Redaktor naczelny tygodnika „Wprost” w latach 2013-2015, Sylwester Latkowski jest reżyserem dokumentu „Nic się nie stało”, według którego w sopockich klubach miało dochodzić do gwałtów na nieletnich dziewczynach. W filmie pojawiały się zdjęcia znanych osobistości, które znajdowały się w trójmiejskiej „Zatoce Sztuki”, m.in. Radosława Majdana, Kuby Wojewódzkiego, Natalii Siwiec, Borys Szyca czy Piotra Liroya-Marca. Część z nich zapowiada pozwy.

 

 

Ten ostatni w wywiadzie dla „Faktu” postanowił odnieść się do sprawy i wyjaśnić, czy wykona kroki prawne w kierunku:

 

 

„Ja w tym klubie byłem parę razy, byłem na imprezie towarzyszącej, gdzie mnie zaproszono z grupą przyjaciół. Raczej jak wychodziliśmy ze znajomymi, to chodziliśmy do innych klubów, niekoniecznie do Zatoki. Gdy zaczęły się pojawiać pierwsze teksty o sytuacji w tym klubie, to zupełnie mnie to nie dziwiło. Całe to towarzystwo było dość dziwne, więc nie mieliśmy wspólnego języka. Nie lubiłem tych ludzi. Miałem z nimi nawet zatarg” – mówi Liroy.

 

 

„Rzadko kiedy bywałem w tym klubie, chyba ze trzy razy, natomiast nie mam żadnych powiązań z tym półświatkiem, więc nie mam żadnych podstaw, aby kogoś podawać do sądu” – oznajmia Piotr Marzec.

 

 

„Moim zdaniem, to jest szukanie taniej sensacji, bo w rzeczywistości 90 proc. Trójmiasta balowała w Zatoce. Tylko że większość nie jest znana i popularna. Ale film obejrzę, bo sama historia jest ciekawa” – twierdzi muzyk.

 

 

Liroy podkreślił, że trzyletni wyrok za gwałt na młodej dziewczynie to skandal.

 

 

„Dla mnie jest dość dziwne, że nie zrobił nikt filmu o osobach, które pozwalają na takie wyroki? Dla mnie ciekawe jest, kto za to odpowiada. Z tego, co słyszę, to cały czas jest wiele sensacyjnych doniesień, ale moim zdaniem to jest słaby wątek, dlatego, gdybym,to skupiłbym się na osobach, które odpowiadają za takie. Moim zdaniem jest to słabe, że sprawa trwa już tyle lat, a nie ma zarzutów dla wielu osób, które były zamieszane w ten proceder, tylko dla jednej osoby”

 

 

Źródło: tvp.info, dorzeczy.pl, fakt24.pl

Fot: YouTube/  Jeden z wielu  (zrzut ekranu)

Odkąd Rafał Trzaskowski został kandydatem na prezydenta RP zapowiada, że zlikwiduje TVP. Wczoraj natomiast pod siedzibą Telewizji Polskiej prezydent Warszawy mówił, że zarząd TVP przyznał sobie duże premie. Na odpowiedź wywoływanych nie trzeba było długo czekać.

 

Wczoraj w godzinach popołudniowych pod siedzibą TVP Rafał Trzaskowski przeprowadził konferencję prasową, podczas której kierował różne zarzuty w stronę Telewizji Publicznej. „Zarząd telewizji przyznał sobie gigantyczne premie idące w miliony złotych. Podobno za świetne wyniki finansowe, kiedy telewizja jedną rękę wyciągała dłoń po miliardy pieniędzy podatnika. Dlatego czas na ogólnonarodową debatę o mediach publicznych”.

 

Na odpowiedź TVP nie trzeba było długo czekać, gdyż ta pojawiła się po trzech godzinach. Zarząd Telewizji Publicznej wydał oświadczenie, w którym zaprzecza przyznawaniu sobie premii. „Telewizja Polska S.A. informuje, że przekazana w dniu 19.05.2020 r. przez Rafała Trzaskowskiego informacja, jakoby Zarząd TVP S.A. przyznał sobie premie finansowe jest kłamstwem”.

 

Dalej można przeczytać: „Zarząd TVP nie przyznał sobie żadnych premii. Gdyby Pan Trzaskowski posiadał elementarne kompetencje w zakresie nadzoru nad spółkami prawa handlowego, wiedziałby, że Zarząd Telewizji Polskiej, podobnie jak zarządy nadzorowanych przez niego spółek komunalnych w mieście stołecznym Warszawie, nie posiada uprawnień do przyznawania sobie wynagrodzenia w tym premii”.

 

Według TVP wygłoszone przez Rafała Trzaskowskiego słowa wypełniają znamiona przestępstwa z art. 212 par. 1 i 2 Kodeksu Karnego. Wobec tego Telewizja Publiczna pod groźba skierowania sprawy do sądu zażądała od prezydenta Warszawy przeprosin w przeciągu 52 minut. „Telewizja Polska informuje, że o ile pan Rafał Trzaskowski nie przeprosi publicznie Telewizji Polskiej dzisiaj do godziny 19.30, zostanie przeciwko niemu skierowany prywatny akt oskarżenia”.

 

Oświadczenie TVP ukazało się o 18:38.

 

Źródło: Do Rzeczy

Foto: You Tube/ Fakty RMF FM (zrzut ekranu)

Wiadomo, że wybory 10 maja od początku trudno było przeprowadzić w terminie. Pojawiła się krytyka ze strony opozycji, która była przeciwna tej dacie. Obecne sondaże pokazały zmianę układu sił. Kolejność kandydatów poza obecnym prezydentem wygląda inaczej niż na początku kampanii. Na dziś zaplanowano debatę kandydatów na urząd prezydenta, lecz pojawiają się spekulacje, czy wszyscy zaproszeni wezmą w niej udział. Władysław Kosiniak-Kamysz wypowiedział się w omawianej sprawie.

 

TVP o 20.30 ma się rozpocząć debata, w której udział mają wziąć wszyscy kandydaci. Jednak bardzo prawdopodobne wydaje się, że w tym samym czasie odbędzie się ważne głosowanie w sprawie wyborów korespondencyjnych. Niektórzy spośród kandydatów są także posłami, a więc ich obecność na debacie została zagrożona.

 

 

W  Wirtualnej Polsce Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział

– Przed chwilą rozmawiałem z marszałkiem Piotrem Zgorzelskim. Jeszcze nie ma informacji o głosowaniach, czy one będą dziś, jutro, o której godzinie. Nie wiadomo. To jest już niestety standard w Sejmie, że jesteśmy zaskakiwani wieloma rzeczami – ustawami, zmianami terminarza

 

 

Następnie szef PSL dodał

– Jeżeli w głosowaniach o 20:30 miałby być punkt dotyczący głosowania pocztowego, to oczywiście, że zrezygnuje z udziału w debacie, bo najważniejsze jest zatrzymanie złego prawa. Jestem w stanie poświęcić wszystkie inne ważne rzeczy

 

 

Sytuacja związana z przeprowadzeniem wyborów korespondencyjnych nabiera tempa od czasu, gdy Senat odrzucił ustawę. Pod znakiem zapytania stoją wyniki głosowania Sejmu, ponieważ Porozumienie nie jest jednomyślne. Widać zatem, że dla kandydatów to głosowanie ma ogromne znaczenie. Prawdopodobnie Władysław Kosiniak-Kamysz, Małgorzata Kidawa-Błońska oraz Krzysztof Bosak zwrócili się z prośbą o zmianę daty wspominanej debaty.  Taka sytuacja wydaje się prawdopodobna, gdyż organizacja wyborów na ostatnią chwilę byłaby skomplikowana.

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło fot.: Wikipedia Cammons

Nie będzie zaskoczeniem jeśli pozwolimy sobie na stwierdzenie, że materiały TVP są dalekie od obiektywnych. Telewizja publiczna od zawsze była w rękach partii aktualnie rządzącej i zawsze w mniejszym bądź większym stopniu jej sprzyjała.

 

 

Obecnie jednak TVP zmieniło się nie do poznania, do obiektywizmu droga bardzo daleka, a wydaje się że z dnia na dzień coraz dłuższa. W mediach publicznych nie usłyszymy prawdopodobnie złego słowa na temat partii Prawo i Sprawiedliwość, czy Prezydenta Polski Andrzeja Dudy. Wyjątkiem mogą być sytuacje gdy stacja nieświadomie zdyskredytuje rząd.

 

 

Ten przypadek jest jednak wyjątkowy, bowiem podważył autorytet władzy w kwestii zmian prawnych związanych z pandemią.

Niezwykle charakterny dziennikarz Michał Rachoń, posiada teraz własny program o nazwie „#jedziemy”. W jednej z jego odsłon dziennikarz gościł profesora medycyny i tezą owego programu było wyśmianie jak sam Rachoń powiedział „absurdalności sytuacji” związanej z koronawirusem.

 

 

Do czego służy maseczka … TVP wstydzi się tego materiału 😉

Gepostet von GlosGminny.pl am Freitag, 17. April 2020

 

 

Profesor objaśnia tam iż maseczka jest jedynie potrzebna lekarzom, np chirurgom na salach operacyjnych, czy osobom odwiedzającym szpital, lecz noszenie ich na co dzień nazwano absurdem, gdyż jak redaktor Rachoń powiedział – każda maseczka noszona w miejscach publicznych „zbiera wszystkie zarazki, wirusy, inne rzeczy na tą maseczkę, ma ją przy sobie i jak ją zabiera do domu to częstuje wirusami wszystkich u siebie w domu”.

 

 

Program wyemitowany został jeszcze przed ogłoszeniem nakazu noszenia maseczki przez wszystkich ludzi w miejscach publicznych. Takie mocne obśmianie tej czynności wydaje się absurdalne, po tym jak obecnie ich nie noszenie skutkować może wielkimi mandatami, także dla Michała Rachonia i wszystkich profesorów medycyny.

 

 

Źródła:

Fot.: wikipedia

fb/@glos gminy

Amerykańska ambasador w Polsce Georgette Mosbacher już niejednokrotnie podpadła polskim mediom i opinii publicznej za swoje polityczne komentarze i wypowiedzi jednoznacznie sugerujące, że jej poglądy nie są po drodze z tymi, które panują w obozie rządzącym.

 

 

Osoba sprawująca tak ważną funkcję w kraju uznawanym ponoć za jednego z najważniejszych sojuszników USA, nie powinna zaliczać takich wpadek, bowiem udział w krajowej dyskusji politycznej nie należy do jej kompetencji. Mosbacher odniosła się na twiiterze do głośnej ostatnio rywalizacji telewizji publicznej i TVN. Ci pierwsi zarzucili TVN ciągłe próby wchodzenia stacji do polityki i ataki na rząd, a także stwierdzili że prywatna stacja niesłusznie atakuje Jarosława Kaczyńskiego za złożenie kwiatów na cmentarzu i wjazd na jego teren samochodem, podczas gdy było to ponoć zakazane przez rząd. Chodzi oczywiście o ten materiał:

 

 

 

 

Ci drudzy długo nie zwlekali z odpowiedzią.

 

 

 

 

Amerykańska ambasador wyraźnie dała znać, która ze stron konfliktu ma według niej rację. Mosbacher niemal powieliła słowa wypowiedziane przez prezentera stacji TVN w czasie „Faktów”.  Oto wspomniana wypowiedź:

 

 

 

Nie będziemy tu oceniali, która ze stron – TVP czy TVN ma rację w tej wymianie poglądów, jednakże wydaje nam się, że z całym szacunkiem, ambasador USA nie powinna bronić prywatnej stacji, tylko z tego względu że jej właścicielami są Amerykanie. Już nie raz mieliśmy przykłady pokazujące, że kanały informacji należące do cenionej zagranicznej firmy dokonywały paskudnych i niegodnych mediów czynów, jak np. oburzający tytuł gazety „Fakt” po śmierci syna Leszka Millera.

 

 

Źródła:

twitter/@USAmbPoland

youtube/@Marek Porwol

youtube/@Karol Wilkosz

Fot.: Wikipedia

Programy z udziałem Marty Manowskiej zazwyczaj znajdują rzeszę wiernych fanów, którzy śledzą losy bohaterów. Niedawno odbyła się premiera nowego przedsięwzięcia z udziałem lubianej prowadzącej. „Ośmiu wspaniałych to nowa produkcja Telewizji Polskiej.

 

Czy nowy program pójdzie śladami takich produkcji jak: „Rolnik szuka żony” i „Sanatorium miłości”? Odpowiedź no to pytanie poznamy już wkrótce, gdyż w ostatnim czasie na ekranach pojawił się  wyczekiwany odcinek nowego programu.

 

Po zakończeniu pierwszego odcinka „Ośmiu Wspaniałych” w sieci pojawiły się zarówno pozytywne, jak i negatywne komentarze odnośnie zaprezentowanego materiału.

 

Produkcja opisuje zmagania  ośmiu dorosłych mężczyzn po życiowych przejściach, którzy postanowili zdecydować się na ważny krok. Panowie podjęli decyzję, że chcą  odmienić swoje dotychczasowe życie. Program Składa się z 10 odcinków, a pierwszy z nich został zaprezentowany w ubiegły piątek. Oczywiście opinie po emisji były niejednoznaczne, czyli jak zwykle znaleźli się sympatycy i osoby krytykujące.

 

Dla pewnych osób program może stać się iskrą zapalną do zmiany, promykiem nadziei i światłem w trudnych momentach, a inni mogą uznać, że nie przekazuje on dobrych wartości.

 

Drugi odcinek „Ośmiu Wspaniałych”  zostanie zaprezentowany widzom w piątek 27 marca o godz. 20:35 w TVP. W czasie programu uczestnicy będą musieli stworzyć kobietę swoich przy użyciu manekina i damskiej odzieży. Jest to pewnego rodzaju eksperyment psychologiczny, który ma odpowiedzieć na ważne pytanie o relacje z kobietami. Mężczyźni pokarzą w ten sposób jak postrzegają kobiety. W produkcji pojawią się również szybkie randki. Warto obejrzeć, gdyż ten odcinek jest już dziś!

 

 

Ośmiu wspaniałych – zapowiedź odc. 1.

Jak 8 mężczyzn po przejściach zmienić w „OŚMIU WSPANIAŁYCH”❓🤔 Pierwszy odcinek NOWEGO programu już w piątek o 20:35 w TVP1🤩💘 Zaprasza Marta Manowska to ja👄 #BądźmyRazem

Gepostet von Bądźmy Razem. TVP am Mittwoch, 18. März 2020

Źródło: rmf.fm.pl,  https://www.facebook.com/BadzmyRazem.TVP/videos/2664406150511157/

Źródło fot.: Wikipedia Cammons

 

Do sporów polityków podczas telewizyjnych dyskusji raczej niemal wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Od kilku lat bowiem, na co dzień obserwujemy ścieranie się polityków reprezentujących partię rządzącą oraz jej koalicjantów, którzy na różne tematy w różnym czasie z przedstawicielami opozycji, co raz znajdującej inne tematy, w których zarzucają władzy łamanie praworządności i brak szacunku dla demokratycznych wartości. Co jednak ciekawe, może się zdarzyć, że w trakcie takich rozmów w studiu telewizyjnym dochodzi do wymiany zdań pomiędzy przedstawicielami opozycji, a nawet ugrupowań będących swego czasu w koalicji.

 

Opisana sytuacja miała miejsce w programie „Minęła 8” na antenie TVP Info. Jednym z tematów było wówczas też przeznaczanie środków na onkologię i sytuacja w służbie zdrowia, czyli kwestie które po raz kolejny elektryzują społeczeństwo.

 

Wśród zaproszonych gości znalazł się również Poseł Szramka klubu „Koalicja Polska”. Polityk ten wywodzi się z ruchu Kukiz’15, jednak podobnie jak pozostała część tego ugrupowania dołączył on do klubu PSL tworząc wspólny koalicyjny klub.

 

Poseł Szramka stwierdził w pewnym momencie, że Platforma Obywatelska rządziła źle i poniosła za to konsekwencje. Posłanka PO-KO postanowiła szybko przypomnieć mu jednak, kto w tamtym czasie rządził wspólnie z jej partią.

 

W reakcji na słowa posłanki w studiu zapanował śmiech, od którego powstrzymać nie mógł się również prowadzący program „Minęła 8” Adrian Klarenbach.

 

 

 

Źródło: TVP Info ; Twitter/@pikus_pol

 

W tym tygodniu pojawiła się wiadomość, która mogła zasmucić wielu fanów jednego z popularnych seriali, ukazującego się od lat na antenie TVP 2. Przykrości z powodu zakończenia realizacji kolejnych odcinków nie kryją również aktorzy z obsady. Do całego zamieszania postanowiła odnieść się telewizja.

 

Serial „Rodzinka.pl” gościła na ekranach polskich telewizorów od 2011 roku. Teraz zdecydowano się jednak anulować emisję tej komedii. Do sprawy szybko odniosły się niektóre z gwiazd odgrywające główne role w serialu. W publikowanych wpisach pojawiały się słowa rozgoryczenia, a także zaskoczenie faktem, że w ich opinii nagle zaprzestaje się kręcenia kolejnych sezonów. Adam Zdrojewski nagrywając filmik, w którym komentował zaistniałą sytuację nie mógł powstrzymać łez. Aktorzy i aktorki deklarują, że przez czas realizacji tego serialu zżyli się ze sobą.

 

Czytaj też:

Fani Pawła Królikowskiego pogrążeni w smutku. Podjęto decyzję o jego…

 

Na temat powodów takiej decyzji dotyczącej tego, iż widzowie nie będą mogli spodziewać się oglądania kolejnych perypetii rodziny ukazywanej w zabawny sposób, odniosła się sama telewizja w treści opublikowanego komunikatu. Zawieszenie realizacji serialu wynikać ma z niezbyt zadowalających wyników osiąganych przez tę produkcję.

 

Po analizie wyników oglądalności podjęto decyzję o zakończeniu dalszej produkcji serialu „Rodzinka.pl”. Badania wykazały, że widzowie najchętniej poszukują odcinków poprzednich serii

– wyjaśnia telewizja w specjalnym komunikacie.

 

Już w dniu 1 marca wyemitowany zgodnie z planem zostanie pierwszy z ośmiu ostatnich odcinków tego serialu emitowanego przez ostatnie 9 lat. 16. sezon ma zakończyć całą serię. Zaskoczenia nie kryje w tym przypadku m.in. Tomasz Karolak, który uważa iż wcześniej mówiło się o nagrywaniu również 17. sezonu.

 

Telewizja Polska w wydanym oświadczeniu przyznała, że serial ten pozostaje wyjątkową produkcją goszczącą na naszych ekranach.

 

– Widzowie Telewizji Polskiej od piętnastu sezonów dzielą radości i troski rodziny Boskich. Dzieciństwo, dojrzewanie, wkraczanie w dorosłość, pierwsze miłosne zawody, ale przede wszystkim rodzinne wartości stały się częścią TVP i życia jej widzów. Ósmy odcinek 16. sezonu serialu „Rodzinka.pl” będzie pożegnaniem z tą wyjątkową rodziną

– czytamy w komunikacie TVP.

 

Widzowie chcący obejrzeć odcinki poprzednich serii „Rodzinki.pl”, będą mieli taką możliwość korzystając z platformy VOD Telewizji Polskiej.

 

 

Źródło: TVP ; Pudelek.pl ; Instagram

Fot.: Public Domain Pictures

 

 

Jeden z popularnych polskich aktorów Paweł Królikowski przeżywa trudny czas w swoim życiu i wraz ze swoimi bliskimi prowadzi walkę z przykrościami jakie niosą ze sobą problemy zdrowotne. Pojawiające się doniesienia związane z tą sprawą są śledzone przez fanów oraz często wywołują niestety niepokój. W tym wszystkim pogratulować można aktorowi jednak wsparcia kochających go osób.

 

Poważne problemy zdrowotne aktora, znanego z takich seriali jak „Na dobre i na złe”, „Pitbull” czy „Ranczo”, miały swój początek w roku 2015, kiedy to musiał on przejść operację usunięcia tętniaka mózgu. Choć przebiegła ona pomyślnie i Paweł Królikowski wrócił do swoich obowiązków zawodowych, to jednak w ubiegłym roku jego stan znów uległ pogorszeniu. Potrzebna była kolejna operacja, po której to niestety powstał kolejny problem… krwiak. To zaś wiązało się z koniecznością przeprowadzenia następnego zabiegu. Warto wspomnieć, że niestety ostatnie Święta Bożego Narodzenia aktor musiał spędzić w szpitalu, do którego trafić miał według informacji medialnych w dniu 24 grudnia.

 

Osłabiony organizm aktora stał się bardziej podatny na zakażenie. W tych wszystkich trudnościach, może on liczyć jednak na wsparcie swojej małżonki, która również zajmuje się od lat aktorstwem- Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej.

 

Żona aktora swój czas i sporą część życia podporządkowywać ma pod to, aby towarzyszyć mężowi w jego walce ze zdrowotnymi problemami.

 

– Jeśli ma jakieś zachcianki, Gonia gotuje mu wszystko. Dba, pielęgnuje, opowiada, co dzieje się w domu i ZASP-ie, bo on chce być na bieżąco

– powiedzieć miał w rozmowie z „Na Żywo” człowiek, który ma przyjazne relacje z rodziną Królikowskich.

 

Jak informuje również portal Pomponik.pl, aktorka miała poprosić osoby odpowiedzialne za realizowanie kolejnych odcinków znanego serialu „Klan” o to, aby grafik był ułożony w taki sposób, żeby mogła ona jak najwięcej czasu spędzać przy swoim mężu. Ta prośba miała zostać zaakceptowana.

 

Mówi się, że rodzina Pawła Królikowskiego rozważa realizację długotrwałej rehabilitacji aktora poza granicami Polski, najprawdopodobniej na terenie Niemiec. Zapewne również tam chciałaby mu towarzyszyć żona Małgorzata.

 

Czytaj też:

Fani Pawła Królikowskiego pogrążeni w smutku. Podjęto decyzję o jego…

 

 

Źródło: Pomponik.pl ; „Na Żywo” ; Alaluna.pl

Fot.: YouTube/serialetvp (zrzut z ekranu)