Holenderka Agnes Jongerius, przedstawicielka frakcji socjalistów w PE zapowiedziała, że wybór każdego kandydata PiS na stanowisko Komisarza ds. polityki socjalnej zostanie zablokowany. Opozycja w Polsce rozpatruje tę sytuację jako porażkę i dowód w sprawie. Inni komentatorzy oczekują, że rząd będzie w swej praktyce skuteczny. Jednak problem jest innej natury.

 

Skuteczność można rozpatrywać o tyle, o ile okoliczności nie są z góry przeciwne. Wobec działań z premedytacją, nie mając wystarczających sił własnych w konkretnym momencie nie wiele da się zrobić. Jednak należy mieć szerszą perspektywę. Polityka zagraniczna to rachunek ciągniony. Od samego początku, tzn. od 2015 roku należało mieć na uwadze, że zmiana rządu w Polsce nie jest wyłącznie sprawą Polską, ale lewicowo-europejską. Rząd który wygrywa z programem, który od dziesięcioleci jest skutecznie zwalczany w starej Unii, jest ideowym zagrożeniem dla wszystkich liberalnych i lewicowo-liberalnych sił politycznych, podważającym przez sam fakt swego istnienia fundamenty nowego ładu gender. Dlatego tam gdzie będzie to możliwe atak będzie bezpardonowy. Ugrane przez PiS pozycje wiceprzewodniczących grup parlamentarnych były możliwe wyłącznie dlatego, że europejscy zwycięscy tych wyborów, Europejska Partia Ludowa jest poddana olbrzymiej presji sojuszu liberałów, lewaków i zielonych. Dowodem tego było przeczołganie niemieckiej kandydatki na szefa Komisji Europejskiej.

 

Wracając do oceny skuteczności należy więc mieć na uwadze nie tylko okoliczności, ale to, że po drugiej stronie są stratedzy dążący za pomocą wszelkich dostępnych środków by zrealizować swe cele. Zasadniczym z nich będzie dążenie do wyeliminowania z polityki europejskiej, „faszystowskich” i „niedojrzałych politycznie rządów” krajów Europy Trójmorza i dopasowanie ich do własnych wyobrażeń na ten temat oraz wyparcie z Europy obecnej administracji amerykańskiej. Dlatego wnikliwe analizy dzielące włos na czworo w zakresie „polityki zagranicznej PiS”, iż „to będzie zmarnowana kadencja w PE”, bo ten stan rzeczy jest wyłącznie skutkiem błędów i wypaczeń obozu rządzącego, więcej mają wspólnego z propagandą, mającą za cel udowodnić już udowodnione. Nie jest też tak, że obóz rządzący nie popełnia błędów, ale konia z rzędem temu kto za każdym razem umie rozróżnić jedno od drugiego przy takiej dynamice politycznej. Należy pamiętać, że liniowa polityka, którą tak uwielbiają komentatorzy już dawno temu odeszła do historii. Paradoksalnie, walanie przez wiadome siły w polskie interesy może okazać się dla nas zbawienne, bo jedynie wówczas rodzi się szansa, że przestaniemy żyć złudzeniami i zaczniemy walczyć rozumnie o swoje, a będzie gorzej niż było do tej pory.

 

Piotr Zych– zastępca redaktora naczelnego „Myśl.pl”, przedsiębiorca. Od 1979r. w środowisku ILO Ruchu Młodej Polski. Założyciel Ruchu Harcerzy Polskich 1981, w latach 1985-89 współtwórca poznańskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej, represjonowany w stanie wojennym, członek założyciel ZCHN, obecnie w Stowarzyszeniu Nowoczesnego Patriotyzmu i stowarzyszeniu Endecja.

Do skandalicznej sytuacji doszło podczas wczorajszego głosowania na stanowisko szefa komisji ds. zatrudnienia w Parlamencie Europejskim. Odrzucono ustaloną wcześniej kandydaturę europosłanki Beaty Szydło na to stanowisko. Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że to ze względu na wartości, które była premier wyznaje.

 

W głosowaniu na szefa komisji do spraw zatrudnienia i spraw społecznych Parlamentu Europejskiego po raz drugi odrzucono kandydaturę Beaty Szydło. Europosłankę z ramienia PiS zgłosiła na to stanowisko grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Za głosowało 19 eurodeputowanych, przeciw 34, dwóch wstrzymało się od głosu.

 

Głos w tej sprawie zabrali politycy partii rządzącej. Jak informuje polsatnews.pl prezes PiS stwierdził, że „Polska, jeśli chodzi o wartości, jest w zupełnie innym miejscu niż bardzo wiele państw europejskich. Beata Szydło zapłaciła po prostu za to, że jest reprezentantką katolickiego kraju i uznaje chrześcijańskie wartości”.

 

Dodał też, że tuż po głosowaniu do premiera Mateusza Morawieckiego zadzwoniła zszokowana Angela Merkel z przeprosinami. Jak mówiła, wszyscy przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej wywiązali się z obietnicy.

 

Jak podaje polsatnews,pl premier wspomniał również o tym, że jest to celowa zagrywka lewicy, aby doprowadzić do rozbicia i chaosu wewnątrz Parlamentu Europejskiego.

 

źródło: polsatnews.pl

Znamy nowego przewodniczącego Rady Europy, który obejmie stanowisko po Donaldzie Tusku. To Charles Michel, obecny premier Belgii.

 

Michel jest absolwentem uniwersytetów w Brukseli i Amsterdamie, z wykształcenia prawnikiem. W politykę wszedł pod koniec lat 90, dziś pełni funkcję premiera Belgii. Od 2002 roku związany jest z partią Reformatorsko-Liberalną. Charles Michel przyznaje, że nowe stanowisko to przede wszystkim wielka odpowiedzialność. Zapowiada także, że będzie dążył do „Europy zjednoczonej” oraz „”szacunku dla różnorodności”.

 

Przepisy unijne przewidują, iż kadencja Donalda Tuska skończy się najpóźniej w grudniu bieżącego roku. Wtedy dojdzie do zapowiedzianej zmiany na stanowisku szefa Rady Europy. Tusk sprawuje urząd od 2015 roku.

 

Wtorkowy wieczór stał pod znakiem wyborów nowych władz Komisji Europejskiej. Schedę po Jean Claudzie Junckerze otrzymała Niemka, Ursula von der Leyen. Największym przegranym okazał się Frans Timmermans, dotychczasowy wiceprzewodniczący tego organu. Nie oznacza to jednak, że odszedł w niepamięć. 

 

Timmermans został nowym wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej. Będzie zastępował zatem Niemkę von der Leyen. Tym samym Holender ponownie otrzymał dotychczasowe stanowisko. Zdaniem Donalda Tuska to nie porażka a sukces, choć w tych opiniach jest odosobniony. Frans Timmermans był kandydatem nr 1 państw tzw. Starej Unii z Niemcami i Francją na czele.

 

Taki wynik szczytu Unii Europejskiej jest zasługą państw Grupy Wyszehradzkiej oraz szerzej części Trójmorza oraz Włoch. To właśnie rządy tych krajów twardo przeciwstawiły się Holendrowi. Można uznać to za pokłosie ingerencji Timmermansa w wewnętrzne sprawy Polski czy Węgier, co nie podobało się wielu innym państwom Wspólnoty. Zatem kapitał polityczny jaki Timmermans zbijał na krytyce krajów wyszehradzkich i mitycznej praworządności okazał się jednocześnie jego przysłowiową kulą u nogi.

 

Warto podkreślić, iż inicjatorem i kołem zamachowym sprzeciwu był Premier Polski Mateusz Morawiecki. Przez ostatnie 4 dni aktywnie uczestniczył w unijnym szczycie, zbudował silne lobby i skrupulatnie opierał się naciskom Niemiec i Francji oraz samej osoby Donalda Tuska. Komentatorzy są zgodni, iż niewybranie Holendra szefem KE jest sukcesem Morawieckiego.

 

Szanse Donalda Tuska na stanowisko szefa Komisji Europejskiej co prawda istnieją, ale jednocześnie mało prawdopodobnie – twierdził dziś rano były premier Polski Leszek Miler.

Choć opozycja i sam Tusk generalnie nie zaprzeczają by obecny szef Rady Europejskiej był przymierzany na stanowisko Jean Claude’a Junckera, to on sam zdementował taki scenariusz w bardzo niewybredny sposób. Na pytanie jednego z dziennikarzy olewczo machnął ręką w kierunku Tuska i dodał po nim samym, że do tego po prostu nie dojdzie.

Dziś szanse byłego premiera Polski na to miejsce ocenił Leszek Miler na antenie TVP1. Europoseł SLD bez ogródek przyznał, że taki wariant możliwy jest praktycznie tylko w teoretycznych rozważaniach.

– W Brukseli szepcze się, że to jest brane pod uwagę, ale jednocześnie jest to bardzo mało prawdopodobny wariant. Jest pewien impas, który być może w niedzielę zostanie przełamany – mówił Leszek Miller w rozmowie z Marcinem Wikło w programie „Kwadrans polityczny” TVP1.

Donald Tusk nie musi narzekać na zaniżone zarobki – miesięcznie zarabia 140 tysięcy złotych. Kwota, którą dostanie po opuszczeniu urzędu robi jeszcze większe wrażenie, niektórych nawet może zwalić z nóg.

 

Kiedy w grudniu Donald Tusk zakończy swoją w misję w Radzie Europejskiej, to zostanie mu przekazany dodatek przejściowy w łącznej wysokości 1,4 miliona złotych.

 

To jednak nie wszystko. Jeśli Tusk znajdzie sobie jakąś pracę to i tak przez dwa lata będzie mu wypłacana pensja w wysokości 57 tysięcy złotych miesięcznie!

 

Jak pisze „Fakt”: „Nawet jeśli były polski premier znajdzie sobie nową pracę, wciąż może inkasować dodatek przejściowy. Przestanie mu się należeć dopiero wtedy, gdy nowa pensja w połączeniu z rekompensatą przekroczy wynagrodzenie, jakie Tusk dostaje obecnie jako szef Rady Europejskiej, czyli prawie 140 tysięcy złotych miesięcznie.”

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May zastrzegła w sobotę, że „Wielka Brytania ma wybór: opuścić Unię Europejską z umową albo nie wyjść z niej wcale”. Zaznaczyła przy tym, że odrzuca proponowaną opcję bezumownego brexitu, proponowaną przez eurosceptyczne skrzydło Partii Konserwatywnej

 

Szefowa rządu oświadczyła, że „parlament wyraził się jasno, że zastopuje wyjście Wielkiej Brytanii bez umowy, teraz mamy jasny wybór: albo wyjdziemy z UE z umową albo nie wyjdziemy wcale”.

 

„Im dłużej to zajmuje, tym większe jest ryzyko, że Wielka Brytania nigdy nie opuści (Wspólnoty). To oznaczałoby, że brexit, za którym zagłosowali Brytyjczycy, wyślizgnąłby nam się z dłoni” – zapowiedziała premier, jednocześnie zapewniła, że nie zgodzi się na taki rozwój wydarzeń.

 

„Jest konieczne, abyśmy zrealizowali to, za czym ludzie zagłosowali i zrobili to, co jest konieczne, aby doprowadzić do finalizacji tego porozumienia”

 

W piątek May napisała do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, prosząc o wydłużenie procesu wyjścia z Unii Europejskiej do 30 czerwca z opcją udziału w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, gdyby Wielkiej Brytanii nie udało się wcześniej sfinalizować umowy ws. opuszczenia Wspólnoty.

 

„Sunday Telegraph” zaznaczył, że zasugerowany przez May nowy termin spotkał się z mocną krytyką wewnątrz Partii Konserwatywnej. Eurosceptyczni ministrowie rozważają masową rezygnację ze stanowisk, gdyby wyborcy musieli wybierać europosłów ponad trzy lata po tym, jak zagłosowali za wyjściem z UE!

 

 

Wielka Brytania ma czas do 12 kwietnia, aby podjąć dezycję ws brexitu bez umowy lub uzyskać zgodę UE na przedłużenie członkostwa we Wspólnocie i znalezienie nowego sposobu.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Wicepremier Włoch Matteo Salvini oświadczył, że będzie gospodarzem dużego wiecu skupiającego prawicowe partie z całego kontynentu w celu promowania wspólnej wizji politycznej!
Salvini wspominał już kilka razy, że ma nadzieję na utworzenie dużego bloku o antyimigracyjnym charakterze w Parlamencie Europejskim.
Kampania przed unijnymi wyborami w maju ruszy w już przyszłym tygodniu. Odbędzie się w Mediolanie. Uczestniczyć w niej będą przedstawiciele trzech skrajnie prawicowych partii europejskich.
Po rozmowach z sojuszniczką z Francji, Marine Le Pen, Salvini zapowiedział ambitniejszy wiec wyborczy.
„Po raz pierwszy we Włoszech odbędzie się wydarzenie, w którym uczestniczyć będzie co najmniej 15 lub 20 krajów europejskich” –  zapowiedział dziennikarzom w Paryżu.
Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS