Pomimo ustabilizowania się sytuacji w szpitalach na terenie wielu państw zmagających się z rozprzestrzenianiem koronawirusa, wciąż jednak świat zmaga się z pandemią oraz niwelowaniem kryzysu powstałego w jej wyniku. Nadal też w wielu miejscach na różnych kontynentach obowiązują obostrzenia mające ograniczyć możliwość tłumnego gromadzenia się, gdyż w celu przerwania kanałów transmisyjnych słynnego już wirusa z Wuhan, konieczne jest unikanie bliskiego nadmiernego bliskiego kontaktowania się ludzi w społeczeństwie. Nie wszędzie jednak ludzie decydują się na respektowanie tego typu zaleceń. Tak też było w tym przypadku, który opisał portal o2.pl.

 

Od niedawna, w świecie muzułmańskim trwa okres postu zwany Ramadanem. Ten święty dla wyznawców islamu czas wiąże się też ze wspólnymi uroczystościami oraz modlitwami. Choć w Mekkce i innych miejscach, gdzie do tej pory muzłumanie wspólnie składali modły, zaprzestano organizowania takowych zgromadzeń czy pielgrzymek, to jednak zdarza się, że tłumy wyznawców nadal tłumnie się gromadzą.

 

W sieci pojawiły się nagrania oraz zdjęcia z afgańskiego miasta Herata. W pobliżu Gazer Gah Sharif, czyli miejsca będącego celem pielgrzymek wyznawców islamu, zgromadziły się tysiące osób, które na przekór zaleceniom i obostrzeniom wprowadzonym przez afgańskie władze, wspólnie odmawiały modlitwy, stojąc w bliskich od siebie odległościach. Gromadzący się tam ludzie nie zakładali też maseczek i rękawiczek.

 

– Myślę, że to po prostu dzieło Boga, tak jak my. To wola Boga, aby stworzyć takiego wirusa. Nas koronawirus nie obchodzi

– powiedzieć miał jeden z uczestników tego wydarzenia.

 

Kontrowersje wywołują również słowa muzułmańskiego autorytetu, który przewodził modlitwom. Mujibem Rahmanem Ansari według medialnych doniesień stwierdził bowiem, że śmierć z powodu koronawirusa w zaistniałej sytuacji będzie oznaczać śmierć męczeńską.

 

 

 

Przeczytaj również:

Zgromadzenie ponad 100 tysięcy ludzi! Jak do tego doszło? [WIDEO]

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube/@Ruptly

Fot.: Pixabay

We Włoszech pojawiło się światełko w tunelu. Krzywa wzrostu zachorowań i śmierci wypłaszczyła się i choć dalej jest na bardzo wysokim poziomie, to wydaje się że wirus mógłby już powoli opuszczać Włochy. Na pewno nie dojdzie jednak do tego jeśli ludzie tłumnie wrócą na ulice miast, a do tego doszło 3 dni temu w Neapolu. 

 

 

W stolicy regionu Kampania zaświeciło słońce, nie tylko na niebie ale i w wiadomościach, które mówiły o uspokojeniu się wirusa. Owo słońce musiało jednak mocno przygrzać niektórym w głowy, bowiem setki ludzi postanowiły wyjść na wąskie uliczki Neapolu. Na nagraniach widać, że nie wyszli oni tylko na niezbędne zakupy, niektórzy po prostu sobie spacerują, inni spokojnie palą papierosa, a jeszcze inni stoją tuż obok siebie i prowadzą spokojne konwersacje.

 

 

Co zaskakujące, na ulicach można zobaczyć niemal cały przekrój społeczeństwa, od młodych do najstarszych. Bardzo rzadkim widokiem są jednak najmłodsze dzieci, które jak wiemy są najmniej narażone na śmierć. Na nagraniu widać też funkcjonariuszy policji, którzy przechadzają się po ulicach, lecz jest ich zdecydowanie za mało aby zapewnić bezpieczeństwo i przestrzeganie przepisów. Zobaczcie sami:

 

 

 

 

 

Źródło:

youtube/@Corriere della Sera

To kolejne niepokojące doniesienia z naszego kontynentu. Chociaż cały świat żyje tematem rozprzestrzeniania się koronawirusa, a przy tym też sytuacją na północy Włoch, to jednak inne problemy z jakimi mierzyć muszą się przedstawiciele państw europejskich możliwe iż znów dają o sobie znać w wyjątkowo przykry sposób.

 

Do wstrząsających wydarzeń doszło w dniu dzisiejszym u naszych zachodnich sąsiadów. W niemieckim mieście Volkmarsen, kierujący samochodem marki mercedes wjechał w tłum ludzi zgromadzonych na ulicy w związku z organizowaniem i przejściem parady karnawałowej.

 

Na miejsce skierowane zostały służby. Jak podają miejscowe media, człowiek kierujący srebrnym mercedesem, który doprowadził do całego zdarzenia został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

 

Choć na ten moment nie ma zbyt wielu dokładnych informacji dotyczących okoliczności tego dramatycznego zajścia, to jak podaje niemiecki „Bild” rannych zostało co najmniej 15 ludzi. Nie ma potwierdzenia na ten moment, czy mieliśmy do czynienia z celowym działaniem lub nawet atakiem terrorystyczny, czy był to jedynie wypadek.

 

Na miejsce przybyły zarówno siły policyjne, jak i też straż pożarna oraz karetki pogotowia. Przedstawiciele służb przekazali też, że musi zostać wezwany śmigłowiec medyczny.

 

AKTUALIZACJA 16:17: Zdaniem świadków, wśród poszkodowanych są również dzieci. Kierujący pojazdem wjechał w grupę ludzi z takim impetem, że zatrzymał się dopiero po przejechaniu około 30 metrów. Na miejscu działania prowadzić ma duża stosunkowo liczba funkcjonariuszy policji.

 

Czytaj też:

Chcą wywołać wojnę domową u naszych sąsiadów? Akcja służb i zaskakujące doniesienia

 

Źródło: „Bild” ; news.sky.com ; rp.pl ; Twitter/@BRNewsFlash