USA, miasto Peoria w stanie Illinois. Mężczyzna, który tego dnia jechał do pracy, był mimowolnie świadkiem niesamowitego zdarzenia. 

Gdy mówimy o kimś, że jest świnią – nie mamy zbytnio dobrego zdania o takim człowieku. Od tej pory może się to zmienić, a „świnia” stanie się synonimem sprytu, brawury, odwagi oraz ogromnej determinacji.

Wieziony (najprawdopodobniej na rzeź) prosiak postanowił wykorzystać złe zabezpieczenie w samochodzie i wyskoczyć z pędzącego pojazdu. Była to okazja „last minute”, aby trafić na wolność, zamiast na stół w postaci obiadowego kotleta. Mimo, że pojazd nie poruszał się wolno, chęć bycia wolnym wygrała ze strachem.

Wszystko to zarejestrował mężczyzna, który jechał tuż za pojazdem wiozącym świnie.

Nie podano co prawda, jak dalej potoczyły się losy dzielnej świni. Nie zmienia to jednak faktu, że za odwagę należą się ogromne brawa.

wrc.net/Red/Fot YouTube screen

Niewielu jest takich, którym udało się uciec od morderczego uścisku reżimu Korei Północnej, ale ci, którym się udało opowiadają o tajemniczej chorobie, na którą masowo umierają ludzie żyjący w okolicy Punggye-ri.

 

W tym regionie znajduje się koreański ośrodek atomowy.

„Myśleliśmy, że umieramy, bo jesteśmy biedni. Dopiero po ucieczce uświadomiliśmy sobie, że przez te wszystkie lata narażali nas na rakotwórcze promieniowanie”

– mówi Lee Jeong Hwa, jeden ze zbiegów, cytowany przez CBS.

 

Wielu mówi o zdeformowanych ciałach noworodków, u których nawet ciężko rozpoznać płeć. Według nich, dzieci były natychmiast zabijane.

 

Co na to lekarze? Przebadali zbiegów pod kątem napromieniowania, ale nie wykryli u nich niepokojących symptomów. Tajemniczych chorób nie wykluczono ponieważ brakuje dokładnych badań w miejscu, gdzie prowadzone były testy broni nuklearnej.

 

/mb/

Neapol to włoskie miasto, w którym dwaj polscy piłkarze – Arkadiusz Milik oraz Piotr Zieliński za sprawą swoich występów na boisku zapisują się w historii. Okazuje się, że przynajmniej przez parę dni to inny nasz rodak jest najgłośniej komentowanym tam przybyszem z nad Wisły. 32-letni Robert L. uciekł w niedzielę z więzienia Poggioreale w Neapolu, co jest pierwszym takim przypadkiem od… 100 lat.

 

Według mediów na płw. apenińskim, więzień czekał na swój proces w areszcie śledczym od grudnia minionego roku. Polak oskarżony jest o zabójstwo obywatela Ukrainy.

 

Robert L. miał zaplanować swoją ucieczkę w iście filmowym stylu. Nasz rodak zrobił sznur z prześcieradła i przeskoczył na drugą stronę muru. Wyczyn jest ten o tyle „wybitnym”, że z owianego złą sławą więzienia Poggioreale nie udało się nikomu uciec już od stu lat.

 

Sprawa przybrała duży rozgłos we Włoszech. Szef związku zawodowego strażników więziennych tłumaczy się z całej sytuacji, że w jego kadrze są za duże braki personalne. W Poggioreale około 200 funkcjonariuszy pilnuje 2500 osadzonych. Więźniów jest tam, jak przypomniał, o 800 więcej niż przewidują przepisy.

 

Źródło: Onet.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

28-letni Marcin G. zdołał zbiec z aresztu śledczego w Jeleniej Górze. Co ciekawe, miał on opuścić areszt w listopadzie i wcześniej nie sprawiać problemów. W obławę na zbiega zaangażowanych było około stu funkcjonariuszy policji.

 

W poszukiwaniu uciekiniera wziął udział również śmigłowiec, a także psy tropiące. 28-latek został ostatecznie złapany na terenie powiatu zielonogórskiego. O całej sprawie bardziej szczegółowe informacje przekazał major Mariusz Mrozewski w rozmowie z portalem polsatnews.pl.

 

Na wolność miał wyjść w listopadzie. Nie wiemy, co się stało, że postanowił uciec. Marcin G. przebywał w naszym zakładzie w trybie półotwartym, miał możliwość swobodnego poruszania się po jednostce, był w niej zatrudniony, zajmował się sprzątaniem – wyjaśnił rzecznik aresztu w Zielonej Górze major Mariusz Mrozewski.

 

Okoliczności ucieczki i to jak do niej doszło ma dokładnie wyjaśnić wszczęte już wewnętrzne postępowanie. Skazany znajdował się w zakładzie półotwarty, w związku z czym mógł swobodnie przemieszczać się po jednostce i był w niej też zatrudniony.

 

Marcin G. przedostał się do szatni pracowniczej i tam wydłubał otwór w suficie, przez który przedostał się na dach. Z niego zeskoczył i uciekł – poinformował. Będziemy dokładnie badać, jak udało mu się zbiec – opowiedział o ucieczce mężczyzny major Mariusz Mrozewski w rozmowie z portalem polsatnews.pl.

 

 

 

Źródło: polsatnews.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr

Lee So Yeon należy do tych szczęśliwców, którym udało się uciec z największego więzienia świata, jakim jest obecnie Korea Północna. Kobieta opowiedziała BBC przerażającą historię o tym, jak wyglądała jej codzienna służba w armii KRLD.

 

Son Yeon w armii Korei Północnej służyła przez 9 lat, do 1992 r. Zaciągnięcie się do wojska było dla niej ucieczką przed głodem, który nękał kraj. W wojsku początkowo gwarantowano przynajmniej codzienne posiłki. Poza tym pobyt w armii KRLD przypominał horror.

 

Spała w jednym pomieszczeniu z około 30 koleżankami. To co pamięta do dzisiaj, to smród potu, który wydawał się nie do zniesienia. W armii można się było bowiem kąpać jedynie w lodowatej wodzie. Potworne zapachy w nocy absorbowały specjalne materace wypełnione łuskami ryżowymi, na których spano.

 

To jednak nie wszystko. Z czasem racje żywnościowe stawały się coraz mniejsze. Z tego powodu kobiety przestawały miesiączkować.

 

So Yeon sama nie była ofiarą wykorzystywania seksualnego, ale powiedziała, że wiele jej koleżanek w armii zostało zgwałconych. Jej dowódca notorycznie molestował podwładne.

 

Od 2015 r. wszystkie Koreanki z Północy muszą odbyć obowiązkową siedmioletnią służbę wojskową.

 

wp.pl, telewizjarepublika.pl
YouTube/Adrianos News
MR

Nie wiadomo dokładnie, gdzie przebywa księżna. Wiadomo na pewno, że nie wróci już do emira Dubaju i premiera Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jaki był powód jej ucieczki?

Szejk Muhammad Ibn Raszid Al Maktuma posiada w sumie 5 żon. Jedna z nich to Haja bint al-Husajn uciekinierka z krajów arabskich do Europy.

Kobieta pochodzi z królewskiej rodziny.  Jest córką nieżyjącego już króla Husajna ibn Talala. Za szejka wyszła w 2004 roku. Mają razem dwójkę dzieci.

Jak informują media księżna zabrała ze sobą całkiem pokaźną sumę. Od 39 do 56 milionów dolarów.

Kobieta nie była widziana w swoim kraju od ponad miesiąca. Przestała również prowadzić swoją stronę na portalu społecznościowym.

Organizacja „Detained in Dubai” jako pierwsza poinformowała o jej rzekomej ucieczce. Nie wiadomo, gdzie przebywa obecnie księżna. Niektóre media informują, że schroniła się w Wielkiej Brytanii, inne, że przebywa obecnie w Niemczech, a w ucieczce pomagał jej niemiecki dyplomata. Nie znamy również powodów ucieczki.

Dubaj poprosił Berlin o wydanie zbiegów. Ci jednak się nie zgodzili.

Szejk Ibn Raszid potwierdził ucieczkę 45-latki.

„Nie ma dla ciebie miejsca przy mnie. Idź do tego, z kim jesteś zajęta! Niech to będzie dla ciebie dobre. Nie obchodzi mnie, czy jesteś żywa czy martwa.” – napisał szejk na swoim Instagramie.

Czy sprowadzą ją z powrotem? Szanse raczej są marne. Twierdzą tak komentatorzy i zaznaczają, że być może to początek końca rządów emira w Dubaju.

Źródło: o2.pl

Foto: