W ostatnim czasie niejednokrotnie informowaliśmy o atakach pseudokibiców w miejscach publicznym. Tak też było w tym przypadku, kiedy na Śląsku osoby identyfikujące się z jedną z lokalnych drużyn zaatakowały w tramwaju. Miejscowi policjanci w reakcji na te wydarzenia przeprowadził skuteczne działania.

 

Ofiarami ataku padła dwójka nastolatków przemieszczająca się po Katowicach jednym z tramwajów. Zostali oni pobici przez swoich oprawców, gdyż jak podaje zespół prasowy śląskiej policji, napastnicy uznali ich za sympatyków wrogiego klubu sportowego.

 

Sprawców napaści udało się zidentyfikować i schwytać, dzięki szybko podjętym oraz sprawnie przeprowadzonym działaniom funkcjonariuszy z grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców.

 

Niespełna cztery tygodnie po ataku w katowickim tramwaju, zatrzymani zostali 24 i 21-latek podejrzewani o dokonanie tamtej napaści na dwóch młodszych od siebie chłopaków.

 

Sprawcy byli kompletnie zaskoczeni wizytą stróżów prawa. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty pobicia. Ich wybryk został określony, jako chuligański, wobec czego poniosą oni surowszą karę. O ich dalszym losie zdecyduje sąd – przekazała policja.

 

Zgodnie z zapisami znajdującymi się w Kodeksie Karnym, czynem o charakterze chuligańskim określa się występek polegający na umyślnym zamachu na m.in. zdrowie, wolność lub nietykalność cielesną lub też na porządek publiczny, jeśli sprawca działa publicznie i bez uzasadnionego powodu lub z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.

 

W ostatnich latach polska policja, przy zaangażowaniu antyterrorystów rozbiła sporą część struktur grup przestępczych opartych na ludziach ze środowiska pseudokibiców. Dzięki tym działaniom spora osób zaangażowanych w przestępcze działania bojówek utożsamiających się z kibicami klubów piłkarskich trafiła za kratki. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie występowania naruszeń porządku publicznego, jakiego dopuszczają się pseudokibice na południu Polski.

 

Czytaj również:

Nowe fakty na temat starć pseudokibiców! Członkowie bojówki użyli granatów? [FOTO/WIDEO]

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

Prokuratura kończy „rozbijanie” gangu pseudokibiców. Czy ktoś zajmie miejsce rozpracowanej bojówki?

 

Góry gotówki w mieszkaniu poszukiwanej liderki kiboli Cracovii?!

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Młoda kobieta nakleiła na drzwiach motorniczego naklejkę wspierającą LGBT. Za jej zerwanie nazwała motorniczego homofobem.

 

Do zdarzenia doszło w poznańskim tramwaju. Młoda kobieta nakleiła na drzwi kabiny motorniczego naklejkę z napisem „Strefa wolna od nienawiści” na tęczowym tle. Kierujący pojazdem zerwał ją, co spowodowało złość kobiety. Zaczęła na niego krzyczeć, zarzucając mu, że jest homofobem.

 

Sprawę skomentowała Iwona Gajdzińska z MPK Poznań, mówiąc o tym, że w przestrzeni pojazdów komunikacji miejskiej obowiązuje zakaz umieszczania treści, które nie zawierają informacji dla pasażerów.

 

Warto nadmienić, że za naklejanie treści niezgodnych z regulaminem komunikacji miejskiej grozi mandat. Nie wiadomo jednak, czy wspomniana kobieta została ukarana.

 

Jak informują czytelnicy serwisu ePoznan.pl, który opisał całą sprawę, do takich sytuacji dochodzi coraz częściej. Zwolennicy ideologii LGBT w ostatnim czasie nazywają homofobem każdego, kto ma choć trochę odmienne zdanie od nich. Nie zauważają natomiast, że swoim zachowaniem lub działaniami mogą szkodzić lub obrażać innych.

 

Źródło: TVP Info
Fot: Zdjęcie poglądowe

Takie sytuacje nie zdarzają się codziennie. W grudniu 2017 roku w Łodzi, na jednej ze swoich tras, kierowca tramwaju dostrzegł małego kota wbiegającego tuż pod koła pojazdu. Pomimo próśb i wyzwisk pasażerów, motorniczy zatrzymał się i pomógł zwierzęciu. Kilka dni temu mężczyzna został nagrodzony.

 

„Głupi”, „debil”, „chory psychicznie” – tak obrażano kierującego „15”, Michała Lutra. Tuż przed ruszeniem tramwaju, motorniczy dostrzegł, że pod pojazd wtargnął mały kot. Jak się okazało, wystraszone zwierzę schowało się tam w obawie przed kobietą i policjantem, którzy usiłowali schwytać futrzaka w celu przewiezienia go do schroniska.

 

Mężczyzna miał tylko dwie opcje – albo ruszyć i uśmiercić malucha, albo wstrzymać ruch i próbować uratować zwierzaka. Dobre serce wówczas 30-letniego Michała Lutra nie spotkało się jednak z uznaniem pasażerów, którzy obrzucili go licznymi wyzwiskami. – Gdy raz podejmę decyzję, to już jej nie zmienię – tłumaczył.

 

W końcu udało się uratować zwierzaka, jednak nie obyło się bez ciężkiego sprzętu i pomocy mechanika – wszystko to zajęło około półtorej godziny.

 

Kilka dni temu postawa motorniczego została doceniana przez Fundację Niechciane i Zapomniane – SOS dla Zwierząt, która przekazała mężczyźnie nagrodę w wysokości 500 złotych. Kwotę uzbierano z premii świątecznych, których zrzekli się pracownicy fundacji, aby nagrodzić mężczyznę.

 

– Niby motorniczy zrobił coś normalnego, zatrzymując tramwaj żeby ocalić kota. Jednak w dzisiejszym świecie niestety jest to czymś dziwnym – mówi Natalia Łukaszewicz z fundacji. – Myślę, że motorniczy słuchając swojego serca i sumienia, wybrał drogę, która nie zaszkodzi żadnej istocie i to jest dla mnie bardzo ważne. Jako fundacja chcemy pokazywać, że potrafimy doceniać dobre zachowania wobec zwierząt. Mam nadzieję, że kiedyś dożyję takich czasów, w których czymś dziwnym będzie to, że nie udzielono pomocy zwierzęciu a nie, że jej udzielono – dodaje.

 

Źródło: lodz.wyborcza.pl; dobrewiadomosci.net.pl

Fot.: lodz.wyborcza.pl

EM