspomnianym reality show. Obydwie postanowiły wyjawić okoliczności tych sytuacji w wywiadzie dla BBC o ofertach jakie otrzymywały.

 

Rosie zaproponowano spędzenie roku w Dubaju, u boku bogatego mężczyzny, który dodatkowo zobowiązać miał się do kupowania jej drogich torebek, ciuchów i biżuterii. Za zdecydowanie się na taki krok, kobieta otrzymać miała 100 tys. funtów, czyli równowartość około pół miliona polskich złotych. Jak twierdzi odrzuciła tę propozycję i stwierdziła, że żadne pieniądze by ją do tego nie przekonały.

 

– Nie spodziewałam się, że to się stanie, gdy będę sławna. Ostrzegano mnie przed krytycznymi komentarzami i ogromnymi zmianami w życiu, ale nie mówiono mi, że ktoś będzie mnie chciał przekupić

– tłumaczyła Rosie Williams.

 

Również druga z nich stwierdziła w wywiadzie, że miała do czynienia z ludźmi składającymi jej propozycje seksualne, oferując przy tym duży zarobek. Miała ona otrzymać 20 tys. funtów, czyli w przeliczeniu pieniądze na poziomie około 100 tys. złotych, za „kolację i napoje” z pewnym biznesmenem. To jednak nie była jedyna tego typu oferta odrzucona przez nią.

 

22-letniej gwieździe zaproponowano po udziale w „Love Island” 50 tysięcy funtów oraz pobyt w Dubaju. Młoda kobiet odpłacić miała to seksem oraz zachowaniem milczenia w tej sprawie.

 

– To prostytucja wysokiej klasy. Przerażające jest to, że jeśli wysłali wiadomość do mnie, to prawdopodobnie wysłali ją także do tysięcy ładnych dziewczyn na Instagramie.

– Powiedziała Tyne-Lexy Clarson w trakcie udzielania wywiadu dla BBC.

 

 

 

Źródło: BBC ; wp.pl ; fakt.pl

Fot.: Pixabay

Niedawno informowaliśmy o wyjątkowo kontrowersyjnym zachowaniu posła Janusza Korwin-Mikkego, który jako jedyny nie wstał, kiedy przez aklamację przyjmowano w polskim Sejmie uchwałę potępiającą kłamstwa na temat polskiej historii i naszej roli w II wojnie światowej, które wygłaszane były w ostatnim czasie przez ważnych urzędników Kremla, w tym prezydenta Władimira Putina. Co ciekawe, zachowanie prezesa partii Wolność zostało dostrzeżone również na wschodzie, a rosyjska telewizja przygotowała materiał, w którym podzielono się też komentarzem Korwina do całego zamieszania i ochłodzenia relacji na linii Warszawa-Moskwa.

 

Stacja telewizyjna „Pierwyj kanał”, nadająca w Federacji Rosyjskiej, zrealizowała program, w którym starano się przekonać widzów do retoryki tamtejszych władz w temacie sporu z Polską o historię tragicznych czasów dla Europy i świata.

 

W materiale tym głos oddano również posłowi Konfederacji. Janusz Korwin-Mikke stwierdził w rozmowie z rosyjską telewizją, że nie przyłoży ręki do tej uchwały, ponieważ uważa ją za głupią.

 

– W Polsce obecna jest rusofobia, to prawda. Ale decyzja parlamentu jest głupia, nie przyłożę do niej ręki. Niektórzy Polacy po prostu nie lubią Rosjan, a inni nie lubią Rosjan, bo tak nakazuje im Bruksela, albo Waszyngton- i to jest problem.

– powiedział znany polski wolnościowy polityk.

 

Co warte podkreślenia, również inni posłowie Konfederacji wstali przy odczytywaniu uchwały, dając wyraz jasnego i stanowczego sprzeciwu ponad podziałami wobec kłamstw uderzających w dobre imię Polski.

 

 

 

Źródło: Pierwyj kanał ; niezalezna.pl

Fot.: Twitter/@PiS_Malopolskie

Podczas trwającej kadencji Sejmu część opozycji niejednokrotnie ośmieszyła się już poprzez swoją nieobecność na głosowaniach, przez którą Prawo i Sprawiedliwość mogło rozstrzygać na swoją korzyść różnorakie sprawy, o które wcześniej opozycja postulowała walczyć. W dniu dzisiejszym odbyło się głosowanie nad przyznaniem dwóch miliardów złotych na rzecz Telewizji Publicznej. Chodzi o rekompensatę z tytułu nowelizacje ustawy o opłatach abonamentowych. Jak się okazało, również i w tym przypadku politycy Koalicji Obywatelskiej rozczarowali zapewne swoich wyborców.

 

W celu zablokowania ustawy dotyczącej 2 mld dla TVP, opozycja zaplanowała wspólną akcję, której plan wydawał się realny do zrealizowania. Chodziło mianowicie o to, aby wyciągnąć karty do głosowania i unieważnić przez to wynik umożliwiający przejście tej ustawy dalej. Opozycja jednak znów nie zrealizowała takiego działania tak jak należy, a to przez dwie posłanki Koalicji Obywatelskiej.

 

W wyniku braku kworum, ustawa zgodnie z polskim prawem nie została by przyjęta przez Sejm w dniu dzisiejszym. Nie stało się tak jednak, ponieważ posłanki Małgorzata Tracz (Zieloni) oraz Iwona Śledzińska-Katarasińska (Platforma Obywatelska) wzięły udział w głosowaniu.

 

W wyniku takiego obrotu sprawy, wymagane kworum, czyli 230 obecnych na sali i głosujących posłów, zapewniło przejście ustawy skutkującej 2 mld zł mediom publicznym w Polsce.

 

Kolejna już tego typu sytuacja i porażka wywołała negatywne komentarze wśród polityków i dziennikarzy. Niezadowoleni z tej sytuacji są oczywiście również przedstawiciele strony opozycyjnej.

 

 

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter

Fot.: Flickr