W miejscowości Browary pod Kijowem z samego rana doszło do strzelaniny, w której udział brało 100 osób. Ukraińska policja zatrzymała już część uczestników.

 

Ukraińscy funkcjonariusze około 7 rano zostali zaalarmowani, że w miejscowości Browary pod Kijowem ma miejsce strzelanina. Doszło do niej na terenie osiedla mieszkalnego, a uczestniczyli w niej przedsiębiorcy zajmujący się przewozami pasażerskimi oraz nielegalni przewoźnicy.

 

Policja po przyjechaniu na miejsce wezwania zatrzymała 10 osób, które posiadały przy sobie broń. Z doniesień policji wynika, iż aresztowani pochodzili z różnych regionów kraju. Według wiceszefa MSW Antona Heraszczenki do strzelaniny doszło z powodu kryminalnych rozrachunków związanych z przewozami. Prawdopodobnie chodziło o brak przejrzystości w podziale tras.

 

Nagranie z zajść jakie miały miejsce pod Kijowem pojawiło się w Internecie.

 

 

Źródło: RMF 24, You Tube

Foto: You Tube/ 112 Ukraina (zrzut ekranu)

 

 

W związku z 76. rocznicą przymusowych wysiedleń ludności Tatarów Krymskich, za które odpowiedzialni są sowieci, 6 państw Europy Wschodniej wydało wspólne oświadczenie:

 

„76 lat temu, 18 maja 1944 roku władze sowieckie przeprowadziły przymusowe wysiedlenia ludności Tatarów krymskich z zamieszkałych przez nich z dawna terytoriów Krymu w odległe rejony Uzbekistanu, Kazachstanu i Federacji Rosyjskiej.
Już w pierwszych latach wygnania niemal połowa deportowanych Tatarów krymskich zmarła. Zakazowi powrotu do ojczyzny – Krymu – obowiązującemu do 1989 roku towarzyszyła celowa językowa i kulturowa asymilacja”– zaznaczają.

 

„Tragedia narodu Tatarów krymskich powtórzyła się w 2014 roku, kiedy Federacja Rosyjska zajęła i usiłowała dokonać bezprawnej aneksji Krymu, który stanowi integralną część Ukrainy.
To nie przypadek, że Rosja, która gloryfikuje stalinowski reżim totalitarny, kontynuuje swoją przestępczą politykę w XXI wieku na tymczasowo zajętym Krymie poprzez: nałożenie zakazu na Medżlis Tatarów krymskich, systemowe represje, prześladowania oraz łamanie praw Tatarów krymskich, którzy sprzeciwili się zbrojnej napaści Rosji na integralność terytorialną Ukrainy. Zmusiło to tysiące Tatarów krymskich – rdzennej ludności Krymu – do opuszczenia swoich domów i przeniesienia się do kontynentalnej Ukrainy” – podkreślają jaką politykę obecnie prowadzi Rosja.

 

Pragniemy uczcić pamięć licznych niewinnych ofiar stalinowskich deportacji Tatarów krymskich.
Pragniemy wyrazić nasze poparcie dla Tatarów krymskich w walce o ich prawa.
Podkreślamy nienaruszalność suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy
w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową oraz jej polityczną niezależność.
Potępiamy agresywną politykę Rosji wobec Ukrainy oraz represje przeciwko Tatarom krymskim”– przedstawiają swoje stanowisko.

 

„Wzywamy Rosję do zaprzestania łamania podstawowych zasad prawa międzynarodowego, pełnej implementacji rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
w sprawie sytuacji w zakresie praw człowieka w Autonomicznej Republice Krymu
i w mieście Sewastopolu (Ukraina) oraz do realizacji postulatów społeczności międzynarodowej dotyczących odstąpienia od okupacji Autonomicznej Republiki Krymu i miasta Sewastopola.
Niezależnie od prób, jakie podejmuje Rosja w celu usankcjonowania zajęcia półwyspu, jedno nie podlega dyskusji: Krym to Ukraina” – czytamy w oświadczeniu ministrów spraw zagranicznych Estonii, Gruzji, Litwy, Łotwy, Polski i Ukrainy.

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

SKANDAL! Putin znów atakuje Polskę ws. II wojny światowej!

 

Źródło: gov.pl

Fot: Wikimedia Commons

W ostatnim okresie zaniepokojonych mogło być sporo ludzi w Europie nie tylko z powodu pandemii koronawirusa oraz wprowadzonych przy jej okazji restrykcji, ale także w związku z groźnie brzmiącymi doniesieniami na temat pożarów w rejonie Czarnobyla na Ukrainie, gdzie 34 lata doszło do wybuchu reaktora w elektrowni. W sprawie walki z rozprzestrzeniającym się tam w ostatnim czasie ogniem pojawiają się nowe informacje.

 

Pożar w Czarnobylu wybuchł 4 kwietnia, a skierowane do walki z nim zastępy straży pożarnej miały przez późniejsze dni utrudnioną pracę przez przenoszenie się płomieni zarówno w kierunku północnym, jak i południowym. Jak się okazało, pożar rozwinąć miał się w wyniku celowego działania. Osoba podejrzana o jego wywołanie została zatrzymana i jak przekazano w mediach, człowiek ten tłumaczyć miał się, iż podpalenia dokonał w ramach zabawy.

 

Jak poinformowali w tym tygodniu przedstawiciele ukraińskich władz, pożar udało się już opanować, a tlić ma się jedynie ściółka i trwa dogaszanie płomieni.

 

– W tej chwili nie ma otwartego ognia. Występuje jedynie miejscowe tlenie się ściółki w niektórych miejscach

– wyjaśnił wiceminister Spraw Wewnętrznych Ukrainy Anton Geraszczenko.

 

Wielu ludzi, zarówno na terytorium Ukrainy, jak i w pobliskich krajach, obawiać może się natomiast skutków pożaru i przedostania się do powietrza wraz z dymem radioaktywnego pierwiastka. Pojawiły się również głosy, że wraz z wiatrem problem ten może dotrzeć również do nas. Uspokajająco brzmi jednak treść komunikatu Państwowej Agencji Atomistyki.

 

– Połowa cezu-137 uwolnionego w trakcie awarii w Czarnobylu już zniknęła, jednak druga połowa wciąż znajduje się w środowisku. Nie obserwujemy jednak zwiększenia mocy dawki promieniowania, która mogłaby świadczyć o zwiększeniu ilości promieniotwórczego cezu w powietrzu na obszarze Polski

– przekazano w ramach wyjaśnienia wątpliwości.

 

W specjalnym oświadczeniu poinformowano również, że sytuacja radiacyjna w naszym kraju pozostaje w normie i nie występuje zagrożenie dla zdrowia oraz życia Polek i Polaków. Państwowa Agencja Atomistyki zaapelowała do obywateli, aby nie przyjmować preparatów ze stabilnym jodem (np. płyn Lugola), ponieważ nie ma takowej potrzeby w zaistniałej sytuacji.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Twitter/@realkatczynski

Wielu mieszkańców Ukrainy, a także innych ludzi zamieszkujących terytoria w tej części globu, może być zaniepokojonych docierającymi informacjami dotyczącymi rozprzestrzenianiem się ognia w rejonie słynnego już Czarnobyla. Pożar wybuchnąć miał prawie tydzień temu, bo jak podają media miało do niego dojść w sobotę 4 kwietnia około godz. 12.

 

Niestety według nowych informacji, ogień zaczął wdzierać się do tzw. Czerwonego Lasu, a więc na tereny uznawane za najbardziej skażone w zamkniętej strefie dookoła nieczynnej elektrowni atomowej w Czarnobylu, gdzie 26 kwietnia 1986 roku doszło do katastrofy.

 

Wcześniej ogień strawił dwie opuszczone niegdyś wioski- Żowtniewe oraz Włodzimierzówka. Z pożarem od kilka dni walczą zastępy strażackie, jednak przemieszczające się płomienie nie dają łatwo za wygraną. Jak podał portal napromieniowani.pl, linia ognia znajdować miała się w czasie przekazywania jednych z ostatnich informacji w odległości około 3 kilometrów od miasta Prypeć. Dodatkowym utrudnieniem jest też fakt, że pożar rozprzestrzenia się zarówno w kierunku północnym, jak i też południowym. W akcję gaszenia ognia zaangażowane zostały setki strażaków.

 

Władze w stolicy Ukrainy uspokajają jednak, że pomimo tego iż dym dotarł nad Kijów i inne tamtejsze miasta, to jednak nie odnotowano wzrostu promieniowania. Według przekazywanych komunikatów, zdarzać miało się jednak, że we wnętrzu ognia następowały w pewnych momentach wzrosty promieniowania.

 

W sieci pojawiają się fotografie ukazujące pożar w rejonie Czarnobyla. Na niektórych ze zdjęć zauważyć można to jak z dalszej odległości dostrzec można ogień i dym.

 

 

 

 

Źródło: radioZET.pl ; Facebook/@konfliktyPL ; Twitter

 

Pomyłki telewizyjne zdarzają się stosunkowo często. Zazwyczaj są to małe pomyłki, czy przejęzyczenia, jednak raz na jakiś czas dochodzi do totalnej wpadki, którą będzie wspominać się latami. Tak prawdopodobnie będzie w tym przypadku u naszego wschodniego sąsiada – Ukrainy. 

 

 

„Tory były złe i podwozie też było złe” czy „brudny” stół w TVN to jedne z bardziej legendarnych wpadek w historii polskiej telewizji i niemal każdy o nich słyszał. Wpadki te co prawda kompromitujące, to postawiły w złym świetle tych, którzy po prostu nie podołali zadaniu bądź pokazali swoje ciemne oblicze. Inaczej jest jednak w przypadku opisywanym w tym artykule. Tutaj skompromitowaną osobą nie jest ten kto popełnił błąd, lecz najważniejsza osoba w kraju…

 

 

W czasie wczorajszego orędzia Volodymyr Zelensky poruszył w państwowej telewizji temat koronowirusa. Przekazywane przez niego informacje były bardzo ważne i skierowane do całego narodu. Jednak ktoś odpowiedzialny za wstawienie tekstu przemówienia do transmisji, tak aby także głuchoniemi mogli zrozumieć przekaz prezydenta, popełnił ogromną gafę.

 

 

Zamiast przekazanego mu prawidłowego tekstu, wstawił on napisy jednego z seriali detektywistycznych. W ten oto sposób niektórzy mogli pomyśleć, że Prezydent Ukrainy mówi takie słowa jak: „To ja zabiłem Erikę, ona zabrała mi ukochanego. Proszę wybacz mi Bello Osmałowska” czy ” Krystianie, przynieś drabinę!”.

Oto wspomniany fragment:

 

Taka sytuacja choć zabawna to na pewno nie polepsza zszarganej już opinii o prezydencie Zelenskim.

 

 

Źródła:

www.reddit.com

youtube/@ZG_trash

 

 

Temat koronawirusa i tego czy oraz w jakim tempie się rozprzestrzenia rozgrzewa emocje ludzi nie tylko w Chinach, ale też innych zakątkach świata, gdzie ludzie obawiają się pojawienia choroby. Niestety czasami nerwy mogą wziąć górę i tak też było w tym przypadku, gdy u naszych sąsiadów doszło do starć z policją.

 

Zdarzenie miało miejsce w rejonie centralnej części Ukrainy. 45 obywateli tego kraju wraz z 28 osobami pochodzącymi z innych państw zostało ewakuowanych z chińskiego Wuhan, a następnie po tankowaniu w Kijowie wylądowali w Charkowie. Stamtąd, ludzie ci zostali zabrani do ośrodka w miejscowości Nowi Sanżary, gdzie przejść mają kwarantanne w związku z wcześniejszym pobytem w regionie, w którym rozpocząć miał się problem z koronawirusem.

 

Przetransportowanie osób zagrożonych chorobą nie było jednak takie proste. Okoliczni mieszkańcy, którzy są przeciwni umiejscowieniu ewakuowanych w ich okolicy, starali się zablokować wjazd na teren ośrodka. Jak podaje RBK-Ukraina, protestujący w agresywny sposób ludzie dopuszczali się m.in. palenia opon oraz rzucania różnymi przedmiotami w kierunku autobusów. Próbowano też stworzyć tam barykadę. Rozpalone przed ośrodkiem ognisko zostało ugaszone przez straż pożarną, ale interweniować musiała również policja, z którą starli się ludzie blokujący wjazd ewakuowanym.

 

W trakcie walk z policjantami ranna została co najmniej jedna osoba. Jak przekazała ukraińska redakcja stacji BBC, w stronę funkcjonariuszy wykrzykiwano hasła określające ich „faszystami”. Wznoszony był również okrzyk: „hańba!”, co słychać na udostępnionym w sieci nagraniu. W całej akcji uczestniczyć miało ponad 600 osób. Zdaniem przedstawicieli policji, w gronie tym znaleźli się agresorze, którzy prowokowali bitwę.

 

W związku z tym co dzieje się w tym miasteczku, lokalne władze zwołały na piątek pilne posiedzenie miejscowej rady. Zwrócono się także z prośbą do ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, aby nie pozostawiać ewakuowanych w tym ośrodku, który zdaniem przedstawicieli lokalnych władz, nie jest przystosowany do bezpiecznego prowadzenia obserwacji przetransportowanych osób. Informacje na ten temat  przekazał portal „Ukraińska Prawda”.

 

Sam prezydent zaapelował natomiast o spokój. Na miejsce przybył ukraiński premier Ołeksij Honczaruk oraz szef tamtejszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Arsen Awakow.

 

 

 

Źródło: „Ukraińska Prawda” ; BBC ; RBK-Uraina ; rmf24.pl ; Twitter/@ua_poltava

Fot.: Pixabay

 

 

Od kilku dni, cały świat spogląda w stronę Bliskiego Wschodu. Choć napięcie pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem zostało przez przywódców po obu stronach załagodzone, to jednak wydarzenia z ostatnich dni rodzić mogą wiele pytań i obaw o nadchodzącą przyszłość względem globalnej polityki. Za kulminację ostatnich zdarzeń uznać można noc z wtorku na środę, kiedy doszło nie tylko do ataku na bazy amerykańskie w Iraku w ramach odwetu za zabicie generała Sulejmaniego i innych ważnych dla Iranu postaci, ale też miała miejsce katastrofa samolotu ukraińskich linii lotniczych, który roztrzaskał się kilka minut po starcie z lotniska w Teheranie.

 

Na pokładzie ukraińskiego Boeinga znajdować miało się 176 pasażerów i załoga. Niestety wszyscy przebywający w maszynie ludzie zginęli. Wśród ofiar większość stanowią obywatele Iranu. Zginęli też jednak Kanadyjczycy, Ukraińcy i Szwedzi, na pokładzie miało nie być żadnego Polaka.

 

Wokół katastrofy samolotu pojawiło się sporo spekulacji i teorii. Choć już niedługo po katastrofie podano informacje, iż doszło do awarii, a zdarzenie nie ma związku z działaniami wojennymi, to jednak jest wiele pytań oraz kontrowersji dotyczących okoliczności wczorajszej tragedii.

 

Godzinę po roztrzaskaniu się Boeinga w niedalekiej odległości od stolicy Iranu, miejscowy urząd lotnictwa cywilnego zakomunikował, że do katastrofy doszło najprawdopodobniej ze względu na usterki techniczne. Co ciekawe w podobnym tonie wypowiedziała się niedługo po tragedii ukraińska ambasada w Iranie. Około dwie godziny po informacji irańskiego lotnictwa cywilnego, swój komunikat opublikowała strona ukraińska przekazując, że przyczyną awarii, która doprowadziła do katastrofy, był najprawdopodobniej problem z silnikiem. Wpis z taką wersją zdarzeń został jednak później zmodyfikowany. Usunięto bowiem fragment mówiący o awarii silnika oraz ogłoszono, że do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pojawiające się informacje w tej sprawie nie będą oficjalnymi.

 

Informacje na temat przyczyn katastrofy lotniczej są wyjaśniane przez komisję, a wszelkie oświadczenia dotyczące przyczyn wypadku przed podjęciem decyzji przez komisję nie są oficjalne

– przekazała ukraińska ambasada w Iranie.

 

Pojawiły się teorie, że samolot ukraińskich linii lotniczych mógł zostać zestrzelony na skutek pomyłki irańskiej obrony przeciwlotniczej, która zidentyfikowała maszynę jako intruza w postaci amerykańskiego samolotu wojskowego lub rakiety.

 

Niemiecki tabloid „Bild” poszedł krok dalej i z dość dużym przekonaniem pisze o tym, że samolot rozpadł się w wyniku zestrzelenia. Na swojej witrynie internetowej dziennikarze z tego zachodniego medium umieścili artykuł zatytułowany: „Fakty wskazują na zestrzelenie„.

 

Samolot, który wczoraj rozbił się pod Teheranem wyprodukowany został w 2016 roku, a ostatni przegląd techniczny miał mieć jeszcze w tym miesiącu. Chociaż czarne skrzynki z maszyny zostały odnalezione, to jednak władze Iranu nie zgadzają się na oddanie je Amerykanom jako producentom Boeinga. Zdaniem mediów, strona irańska miała przekazać również, że czarne skrzynki zostały uszkodzone.

 

Chociaż wyjaśnianie przyczyn katastrofy ukraińskiego samolotu będzie trwało zapewne dłuższy czas, a wątpliwości pojawia się tak wiele, należy mieć na uwadze, iż tego typu doniesienia są jak na razie tylko spekulacjami.

 

 

 

Źródło: Bild ; wp.pl ; gazeta.pl ; Twitter/@hassankhalid215

 

 

W Teheranie o godzinie 4:30 polskiego czasu  rozbił się Boening 737 – samolot pasażerski ukraińskich linii lotniczych. Na pokładzie było 170 osób.

 Po starcie z lotniska Imama Chomeiniego samolot spadł na ziemię pomiędzy miejscowościami Parand i Szahriar

— poinformował rzecznik agencji lotnictwa cywilnego Reza Dżafarzadeh .

Irańska telewizja chwilę później podała, że niestety nikt nie przeżył katastrofy.

Tożsamość pasażerów nie jest jeszcze znana. Samolot miał udać się do Kijowa.

 

wp.pl/twitter.com/Red. Fot. Red.

W Kijowie po raz kolejny odbył się marsz z okazji urodzin Stepana Bandery. Jego organizatorem była ukraińska partia „Swoboda” utożsamiająca się z nacjonalizmem, antysemityzmem oraz banderyzmem. Jak poinformowała kijowska policja na marszu zjawiło się około tysiąc osób.

 

Stepan Bandera urodził się 1 stycznia 1909 r. w Starym Uhrynowie, jako syn grekokatolickiego księdza Andrija Bandery. W 1929 r. wstąpił do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której odłam OUN-B przewodzony przez Banderę odpowiada za wymordowanie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej minimum 100 tys. Polaków. Jak donosiły źródła, Bandera w relacjach międzyludzkich był miły i uprzejmy wyłącznie do osób o zbieżnych poglądach. Ludźmi o innym światopoglądzie gardził, lekceważył i nie szczędził pod ich adresem obelg. To również on był zleceniodawcą zabójstwa w 1934 r. Bronisława Pierackiego – ówczesnego ministra spraw wewnętrznych II Rzeczpospolitej. Bandera zmarł w 1959 r. w Monachium.

 

W związku ze 111 rocznicą urodzin lidera OUN-B  ulicami Kijowa przeszedł marsz, a podczas niego padały nacjonalistyczne hasła. Jest to jeden z wielu przypadków, gdy Ukraińcy wynoszą na piedestał dawnych katów narodu polskiego. Na początku grudnia sąd apelacyjny pozostawił w mocy decyzję kijowskiej Rady Miejskiej, która chcąc upamiętnić Romana Szuchewycza (jedna z czołowych postaci OUN i członek SS Galizien) oraz Stepana Banderę, ku ich czczi nazwała dwie stołeczne ulice. Nie jest to przypadek bez precedensu, gdyż w wielu ukraińskich miastach stoją pomniki morderców Polaków.

 

Na Ukrainie od dłuższego czasu trwa heroizacja zbrodniarzy wojennych odpowiadających za ludobójstwo Polaków. Z osób, które bez zawahania i w niejednokrotnie bardzo brutalny sposób odbierały życie ludności cywilnej robi się bohaterów, którzy walczyli o wyzwolenie narodu. Ofiary i zupełnie niewinne osoby kreowane natomiast są na okupantów i ciemiężycieli ukraińskiego narodu. Logika ta jest bardzo tożsama do tej stosowanej przez Władimira Putina, który to Polskę oskarża o spiskowanie z hitlerowcami oraz rozpętanie II wojny światowej.

 

Źródła: wiedza własna, niezależna.pl, Gazeta Prawna

Foto: wikipedia