Religijne uroczystości oraz przeżywanie świąt, w wielu religiach kojarzone są z czymś pozytywnym, radosnym albo w dobrym sensie wyciszającym. Niestety zdarza się, że również w takich okolicznościach dochodzi do tragedii, w których ginie wielu ludzi. Było tak m.in. podczas ostatnich Świąt Wielkanocnych, kiedy zaatakowane zostały kościoły i hotele na Sri Lance. Tym razem jednak, doszło do sytuacji, w której to nie terroryści przyczynili się do śmierci wielu ludzi. Wydarzenie opisał portal radiozet.pl.

 

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, do dramatycznych scen doszło podczas nabożeństwa odprawianego w tzw. kościele metodystyczno-zielonoświątkowym. Społeczność członków tej wspólnoty w Tanzanii była w trakcie odbywania swoich religijnych praktyk, kiedy doszło do sytuacji, która zakończyła się śmiercią dwudziestu ludzi. Szesnaście osób miało dodatkowo odnieść obrażenia. Obrzędy te prowadził pastor Boniface Mwamposa.

 

Według miejscowych władz, tragiczne zdarzenie miało miejsce w momencie, kiedy tłum ludzi skierował się w stronę ołtarza, aby przystąpić do rytuału określanego wśród zielonoświątkowców jako „namaszczenie świętym olejem”. Doszło wówczas do ataku paniki, przy okazji którego ludzie zaczęli się tratować. Wcześniej, podczas kazania Boniface Mwamposa miał obiecać ludziom „namaszczenie krzyżmem”. To zapewne wywołało taką euforię wśród zgromadzonych osób, że powstało zbyt duże zamieszanie przeradzające się w panikę i tragedię zarazem.

 

Niestety wśród ofiar odnalezionych zostało również pięcioro dzieci, a w opinii przedstawicieli lokalnej policji, podana liczba ofiar może odbiegać od ostatecznych danych dotyczących tego ilu ludzi zginęło lub zostało rannych.

 

 

Źródło: radiozet.pl ; PAP

Fot.: Pixabay

 

Tragiczne wydarzenia miały miejsce w miejscowości Karbali, znanej w Polsce głównie za sprawą działań polskich żołnierzy podczas wojny w Iraku i filmu opowiadającego o tamtych wydarzeniach. Teraz miała tam miejsce jednak inna tragedia, w wyniku której życie straciło wielu świętujących ludzi.

 

Dramat rozegrał się podczas szyickiego święta Aszura. 10 dnia pierwszego miesiąca wg. kalendarza muzułmańskiego, do irackiego miasta przybywa wielu pielgrzymów. Szyici przyjeżdżają tam wówczas w celu upamiętnienia męczeństwa Husajna ibn Alego, który był wnukiem Mahometa. Karbala jest miejscowością, w której poniósł on śmierć.

 

Według medialnych doniesień, podczas tegorocznej pielgrzymki szyitów życie straciło ponad 30 osób. Jak poinformowała stacja BBC, przyczyną tragicznych scen był wybuch paniki, jaki miał miejsce rytualnego biegu. W przestraszonym tłumie ludzie zaczęli wzajemnie się tratować co doprowadziło do śmierci kilkudziesięciu osób w związku z odniesionymi przez nich obrażeń. Niektóre medialne doniesienia mówią o tym, iż panika miała wybuchnąć poprzez zawalenie się części znajdującego się w tamtym miejscu pasażu.

 

Według tragicznych statystyk przekazanych przez irackiego ministra zdrowia, życie straciło co najmniej 31 ludzi, jednak może ta liczba niestety wzrosnąć.

 

W trakcie obchodów Aszury w 2004 roku, miały miejsce ataki bombowe, których celem stali się pielgrzymi. W Karbali oraz Bagdadzie w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło wówczas 140 osób. Wspomnienie tamtych dramatycznych wydarzeń również mogły przyczynić się do zaistnienia paniki w zgromadzonym tłumie podczas tegorocznego świętowania.

 

Szyici są odłamem islamu, którego wyznawcy znienawidzeni są przez dżihadystów i fundamentalistów islamskich, którzy uznają szyitów za zdrajców prawdziwej wersji nauk Mahometa przekazanych na kartach Koranu oraz w Sunnie. Wyznawcy szyizmu zamieszkują szczególnie tereny takich państw jak Iran, Bahrajn, Azerbejdżan czy Irak.

 

 

Źródło: BBC ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons