Sylwia Spurek jest posłanką w Parlamencie Europejskim, do którego mandat uzyskała z list partii Wiosna. Polityk ta jest znana ze swoich kontrowersyjnych i liberalnych poglądów dotyczących prawa aborcyjnego. Wystosowała nawet pytanie do Komisji Europejskiej, czy Polska jest zobowiązana do zwrócenia kosztów aborcji państwu członkowskiemu, w którym Polka zdecydowała się na jej dokonanie. Wrzuciła także na swojego Facebooka zdjęcie z transparentem „aborcja jest okej”.

 

Zasłynęła także z wypowiedzi o gwałceniu krów:

 

„Z mlekiem nie jest jak z moczem, nie daje się bez przyczyny. Krowy są gwałcone, żeby zostać zapłodnione, żeby mogły urodzić, żeby mogły dawać mleko. Żadna krowa, tak jak żadna kobieta, nie daje mleka po prostu”.

 

Tym razem lewicowa polityk mówiła o nałożeniu na polski rząd sankcji finansowych:

 

„Sytuacja w PL. stale się pogarsza. Wciąż są łamane kolejne zasady praworządności, demokracji oraz prawa człowieka. KE musi w końcu podjąć stanowcze kroki. Konieczne jest powiązanie funduszy UE z przestrzeganiem praworządności i nałożenie na rząd sankcji finansowych”- pisze na swoim Twitterze Spurek.

 

„Ani polski, ani węgierski rząd nie poniósł żadnych konsekwencji z powodu naruszania praworządności. Właśnie dlatego nadszedł czas na dalsze kroki Komisji Europejskiej. Nie wystarczy analizować, monitorować, apelować. Najwyższy czas powiązać przestrzeganie praworządności z funduszami UE i ukarać rządy– twierdzi.

 

„Proces systematycznego łamania zasad praworządności w Polsce obserwowałam jako zastępczyni rzecznika praw obywatelskich, obecnie obserwuję jako posłanka do PE. Demontaż Trybunału Konstytucyjnego, kontrola nad Krajową Radą Sądownictwa, monopol na nominacje sędziowskie, kampanie oczerniające sędziów, ostatnio ustawa kagańcowa i naruszanie zasad demokratycznych wyborów” – powiedziała podczas debaty LIBE Sylwia Spurek.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl, Wikipedia

Fot: YouTube/ dr. Sylwia Spurek (zrzut ekranu)

 

 

 

 

 

Gazeta Wyborcza ujawniła, iż Ministerstwo Zdrowia zakupiło za 5 milionów złotych bezużyteczne maseczki. Ich sprzedającym miał być przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego. Minister Zdrowia chciał zwrotu gotówki za złe maseczki, lecz nie uzyskał takiej deklaracji. W związku z tym skierował sprawę do prokuratury.

 

Ministerstwo Zdrowia według Gazety Wyborczej wydało 5 milionów złotych na zupełnie bezużyteczne maseczki. Ich sprzedającym był pochodzący z Zakopanego instruktor narciarstwa i przyjaciel rodziny Szumowskich. Skontaktował się on wpierw z bratem ministra zdrowia, a dzięki niemu uzyskał kontakt do wiceministra Janusza Cieszyńskiego. Powołując się na Łuksza Szumowskiego szybko udało mu się sfinalizować całą transakcję z ministerstwem.

 

Podczas jednej z konferencji Łukasz Szumowski poinformował, że ministerstwo złożyło zawiadomienie do prokuratury w sprawie bezużytecznych maseczek ochronnych. „W związku z tym, że nie uzyskaliśmy deklaracji o zwrocie towaru spełniającego normy, bądź gotówki, dzisiaj wysłaliśmy zawiadomienie do prokuratury ws. maseczek, które nie spełniają norm”.

 

Minister zdrowia poinformował także, że resort przygląda się również wszystkim innym środkom ochronnym spływającym do Polski. „Dostaliśmy 600 tys. maseczek z transzy Unii Europejskiej. Niestety nie mają one certyfikatu CE, co nas zaniepokoiło i wysłaliśmy je również do badania i tutaj muszę niestety przekazać państwu, że te maseczki, które zakupiła Unia Europejska, nie spełniają żadnych norm – ani FFP1, ani FFP2, ani FFP3 – w związku z tym nie mogą być rozdysponowane wśród medyków w tej kategorii FFP”.

 

Łukasz Szumowski poinformował, iż wyśle w tej sprawie stosowne zawiadomienie do Komisji Europejskiej, gdyż tej jakości maseczki według niego uzyskały również inne państwa członkowskie.

 

Źródło: RMF 24, Onet, DoRzeczy

Foto: You Tube/ Kancelaria Premiera (zrzut ekranu)

 

Europosłanka w Parlamencie Europejskim stwierdziła, że w dobie koronawirusa Unia Europejska powinna zająć się prawami osób homoseksualnych oraz kobiet, które według niej łamane są przez Węgry i Polskę.

 

Obecnie dużym problemem Unii Europejskiej jest koronawirus, który sparaliżował w zasadzie wszystkie kraje członkowskie. Z jego powodu w coraz większych kłopotach jest gospodarka państw. Wobec tego w Parlamencie Europejskim debatowano o kwestiach związanych z koronawirusem.

 

Podczas tych obrad Sylwia Spurek postanowił jednak za wszelką cenę zmienić temat dyskusji. „Nadal musimy przypominać, że prawa człowieka są fundamentem naszej wspólnoty, fundamentem, które nie można podważyć i niszczyć. Nie można tego robić szczególnie wtedy, kiedy trwa pandemia i zaczyna się poważny kryzys gospodarczy, ludzie chorują, tracą pracę i firmy”.

 

W dalszych wypowiedziach europosłanka skupiła się na ocenie polskiego i węgierskiego rządu. Stwierdziła, że na Węgrzech ograniczane są prawa osób LGBT, a w Polsce odbierane są prawa kobiet. Sylwia Spurek mówiła: „Przypomnę, że w kobiety w Polsce mają utrudniony dostęp do aborcji, nie mają dostępu do nowoczesnej antykoncepcji, nie ma nowoczesnej edukacji seksualnej”.

 

Na końcu swoich wypowiedzi dodała: „o co się dzieje na Węgrzech i w Polsce pokazuje, że czas najwyższy na szersze kompetencje Wspólnoty. Prawa kobiet i osób LGBT muszą stać się jednym z priorytetów Unii Europejskiej. Nie możemy dłużej uciekać od odpowiedzialności”.

 

Źródło: DoRzeczy

Foto: You Tube/ malwina50 (zrzut ekranu)

 

Podczas kolejnej już odbywającej się w Parlamencie Europejskim debaty na temat praworządności i jej przestrzegania w naszym kraju, głos zabrał europarlamentarzysta pochodzący z Niemiec. Dr Maximilian Krah (AfD) krytycznie wypowiedział się o politykach totalnej opozycji z Polski, którzy na arenie europejskiej atakują własne państwo. Sytuację opisał portal Polskieradio24.pl.

 

Trwająca wówczas dyskusja dotyczyła reformy sądownictwa. To w jaki sposób niektórzy politycy opozycji krytykują reformę sądownictwa realizowaną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, wywołała reakcję niemieckiego eurodeputowanego, który nie krył zdumienia takim zachowaniem.

 

Jestem zdumiony tym, jak polscy eurodeputowani lewej strony i ze środka sali odnoszą się do własnej ojczyzny. Tymczasem, jeżeli ktoś się wczyta w orzeczenie Trybunału z 2019 roku, to stwierdzi, że sędziowie sami się nie mianują, ale przez ministerstwo sprawiedliwości lub parlament

– wyjaśniał po zabraniu głosy dr Maximilian Krah z ugrupowania „Alternatywa dla Niemiec”.

 

Telewizja Polska relacjonuje moje przemówienie na temat lewackich ataków na polską reformę sądownictwa. Źle jest, jak lewicowi i liberalni polscy parlamentarzyści atakują swój kraj

– skomentował na Twitterze eurodeputowany z AfD fakt iż jego wystąpienie transmitowała stacja TVP.

 

Warto zwrócić uwagę na to, że ta dyskusja nie jest pierwszą sytuacją, kiedy dr Krah jako europoseł staje w obronie Polski, która znajduje się pod atakami europosłów wybranych głosami zwolenników opozycji. Głos zabrał on także podczas dyskusji jaka odbyła się w Parlamencie Europejskim w styczniu i dotyczyła stosowania procedury z artykułu 7. unijnego traktatu wobec Polski. Wówczas wiceszefowa KE Viera Jourova oceniła jako poważną sytuację sędziów w naszym kraju.

 

Wypowiedział się właśnie wtedy też niemiecki europoseł i także wtedy wyjaśniał dlaczego nie słuszna jest tak mocna krytyka polskiego państwa.

 

 

 

Źródło: TVP Info ; Polskieradio24.pl ; Twitter/@60wadera ; Twitter/@JohnRule18

Fot.: Flickr

 

W Internecie pojawił się najnowszy sondaż. Czy Polsce grozi wyjście z Unii Europejskiej? Zaskakujące wyniki. 

Opublikowano wyniki sondażu Estymator dla portalu DoRzeczy. Czy grozi nam wyjście z UE?

 

Proszę określić na ile prawdopodobne wydaje się Panu/Pani, że w najbliższym czasie Polska opuści Unię Europejską -dojdzie do tzw. Polexitu?

-zapytano ankietowanych.

 

Aż 47% uznało to za nieprawdopodobne, 33,5% uznało to za raczej nieprawdopodobne.  Wyjście z UE za prawdopodobne uznaje tylko 16% badanych.

 

Co sądzicie o takich wynikach?

 

Źródło: dorzeczy.pl

 

Tego się chyba nie spodziewaliście. Jak się okazuje Polska jest liderem Unii Europejskiej. Nie zgadniecie w czym. 

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Polska jest liderem Unii Europejskiej, ale w wydawaniu pozwoleń na pobyt w kraju na 2018 rok. Dodatkowo Polska jest krajem pierwszego wyboru dla cudzoziemców.

 

W sumie takich dokumentów wydano 635 tysięcy co daje Polsce największą ilość, ze wszystkich państw członkowskich.

 

W 2018 roku aż ponad pół miliona pozwoleń Polska wydała dla obywateli Ukrainy. Prawie 80% z nich ubiega się o pracę. Co ciekawe w Niemczech przyjęli o 100 tysięcy cudzoziemców mniej niż Polska.

 

Spodziewaliście się takiej liczby sprowadzonych osób do Polski?

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl

Foto: wikimedia.org

W parlamencie Wielkiej Brytanii doszło do sporych przetasowań. Po odejściu jednego z posłów partii konserwatywnej na stronę opozycji, premier Borin Johnson stracił większość w izbie. Dziś głosowanie nad przesunięciem Brexitu.

 

Jeśli głosowanie przebiegnie po myśli opozycji, termin wyjścia Wielkiej Brytanii znów zostanie przełożony o kolejne miesiące. Eksperci uważają, że byłby to krok w kierunku wygaszania popularnego Brexitu.

 

Już wczoraj opozycyjna Partia Pracy Jeremiego Cobryna wygrała kluczowe głosowania ws. Brexitu. Umożliwiło to przejście jednego z posłów Partii Konserwatywnej, co poskutkowało także utratą większość parlamentarnej przed premiera Borisa Johnsona. Lider „Torysów” należy do grona zwolenników Brexitu, nawet w wariancie „no deal”, czyli w okolicznościach braku porozumienia z Unią Europejską.

 

Wobec powyższego, Boris Johnson chce złożyć wniosek o przyspieszone wybory i rozwiązać cały parlament. Liczy, że dzięki temu odzyska większość i de facto kontrolę nad izbą niższą. Poza tym, Johnson uzgodnił już z królową Elżbietą II zawieszenie parlamentu na czas terminu bieżącego Brexitu, czyli 31 października.

 

Wczorajsze wydarzenia rozgrzały debatę w parlamencie. Premier Johnson przemawiał w atmosferze głośnych krzyków opozycji i wsparcia swoich kolegów z partii. Propozycję lidera opozycji Jeremiego Cobryna nazwał „Surrender Bill”, czyli „ustawą poddaństwa”, która w jego ocenie pogrąży Wielką Brytanię.

 

Dzisiejszy dzień może być kluczowy w kontekście zbliżającego się Brexitu, bądź jego braku. Przesunięcie terminu wyjścia z Unii Europejskiej i ewentualna porażka wyborcza Johnsona, mogą oznaczać, że Brexit nie nastąpi w ogóle bądź znacznie się opóźni.

 

Boris Johnson nails Corbyn's Surrender Bill

"I will never surrender the control of our negotiations in the way Jeremy Corbyn is demanding."🗣 Boris Johnson nails Corbyn's Surrender Bill 👇

Gepostet von Conservatives am Dienstag, 3. September 2019

źródło: Facebook/ Conservatives

Do skandalicznej sytuacji doszło podczas ślubowania radców prawnych w Gdańsku. Na uroczystości zagrano „Odę do Radości”, zamiast Hymnu Polski.

 

Sytuacja miała miejsce w Gdańsku podczas oficjalnego ślubowania radców prawnych. Młodzi aplikanci nie usłyszeli Mazurka Dąbrowskiego, a nieoficjalny hymn Unii Europejskiej, czyli Odę do Radości. Zarówno środowisko adwokackie, jak i media są oburzone sytuacją.

 

O sprawie poinformował jeden z młodych prawników, który w poniedziałek składał przyrzeczenie. Był zawiedziony faktem, że usłyszał Odę do Radości, a na hymn narodowy zabrakło czasu.

 

Sprawę skomentowali publicyści i gdańscy radni. Większość z nich jest zdania, że uroczystości państwowe zawsze powinny być otwierane hymnem Polski, a nie europejskich instytucji. Radny PiS Kazimierz Koralewski postawił w wątpliwość czy działanie gdańskiej palestry jest słuszne oraz czy w przyszłości tacy prawnicy będą reprezentować polskie interesy na arenie międzynarodowej.

 

Internauci również nie pozostawili na organizatorach suchej nitki. „Oburzające,co z polskością robią władze Gdańska.”, „I tak dobrze że nie poleciało Deutschland Deutschland uber alles” pisali na Twitterze internauci.

 

Poniżej nagranie oraz komentarze do całej sytuacji:

 

 

Źródło: stefczyk.info.pl

Była prezydent Warszawy wygrała konkurs na stanowisko przewodniczącego misji „Klimatyczno-neutralne i inteligentne miasta” przy Komisji Europejskiej. O tę posadę ubiegało się 2 tysiące osób. 

 

Przeważającą przewagą Gronkiewicz-Waltz była prezydentura w dużej europejskiej stolicy. Do nowych zadań polityka PO będą należały m. in. działania prowadzące do redukcji emisji CO2, zazieleniania miast oraz wprowadzania wydajniejszej organizacji komunikacji miejskiej. To misja odpowiedzialna, ale i opłacalna. Dzienna dieta na tym stanowisku wynosi 450 euro. To ok. 1900 złotych.

 

Gronkiewicz-Waltz w rozmowie z Onetem zapewnia o dużej determinacji i chęci do pracy. Podkreśla wagę zadania dla przyszłości miast i ich mieszkańców. „Mam nadzieję, że sprawdzę się na tym stanowisku, zwłaszcza, że mam duże doświadczenie w tej dziedzinie i dobrze się w niej czuję” – przyznaje była prezydent.