Mimo, że do przykrego zdarzenia doszło na początku tego roku obywatel Ukrainy dopiero teraz usłyszał zarzuty. 

Do zdarzenia doszło w Elblągu. Ukrainiec wyrwał polską flagę z Ronda im. Obrońców Birczy, zniszczył, a następnie wyrzucił ją do śmietnika. Chciał ją także podpalić.

Lokalne, elbląskie media informują, że do zdarzenia doszło w styczniu bieżącego roku, ale sprawa w sądzie miała swój koniec dopiero teraz. Obywatel Ukrainy oskarżony był o publicznego usunięcia, zniszczenia i znieważenia flagi Rzeczypospolitej Polskiej.

Co ciekawe Ukrainiec przyznał się do wszystkich czynów. W tamtym tygodniu do sądu okręgowego w Elblągu trafiły materiały ws. Ukraińca.

W trakcie niszczenia polskiej flagi był pod wpływem alkoholu. Podobno towarzyszyła mu jeszcze jedna osoba, która pomagała mu w podpaleniu polskiej flagi.

Obywatelowi Ukrainy grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności albo kara pozbawienia wolności do roku.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Polityki Społecznej Ukrainy poinformowało, że z kraju wyjeżdża ponad 9 milinów obywateli i podejmuje prace sezonowe za granicą. Co ciekawe najwięcej Ukraińców wybiera polski rynek pracy.

Źródło: medianarodowe.com

Foto: Pexels

Polski cmentarz w Jampolu nad Dniestrem został odnowiony. To kolejny sukces akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”.

 

Trwa właśnie dziesiąta edycja akcji Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia. Uczestnicy odnowili polski cmentarz w Jampolu nad Dniestrem na Ukrainie. „Ratujemy mogiły które nadszarpnął już ząb czasu” – opowiada Arkadiusz Sułkowski z MPOOZ.

 

Jak widać na poniższej fotografii nekropolia została wydobyta praktycznie z niebytu. Była zarośnięta i opuszczona, wiele nagrobków uległo zniszczeniu. Teraz wszystkie zarośla zostały wycięte, a groby odnowione. Efekt widać gołym okiem.

 

Spoczywają tam Polacy nawet od XV wieku. Cmentarz w Jampolu liczy zatem ponad pół tysiąca lat. Dziś po latach zaniedbania przywrócono mu godny charakter. Poniżej prezentujemy zdjęcie sprzed i po pracach restauracyjnych:

 

Oto efekty prac w Jampolu nad Dniestrem! Już wszyscy powróciliśmy z akcji, wracamy za rok w ramach 11 edycji!

Gepostet von Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia am Dienstag, 23. Juli 2019

 

Renowacja obiektu w Jampolu to nie koniec dziesiątej edycji akcji. Jak przyznaje Sułkowski, w planach jeszcze w te wakacje jest wizyta z Kazachstanie. Tam również spoczywa dziedzictwo Polski z czasów I RP.

 

Jak przyznaje Arkadiusz Sułkowski, na Kresach wciąż niszczeje wiele polskim miejsc pamięci, nie tylko cmentarzy. Zdaniem działacza za 15 lat może być już za późno dla większości z tych obiektów. Czas zatem nagli, a polskie dziedzictwo zanika.

 

Jednakże, dzięki akcji Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia, już od dekady udaje się restaurować miejsca związane z polskością. To nie tylko cmentarze, również domy i miejsca ważnych wydarzeń historycznych. Co więcej, w ramach MPOOZ każdego roku do Polaków na Kresach trafiają paczki z darami. To bardzo ważne, by utrzymać łączność z rodakami za wschodnią granicą Polski.

 

Poniżej można obejrzeć także wywiad z Arkadiuszem Sułkowskim w Mediach Narodowych. Choć nagranie dotyczy poprzedniej edycji akcji, jej cel pozostaje niezmienny.

 

 

 

Foto: Facebook.com/ Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia

Na YouTube pojawiło się nagranie, na którym prezydent Ukrainy – Włodymyr Zeleński dosyć mocno popchnął ministra obrony Ukrainy – Stepana Połtoraka.

Na filmie widać grupkę ludzi rozmawiających między sobą, w tym prezydenta Ukrainy i ministra obrony. W pewnym momencie dochodzi do wymiany zdań, podczas której Zeleński popchnął Połtoraka. Nagranie jest bardzo krótkie. Nie wiadomo na razie o co się pokłócili.

Jak informuje NTV.ru, że coś się wydarzyło pomiędzy Zeleńskim a ministrem obrony. Sądząc po nagraniu naocznych świadków,prezydent Ukrainy brutalnie i ostro odepchnął Stepana Poltoraka.

Ministerstwie Obrony Ukrainy donosi jednak, że informacje o konflikcie nie są potwierdzone. Dodają, że Połtorak „cofnął się”, a nie „został popchnięty.”

Jak oceniacie tą konfrontację?

Źródło: NTV

Foto: screen YouTube

W najnowszym wywiadzie Ukrainka opowiedziała o ciężkich warunkach pracy w Polsce!

Oksana to Ukrainka z wykształcenia nauczycielka pracująca obecnie w Polsce jako barmanka i kelnerka. W najnowszym wywiadzie zaznaczyła, że praca w Polsce nie należy do łatwych.

Dodała, że nie zamierza zostawać w Polsce, ponieważ w Polsce czuje się człowiekiem drugiej kategorii. Podobno pracuje 12-16 godzin dziennie zarabiając zaledwie 2 tysiące złotych.

Oskarżyła również polskich mężczyzn. Stwierdziła, że często oferują kontakty seksualne.

„Polski personel zazwyczaj uważa Ukraińców za pracowników „drugiego sortu”. Managerowie, jak gdyby bojąc się, że migranci szybko się zwolnią, starają się „wycisnąć z nich wszystkie soki.” – zaznaczyła Oksana.

Podkreśliła, że Ukraińcy w Polsce to tzw. tania siła robocza.

Takie słowa kiedy Polska przyjmuje do siebie tylu Ukraińców są raczej nie na miejscu…

Ministerstwo Polityki Społecznej Ukrainy informuje, że z kraju wyjeżdża ponad 9 milinów obywateli i podejmuje prace sezonowe za granicą. Co ciekawe najwięcej Ukraińców wybiera polski rynek pracy. Dane mówią same za siebie. Skoro tyle Ukraińców przyjeżdża do Polski, nie jest im chyba u nas aż tak źle?

Jakie jest Wasze zdanie na temat pracy Ukraińców w Polsce?

Źródło: „Polityka”

Foto: Pixabay.com

Zarządca ukraińskich dróg Ukrawtodor stanął nad przepaścią. Prezydent Ukrainy zapowiedział, że wobec złego stanu dróg zamierza wsadzić do więzienia bieżące kierownictwo. Prezesem spółki jest były szef kancelarii Donalda Tuska, Sławomir Nowak.

 

Zdaniem Wołodymyra Zełeńskiego, stan ukraińskich dróg jest zły. Za utrzymanie i rozwój tej części infrastruktury odpowiada na Ukrainie państwowa spółka Ukrawtodor. Od 2016 roku dowodzi nią Sławomir Nowak, znany z afery zegarkowej. Był także ministrem w rządzie Donalda Tuska.

 

„Albo ją zlikwidujemy, albo całkowicie zmienimy kierownictwo, to po pierwsze. Po drugie trzeba wsadzić do więzienia kierownictwo, które przez wiele lat pracowało i zarabiało na drogach.” – cytują wypowiedź prezydenta wschodniego sąsiada Polski Wiadomości TVP. Deklaracja Zełeńskiego jest jasna – czas rozliczyć niesprawne kierownictwo.

 

Co gorsza z punktu widzenia Nowaka, padają oskarżenia o korupcję wewnątrz spółki. To oczywiście powszechna plaga na Ukrainie, jednak prezydent Zełeński zapowiedział ukrócenie tego procederu w skali kraju.

 

Pozycja Nowaka osłabła odkąd wybory wygrał obecny prezydent Ukrainy. Między nimi zachodzi konflikt interesów, do tego dochodzą słabe efekty pracy. Jednakże pensja Nowaka może robić wrażenie, zwłaszcza jak na ukraińskie warunki płac. W ubiegłym roku były minister w rządzie Donalda Tuska zrobił 238 tysięcy złotych.

 

Dość wspomnieć, że pensja prezydenta Ukrainy jest niższa niż polska najniższa krajowa stawka.

 

No proszę 😲😲😲- Prezydent Ukrainy, mówi, że Sławek Nowak będzie siedział 😂😂😂💪💪💪

Gepostet von Arek Pikuś am Donnerstag, 18. Juli 2019

 

źródło: TVP Info

11 lipca jest Dniem Pamięci Ofiar Ofiar Ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej na Polakach przez ukraińskie oddziały OUN i UPA. W tegoroczne wspomnienie tamtych wydarzeń zaangażował się Premier Mateusz Morawiecki, który poza oficjalnymi obchodami dał mocny wpis w mediach społecznościowych.

 

„Pamiętamy o ofiarach ludobójstwa, nie zapominając o katach.” – spuentował Premier na Twitterze. Wcześniej przypomniał o rzezi wołyńskiej w dniu przyjętym za moment kulminacyjny trwającego przez tygodnie ludobójstwa na Kresach, dnia 11 lipca.

 

 

Ten dzień nazywamy Krwawą Niedzielą. Jak podkreśla Mateusz Morawiecki, dokonano wtedy pacyfikacji w aż 99 wsiach, a setki Polaków w wyjątkowo okrutny sposób zamordowano. Właśnie dlatego Mateusz Morawiecki podkreślił, że nie wolno nam zapomnieć o sprawcach tamtych wydarzeń w polityce historycznej. Na Wołyniu tereny pacyfikacji wciąż czekają na ekshumację, którą blokuje strona ukraińska.

 

Ukraińscy historycy starają się tuszować historię naciągając fakty. Jednak już teraz i w nadchodzących latach kraj ten musi poprawić swoje relacje z Polską z punktu widzenia polityki międzynarodowej. Rozwiązanie kwestii wołyńskiej byłoby bardzo dobrym krokiem dla polepszenia stosunków obu państw.

 

Premier daje tym samym dobry przykład, gdyż wielu polityków opozycji stara się pomijać tamte wydarzania, niekiedy rozmywając odpowiedzialność Ukraińców, powołując się na nieprawdziwe fakty o podobnej liczbie ofiar po obu stronach. Tak oczywiście nie jest. W ramach rzezi wołyńskiej życie straciło nawet 130 tysięcy Polaków. Ataki odwetowe przyniosły zaledwie ułamek tej liczby po stronie ukraińskiej i były aktem samoobrony.

 

Premier Morawiecki pamięta o Polakach pomordowanych na Wołyniu!

Gepostet von Popieramy Premiera Mateusza Morawieckiego am Donnerstag, 11. Juli 2019

 

Niedawno, 7 lipca Premier Morawiecki wspominał inne ważne wydarzenie – rozpoczęcie Operacji Ostra Brama na Wileńszczyźnie. „75 lat temu rozpoczęła się operacja „Ostra Brama” – po zaciekłych walkach Armii Krajowej i wojsk radzieckich z nazistami udało się odbić Wilno.” – pisał Mateusz Morawiecki.

 

 

źródło: Mateusz Morawiecki/Twitter.com

Nowe oblicze prezydenta Zełenskiego. W stylu Łukaszenki wyrzucił ze spotkania działacza opozycji.

 

Na Ukrainie sytuacja wciąż jest napięta. Podczas wczorajszego spotkania z urzędnikami obwodu kijowskiego kazał wyrzucić z sali działacza opozycyjnej partii Julii Tymoszenko, Jarosława Hodunoka. Polityk w ostrych słowach skrytykował prezydenta. Wtedy Zełenski wyszukał w internecie informacje o nim, po czym skwitował „Gdy ktoś bardzo krzyczy, zawsze proszę o znalezienie w internecie czegoś o tym człowieku. Jest pan członkiem Batkiwszczyny, sekretarzem boryspolskiej rady miejskiej, wcześniej sądzonym za rozbój i zadanie ciężkich obrażeń ciała.”

 

Kiedy Hodunok nie chciał opuścić sali, zaczął dyskutować z prezydentem. Wtedy ten zaczął na niego krzyczeć, aż do wyprowadzenia działacza z sali przez ochronę. Jak podaje strona belsat.eu urzędnik uważa, że prezydent nie ma prawa się tak zachowywać i grozi skierowaniem sprawy do sądu.

 

Wideo z tego zdarzenia zdobyło już ponad milion wyświetleń. Eksperci porównują zachowanie Zełenskiego do Łukaszenki. Oceńcie sami:

Kancelaria prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego opublikowała oświadczenie o zarobkach głowy państwa. Okazuje się iż są niższe niż… płaca minimalna w Polsce.

 

Wedle oficjalnych danych przez pierwszy miesiąc urzędowania nowego prezydenta, czyli między 20 maja a 20 czerwca, Zełenski zarobił 12 727 hrywien (UAH) brutto, czyli nieznacznie ponad 10 tysięcy netto. W przeliczeniu na polskiego złotego to daje równowartość jedynie…. 1400 złotych. Zatem rzeczywista wypłata za urzędowanie na stanowisku prezydenta Ukrainy jest znacznie niższa niż płaca minimalna w Polsce.

 

Oczywiście Zełenski jako współtwórca dobrze prosperującej wytwórni filmowej oraz artysta estradowy zapewne nie przejmuje się względami finansowymi wobec władzy jaką ma z racji pełnionego urzędu. Jednakże tak niskie zarobki oddają stan państwa wschodniego sąsiada Polski.

Tragedia 10-letniej Kristiny wstrząsnęła naszym społeczeństwem. Okazuje się, że tego dnia – nie tylko młoda Polka przeżyła prawdziwe piekło. Podobna sytuacja wydarzała się na Ukrainie, gdzie 22-letni sąsiad zabił młodą dziewczynkę o imieniu Daria.

 

11-latka z miejscowości Iwaniwki zaginęła w czwartek, 13 czerwca, czyli dokładnie tego samego dnia, co Kristina. Ukrainka wyszła z domu około godziny 14. Była w drodze na zajęcia taneczne, a swoją trasę relacjonowała na Instagramie.

 

W pewnym momencie, świadkowie usłyszeli głośne piski dziewczynki, jednak nikt nie wiedział, co się stało. Daria zniknęła bez śladu, dlatego rozpoczęto poszukiwania. W akcję zaangażowało się około 500 osób. Pomagali sąsiedzi, policjanci, nurkowie i psy tropiące.

 

Niestety, finał tej historii okazał się równie tragiczny, co w przypadku Kristiny. Dziewczynka po tygodniu poszukiwań została odnaleziona na terenie jednego gospodarstw w… ściekach. Tak jak w przypadku wydarzeń z Mrowin, było to niedaleko miejsca, gdzie była widziana po raz ostatni.

 

Sprawcą tej haniebnej zbrodni okazał się… 22-letni Nikołaj T. Mężczyzna przyznał się do porwania i morderstwa, jednak nie przyznał się do gwałtu.

Trzeba przyznać, że liczba podobieństw między obiema tymi sprawami jest naprawdę zatrważająca…

 

Źródło: wp.pl

Foto: Facebook/zrzut ekranu